string(15) ""
» Blog » Trzy słowa o czterech literach
27-01-2012 20:03

Trzy słowa o czterech literach

Odsłony: 1

...o ACTAch, SOPAch, PIPAch i wszystkich innych skrótowych dziwotworach, o których nikt w zasadzie nic konkretnego nie wie, ale wszyscy ich nienawidzą.

Modnym jest od pewnego czasu wśród rozmaitych możnych i niemożnych tego świata postrzępić sobie nieco język w powyższej materii - trzeba w tym miejscu pochwalić przytomność umysłów owych strzępieli, bo niełatwo jest przecież wyrobić sobie jasny, chłodny i rozsądny pogląd na coś, o czym człowiek dowiaduje się z wieczornych wiadomości dzień po tym, jak mleko ostatecznie się rozlało. Skoro zatem jak grzyby po deszczu wyrasta nam (szczególnie dorodnie wewnątrz i wokół budynków rządowych oraz gmachu Parlamentu) pokolenie znakomitych ekspertów ds. sieci, cenzury, spisków rządowych etc., może należy poszukać i w sobie ukrytych, a nieuświadomionych pokładów wiedzy?

Nie zamierzam roztrząsać tego, czy ACTA i całej reszcie tałatajstwa bliżej do Wiary, Nadziei i Miłości czy do trójkąta masońskiego, bo w sumie mało o tym wiem i nie zamierzam wiedzieć więcej. Piana wzbijana codziennie przez media, tyleż przerażone ile zafascynowane istnieniem w Polsce społeczności anonów wywołała u mnie ciężką reakcję alergiczną na informacje. Ze swej strony zapoznałem się dość pobieżnie z SOPA i moją pokutę uważam za odprawioną - nie po to zresztą mam te dwa wolne tygodnie, żeby dobrowolnie zajmować się tym, czym dręczy się mnie na co dzień. Poza tym to, czy ACTA istotnie zagraża wolności, nie jest w całej sprawie szczególnie interesujące.

Nie będę również znęcał się nad politykami wszystkich opcji, z Miłościwie Nam Panującym na czele. Nie będę wypominał opozycji refleksu zmarłego szachisty, nie nazwę premiera kretynem, bo przed kamerami przyznał, że sam nie wie, jakie konsekwencje dla obywateli mają papiery które podpisuje, powstrzymam się od głupkowatego wyśmiewania romantycznego gestu Michała S.Boniego. Te rzeczy są wszystkim powszechnie znane.

Nie będę nawet, co było moim pierwotnym zamiarem, biadolił na społeczeństwo, które dopiero wtedy gotowe jest ruszyć tyłek na zimne ulice i walczyć o swój interes, gdy interesem tym jest free streaming of full length hard porn iranian movies. Nie będę nikomu wyrzucać hipokryzji, naiwności, popierania sieciowej przestępczości i nie wyśmieję głupiego utożsamienia bezhołowia z wolnością - bo można nie bez podstaw stwierdzić, że utożsamienie to jest poniekąd słuszne. Nie porównam obecnych protestów z reakcjami "mrówek" na legislację utrudniającą przemyt papierosów, bo w istocie byłoby to zapewne porównanie krzywdzące.

Nie powiem słowa o projekcie ustawy o podatku od kopalin, który wywinduje nam rachunki i zarżnie kopalnie - bo pewnie nie zarżnie. Machnę ręką na zbrodnię w majestacie prawa, jaką od lat jest podatek Belki. Nie zapłaczę nad służbą zdrowia i szkolnictwem, bo dygresja też ma swoją naturalną granicę - w tym wypadku jest nią mroczna knieja politykierstwa.

Przemilczę stopniowe koślawienie Anonymous (nie byłem co prawda entuzjastą, ale i tak żal), dla którego - jak dla każdej niezłej idei - umasowienie jest tyleż konieczne, ile zabójcze, bo nie można z mentalności niewolniczej wykrzesać ognia walki o wolność. Jedynie o inną formę niewoli.

Pożałuję nadętej a bezsilnej klątwy takim, co w ostatnich dniach na swoje pozbawione wyrazu, szare maski nałożyli twarz Guya Fawkesa. Każdy masowy ruch przyciągnie zawsze kilku kserobojów. Przeznaczeniem każdego symbolu jest stać się modnym - albo zostać sprofanowanym przez najgorliwszych wyznawców. I nie jest to ich wina. Zresztą symbolika maski V jest może bardziej przewrotna i mówi o nas więcej, niż chcieliby twórcy komiksu (jak Mury Kaczmarskiego brzmią przewrotnie jako tzw. hymn Solidarności). Ale to temat co najmniej na osobną notkę. W symbolach każdy widzi to, co chce.

Kiedy w połowie ubiegłego roku pewien pokojowy noblista w państwie uważanym (mniejsza o to, czy słusznie) za kolebkę nowoczesnej demokracji podpisywał roczne przedłużenie trzech najbardziej represyjnych przepisów pewnej represyjnej ustawy, na świat nie padł blady strach, miliony ludzi w kraju i za granicą nie stanęły pod bronią do walki o wolność. W końcu z podsłuchem w telefonie można żyć, ba - zyskujemy tę krzepiącą świadomość, że zawsze jest obok ktoś, kto człowieka wysłucha, kiedy ten zapragnie się wygadać. Ale o czym tu jeszcze gadać, skoro zamknęli Megaupload...

Tym, co interesujące w całej tej ponurej aferze jest coś innego niż rozmaite nieudolne zamachy podskakiwaczy pod sondaże na nasze sieciowe swobody.

Walka o wolność, czy tylko o wybór wygodniejszego modelu kajdan?

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+4
Gratulacje! Zostajesz Pierwszym Hipsterem Fundomu. Nagroda do odebrania w sklepiku P+.
27-01-2012 20:23
~

Użytkownik niezarejestrowany
    "free streaming of full length hard porn iranian movies"
Ocena:
+1
podrzuć namiary na torenta
27-01-2012 20:29
Aesandill
   
Ocena:
0
Wszystko fajnie ale zgubiła się ta puenta przez generalną miałkość.
Wiec o co chodzi? (pytanie retoryczne)
27-01-2012 22:25
Armoks
   
Ocena:
0
Prawie mnie nabrałeś. Przez chwilę myślałem, że chodzi ci o inne "cztery litery".
27-01-2012 22:57
Eva
   
Ocena:
+1
Trzy to taka pojemna liczba...
28-01-2012 02:56
earl
   
Ocena:
0
Trzy to liczba doskonała. W końcu Boh Trojcu liubit'.
28-01-2012 09:43
Neurocide
   
Ocena:
0
W kilka lat po wprowadzeniu ACTA, czego ci nie życzę, możesz np. poważnie zachorować i wówczas, w świecie bez leków generycznych, kiedy śmierć przy pustym portfelu zajrzy ci w oczy, będziesz mógł sobie dywagować na temat tego, który model kajdan był wygodniejszy.

Porodówka.
28-01-2012 12:13
Jean de Lille
   
Ocena:
+3
Leki, części samochodowe, wszelkiego rodzaju legalne zamienniki drogich towarów... Rzecz w tym Neuro, że mało kto z chóru gadających głów i szlachetnych żołnierzy wolności w ogóle zwraca w swej gadaninie uwagę na to, jak szeroka regulacją w zakresie prawa handlowego jest ACTA.
Ale ta notka nie jest o tym, czym jest ACTA i co o niej myślę, bo wtedy wystarczyłoby powtórzyć to, o czym mówią wszyscy. Wszyscy wiemy, że ACTA jest szkodliwa, niektórzy nawet wiedzą dlaczego i dlatego nie ma już potrzeby dołączać do oskarżycielskiego chóru. Teraz warto się zastanowić, co z tego wszystkiego wynika.

Na przykład nad tym, czego dotyczy zagubiona puenta - m.in. dlaczego pewne formy niewoli przełykamy dużo łatwiej niż inne? Ile wiemy o tym, o co lub przeciw czemu walczymy?

Jest jeszcze jedna kwestia, związana specyficznie z SOPA i dlatego tutaj raczej pominięta. Mianowicie czy stoimy przed dylematem: kontrola-wolność czy raczej: kontrola państw vs. kontrola podmiotów prywatnych. I na ile spontaniczny ruch mas internetowych jest w stanie powstrzymywać ekspansję obu tych struktur.
28-01-2012 13:13
Aravial Nalambar
   
Ocena:
0
A ja się w pełni zgadzam.

ACTA poza swoimi społecznymi konsekwencjami niewiele zmienia. Bunt przeciwko niemu również. Juz przed zaistnieniem tej umowy zdobycie o kimś poufnych informacji w sieci nie było zbyt trudne, nie mówiąc już o tym, ze USA od dawna na wielka skalę monitoruje sieć, prześwietla maila i tak dalej.

A już szczytem hipokryzji wydaje mi się chodzenie na demonstracje przeciw ACTA w masce V i jednoczesne posiadanie Twarzoskiązki.

Czy ACTA jest szkodliwa? Zgodzę się. Ale brak ACTA dla pojedynczego kraju takiego jak Polska byłby jeszcze gorszy - nie byłoby zagranicznego twórcy, który cokolwiek by tu wydał. Bo Polska popiera piractwo! USA zyskuje narzędzie nacisku nieco podobne w swym działaniu do ONZ.

Nie można nic zrobić. To konieczność historyczna - ponura, przerażająca - ale wynikająca bardziej z natury ludzkich społeczeństw niż złych panów w czarnych togach i z trójkątami na szyjach. Tego procesu nie da się odwrócić. Najwyżej można się samemu wyłamać, jako jednostka. Ale to bardzo trudne.

Jeśli kogoś interesują te tematy, to polecam powieści Johna XII Hawkesa. Pierwszą częścią jego trylogii jest Traveller.
28-01-2012 19:34
Jean de Lille
   
Ocena:
+1
Dzięki - niestety tym razem z kolei ja muszę się z kilkoma tezami nie zgodzić :D .

Raz - można coś zrobić, bo podskakiwacze pod sondaże (mylnie nazywani politykami demokratycznymi) bywają zwykle strachliwi i bywa, że sezonowy nawet spadek poparcia wywołuje u nich panikę. Warto próbować.

Więcej - nawet należy próbować, bo akurat ACTA jest umową dość nieszczęśliwa. Generalnie nie mam nic do regulacji obrotu sieciowego (SOPA na przykład całkiem mi się podoba), ale uważam, że lepszy jest brak regulacji niż zła regulacja. A skoro nawet Czesi nie bali się przynajmniej wstrzymać podpisu, to i my nie musimy poświęcać interesu publicznego dla podniesionego kciuka Wuja Sama.

Nie przeszkadza mi, 'że' ludzie protestują. Nawet w tym konkretnym przypadku życzę im powodzenia. Jednakże to, co się dzieje w ramach tego wielkiego sprzeciwu opozycji i narodu, pardon, społeczeństwa... To już nieco inna kwestia. Na przykład to obsesyjne skupienie na zagrożeniu wolności słowa (którą sami na co dzień dobrowolnie tłamsimy i nie potrzeba do tego żadnych odgórnych represji), które odsuwa na daleki plan choćby to, o czym wspomina Neurocide, czyli konkretną groźbę związaną z pogorszeniem warunków bytowania. No, ale taki już chyba urok masowych protestów.
29-01-2012 13:31

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.