string(15) ""
» Blog » Top 10 najgorszych gniotów fantasy
20-07-2014 23:29

Top 10 najgorszych gniotów fantasy

W działach: Książki | Odsłony: 2039

Top 10 najgorszych gniotów fantasy

Kilka wpisów temu publikowałem moją top listę najlepszych utworów fantasy. Dziś pora na wycieczkę na drugą stronę piekielnych wrót i zapoznanie się z moim top 10 najgorszych książek. Klikacie na własną odpowiedzialność. I na litość boską: CHROŃCIE OCZY!

Krótki wykład o naturze gniota:

Zacznijmy od tego, że gnioty nie są zwykłymi, złymi książkami. Po pierwsze: coś takiego, jak zła książka zdarza się bardzo rzadko. Większość książek trafiających na nasz rynek jest w najgorszym razie bardzo przeciętna. Wynika to z faktu, że pozycje trafiające do druku najczęściej zostają poddane jakiegoś rodzaju selekcji, w efekcie której wybierane są jedynie te rokujące przynajmniej zwrot kosztów wydania, jeśli nie zyski. Książek złych lub bardzo złych się prawie nie wydaje, bo to się nie opłaca.

Niemniej jednak od czasu do czasu na rynek trafia pozycja, która nie jest zwyczajnie niedobra w sensie dosłownym (czyli jest nie tyle zła, a raczej nie jest dobra), pozycja, która nie jest nawet zła. Pozycja której wartość literacka przekroczyła zero i powoli zmierza w stronę ujemnej nieskończoności. Właśnie taką pozycję nazywamy gniotem.

Skąd one się biorą?

To bardzo trudne pytanie. Wydaje mi się jednak, że główne ich źródła to:

- Znani pisarze: pierwszym, paradoksalnie źródłem gniotów są pisarze o ustalonej już renomie i dużej ilości fanów, często żyjący głównie ze swojej twórczości. Autorzy tacy czasem zdają się grzeszyć dwoma grzechami kardynalnymi: pychą oraz nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu. W pierwszym wypadku Znany Pisarz dochodzi do wniosku, że w końcu to on jest Wielkim Artystą, w sprawach książek nieomylnym i nie musi słuchać redaktora. Może za to pisać dowolne bzdury. Wydawca i redaktor wiedzą oczywiście, że człowiek taki pisze gniota za gniotem, jednak puszczają te jego wypociny w obieg, zdają sobie bowiem sprawę, że samo nazwisko Autora wystarczy, by sprzedać książkę.

W drugim przypadku mamy do czynienia z człowiekiem, który zwyczajnie przepił swój talent literacki i wszystkie pieniądze z tantiem, jednak zdaje sobie sprawę z tego, że samo jego nazwisko na okładce wystarczy, by sprzedać książkę. Tworzy więc bo bez wódki żyć nie może.

Trzecim, w ostatnich latach mnożącym się przypadkiem są pisarze, którzy umarli, a następnie zmartwychwstali.

- Wydawnictwa No-name: drugim, niewyczerpanym źródłem gniotów są małe wydawnictwa wydające książki napisane, poddane redakcji, korekcie i zilustrowane przez swoich założycieli.

- Rozwijające się universa: ostatnie źródło gniotów stanowią natomiast tzw. „rosnące uniwersa” i menagerowie myślący na zasadzie „wyliczyłem, że możemy sprzedać 20.000 sztuk książki o Samurajach Klanu Małża, obojętnie od tego jak złej będzie jakości!”

Przyjrzyjmy się teraz mojej liście gniotów.

Komentarze


Cherokee
   
Ocena:
+1

No chciałbym zobaczyć ripostę KTLa, byłaby niezła jazda...

21-07-2014 09:01
Asthariel
   
Ocena:
0

ATHAAAAAANS!!!

21-07-2014 11:02
oddtail
   
Ocena:
0

A z ciekawości - która scena w filmowym Wiedźminie jest ta jedyna wierna oryginałowi? Bo jestem ciekaw, czy myślę o tej samej. Co prawda film widziałem bardzo dawno temu (i tylko raz - co za niespodzianka!), więc może i ta scena, która mi chodzi po głowie wierna pierwowzorowi nie była.

21-07-2014 12:10
banracy
   
Ocena:
+1

Nie żebym się czepiał ale z tego co wiem pisze się "furfagami" a nie "furry-fagami".

21-07-2014 14:05
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Oddtail: ta jak Nemneke mówi "Chcesz być człowiekiem? To bądź człowiekiem!"

21-07-2014 15:41
Malaggar
   
Ocena:
0

Aż polecę za "zgniotowanie" Sezonu Burz, który jest tak marny, że po przeczytaniu go miałem odczucia z gatunku "Jak to dobrze, że krótki. Boże, ale to było krapiszcze!)

21-07-2014 15:55
Venomus
   
Ocena:
+2

Ja wiem, Sezon do piętnie dorasta dawnym Wiedźmakom ale stawiać go na tym samym miejscu co baldurowe koszmarki? Prędzej bym tu widział połowę Starłorsowych książek czy abominacje z Gotrekiem w roli głównej...

21-07-2014 20:04
balint
   
Ocena:
+1

Baldury trzeba było skomasowć w jedną pozycję "top one". Szkoda na aż trzech wpisów. Natomiast pozycję przed Ksinem umieścić wspomnianą Achaję.  Sezon nie jest udany, ale aż tak marny to też nie.  

21-07-2014 20:21
Kumo
   
Ocena:
0

Na szczęście lub niestety, nie miałem okazji zapoznać się z większością pozycji na liście, choć "Sezon Burz" i "Ksina" pewnie przeczytam - pierwsze, żeby móc się na jego temat sensownie wypowiedzieć, a drugie, bo Lewandowski IMO nie pisze aż tak źle.
Natomast "F.A.T.A.L." zdecydowanie ZANIŻA poziom całej listy. Osobnik, który go wytworzył, nie powinien nigdy zbliżać się do czegokolwiek służącego do pisania. Ani do kostek.

21-07-2014 20:43
Fenris

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3

O przepraszam bardzo - literackie wersje "Wrót Baldura" powinny mieć osobny ranking, który miałby w nazwie "Legendarne gnioty". Do tej pory żałuję, że nie spaliłem swoich egzemplarzy w piecu, a czytałem to w wieku 13 lat, jak jeszcze łykałem nawet Fabrykę Słów jak młody pelikan.

21-07-2014 21:18
balint
   
Ocena:
0

"jak jeszcze łykałem nawet Fabrykę Słów jak młody pelikan" - tutaj bardzo elegancko podsumowałeś znaczną część produkcji (bo nie są to dzieła literacki tylko produkt taśmowy) tegoż wydawnictwa. 

21-07-2014 21:34
Fenris

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Nie no, to były czasy jeszcze, jak im się całkiem fajne rzeczy zdarzały, ale już było widać pierwsze przebłyski taśmociągów.

21-07-2014 21:36
oddtail
   
Ocena:
0

Fenris: ja lubię Fabrykę Słów. Wybiórczo, ale lubię =( czy to znaczy że nie mam gustu? =(

Ale co do Wrót Baldura - pełna zgoda. Też to czytałem mając lat 13 (dostałem chyba na Mikołajki w gimnazjum), miałem za sobą już sporo fantastyki, w tym naprawdę chłamowatej, ale jak to czytałem, to dostawałem wytrzeszczu, jak coś może być AŻ tak słabe.

W tej chwili przypominam sobie tylko jedną przeczytaną (yup, jedną na całe życie) książkę, która jest w moim przekonaniu gorsza od Wrót Baldura. Tylko nie pamiętam jej tytułu...

21-07-2014 22:00
Fenris

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Wiesz, wybiórczo to ja też ich lubię, np. niezłego Hoddera czy świetnego Robinsona. :P

21-07-2014 22:16
Venomus
   
Ocena:
0

Fabryka jest niezła są gorsze wydawnictwa (Runa chociażby). Jak na mainstreamową firmę to nie schodzą poniżej poziomu.

 

A Baldura czytałem...pół roku temu. Mając 24 lata postanowiłem się przemęczyć. Miałem wybór, albo to albo skończyć Diunę. Akurat Arrakis mnie zmęczyło...aż nie wróciłem z powrotem na kolanach po 2 dniach.

 

21-07-2014 22:45
ThimGrim
   
Ocena:
0

Kres Obłoków! Miałem kiedyś tę perełkę, ale chyba ktoś to ode mnie kupił (! za 5 zł jeżeli dobrze pamiętam). Też nigdy do końca nie przeczytałem, ale wtedy myślałem, że to po prostu zbyt inteligentna dla mnie lektura i czegoś nie łapię. Ciekawe jak wyglądałby powrót do lektury po latach...

 

Wlota Baldula też czytałem, bo były w pudełku z grą i pamiętam, że mi się podobały. Bez przesadyzmu ale jednak. Ni w ząb jednak lektury nie pamiętam, więc ciężko mi stanąć w obronie tej książki. Takie tam streszczenie gry. Dzisiaj pewnie bym nad tą lekturą zapłakał, ale w wieku lat 11 coś mnie w nią wciągnęło. Gorzej jeżeli chodzi o Trylogię Lodowego Wichru, której nie byłem w stanie przełknąć.

21-07-2014 23:24
Fenris

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1

Venomus, to żeś pojechał - niby w czym gorszy jest Guzek, Brzezińska czy nawet Podrzucki od wyrobników Fabryki?

22-07-2014 09:11
Adeptus
   
Ocena:
+1

Ni w ząb jednak lektury nie pamiętam, więc ciężko mi stanąć w obronie tej książki. Takie tam streszczenie gry.

Właśnie nijak streszczenie gry, w niektórych miejscach były zmiany o 180 stopni. W jedynce - Khalid stosujący przemoc domową wobec Jaheiry. Xan jako dziarski elfi wojownik (ani słowa o byciu Mistrzem Zauroczeń ani o Księżycowym Ostrzu). Angelo jako pozytywna postać i jeden z Książąt Wrót Baldura. Pominięto większość kanonicznych postaci, a dano jakiegoś ghula. W dwójce - Minsc jako wykidałjo w Miedzianym Diademie i wątek miłosny z Bohdi.

Akurat IMHO "Tron Bhaala" to był najlepszy tom z nowelizacji Baldura. Eeee... znaczy - najmniej zły. Nawet się to dało przeczytać, a zmiany w stosunku do oryginału nie były w większości, aż tak debilne jak w poprzednich częściach.

22-07-2014 10:53
EricMcBet
   
Ocena:
0

Natomiast pozycję przed Ksinem umieścić wspomnianą Achaję.

Mi tam się "Achaja" podobała. Ale rozumiem ludzi, którzy za nią nie przepadają. Ziemiański piszę dosyć specyficznie i da się go nie lubić.

Co do Fabryki Słów to rzeczywiście mają parę fajnych tytułów. Niedawno skończyłem "Dziwną sprawę Skaczącego Jacka" Hoddera. Genialna! "Achaję" jak już wspomniałem uważam za książkę bardzo dobrą. Pilipiuka czytałem na razie tylko zbiory opowiadań niekanonicznych ("Carska manierka" itp.) i są całkiem fajne. Ot takie przyjemne czytadła na popołudnie. Ponoć w powieściach jest gorszy, ale nie czytałem więc nie będę nic mówił. "Pana Lodowego Ogrodu" mam za sobą tylko 1 tom i IMHO był bardzo fajny. Piekary przeczytałem tylko "Necrosis. Przebudzenie" i też jest całkiem znośne. No i wydawany prze Fabrykę Brett. Naprawdę jego "Cykl Demoniczny" jest genialny. Poza tym mam za sobą jeszcze 2 tomy "Wielkiej Księgi Opowieści o Czarodziejach". Tam też nie brak fajnych opowiadań. "Strasznie mi się podobasz" było trochę skokiem na kasę, ale ogólnie tez się miło czytało (zwłaszcza, ze kupiłem gdzieś na kiermaszu za połowę ceny :D). "Kłamcy" Ćwieka przerobiłem 2 tomy i "Machinomachie" i ze szczerym sercem mogę polecić. Oprócz tego przebrnąłem przez "Czas Horusa" Abnetta. Może nie genialne, ale mi, jako raczej umiarkowanemu z naciskiem na słabemu miłośnikowi  Warhammera 40.000 nawet się podobało. Ot ciekawe czytadło.

22-07-2014 12:56
Fenris

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

EricMcBet, przerażasz mnie./

22-07-2014 14:43

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.