string(15) ""
» Blog » Top 10 anime (z dużym prawdopodobieństwem) najpopularniejszych w Polsce 2015:
08-01-2016 23:43

Top 10 anime (z dużym prawdopodobieństwem) najpopularniejszych w Polsce 2015:

W działach: anime | Odsłony: 1676

Zajmiemy się dziś trzecim i chyba ostatnim wpisem podsumowującym zeszły rok. Czyli listą (z dużym prawdopodobieństwem) budzących największe zainteresowanie anime minionych dwunastu miesięcy.

Potem będzie można już pisać normalne posty.

Metodologia:

Lista została oparta o statystyki serwisu Tanuki.pl. Cokolwiek by sądzić o nim i jego zespole (bowiem ma on tak przyjaciół jak i zapiekłych wrogów) jest to IMHO dość miarodajne źródło w tym względzie. Głównym źródłem wejść na Tanuki.pl jest ruch w Google i wejścia przez odsyłacz. Tak więc można założyć, że statystyki te oddają po prostu najczęściej wyszukiwane w Google tytuły anime.

Nie jest to niestety najdokładniejsza metoda, bowiem jakiś czas temu Tanuki zostało wygryzione z najwyższych pozycji wyszukiwarek przez strony z pirackim streamingiem (które prawdopodobnie mają bardziej miarodajne dane), ale do ich statystyk po prostu nie mam dostępu.

Uznałem, że skupię się nie na seriach, które ukazały się w 2015 roku, tylko na tych, które faktycznie miały najwięcej wyświetleń.

Tak więc:

s

10) Durarara!!

Durarara!! jest komedią kryminalną, której akcja toczy się w jednej z tokijskich dzielnic, znanej z dużej ilości galerii handlowych oraz aktywności młodzieżowych gangów. Przecina się w niej los dziesiątek dziwnych indywiduów, począwszy od sieciowych „gwiazd” i realnych chuliganach, a kończąc na jeźdźcach bez głowy oraz czarnych Rosjanach.

Omawiany tytuł jest serią stricte rozrywkową, łączącą komedię przypadków i film akcji, o przewrotnej, nieprzewidywalnej akcji, podobnej nieco do filmu Sneach. Szczyt swej popularności miała już kilka lat temu. Niemniej jednak niesłabnąca sprzedaż jej książkowego pierwowzoru sprawiła, że nakręcono kolejne odcinki. Prawdopodobnie temu należy przypisywać jej wysoką popularność w obecnym sezonie. Nie jest bowiem tajemnicą, że wydawanie nowych części podnosi zainteresowanie pierwszymi wydaniami.

OfnvMEf

9) Bakemonogatari

Stadko dziewcząt i typowy bestiariusz urban fantasy: wampiry, duchy, potwory, demony, istoty z japońskiego folkloru... W to wszystko wrzucony jest oczywiście japoński nastolatek z supermocami, który raz za razem ratuje świat. Ogólnie rzecz biorąc sądząc po ocenach w sieci: niezła mieszanka akcji z poczuciem humoru.

Wysoka pozycja w rankingu zawdzięczana jest najpewniej zjawisku, o którym mówiłem już wcześniej: trafiające na rynek kontynuacje generują zainteresowanie oryginałem. A biorąc pod uwagę, że kolejne odsłony serii wychodzą dokładnie co roku ruchowi dziwić się nie należy.

Nie, żeby seria sama z siebie nie mogła się wybronić.

140713124038590639

8) Tokyo Ghoul

Świat zamieszkują dwa typy istot: ludzie i odżywiające się ludzkim mięsem stwory nazywane Ghoulami. Głównym bohaterem tej opowieści jest Ken Kaneki, student, który ledwie przeżywa spotkanie z jednym z tego typu potworów. Podczas ratującej mu życie operacji wszczepione zostają mu organy należące wcześniej do jednego z potworów, w wyniku czego traci on możliwość odżywiania się normalnym pokarmem.

To oczywiście tylko początek fabuły, bowiem potem jest coraz bardziej z górki, obejmując przy okazji organizacje walczące z mostrami oraz uber-ghoule jedzące nie tylko mięso ludzi, ale również swych pobratymców.

Szczerze mówiąc sam koncept wydaje mi się dość obrzydliwy. Niemniej jednak takie serie, poruszające się po cienkiej granicy dobrego smaku pojawiają się co kilka lat, zwykle zyskując popularność. Jak widać miało to miejsce także i tym razem.

images

7) Shingeki no Kyojin

Świat opanowany został przez Tytanów: olbrzymie, acz bezmyślne istoty zdolne tylko zabijać i pożerać ludzi (tak naprawdę nie wiadomo w jakim celu). Nieliczni ocalali żyją w państwie-fortecy, chroniąc się za monumentalnym murem i od czasu do czasu wysyłając patrole, mające na celu odnaleźć sposób na poradzenie sobie z problemem. Które to patrole najczęściej nie wracają...

Pewnego dnia jednak pierwszy z pierścieni murów zostaje przerwany.

Przebój z 2013 roku powoli wchodzi już chyba do klasyki. Nie ma się tu chyba czemu dziwić, bo to dobra, rozrywkowa seria.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym:

2
Notka polecana przez: jakkubus, PK_AZ
Poleć innym tę notkę

Komentarze


jakkubus
   
Ocena:
0

Hmm, jak przeciętne chyba pod każym względem shoujo anime jak Noragami znalazło się na tej liście?

Co do samego Tanuki, przestałem się kierować opiniami tam przedstawionymi już jakiś czas temu. Dwa anime oparte o właściwie ten sam koncept (i mające w sumie podobne wykonanie) zdają się być traktowane zupełnie inaczej (Mahouka i Overlord).

09-01-2016 16:31
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Miało dużo zapytań w Google. Tego typu serie często zdoywają popularność. Np. ja po dziś dzień nie wiem, co ludzie widzą w SAO.

A co do Tanuka, to głupio mi na kumpli nadawać, ale Tanuk obecnie jest w zasadzie prywatnym blogiem z prywatnymi opiniami. Jakby to odemnie zależało, to by sporo rzeczy zmienił.

A co do Mahouki i Overlorda: Altramertes twierdzi, że takie oceny przyznał z tej przyczyny, że obydwie serie dają w zasaidzie bohatera-boga. Przy czym Mahouka nie uznaje, że bohater to "bóg" i mógłby robić odjechane rzeczy, a Overlord to rozpoznaje i się tym bawi.

09-01-2016 17:37
   
Ocena:
0

Nie zgadzam się, że Mahouka i Overlord mają ten sam koncept. Chyba że za koncept uznamy "bohater jest Jezusem na dwudziestym levelu". Tyle że w Mahouka przyjmuje to postać wyciągania znikąd supermocy. Overlord jest wprawdzie potężnym magiem, ale po pierwsze ma pewne ograniczenia, po drugie potrafi je obejść, bo jego najpotężniejszą spesziul pałer są inteligencja, charyzma i doświadczenie niemierzalne ekspem. Jest jednak znacząca różnica między kimś, kto w środku walki z magiem ognia powie "jestem ognioodporny", a kimś, kto powie "włożyłem ognioodporną bieliznę, ale nie wspominałem, żeby nie tracić przewagi wynikającej z niewiedzy przeciwnika".

09-01-2016 20:38
jakkubus
   
Ocena:
0

@PK_AZ

Akurat więcej wyciągania supermocy znikąd to jest w Overlordzie, gdzie główny bohater ma moc czy artefakt na każdą okazję i zostają one wspomniane dopiero gdy następuje okazja do ich użycia, kiedy w Mahouce z kolei zdolności Shiby są zwykle wcześniej zapowiedziane. Poza tym jakie ograniczenia masz na myśli? Nasz szkieletor jest najpotężniejszym magiem na świecie i o ile dobrze pamiętam, to do tej pory (a wyszło już 9 tomów Overlorda) autor wprowadził chyba jedną postać zdolną podjąć walkę z jego najsłabszymi przydupasami.

@Zegarmistrz

Właściwie to jego odpowiedź jest raczej kiepska, jako iż Tatsuya i Ainz zachowują się niemalże tak samo. Pomimo ogromnej mocy obaj starają się trzymać w cieniu i unikać rozgłosu, by za chwilę wykazać się niekonsekwencją i popisywać się przed innymi. Ponadto obaj są również do pewnego stopnia emocjonalnie wykastrowani. Fabuła obu serii jest również podoba: pojawia się niekompetentny, ale wyjątkowo pewny siebie szwarccharakter (Nigun, Clementine oraz Khajiit w Overlordzie czy Blanche, NHD i Chińczycy w Mahouce), robi zamieszanie i zostaje wdeptany w ziemię przez głównego bohatera.

09-01-2016 21:33
Venomus
   
Ocena:
0

Nie ma Dragon Balla, Sailorek i Rycerzy Zodiaku? Jakąś fejkowa ta lista...

09-01-2016 21:47
Tyldodymomen
   
Ocena:
0

Wolałbym subiektywny ranking, bo metodologia jest równie słaba jak moderacja kamulca.
 

09-01-2016 22:01
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Jakkubus: nie oglądałem ani jednego, ani drugiego (no dobra, Overlorda coś ze 3 odcinki), więc się nie wypowiem.

Venomus: czas płynie nieubłaganie. Na świecie są fani, którzy urodzili się już po tym, jak te serie leciały w telewizji.

09-01-2016 22:11
   
Ocena:
0

@jakkubus

Gwoli ścisłości, widziałem tylko anime, więc tylko odnośnie niego się wypowiadam. Mówię o kończącej sezon walce z Shalltear. Bohater nie miał many na zaminowanie powietrza - oczywiście przeciwniczce nakłamał, że miał. Druga kwestia, odporność. Przed walką bohater zmienił ekwipunek na taki chroniący go przed atakami wampirzycy - i to jest bardzo sensowne, jest w końcu liderem gildii posiadającej w diabła i trochę artefaktów, a tam chodziło o jakiś drobiazg(chyba ochrona przed ogniem). Prawdę mówiąc Shalltear skompromitowała się, nie biorąc pod uwagę takiej możliwości, co prowadzi nas do kwestii głównej. Oboje walczący są mniej więcej zbliżeni, jeśli chodzi o czysty firepower output. Bohater wygrywa, bo jest po prostu lepszy w te klocki.

Jakkolwiek zgodzę się z jednym. Jest to jedyna walka w całym sezonie, gdzie można zastanawiać się, >czy< wygra, a nie >jak<. I dlatego najlepsza

No i inna kwestia, że nawet zakładając jednakową marysuistość protagonistów, pomysł na serial jest znacząco inny. Mahouka to, śmiem twierdzić, dość klasyczne ecchi/fantasy/szkolne - paradoksalnie najlepszym elementem serii jest protagonista, którego dwudziestolevelowość naprawdę śledziłem z zainteresowaniem. Overlord jest fantasy, ale jednak trochę niestandardowym.

Przy czym zastrzegam, że mogę być wyjątkowo nieobiektywny, bo trochę mnie już męczą anime urban fantasy, w których ludzie z niezrozumiałych powodów nie używają śmigłowców szturmowych.

09-01-2016 23:09
jakkubus
   
Ocena:
0

@PK_AZ

Podczas walki z Shalltear Ainz właściwie zaprzeczył wszystkiemu, co robił do tej pory. Gdyby wziął ze sobą jeszcze jednego czy dwóch strażników, to wygrałby tę walkę bez trudu. No ale nagle, bez wyraźnego powodu musiały mu się włączyć emocje...
Poza tym owa wampirzyca sprawiała wrażenie kretynki, która bez namysłu wpada w każdą zastawioną przez niego pułapkę, pomimo iż powinna znać go trochę, chociażby z tego powodu, że jej cała egzystencja kręci się wokół osoby wyżej wspomnianego szkieletora. Poza tym była to walka na wyciąganie z zadniej części ciała coraz to nowych zdolności. Tak, że wynik był w zasadzie pewny nim się ona jeszcze zaczęła.

Overlord to standardowe fantasy eskapistyczne, gdzie bohater dostaje szansę na nowe życie. Jest to motyw w japońskich anime/mangach/LN dość częsty i ograny. Tak więc żaden z omawianych tytułów nie jest oryginalny.

Hmm, to może już czas przestać oglądać anime urban fantasy i przerzucić się na coś innego?

10-01-2016 02:38
   
Ocena:
0

No ale nagle, bez wyraźnego powodu musiały mu się włączyć emocje...

Moim zdaniem trudno mówić, że Overlordowi nagle włączyły się emocje, skoro on generalnie pod wpływem emocji działa. Jako przykłady wskazać można ocalenie wioski - potem racjonalizowane kwestiami PRowskimi - oraz brutalne morderstwo Clementine, której spokojnie mógł po prostu uciąć łeb.

Gdyby wziął ze sobą jeszcze jednego czy dwóch strażników, to wygrałby tę walkę bez trudu.

Być może nie chciał ryzykować życiem podwładnych? Odniosłem wrażenie, że Shalltear była jednak na tym samym poziomie mocy. Mając ze sobą dwóch ludzi miałby trzykrotną przewagę mocy i wygrałby z pewnością, ale czy bez strat? Ale to trochę argumentacja wtórna, bo mam wrażenie, że Japończycy po prostu COŚ mają do pojedynków.

Poza tym owa wampirzyca sprawiała wrażenie kretynki, która bez namysłu wpada w każdą zastawioną przez niego pułapkę, pomimo iż powinna znać go trochę, chociażby z tego powodu, że jej cała egzystencja kręci się wokół osoby wyżej wspomnianego szkieletora.

Prawda. Na obronę Shalltear trzeba jednak powiedzieć, że jej egzystencja trwa - jeśli się nie mylę - kilka miesięcy, i to raczej dwa, niż dziewięć.To mało czasu, żeby dogłębnie poznać kogoś, kto swoje uczucia wyraża głównie zgniataniem klatki piersiowej. Można jej natomiast zarzucać, że kiepsko radzi sobie z taktyką, chociaż jako strażniczka powinna wiedzieć, jak działa potencjalny wróg. Ponownie jednak, to jest praktycznie dziecko, świeżo powstałe ze skryptu - zapewne też nie jakiegoś super. A to wszystko abstrahując od bycia opętanokontrolowanocośtam.

Poza tym była to walka na wyciąganie z zadniej części ciała coraz to nowych zdolności. Tak, że wynik był w zasadzie pewny nim się ona jeszcze zaczęła.

Nie jestem pewien, więc pewnie masz rację.

Overlord to standardowe fantasy eskapistyczne, gdzie bohater dostaje szansę na nowe życie. Jest to motyw w japońskich anime/mangach/LN dość częsty i ograny. Tak więc żaden z omawianych tytułów nie jest oryginalny.

Nie twierdzę, że sam koncept Overlorda jest oryginalny, tylko że a) jest on inny od konceptu Mahouka b) wyróżnia się na tle fantasy eskapistycznych(przy czym przyznaję, ten gatunek znam słabo, na szybko mogę wskazać tylko SAO i Log Horizon), chociażby protagonistą - cynicznym władcą. Swoją drogą, ciekawie byłoby zrobić kiedyś analizę porównawczą SAO-LH-Overlord.

Hmm, to może już czas przestać oglądać anime urban fantasy i przerzucić się na coś innego?

Znaczy, ja lubię urban fantasy, a właściwie jego podgatunek: fantastyka/komedia/szkolne. Ile w tym guilty pleasure, to oddzielna kwestia. Irytuje mnie rozwiązywanie wszystkich problemów pięścią lub mieczem protagonisty, nawet jeśli dany problem można równie dobrze rozwiązać nawałą artyleryjską. Rzecz jasna nie jest to problem typowy wyłącznie dla FKSu, by wspomnieć tylko Pewne Anime Na U Z Którym Wiązałem Duże Nadzieje. Overlord robi zresztą coś podobnego, ale świat Overlorda jest high magic, a nie hi-tech.

10-01-2016 20:35
jakkubus
   
Ocena:
+1

Owszem, emocje Ainza były nieco niekonsekwentne już wcześniej, ale zazwyczaj wszystko robił zgodnie z wcześniej przyjętymi założeniami, zaś tutaj po prostu odwalił szopkę i zaryzykował swoim życiem z raczej trywialnego powodu. Nawet gdyby wziął ze sobą jedynie Albedo, jego szanse znacznie by wzrosły z tego powodu, iż jest ona tankiem i miałby on większe pole manewru. I nie byłoby to ryzykowanie jej życiem, gdyż nawet jeśli Shalltear solo jest najpotężniejszym strażnikiem, nie podołałaby ona dwóm czy trzem postaciom o podobnym poziomie, tym bardziej, że mieliby oni przewagę jeśli chodzi o ekwipunek.

Chodziło mi mniej o emocje, a bardziej o zdolności i zwykle używaną taktykę.O ile się nie mylę Strażnicy zachowali wspomnienia z czasu, gdy byli oni jeszcze NPC, co daje im ponad dziesięć lat "życia" i obserwacji swoich panów.

Mahouka i Overlord to właściwie ta sama opowieść ubrana po prostu w inną skórkę. Praktycznie jedyne, co je różni, to tło. Zaś Ainz i Tatsuya to w sumie ten sam typ postaci modny ostatnio w japońskich Light Novel i ich adaptacjach (podobnymi postaciami są np. Kazuma Yagami z Kaze no Stigma, Sebastian Michaelis z Kuroshitsuji czy Alucard z Hellsinga; jeśli pominąć udawane zło będą także pasować Kirito z SAO i Inaho z Aldnoah.Zero). Chociaż muszę przyznać, że Ainz wypada tu nieco lepiej (co w sumie żadną sztuką nie jest, bo chyba nie ma takiej postaci, która w porównaniu do Tatsuyi wypadłaby źle).

No cóż licealiści zwykle nie mają dostępu do artylerii, więc jest to moim zdaniem zrozumiałe, zaś w niektórych sytuacjach współczesna broń jest niemal bezużyteczna (jak np. w serii Fate) lub słabsza niż zdolności bohaterów (jak w Mahouce). A jeśli przepadasz za rozwiązywaniem problemów za pomocą śmigłowców, to GATE powinno przypaść Ci do gustu.

A tak swoją drogą o jakim anime zaczynającym się na U mówisz?

10-01-2016 22:05
   
Ocena:
+1

Nawet gdyby wziął ze sobą jedynie Albedo, jego szanse znacznie by wzrosły z tego powodu, iż jest ona tankiem i miałby on większe pole manewru

Cenne spostrzeżenie, nie wziąłem tego pod uwagę.

Mahouka i Overlord to właściwie ta sama opowieść ubrana po prostu w inną skórkę. Praktycznie jedyne, co je różni, to tło.

Interesujące. Myślę, że muszę tę kwestię przemyśleć, więc na razie ustępuję pola.

No cóż licealiści zwykle nie mają dostępu do artylerii, więc jest to moim zdaniem zrozumiałe

Problem jest trochę szerszy i generalnie zawiera się w jednym pytaniu: czy maskarada, w której bierze udział protagonista, ma jakikolwiek sens? Otóż moim zdaniem wiele tych antycznych konspiracji i tajnych stowarzyszeń pozostaje w ukryciu dlatego i tylko dlatego, że organy bezpieczeństwa wykazują się nadnaturalną ślepotą.

Co nie znaczy, że problem w formie czystej nie występuje. Wprost cudownym przykładem jest szturm kończący wspomniane Tokyo Ghoul - niepoprzedzony żadnego rodzaju nawałą ogniową, nie wsparty żadną bronią ciężką, chociaż sytuacja na to pozwalała. Do tego prowadzony zbyt małymi siłami...

A jeśli przepadasz za rozwiązywaniem problemów za pomocą śmigłowców, to GATE powinno przypaść Ci do gustu.

Oglądam od wakacji :) Całkiem przyjemne, chociaż naiwne w stopniu graniczącym z propagandą.

A tak swoją drogą o jakim anime zaczynającym się na U mówisz?

Nowe Utawarerumono. Tam co prawda nie ma artylerii, za to są cztery dziewczynki rozwiązujące problem, który powinny rozwiązywać raczej te regularne siły zbrojne stojące pięćdziesiąt metrów dalej. Naprawdę, Japończycy chyba zdążyli zapomnieć, do czego służy armia.

12-01-2016 12:20
jakkubus
   
Ocena:
0

Co do maskarady, to zależy to od anime. W niektórych jest to lepiej uzasadnione, w innych gorzej. W Tokyo Ghoul akurat nie jest aż tak źle, gdyż wysyłanie przeciwko ghoulom specjalistów uzbrojonych w broń porównywalną do naturalnego oręża niemilców pozwala ograniczyć straty w cywilach. Gdyby ghoule zostały przyparte do muru poprzez eskalację konfliktu, mogłyby one rozpocząć wojnę nieregularną (ataki terrorystyczne, partyzantka), co przy praktycznej niemożności odróżnienia ich od ludzi z daleka najprawdopodobniej miałoby opłakane skutki. Miasta zmieniłyby się w ruiny będące polem walki pomiędzy jedną stroną a drugą, zaś zwykli ludzie ginęliby znacznie częściej.

Niemal każde anime zahaczające tematyką o JSDF zalatuje propagandą. :P

Co do nowego Utawarerumono to także się zawiodłem. Praktycznie w ogóle brak jakichkolwiek konfliktów (chociaż na szczęście w ostatnich odcinkach coś drgnęło), świat przedstawiony leży, zaś połowę anime można by bez większego uszczerbku na fabule ograniczyć do trzech, góra czterech odcinków. Poza tym mimo iż oglądałem pierwszą serię, cały czas miałem wrażenie, że coś mi umknęło. Na przykład przez większość wcześniejszego anime Hakuoro przystawiał się do jednej panienki, a potem się okazało w Itsuwari no Kamen, że skończył z inną. Jeśli chodzi o dziewczynki rozwiązujące bitwy za regularną armię, to jeszcze jakoś by to wyglądało, gdyby robiły to poprzez jakąś taktykę/podstęp, a nie stawanie twarzą w twarz przeciwko żołnierzom przeciwnika.

12-01-2016 15:22
zegarmistrz
   
Ocena:
0

PK_AZ: bo zasadniczo Gate to propaganda pisana przez żołnierza Sił Samoobrony.

Jeśli chodzi o Utawarerumono nowe, to mam 2 odcinki zaległości, ale narazie to oni zamiast rozwiązywać problemy piją herbatę, jedzą, chodzą do miasta, bawią się etc. W serii jest wszystko oprócz fabuły i akcji. Szkoda. Strasznie ładna grafika się marnuje.

Jakkubs: bo jednynka Uta była ekranizacją gry hentai tRPG. W grze przespał się ze wszystkimi, z jednym chyba wyjątkiem.

12-01-2016 20:00

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.