string(15) ""
» Blog » Top 10 anime lat 90-tych najważniejszych dla polskiego fandomu
10-06-2015 00:53

Top 10 anime lat 90-tych najważniejszych dla polskiego fandomu

Odsłony: 1192

W dzisiejszym wpisie zajmiemy się tematem 10 moim zdaniem najważniejszych dla polskiego fandomu lat 90-tych serii anime. Oraz odbędziemy krótką podróż sentymentalną do epoki, którą wiele osób uważa za „złotą erę” szczęśliwości polskich fanów japońskiej animacji. Co wtedy wywoływało rumieniec emocji na twarzach widzów?

Duch czasu:

Zanim przejdę do samego wyliczenia chciałbym poświęcić kilka słów dwóm kwestiom: duchowi czasów oraz samemu anime. Ten pierwszy ukształtowało kilka wartych omówienia zjawisk, jak:

  • Czytanie o anime: Po pierwsze w latach 90-tych w Polsce o anime częściej się czytało, niż je oglądało. Mimo, że czasy te owiane są legendą „epoki, gdy anime emitowano w telewizji” faktycznie były okresem wielkiej posuchy i dziadostwa. Dostęp do japońskich kreskówek, podobnie jak do wielu innych wytworów kultury popularnej był bardzo trudny: sklepów internetowych nie było, torrentów nie było, streamingu nie było... Zdobycie czegokolwiek legalnie lub nielegalnie było bardzo trudne. W drugim obiegu krążyły natomiast kopie kaset wideo, często nagrywane domowymi sposobami, na których jakość obrazu (oględnie mówiąc) nie była największa (tym bardziej, że nawet na legalnych kasetach była niższa, niż współcześnie w klipach na Youtube). Co zaś się tyczy telewizji, to wyemitowano bardzo niewiele tytułów. Ich liczba zależy w dużej mierze od tego, co uważa się za anime (i czy w związku z tym liczyć należy do listy Muminki i Pszczółkę Maję). Ogólnie rzecz biorąc Polsat i RTL-7 wyemitowały łącznie około 10 serii, Canal+ około 5, Polonia ponownie około 10. Kilka wyświetlono również na Polsat 2, przy czym nie znalazły one dużego uznania. W efekcie więc o anime raczej się czytało, a nie oglądało. Jeśli chodzi o czasopisma to ważne były dwa: Kawaii w całości poświęcone tematyce i Secret Service, który w każdym numerze poświęcał jej cztery strony.
  • Skrobanie garnka: Brak dostępu do anime powodował, że niektórzy, szczególnie zdeterminowani fani posuwali się do działań, które dziś można nazwać desperackimi: kolekcjonowali wszelką, chińską tandetę choć trochę podobną do anime, oglądali bajki na niemieckich stacjach telewizyjnych lub wręcz na TV Dubaj albo oglądali po milion razy powtórki tych samych serii zgrane na kasetach wideo. Jak łatwo zgadnąć działania te były czysto desperackie.
  • Monogusta: W związku z niewielką dostępnością anime fandom przejawiał bardzo niewielkie zróżnicowanie poglądów. W skrócie: istniała pewna ilość serii, które oglądali chyba wszyscy i które biły rekordy popularności uzupełniona o panteon świętych krów, które promowane były w czasopismach (oraz przez Guru), których to nie widział nikt (poza wąskim gronem wtajemniczonych). O ile po tych popularnych często modne było jeździć, a niekiedy wręcz je wyszydzać, to powiedzieć złe słowo o tych drugich (mimo, że nierzadko nikt ich nie widział) było strach. Ludzie traktowali to jak bluźnierstwo.
  • Guru i elitaryzm: Jak zwykle w takich epokach istniały jednostki zarówno mające dostęp do większych, jak u mniejszych ilości towaru deficytowego. Nie było to zresztą szczególnie trudne, w czasach owych wystarczyło bowiem widzieć 2-3 filmy więcej od innych, żeby uchodzić za eksperta (w szczególności jeśli były to tytuły sławne), a jeśli miało się dobre gadane, to czasem nawet tego warunku nie trzeba było spełniać. Istnieli więc rozmaici osiedlowi, wiejscy, miejscy i klubowi eksperci, których słowa traktowano jak biblię. Chyba największym posłuchem cieszyli się jednak redaktorzy gazet.
  • Bardzo zły i mroczny metal: atmosfery epoki nie da się oddać bez jej muzyki. Lata 90-te były chyba szczytem popularności muzyki metalowej w Polsce. Z jednej strony: ciągle była ona na topie na świecie, nie pojawiły się też jeszcze zespoły pop-metalowe. Z drugiej: wreszcie dało się jej słuchać, bowiem po upadku Żelaznej Kurtyny trafiła w większych ilościach na nasz rynek. W epoce tej każdy zbuntowany nastolatek się ciął, przypalał papierosem i nosił glany. O ile dziś więc popularni są murzyńscy kryminaliści, tak w tamtych czasach w modzie były znacznie pozytywniejsze wzorce: wampiry, sataniści i lucyferianie.
  • Mortal-Kombat-Arcade-Kollection-HD-Screenshot06
  • Zachłyśnięcie się przemocą: przemoc była na topie, w szczególności w grach komputerowych. Jeśli więc gdzieś komuś odpadała głowa, urywało się rączkę lub główkę, to od razu dodawało to pikanterii rozgrywce, do tego stopnia, że niekiedy „gra brutalna” była wręcz synonimem „dobra”. Przenosiło się to też na inne hobby młodzieżowe, choć niekoniecznie na życie realne, choć ogólny poziom bezpieczeństwa w Polsce w tej akurat epoce był niższy niż współcześnie.
  • Ogólny życiodopupizm: zwrócić uwagę należy na fakt, że lata 90-te były też epoką syfu. To czasy szemranych interesów, mafii, brudu, szarości, drogich i obskurnych, kiepskich knajp, przy których współczesne kebabownie to obiekty luksusowe, ruskich handlarzy, giełd komputerowych odbywających się w obskurnych budach, zupełnej jałowości artystycznej, bezrobocia, beznadziei i wszechobecnych blokersów, którzy popełniali przestępstwa z czystej nudy i drobnych cwaniaczków, którzy bogacili się na kombinatorstwie...
  • Protekcjonalne traktowanie popkultury: w omawianym okresie kultura popularna była traktowana (i to nie tylko w Polsce, ale też na świcie) niepoważnie. O ile dziś w telewizji można obejrzeć np. reklamy gier komputerowych, to w tamtych czasach wszelkie jej przejawy traktowano jako rozrywkę dzieci. I to nie czynił tak wyłącznie mainstream, ale także sami twórcy. Ilustracją do tego twierdzenia mogą być choćby losy gier Civilization i Elder Scroll: Arena. Obydwie należą do najważniejszych tytułów w swych gatunkach, obydwie napisane zostały przez zespół, który pracował de facto wbrew swym szefom, obydwie trafiły na rynek bez wsparcia marketingowego, ale mimo to odniosły sukces (w zasadzie wbrew swym wydawcom), który to sukces przez wydawców został o mało co nie zmarnowany (tak jak zmarnowano sukces Syndicate oraz UFO: Enemy Unknown), a ich twórcy odesłani zostali do pracy nad zręcznościówkami, które wydawały się bardziej komercyjne. W buncie przeciwko tego typu postawom należy upatrywać obecnego w latach 90-tych, pornograficznego wręcz kultu przemocy. Wydaje się też, że pierwszymi, którzy dostrzegli potencjał w opowiadaniu klientom dojrzalszych, a przynajmniej bardziej skomplikowanych narracyjnie i posługujących się zestawem dorosłych rekwizytów byli Japończycy. Na zachodzie nikt nie potrafi tego sukcesu wyzyskać. Przykładem może być tu los "Akiry" która (za namową Lucasa i Spilberga, przekonanych o jej niesprzedawalności) nie wchodzi do amerykańskich i kanadyjskich kin.
  • Gartner-Hype-Cycle.svg
  • Wzrost Bańki Dotcomów: między rokiem 1995 a 2000 ma miejsce giełdowa moda na spółki internetowe. Inwestorzy grający na giełdzie w USA masowo wykupują ich akcje, częstokroć pomimo tego, że nie przynoszą one rzadnych zysków. Zaczyna się mówić o "nowej ekonomii" opartej nie na pieniądzach, a na informacji. To pobudza wyobraźnię dziennikarzy, a za nimi artystów oraz potęguje popularność tematyki komputerowo-cyberpunkowej. Końcówka lat 90-tych ma na tym punkcie fioła prawie tak samo, jak na punkcie przepowiedni Nostradamusa.

Najważniejsze nurty:

Jak w każdej epoce także i w tej pojawiły się właściwe jej mody i zjawiska typowe tylko dla niej. Do najważniejszych nurtów lat 90-tych należały:

  • Cyberpunk: odziedziczony został przez Anime jeszcze po latach 80-tych, jednak nurt ten nie osłabł aż do przełomu wieków. Wprost przeciwnie, ten chwilowo zapomniany gatunek literacki w sztuce filmowej najsilniej i najliczniej reprezentowany był właśnie w japońskich kreskówkach. Przez dwa dziesięciolecia stanowił jeden z głównych nurtów tego typu twórczości. Wzmacniała go też ekspansja komputerów, stopniowo wchodzących w każdy aspekt życia, sensacyjne doniesienia o dokonaniach hakerów oraz zjawisko pluskwy milenijnej rozdmuchane przez media. Po roku 2000, wraz z wygaśnięciem nastrojów millenarystycznych oraz oswojeniem nowych technologii, które pojawiły się na każdym kroku życia nurt jednak wyraźnie wygasł.
  • Magic Girls: sukces Sailor Moon, który najpierw zaskoczył Japończyków, a następnie przetoczył się przez cały świat doprowadził też do wysypu serii starających się go powtórzyć. Tak naprawdę mało która z nich jednak zdobyła jakikolwiek oddźwięk. Magic Girls już pod koniec dziesięciolecia zaczęło tracić więc na popularności, stopniowo ewoluując w stronę romansu szkolnego lub serii dla dzieci.
  • images

    Fabularyzowane porno: anime w tym okresie obfitowało w śmiałe sceny erotyczne, często znacznie śmielsze niż współcześnie, a wstawki pornograficzne dodawane były do zwykłych filmów, pospolite były też rozbudowane fabuły dramatyczno-obyczajowe lub kryminalne obecne w filach sensu stricte dla dorosłych. Przykładem tego typu produkcji może być choćby „Mezzo Forte”, gdzie do całkiem zwykłego kryminału wpakowano trochę bez wyczucia ostre i bardzo dosłowne sceny seksu. Z czasem erotyka anime zaczęła łagodnieć. Z jednej strony na tapetę brano w prawdzie coraz nowsze i śmielsze tematy, w tym takie, które kiedyś były tabu, z drugiej „normalne” produkcje znacząco straciły na pikanterii i dosłowności, które zarezerwowane zostały dla twardego porno. Twórcy odkryli, że zastąpienie twardych scen erotycznych lżejszym ecchi pozwala rozszerzyć grupę odbiorców.

  • Science Fiction and Fantasy: lata 80-te i 90-te to także moment wielkiego „wyjścia z szafy” klasycznej, dwudziestowiecznej fantastyki. Są to czasy, gdy powstaje najwięcej filmów Science Fiction i Space Oper, jednocześnie ma miejsce wielkie wyjście z szafy Fantasy. To ostatnie spowodowane było przez premierę filmu Conan z Arnoldem Schwarzenegerem oraz późniejsze sukcesy gier komputerowych. Fantasy jednak, przynajmniej w anime pozostaje jednak gatunkiem niszowym, pozostając w cieniu Science Fiction. Faktycznie jednak obydwa gatunki najpierw zaczynają zacierać między sobą geanicę, a potem zostają zepchnięte na dalszy plan, tak, że obecnie umieszczane są niemal wyłącznie w perspektywie świata realnego.
  • Adaptacje gier cRPG: zjawisko to jest związane z zaczynającymi się pojawiać w tej samej epoce adaptacjami, czy też raczej seriami-reklamówkami dla gier cRPG. Początkowo był to nurt boczny w anime, w Polsce praktycznie niedostrzegalny: nawet, jeśli w czasopismach pojawiały się recenzje tego typu anime, to zwykle brane były za twory samodzielne. W następnym dziesięcioleciu zjawisko to nabierze tylko siły, by wygasnąć w okolicach roku 2010.
  • Pentagram z anime "X". W tamtych czasach główny element stylizacyjny anime. Millemarystyczny jak w pysk strzelił.

    Millenaryzm: od początku dziesięciolecia stopniowo przybierają na sile lęki i strach przed przełomem wieku 2000. Modne stają się więc obawy przed końcem świata, którego jednym z możliwych scenariuszy jest tak zwana „pluskwa milenijna” wywołana błędnym zliczaniem dat przez systemy komputerowe. Wraz z nimi popularność zyskują różnego rodzaju mętne przepowiednie, znaki na niebie, horoskopy, tajemne sekty i teorie spiskowe. Nurty te stają się bardzo modne w kulturze popularnej, a zwłaszcza w jej prądach podpowierzchniowych takich, jak anime.

Samo Top 10 na Blogu Zewnętrznym

2
Notka polecana przez: Squid, Torgradczyk
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Neurocide
   
Ocena:
0

TVP a sprawa Anime - nie zgodzę się, że jej nie było. Było i to bardzo dużo, w szczególności na TVP 2. Fakt były to produkcje z lat 80 jak sądzę, ale fakt jest faktem - te seriale były i do tego były różnorodne: od Sary Małej Księżniczki, przez doskonałą Piłkę w Grze, przez fenomenalnego Ulissesa 31, przez dowcipnego Hack Finna, przez superaśne Tajemnicze Złote Miasta - ja wiem, że to często kooprodukcje z europejczykami... ale jednak!!! 

10-06-2015 03:29
Kaworu92
   
Ocena:
0

1. Czemu Slayers na 8 miejscu? : <

2. To Gravitation było kontrowersyjne? 0_o

10-06-2015 09:32
Drachu
   
Ocena:
+1

Neuro: Ulissess 31 był faktycznie zarąbisty. Złote miasta zaś jeszcze lepsze - mega erpegowe :) Wstawałem wcześniej, żeby je obejrzeć (bo akurat do szkoły miałem na trochę późniejszą godzinę) - a sam fakt, że zwlekałem zadek z wyra wcześniej niż absolutnie niezbędne był już znaczący.

10-06-2015 12:27
Squid
   
Ocena:
0

Polecam, bo fajne, ale Zegarmistrzu, dlaczego ta Akira? To brzmi jak ta selera, pora i brokuła.

10-06-2015 12:30
   
Ocena:
0

No złote miasta to ostatnia bajka jaką lookałem. A Slayersom dałeś wysoką notę w my top więc.

A berserk to też Komiks, który trwa do dziś...

10-06-2015 16:40
Asthariel
   
Ocena:
0

Berserk nie trwa, Berserk juz tylko wegetuje.

11-06-2015 11:51
   
Ocena:
0

Vegetacja to też trwanie

11-06-2015 15:24
earl
   
Ocena:
0

Ja jako pierwsze anime oglądałem "Załogę G" jeszcze jako dziecko, kiedy leciało rano w niedzielę na TVP1. Jednak najlepsze, moim zdaniem, były "Tygrysia Maska" i "Kapitan Jastrząb", które nadawała "Polonia 1".

11-06-2015 17:30

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.