string(15) ""
» Blog » The Ultimates
24-05-2012 02:13

The Ultimates

W działach: komiks | Odsłony: 7

The Ultimates
Czekałem na kinową wersję Avengers 3D, gdyż liczyłem, że film będzie adaptacją komiksowej serii The Ultimates. Okazało się, że scenariusz jest inny i na dodatek dobry. Ponieważ film podoba się nie tylko mnie, chcę zachęcić do sięgnięcia po komiks. Dzieło Jossa Whedona zawdzięcza mu więcej, niż podstawowej serii The Avengers, co nie jest powszechnie wiadome.

Będą spoilery - niegroźne.
Będzie również ostentacyjne fanbojstwo.

---

W 2000 roku Marvel stwierdził, że klasyczni bohaterowie nie pasują do nowych czasów. Pstrokate kostiumy i naiwne fabuły wymagały renowacji. Spider Man, X-Men i Fantastyczna Czwórka doczekały się uwspółcześnionych historii pod szyldem "Ultimate Cośtam, Cośtam", które czytelnik z dwudziestego pierwszego wieku mógł czytać bez zażenowania. Pod warunkiem, że pasował do targetu. Flagowi bohaterowie zostali odmłodzeni i wrzuceni w perypetie podobne do poprzednich. Przykładowo Ultimate Fantastic Four stała się młodzieżowym miksem fantastyki i przygody.

Jeśli kogoś ciekawi, jak stare historie założycielskie zostały opowiedziane na nowo, to proszę bardzo. Ale niekoniecznie.

Lepszy los spotkał Avengersów. Aby podkreślić, jakim jestem fanbojem, zaznaczę przewrotnie, że nigdy nie lubiłem tych cudacznych przebierańców. Nawet znany i chwalony Avengers Disassembled nie przypadł mi do gustu (choć w sumie fajnie, że wyszedł po polsku). Jednak w przypadku Najpotężniejszych Bohaterów Ziemi renowacja dała nadspodziewanie korzystne rezultaty i o tym chcę opowiedzieć.

Sekretem The Ultimates są dobre projekty graficzne i jeszcze lepsze scenariusze. Przede wszystkim zaś udane połączenie świata magii, superbohaterów i realistycznego thrillera szpiegowskiego, bez głupot które rażą zazwyczaj czytelników opowieści o zamaskowanych herosach. Zaczyna się zupełnie jak w Avengers 3D - samotne wilki zostają zwerbowana przez S.H.I.E.L.D. Powstaje zespół do zwalczania nadnaturalnych zagrożeń, z którymi nie radzą sobie siły konwencjonalne. Mutantom nie można ufać, Spider Man wkuwa do klasówki, a rząd potrzebuje superbohaterów, których może kontrolować.

All Stars Team ma jednak swoje wady. Nad grupą od początku ciąży fatum, bo jej członkowie są wyjątkowo niedobrani, a przede wszystkim obdarzeni trudnymi charakterami. Dosyć powiedzieć, że pierwszym zadaniem The Ultimates jest powstrzymanie Bannera, który znów demoluje Nowy Jork jako Hulk, ogarnięty chorobliwą zazdrością o Betty Ross. Wojsko nie daje rady, gołe cycki Wasp tylko chwilowo ratują sytuację - nie ma rady, trzeba działać zespołowo. Banner zostaje w końcu powstrzymany i po skandalu medialnym skazany na karę śmierci, a później jest tylko gorzej.

To, co różni komiks od filmu, to właśnie "trudni" bohaterowie. Nie liczcie na psychologiczne głębie i ciężkie klimaty - Marvel gwarantuje akcję plus rozróbę i nic ponadto. W tym przypadku w wybornym wydaniu. Uwierzcie mi natomiast na słowo, że Avengersów, da się przedstawić ciekawiej niż w filmie, który wykorzystuje tylko jasne strony komiksowych postaci i unika kłopotliwych tematów.

W komiksie Stark jest nie tylko playboyem, filantropem i geniuszem, ale i alkoholikiem walczącym z rakiem. Hawkeye ma wyraźne problemy z kontrolowaniem agresji, ale kudy mu tam do Bannera przedstawionego jako zakompleksiony i zazdrosny o sukcesy innych człowieczek. Kapitan Ameryka - złoty chłopciec i wzorowy żołnierz ma problemy z dostosowaniem się do nowych czasów, przez co nie potrafi nawiązać relacji z ludźmi. Thor jest powszechnie uważany za wariata, który ukradł z europejskich laboratoriów gadżety w formie pasa i młota. Zachowuje się jak hippis, protestuje wraz z ekologami i buduje wokół siebie neopogańską sektę. Temat Czarnej Wdowy przemilczę, oddając przysługę tym, którzy zdecydują się sięgnąć po The Ultimates 2.

W zespole występują jeszcze cztery postacie. Mutanci Quicksilver i Scarlet Witch są kanoniczni, lecz zmarginalizowani, a przez to nieciekawi. Patentem na nich jest niezdrowa relacja łącząca rodzeństwo oraz łączący ich strach przed demonicznym ojcem - Magneto. O niebo lepiej wypadają Wasp i Giant Man, a więc Janet i Hank Pym. Małżeństwo uczonych na przemian kocha się i żre ze sobą, co prowadzi do perturbacji.

W grupie są sympatie i antypatie. Zdarzają się romanse oraz rozstania. Na przestrzeni tworzących zamkniętą historię trzynastu zeszytów akcja toczy się z początku nieśpiesznie, by pod koniec pomknąć w zawrotnym tempie. Nadmieniłem, że scenarzyści stanęli na wysokości zadanie, ale zaznaczę wyraźnie: jeśli ktoś chce się dowiedzieć, jak skonstruować porządną sensacyjną fabułę z zaskakującymi zwrotami akcji, świeżymi pomysłami i bardzo dobrymi dialogami, ten powinien sięgnąć po The Ultimates 1 i 2. Są tam i naziści, i mityczne bestie, i wpierający Hitlera zmiennokształtni Chitauri. Są spiski połączonych światowych reżimów. Autentycznie przebiegły Loki, knuje i realizuje masterplan, a nie jakiś żałosny planik niegodny boga kłamstw. Kapitan Ameryka wykazuje się błyskotliwym zmysłem taktycznym, zaś Tony Stark geniuszem i dalekowzrocznością. Gdy akcja rozkręca się na dobre, jest na przemian wesoło i groźnie. Pomoc z przychodzi z nieoczekiwanej strony, tak jak i zdrada. Triumf, tylko trochę trąci tandetą.
Komiks został napisany jak gotowa baza pod hollywoodzką superprodukcję. W pewnym momencie bohaterowie zastanawiają się nawet, kto zagra ich w ekranizacji ("Mister Samuel L. Jackson, of course. That's not even open to debate" - mówi Nick Fury). Scenarzyści filmu poszli swoją własną drogą łowiąc tylko co lepsze kąski, ale łudzę się, że kiedyś ktoś nakręci na podstawie tego materiału serial.

Fabuła The Ultimates jedzie po bandzie, co jest siłą serii i zarazem jej słabością. Jeśli ktoś ma problemy z zawieszeniem niewiary, czasami może skrzywić się z niesmakiem, bo sztuczki pisarzy i rysowników działają tylko pod warunkiem, że imersja jest pełna. Problemem może być również przesadzony heroizm oraz patriotyzm bohaterów, szczególnie w The Ultimates 2. Komiksy powstawały w czasie, gdy pamięć o zamachach na World Trade Center była świeża i najwyraźniej twórcy postanowili stworzyć dla pokrzepienia serc wielorasowy zespół, który będzie gloryfikował Amerykę wraz z jej ideałami. Postacie są więc bohaterskie do bólu, a gdy stają się dodatkowo patriotyczne, to próg zostaje przekroczony i okazują się po prostu komiczne.

---

Zarysowałem dlaczego warto przeczytać, a teraz powiem po co sięgnąć:


The Ultimates:

- The Ultimates 1 (1-13) - Zespół zostaje zawiązany, członkowie tłuką się najpierw między sobą, a potem z zewnętrznym wrogiem. Rozwiązany zostaje problem zniszczenia niezniszczalnego, a pustkowiami Nastrondu wstrząsa eksplozja.

- The Ultimates 2 (1-13) - Pomysł na zagrożenie jest żenujący, a intryga poprowadzona mistrzowsko. Tony Stark się żeni, Hawkeye zabija ludzi, hm, bez spoilerów czym.

Scenariusz filmu Avengers 3D jest luźno inspirowany historiami i projektami graficznymi z dwóch powyższych. Do ich przeczytania zachęcam, bo to właśnie te ulubione. Komiksy są napisane w języku angielskim - Egmot wydał tylko kilka pierwszych zeszytów jedynki.
Film nie spoiluje fabuły.

- The Ultimates Annual (1-2) - Osobne historie, z których pierwsza skupia się na Nicku Fury, a druga na współpracy Kapitana Ameryki i Falcona. Warto.

- Ultimates 3 (1-5) - Trójka nie istnieje.


Crossovery:

Światy bohaterów Marvel Ultimate krzyżują się zarówno w seriach poświęconych bohaterom uniwersum, jak i w osobnych mini seriach. Większości z nich nie czytałem. Tych, które czytałem, nie polecam. Jeśli jednak ktoś koniecznie chce przeczytać jakiś crossover, ten niech sięgnie po Ultimate War, gdzie nasi bohaterowie dają łupnia pupilom profesora Xaviera.

Miłej lektury.

Komentarze


Szponer
   
Ocena:
+1
Zapowiada się fajnie, idzie sesja, to akurat będzie czas na czytanie :)
24-05-2012 08:20
Ninetongues
   
Ocena:
+1
Polecam. Najlepsze są dialogi i naturalizm. Bohaterowie pojawiają się w popularnych (autentycznych) programach telewizyjnych, spotykają prawdziwe sławy... Bardzo rzeczywisty świat.
24-05-2012 10:54
de99ial
   
Ocena:
0
Nigdy nie byłem fanem Avengers. Zawsze ta ekipa wydawała mi się jakaś naciągana. Wolałem Xów (The Astonishing X-Men jest naprawdę dobre, przynajmniej pierwsze 4 trade'y, potem traci klasę, ale te pierwsze warto poznać).

Ale zainteresowałeś mnie ta ekipą. Aż sięgnę i sprawdzę.
24-05-2012 11:08
Myrkull
   
Ocena:
+1
Świetna notka. Ultimates 1 i 2 również mocno polecam, jedne z niewielu komiksów superbohaterskich które naprawdę warto znać. Szkoda tylko że później przyszedł partacz Loeb i schrzanił całe uniwersum...

Marvel powinno wydać What if: Ultimates 3 napisane przez Millara.
24-05-2012 16:09
Theta-
   
Ocena:
0
> Jak bardzo Ultimates jest związany z niesławnym Ultimatum?

Wydarzenia Ultimatum kontynuują historię przedstawioną w The Ultimates 3, ale już bez członków grupy.

Ultimatum popełnił ten sam Loeb, którego pięknie podsumował Myrkull. I jeśli nazywasz tę serię niesławną, to dla The Ultimates 3 brakuje przymiotnika na skali słów powszechnie uznanych za nieobraźliwe.


> Polecam. Najlepsze są dialogi i naturalizm.

>Marvel powinno wydać What if: Ultimates 3 napisane przez Millara.

Wszystko prawda. Tak jak pisze Ninetongues, jedną z zalet komiksu jest funkcjonowanie superbohaterów w massmediach, jako celebrytów. Fajnie podśmiewują się też ze znanych ludzi, np. z Busha jr.
24-05-2012 17:34

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.