» Recenzje » The Blue Lion

The Blue Lion


wersja do druku

Jak zostać Arsenem Lupin?

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło

The Blue Lion
Francuskie wydawnictwo Jactalea ma na swoim koncie już kilkanaście wydanych gier, z czego większość to gry logiczne autorstwa Claude'a Leroya. Nie można tego samego powiedzieć o Brunie Cathali, który w swoim portfolio posiada dziesiątki własnych gier. Jednak w 2007 roku drogi Jactalei i Cathali zeszły się i wydawnictwo opublikowało jego grę logiczną Kamon. Kolejny projekt to rozpoczęta 4 lata później, w roku 2011, seria małych gier dwuosobowych, którego pierwszym owocem była gra The Blue Lion, będąca głównym tematem tego tekstu. The Blue Lion to bardzo prosta gra pamięciowa. Tło batalii dwóch graczy to pojawienie się drogocennego kryształu, Niebieskiego Lwa, na wystawie w Luwrze. Gracze wcielają się w Arsene'a lub Lady X. Ich zamiarem jest nie tylko przejęciu skarbu, ale również nasłanie policji na wroga. Na pochwałę bez wątpienia zasługują grafiki autorstwa Cyrila Bouqueta, których komiksowy styl dodaje grze charakteru. Chociaż The Blue Lion to właściwie prosta gra pamięciowa wyprana z tematu, to Jactalei przysługuje plus za to, że zdecydowała się dodać ciekawy temat zamiast robić kolejną grę abstrakcyjną (taka strategia będzie też dotyczyła kolejnej gry dwuosobowej Cathali). Niestety, chociaż grafiki zachwycają, to materiał na jakim je wykonano już nie. Cała gra składa się z małego pudełeczka, które, niestety, jest wykonane z bardzo cienkiej i miękkiej tektury, co prowadzi do łatwego zgniecenia pudełka, nawet przez noszenie je w plecaku. W pudełku znajdziemy 6 kartoników będących głównymi, a właściwie jedynymi elementami gry. Przypominają one bardzo podkładki pod kubek, jednak niestety tylko te z najniższej półki. Poza tym dostajemy instrukcję w języku francuskim, angielskim i niemieckim. Jest ona jasno i prosto napisana oraz wydana na papierze kredowym. Ona i małe kryształki, które służą za punkty zwycięstwa, to jedyne pozytywne elementy wydania. Zasady są naprawdę banalnie proste. Na sześciu kartonikach znajdziemy 12 rysunków, po trzy z każdej postaci, policjanta oraz Niebieskiego Kryształu. Na odwrocie trzech kartoników z jednym rysunkiem znajduje się po jednym wizerunku pozostałych trzech postaci/rzeczy. Aby zdobyć punkty wystarczy ułożyć trzy z nich w odpowiedniej kombinacji. Najskuteczniejsza to ułożenie trzech kryształów koło siebie, która daje nam 3 punkty na siedem wymagane do zwycięstwa. Otoczenie jakiejś postaci policjantem z obu stron daje przeciwnikowi punkt, niezależnie od osoby, która układ zrobiła. Tak samo układ postać – kryształ postać przynosi dwa punkty osobie, która otoczyła dokładną opieką kryształ. Rozgrywka rozpoczyna się ułożeniem ciągu poprzez dokładanie do niego kolejnych kartoników. Kiedy ułożymy już wszystkie sześć, dochodzi do wykonywania akcji przez graczy na zmianę. Można przesunąć kartonik z jednego krańca na drugi, odwrócić jakiś na drugą stronę lub zamienić dwa sąsiadujące, jeśli żaden z nich nie jest na krawędzi. Innymi słowy: próbujemy poprzez przestawianie kafelków stworzyć odpowiednie układy i blokować współgracza. Trzeba przyznać, że gra nie jest tytułem ponadprzeciętnym. Szczerze powiedziawszy, to brakuje mu trochę do poziomu nawet przeciętnego. Teoretycznie, autor miał chyba w zamierzeniu, aby The Blue Lion było grą pamięciową. Gracze zapamiętują co jest po drugiej stronie kafelka, aby ten o lepszej pamięci był w stanie częściej robić układy. Jednakże w praktyce zapamiętanie czegokolwiek na dłuższą metę jest niemożliwe, ponieważ kolejność kartoników się co chwila zmienia, zaś ich strony też nie zostają długo takie same. Śledzić można ciągle losy co najwyżej jednego kartonika, jednak taka mała informacja nie jest zbyt przydatna w grze, a próby ogarniania pamięcią większej ilości kartoników kończą się mętlikiem i brakiem jakiejkolwiek informacji w ogóle. The Blue Lion jest więc właściwie festiwalem losowości. Nie możemy niczego spamiętać, uważny przeciwnik nie doprowadzi do sytuacji, w której wystarczy zmienić kolejność kartoników, aby stworzyć układ, pozostaje więc przekręcanie kartoników w ciemno, które może się też skończyć przyznaniem punktów dla przeciwnika. Pomimo tego, jeśli chcemy zagrać w coś bardzo krótkiego, po to tylko, aby się odprężyć podczas przerwy na reklamę czy po ciężkim dniu pracy, to właśnie The Blue Lion, niewymagający w ogóle wysiłku umysłowego wydaje się, dobrym wyborem. Gdyby wykonanie stało na wyższym poziomie, a cena (obecnie około 10 euro plus koszty przesyłki z zagranicy) była niższa, gra zasługiwałaby przynajmniej na szóstkę. Inauguracja projektu gier dwuosobowych nie była zbyt udana, jednak nie jest to też totalna porażka. Plusy:
  • świetne grafiki
  • bardzo prosta, bardzo lekka
  • niewymagająca wysiłku intelektualnego
Minusy:
  • bardzo niska jakość wydania
  • informacje, których nie sposób zapamiętać
  • dosyć droga
Dziękujemy wydawnictwu Jactalea za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.
5.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: The Blue Lion
Seria wydawnicza: 2-osobowa seria Jactalea
Typ gry: pamięciowa
Projektant: Bruno Cathala, Sylvain Duchêne
Ilustracje: Cyril Bouquet
Data wydania oryginału: 2011
Wydawca polski: Jactalea
Liczba graczy: 2
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: ok. 10 min.
Cena: ok. 10 euro



Czytaj również

Button up!
O generale von Buttonbergu, guzikach i nie tylko
- recenzja
Kingdomino: Era gigantów
Giganci to cieniasy
- recenzja
Queendomino
Królowa to więcej niż król
- recenzja
Mr. Jack – dodatek
Świeża krew
- recenzja
Mr. Jack
Klasyk powraca
- recenzja
Wesołe Krówki
Zabawa w hodowcę
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.