» Recenzje » The Authority #2: Statki Albionu

The Authority #2: Statki Albionu


wersja do druku
The Authority #2: Statki Albionu
Superbohaterowie już dawno wrośli w amerykański komiks i przechodzili w jego historii różne przemiany. Jednak najczęściej kreowani byli na wzór idealnych bojowników o dobro świata, dla których każde ludzkie życie warte było najwyższego poświęcenia. "Trykociarze", jak się ich nazywa, byli i są ucieleśnieniem amerykańskich mitów o idealnej demokracji, opartej na wolności i patriotyzmie. Stanowią (obok tuzów groszowych westernów) substytut historycznych bohaterów, których brakuje w relatywnie krótkiej historii Stanów Zjednoczonych. Taka rola amerykańskich superherosów w kulturze musiała w pewnym momencie skończyć się próbą odbrązowienia pomnika i spojrzenia na nich z innej perspektywy.

W ten nurt "rewizjonistyczny" próbuje wpisać się Warren Ellis ze swoim The Authority. I faktycznie, jego bohaterowie są nieco inni – gotowi zabijać i uświęcać destrukcyjne środki wyższymi celami. Dwójka z nich nawet okazuje się homoseksualistami. Jednak w drugim tomie serii (podobnie jak w pierwszym) zabrakło położenia na którymkolwiek aspekcie historii mocniejszego akcentu. Wątki swobodnie przepływają przez kolejne karty komiksu, żaden z nich nie doczekuje się pogłębienia i rozwinięcia, żaden też nie przykuwa na dłużej uwagi. Wydaje się, że Ellis nie był do końca zdecydowany, w którą stronę chce pójść: tradycyjnego serialu superbohaterskiego czy zupełnie świeżego spojrzenia na wyjątkowy w skali świata fenomen amerykańskiego superherosa. Z tego niezdecydowania nie wynikło nic dobrego.

Tym razem Ziemię atakują przybysze z jej równoległego odpowiednika. Istnienie bliźniaczej planety było przez lata utrzymywane w tajemnicy przed światową opinią publiczną, a dyplomatyczne relacje obu światów nie budziły zastrzeżeń. W końcu jednak musiało dojść do zgrzytu i na pomoc atakowanej z innego wymiaru Ziemi rusza Authority. Chyba nie trzeba dodawać, że najeźdźcy znacznie przewyższają Ziemian technologicznie, więc świat przed zagładą ratuje wyłącznie interwencja nadnaturalnych wybawicieli i ich efektownych mocy.

Schemat inwazji jest jak zgrana karta – wyblakły i nieciekawy. Sytuację ratuje w pewnym stopniu interesujące przedstawienie alternatywnej ziemi i jej równie alternatywnej historii, choć ponownie – jak w każdym wątku tego komiksu – zabrakło pogłębienia tematu. Potencjał drzemiący w świetnym pomyśle dalej słodko śpi i czeka na lepszą formę scenarzysty, który wyciągnie z niego coś więcej. Rzecz ma się podobnie z wątkiem homoerotycznym – Ellis zaledwie prześlizgnął się po temacie, przez co zmarnował drzemiący w nim potencjał.

Kolejnym mankamentem scenariusza jest brak związku między pierwszym i drugim tomem komiksu – obie historie wydają się zupełnie odrębne, brakuje ciągłości fabularnej przedstawianych wydarzeń. Siłą komiksów superbohaterskich są wyraziste postaci, do których czytelnik się przywiązuje, oraz rozwijana z zeszytu na zeszyt fabuła, w której siedzi się po uszy, nie mogąc doczekać się kolejnego numeru. O wiele trudniej przyciągnąć na stałe czytelnika, prezentując mu serię składającą się z wyrwanych z szerszego kontekstu historyjek, w których na dodatek zabrakło miejsca na ekspozycję postaci. Można to tłumaczyć faktem, że bohaterowie pojawiali się wcześniej w niedostępnej w polskiej wersji językowej serii Stormwatch. Ale jakie znaczenie ma to dla polskiego odbiorcy, który widzi jedynie papierowych bohaterów bez jakiejkolwiek głębi i charakteru?

W warstwie graficznej komiks jest poprawny, choć typowy dla gatunku superbohaterskiego rysunek i jaskrawa kolorystyka dają efekt odwrotny od zamierzonego: The Authority, zamiast stawiać superherosów w nowym świetle, wydaje się do bólu schematyczne, a niewykorzystane przebłyski novum w warstwie fabularnej w żaden sposób nie zmieniają takiego stanu rzeczy.

Źle wróżę tej serii. Jest nadzieja, że w kolejnych tomach wydarzy się wreszcie coś ciekawego, a ze zmarnowanych wątków uda się jednak coś uratować. Ale jak długo można żyć nadzieją, że następnym razem będzie lepiej? Ten komiks na razie można sobie podarować.

Galeria

The Authority #2: Statki Albionu
The Authority #2: Statki Albionu
The Authority #2: Statki Albionu
The Authority #2: Statki Albionu

4.0
Ocena recenzenta
4.83
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: The Authority #2: Statki Albionu
Scenariusz: Warren Ellis
Rysunki: Bryan Hitch, Paul Neary
Wydawca: Manzoku
Data wydania: sierpień 2007
Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Liczba stron: 100
Format: 17x26 cm
Oprawa: miękka, kolorowa
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Cena: 27,90 zł
Wydawca oryginału: DC - WildStorm



Czytaj również

The Authority #4: Narodziny
Nadszedł zbawiciel?
- recenzja
The Authority #1: Krąg
Tu obraca się świat
- recenzja
James Bond 007 #2: Eidolon
Za mało Bonda w Bondzie
- recenzja
Ian Fleming's James Bond 07: Warg
Licencja na zabijanie
- recenzja
Gangster [DVD]
Miedziane alkohole, Nick Cave i gangsterska prohibicja
- recenzja
Planetary #1-2
Super-Indiana-Jones i tajemnice XX wieku
- recenzja

Komentarze


neishin
    Eh
Ocena:
0
Authority, nad którym słychać było takie zachwyty kiedy wychodził za oceanem, okazał się słabiutki i kompletnie bez sensu. Kupiłem dwa tomu, opchnąłem na Allegro, reszty nie nabędę.
31-12-2007 17:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.