» Recenzje » Tfu pluje Chlu! czyli Opowieści z Pobrzeża - Marcin Wroński

Tfu pluje Chlu! czyli Opowieści z Pobrzeża - Marcin Wroński


wersja do druku

Chuch, dmucha Puf!

Autor:
Tfu pluje Chlu! czyli Opowieści z Pobrzeża - Marcin Wroński
Marcin Wroński napisał książkę, która subtelnie, poprzez oddzielne z pozoru opowiadania, roztacza przed nami wizję brudnego, średniowiecznego świata. Dzięki kolejnym bohaterom, nowatorskim pomysłom i gawędziarskiemu stylowi poznajemy codzienne życie mieszkańców Molku i powoli przesiąkamy tym światem, pełnym magii, dziwadeł i bogów, ale jednocześnie tak zwykłym, prostym i przyziemnym.

Brzmi nieźle, prawda? Szkoda tylko, że tak nie jest...

Nie nakłamałem może strasznie, bo faktycznie świat jest brudny i średniowieczny, ludzie w miarę nam bliscy, a rzeczywistość pełna magicznych rozwiązań. Ale samej magii brakuje ewidentnie książce Marcina Wrońskiego.

Tfu, pluje Chlu! ma brzydką okładkę. Po prostu. Chciałem sam sobie wmówić, że to stylizacja, średniowiecze, że tak być powinno. Ale utrzymana w beznadziejnie brudnopomarańczowej kolorystyce, z mało wyraźnymi postaciami, które dodatkowo z bohaterami książki nie mają nic wspólnego, ewidentnie odstrasza. Poziom graficzny pozycji ratują po części czarno-białe ilustracje umieszczone na początku kolejnych rozdziałów. Niestety, zdarzające się gdzieniegdzie literówki nie pozwalają ocenić poziomu edytorskiego lepiej niż na słabe cztery.

Ale wracając do treści. Książka składa się z dziewięciu oddzielnych opowiadań, które łączy wspólne położeni na osi czasu i przestrzeni (miasto Molk), oraz kilku najważniejszych bohaterów, którzy przewijają się w tle lub na pierwszym planie. I tu właśnie pojawia się problem. A właściwie dwa.

Po pierwsze, opowiadania te są zbyt mało wyraziste i spójne, jak na opowiadania. Ich zakończenia nie szokują, nie "dają po głowie". Nie da się wyczuć w nich magii, która często towarzyszy krótkim formom - potrafią one wciągnąć nas w swój kilkustronicowy świat bez pamięci. Te opowiadania-rozdziały, które napotkamy w Tfu, pluje Chlu! nie posiadają niestety takich właściwości (no, może poza ostatnim). Jednocześnie teksty te nie tworzą dość zgrabnej całości, zbyt mało koncentrują się na świecie. Nie wypływa z nich obraz miasta-państwa, które żyje własnym życiem, i do którego możemy wracać nawet po zamknięciu okładki. Za mało wyraźne na opowiadania, zbyt mało ze sobą związane jak na rozdziały.

Drugim problemem jest styl. Miałem momentami wrażenie, że autor gorzką ironią sili się na Sapkowskiego, a swojskimi bohaterami na Pilipiuka. Wychodzi z tego mieszanka przeciętna. Od książki można oderwać się w każdej chwili. Ba, da się nawet jednocześnie czytać ją i słuchać wykładowcy. Nie ma w tej pozycji tego, co tak mnie urzeka w cyklu Czarna Kompania autorstwa Glena Cooka, czyli braku fizycznej możliwości oderwania się od lektury - jak raz zaczniesz, to przeczytasz już do końca.

Na koniec mojego czepiania powiem kilka miłych słów, a konkretnie o ostatnim rozdziale - Co na ziemi to na niebie. Nie wiem, czy jest to efekt tego, że zdążyłem już tak mocno zapoznać się ze światem, czy też autor tak dobrze ujął pewne oczywiste prawdy, ale ta część naprawdę mną poruszyła. Szkoda, że potrzebowałem przebijać się do tego przez całą książkę. Zatopienie się w uniwersum lektury powinno następować już po kilkunastu stronach, nie po trzystu. Gdybyż tylko autor pomysł z ostatniego opowiadania rozwinął na całe dzieło, pogłębił motywy, bardziej wniknął w motywacje bogów i nekromantów, otarł się bez lęku o prawdy uniwersalne, gdybyż... Wtedy zapewne byłaby to świetna lektura. Tymczasem jest tylko przeciętna.

PS: I błagam, Panie Marcinie, proszę nie nazywać jednego z bogów imieniem tak nieuchronnie kojarzącym się z Cthulhu, budzi to bowiem milion skojarzeń, które jednak rzadko przystają do wykreowanej przez Pana rzeczywistości.

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie książki do recenzji.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
5.0
Ocena recenzenta
6.17
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Tfu, pluje Chlu! czyli Opowieści z Pobrzeża
Autor: Marcin Wroński
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: kwiecień 2005
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Kuźnia Fantastów
ISBN-10: 83-89011-54-9
Cena: 24,99 zł



Czytaj również

Skrzydlata trumna - Marcin Wroński
Kryminał retro noir
- recenzja
Wąż Marlo. Tom 1 - Marcin Wroński
Jestem też człowiekiem
- recenzja
Wąż Marlo. Tom 1 - Marcin Wroński
Jestem Marlo, wąż Marlo
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

~Kaisa

Użytkownik niezarejestrowany
    no, jak czytałeś na wykładzie...
Ocena:
0
No, jak czytałes na wykładzie, to nie dziwię się, że się nie wciągnąłeś :)
A któa okładka Fabryki się szanownemu autorowi recenzji podobała?
04-05-2005 11:31
Joseppe
    szanowny autor recenzji ;)
Ocena:
0
Czytał książkę nie tylko na wykładzie, co jasne. Po prostu jest to jeden z wyznaczników, jeżeli potrafię czytać ksiązkę na wykładzie i jednocześnie uważać co mówi profesor, to nie za dobrze. Świetne są te książki, które sprawiają, że podczas lektury świat dookoła znika.

A okładki? Hmm, wiele. "Sierżant", "Necrosis", "Siewca Wiatru"...
04-05-2005 15:17
~Extaś

Użytkownik niezarejestrowany
    czytałem....
Ocena:
0
"Tfu pluje Chlu" to książka dla ludzi którzy maja mózg i wyobraźnię.
06-02-2006 13:34

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.