string(15) ""
» Blog » Tekken
20-04-2012 18:02

Tekken

Odsłony: 27

Tekken

INFO:

Gatunek:Bijatyka 3D

Firma:Namco

Rok Produkcji:1995 r. (PAL:1995 r.)

Platforma:PSX

Liczba graczy:1,2

Muzyka : 6/10

Grafika : 6/10

Długość gry : 7/10

Grywalność (miód) : 7/10

Klimat : 7/10

Fabuła : 6/10

Filmiki FMV (ilość/jakość) : 7/7/10

Bajery (sekrety,mini gierki itp.) : 6/10

Rozbudowanie : 7/10

Poziom trudności : 8/10

Ocena:7/10

Miejsce na liście:70 +/-

GŁÓWNE POSTACIE:

Heihachi Mishima, Kazuya Mishima

 

 

Recenzja:

  

          Jedna z pierwszych gier na Soniaka. Absolutny Hit i klasyk! Jedynka Tekkena z miejsca przetarła szlaki dalszym częściom i sama stała się przebojem nr.1 wśród bijatyk (deptał jej po piętach tylko Battle Arena Toshinden) do czasu ukazania się Tekkena 2, a to za sprawą nie tylko niesamowitej grywalności, ale przede wszystkim dzięki nowatorskiej wówczas grafice 3D!


Tekken jak na tamte lata prezentuje się perfekcyjnie. Mnóstwo tu ciosów, postaci i plansz. Oprócz 8 podstawowych zawodników są też ich ukryci tzw. „Sub Bossowie”, czyli po prostu dodatkowe postacie (pomysł ten został naturalnie przekazany dalszym częściom). W sumie daję to liczbę 17 grywalnych postaci. To tutaj właśnie zadebiutowali najważniejsi prekursorzy serii tacy jak Kazuya, Law, King czy Nina. Wspaniała była to mieszanka i już od samego początku imponowało ich zróżnicowanie. Postacie potrafiły wykonywać skomplikowane combosy, chwyty, rzuty i inne, a gracze tylko przecierali oczy ze zdumienia między kolejnymi rundami.


Grafika jak na początki PSX-a wręcz oszałamiała. Wielobokowe postaci, płynne ruchy i dynamika deklasowała całą Segową konkurencje. Co prawda z perspektywy czasu podobizny postaci podczas Character Select wyglądaja naprawdę koszmarnie, a nawet groteskowo, to jednak tym bardziej warto sobie przypomnieć od czego zaczynała największa bijatyka wszechczasów. Muzyka także nie budziła zastrzeżeń. Swoim brzmieniem ustanowiła także niezły fundament dla klimatycznego T2. Areny różniły się od siebie wyglądem i wypadły z pomysłem. Ciekawym elementem były nazwy plansz widoczne nieustannie w rogu ekranu podczas walki. Pomysł odrzucono niestety w dalszych częściach, a szkoda, bo fajnie się to prezentowało. Już od części pierwszej podziwiać mogliśmy również wstawki FMV. Jak na debiut także całkiem dobrze to wyglądało i ciekawiło.


Opcji jest w miarę: Arcade, VS, Team, Time Attack oraz nowatorska opcja Survival Mode (wtedy była jeszcze nowa;). Tak więc ogólnie grania jest sporo (No! W końcu to Tekken!). A że dwójka (nie wspominając nawet o trójce;) jest o wiele bardziej rozbudowana i grywalna to już rzecz oczywista.


Pierwszą część na dzień dzisiejszy poleciłbym bardziej kolekcjonerom i fanom Tekkena, bo jeżeli macie zamiar kupić naprawdę dobrą, klasyczną mordoklepkę, to poleciłbym raczej właśnie w/w Tekkena 2, 3 lub Soul Blade. Zresztą, gdzie można by znaleźć tak starą grę? :)

 

 

ULUBIONE POSTACIE:

Kazuya Mishima - Kazuya trochę młodszy. Trochę gorzej wygląda, ale jak walczy! Kaz jedynie w tej części ma Jeansy. ;)

Paul Phoenix - Pol w najmłodszym wydaniu (zresztą w 2-ce dużo się nie zmienił. ;)

Marshall Law - Kolejny Bruce Lee! I to jaki! Marshall w najbardziej archaicznej formie.

King the First - Mimo że tu brakuje mu jeszcze Multipartsów, to nieźle wymiata.

Devil - Starsza wersja Devila potrafi nieźle dokopać! ;)

Heihachi Mishima - Jeszcze bardziej odmłodzony Henryk. Założyciel Tekkena i jednocześnie faworyt!

Yoshimitsu - Joszi w najgorszym wydaniu. Wygląda tu jak…jak…nie wiem nawet co, no ale w końcu to przecież „Josi”! :)

 

TOP 5 OST:

Brak

 

PLUSY:

+ Klasyk pełną gębą!

+ Grywalność (jak na swoje czasy…)

+ Ilość postaci (jak na swoje czasy!;)

+ Ciosy (ilość, jakość!)

+ Nazwy plansz w rogu ekranu, które niestety usunięto w dalszych częściach

 

MINUSY:

- Baaardzo archaiczna grafa.

- Płycizna w porównaniu do kontynuacji. ;)

 

SCREENY:

 

 

1
Notka polecana przez: Dark Sage
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Kosmit
   
Ocena:
0
Nadal go mam :D
22-04-2012 09:42

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.