string(15) ""
» Blog » Ta straszliwa Robotica
12-06-2011 14:12

Ta straszliwa Robotica

W działach: RPG, Wredni ludzie | Odsłony: 29

Kolega kupił kilka dni temu CD-Action celem pogrania sobie w Armę. Wraz z nią wpadła mu w ręce Robotica, którą postanowiłem zaiwanić dla siebie. Powód był prosty: chciałem zobaczyć, czym jest ta parszywa gra, na którą wszyscy plują. Po cichu miałem nadzieję też, że okaże się ona czymś doprawdy parszywym, pokroju FATAL-a lub innego Złego Cienia. Czymś, do czego będę wracał, gdy jest mi smutno, czytał i śmiał się z tego.

Jednak niestety gra okazała się zupełnie taka, jak od dawna przeczuwałem. To znaczy: nijaka.

Fabuła Roboticki wygląda mniej - więcej tak: jesteś robotem (na planecie Ziemia), trwa apokalipsa, cierpisz na różne schorzenia. Ewentualnie możesz być jeszcze Hiperistotą, Cyborgiem, Wyzwolonym Klonem, Mutantem (czyli człowiekiem, który cierpi na jeszcze straszniejsze choroby niż cała reszta tego towarzystwa) i Androidem. I w zasadzie tyle. Ludzkość się zmyła, system korporacyjny upadł, razem z nim resztę świata szlag trafił. Wszystko wokół się właśnie wali. Na odpowiedź: co mnie to ma obchodzić poświęciłem dwa dni i jej nie znalazłem.

Moim zdaniem bardzo poważnym problemem Robotiki jest brak jasnego określenia co właściwie mamy w tym systemie robić. Ok. Powiedzmy, że stworzyłem sobie Androida, wiem już na co jestem chory. I co dalej? Mam walczyć z Destro? Powstrzymać nadchodzącą apokalipsę? Szukać leków? Śnić o elektrycznych owcach? Brakuje jakiegoś celu makro, który nadawałby większego sensu grze w system.

Prócz tego, że trwa apokalipsa, a ludzie cierpią na straszne choróbska setting jest typowym pop-cartoon-dark-future-transhuman-science-fiction. Ktoś to nazwał kiedyś „pierwszym polskim systemem Hard Science Fiction”. Nie ma w tym ani słowa prawdy. To pierwszy w Polsce system pop-cartoon-sf. Ilość opcji nie różni się specjalnie od tego, co mamy w innych tego typu grach.

Mamy więc psionikę, dla ludzi, którzy chcieliby pograć czarodziejami.

Mamy cybeprprzestrzeń. Taką dość typową cyberprzestrzeń ala Tron, naiwną jak diabli i nawet w połowie nie tak fajną jak prawdziwy Internet. Wiecie, taką, w której, żeby shakować komuś komputer trzeba rzucać pół godziny pikselami w ikonkę jego firewalla, aż ten się zawiesi.

Mamy mutacje.

Mamy cyberwszczepy.

I chyba tyle. W zasadzie było już kilka gier, w których był ten zestaw. Shadowrun (tylko trzeba psionikę podmienić na magię), Interface Zero (tu nic nie trzeba podmieniać), w sumie Nemezis ma blisko, podobnie Gasnące Słońca (a statki kosmiczne są fajniejsze od cyberprzestrzeni). Przy czym różnica polega na tym, że systemy te błyszczą. Robotica nie.

Jeśli już mówimy o sprzęcie to warto wspomnieć, że Robotika jest nafaszerowana które nic nie robią. Owszem, ja w swoich projektach też czasem umieszczam rzeczy, które nie służą do niczego, tylko po to, żeby ludzie w świecie gry mieli jakiś fajny gadżet. Mam jednak nadzieję, że robię to w lepszym stylu, niż „100 słów, z których czytelnik nie dowiaduje się nawet, do czego dane urządzenie służy”. Ogólnie opisy każdego przedmiotu zawierają bardzo dużo niepotrzebnego smęcenia.

To, co IMHO wypada naprawdę źle to świat. Akcja gry toczy się w metropolii Blue Entrophia. To miasto-moloch, w którym ongiś żyło 32 miliony osób, pokrywające powierzchnią obszar porównywalny z województwem. Jego znaczny obszar kontrolowany jest przez DESTRO „czyli maszyny realizujące plan holokaustu ludzi i samoświadomych robotów.” To, jak wygląda styl życia mieszkańców najlepiej opisuje sam autor twierdząc o mieście, że „jest jak otwarta klatka piersiowa wynaturzonego mutanta - jej mieszkańcy to robactwo lub co najwyżej larwy, z których i tak wkrótce wykluje się coś paskudnego”.

Krajobraz Blue Entrophia jest zabawny. Na ulicach leżą zwłoki, budynki się walą, wszędzie porozwalane samochody. Jedyni mieszkańcy to mutanty, zwyrodnialcy i szabrujące wszystko gangi. Dookoła zasuwają roboty, które zabijają wszystko, co spotkają, bo a) są obłąkane b) należą do DESTRO c) Bo każdy mieszkaniec tego miasta to psychol, którego dla własnego bezpieczeństwa lepiej odstrzelić.

Wyjść się na ulice nie da, bo grozi to spotkaniem z przypadkowym przechodniem. Jest nawet specjalna tabelka do losowania takowych. Rzuca się w niej 1k10. 1 to Zwyrodnialcy, 2: Cyberdewianci, 3: Oddzial zwiadowczy, 4: Łowcy sprzętu, bandyci, gangsterzy... Jeździć po ulicach też się nie da, bo przechodnie gonią. Nad miastem nie da się nawet latać, bo po kilku kilometrach ktoś usłużny potraktuje nas z działka plot...

Najbezpieczniejszymi miejscami w mieście są meliny nazywane Hangarami, gdzie czasem można coś kupić, a czasem dostać nóż pod żebra. Zwyczajnie koszmar. Blue Entropia nie oferuje natomiast sklepów, karczm, bezpiecznych miejsc i innych tego typu rzeczy. Gdzie nie spojrzysz czeka na ciebie śmierć.

Ogólnie rzecz biorąc setting ten przypomina coś w rodzaju Pustkowi Chaosu lub Krainy Cieni. To 4200 kilometrów kwadratowych lochów, w którym przebywa 8 milionów mobów + kilka milionów maszyn samoświadomych (czyli silniejszych mobów). Oprócz tego nie ma tam nic innego: save pointów, miejsc, gdzie można bezpiecznie się przespać, skrzynek ze skarbami ani miejscówek, gdzie można owe skarby sprzedać i pobrać questy. Życie w mieście toczy się bardzo prosto: ludzie kryją się po kątach, aż nie padną ze zmęczenia. Wtedy przychodzi coś i ich dobija.

Gra bardzo by zyskała, gdyby wyposażyć świat w jakieś bezpieczne dzielnice, zielone sfery, strzeżone szpitale czy coś w tym guście, gdzie można byłoby normalnie przenocować, spotkać się z kimś normalnym i pójść dalej.

Moim problemem z uniwersum Robotiki jest brak motywacji, żeby w nim kontynuować przygodę. Wiecie, jest dość dużo RPG z paskudnymi światami. Warhammer 40K, Warhammer, Neuroshima, Twilight 2000, Cyberpunk... W nich wszystkich ludzie walczą o przetrwanie każdego dnia. Różnica polega na tym, że tam ma to sens. Zdobywa się ekspa, kupuje lepszą broń, postać wraca z ruin do Nowego Yorku i nabywa łupy, dzięki którym może walczyć dalej. W Robotice jedyną nagrodą jest możliwość dalszego wiedzenia swej nędznej egzystencji. Kurcze, jakbym chciał wieść nędzną egzystencję, to bym sprzedał mieszkanie i wyprowadził się pod most... Słaba to rozrywka.

Gwoli uczciwości nie znalazłem też niczego, co sprawiałoby, żeby ten system był niegrywalny. Przeciwnie, to jest normalny RPG nie odstający od średniej. I tu właśnie moim zdaniem leży pies pogrzebany. Ta gra nie błyszczy. To jest średniak. Wbrew temu, co się mówi: to nie jest Zły Cień albo FATAL, które są pierwszej wody gniotami porażającymi wręcz swoją głupotą. To nie jest też fajny system, w który chce się grać. To średniak. Robotika reprezentuje poziom 90% systemów, jakie zostały napisane.

I tu tkwi jej tragizm.

Bo jest tylko średnia. Za słaba, żeby się rzucić w oczy, za mocna, żeby wypalić swym plugastwem piętno w umysłach graczy swoim jestestwem. To kolejny projekt pokroju Aphalona, Poza Czasem czy innej Arkony. Podejrzewam, że gdyby nie te ciągłe flejmy wokół systemu, to rok po jego wydaniu nikt by już w niego nie grał, a dwa lata po niej nikt by o nim nie pamiętał.

IMHO: 5-6 na 10.

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
O, Lucek! Tęskniliśmy ;-)

~
12-06-2011 21:16
~anonim

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
O, ~! Tęskniliśmy ;-)

a.
12-06-2011 21:34
Pantokrator
   
Ocena:
+1
@Vukodlak - naprawdę o "Wiedźminie: grze wyobraźni" mówili, że jest do życi? To był jeden z ciekawszych i obszerniejszych podręczników, jaki czytałem. Co prawda nigdy nie przestanę się śmiać z kuroliszka, który miał więcej inteligencji od mojej postaci, ale poza tym grało się godnie.
Mechanika była dużo lepsza niż w WFRP czy SW.
12-06-2011 22:39
Vukodlak
   
Ocena:
+3
@Pantokrator
Co się będę rozgadywał. Zajrzyj sobie na forum do tematu o W:GW, tego o największych porażkach polskiego RPG i poczytaj niektóre komentarze, szczególnie te w stylu "bo to Wieśmin", "czysta komercha" lub "nie spełnił oczekiwań" (bo ktoś się spodziewał czegoś innego, niż w książkach Sapkowskiego, albo - jeszcze lepiej - w podstawce był odwzorowany dokładnie świat Wiedźmina i argumentem było, że nie dodano niczego nowego). Teraz już chyba nie widać ankiety, ale życzliwy fundom dał więcej głosów na W:GW, niż Aphalon i Zły Cień. Nie twierdzę, że Polter zamordował Wiedźmina, bo gnojenie W:GW było modą swego czasu (chyba na bazie filmu, którego nie wypadało chwalić publicznie, a że w podstawce było dużo zdjęć z owego, to niektórym wystarczało do oceny...). Większość krytyków podręcznika nawet w ręce nie miało.

Ten system miał kilka dziwnych rozwiązań (idiotycznie dublujące się umiejętności, magia potrzebowała dopieszczenia itp.), ale żadną miarą nie zasługiwał na deszcz łajna, którym go uraczono. Tak to zarżnięto ciekawą grę, która sprzedała się dość dobrze (nakład 8.000), wychodziły do niej dodatki i przyciągnęła do RPG pewną grupę ludzi (duża akcja promocyjna w EMPIK). Ale dzięki temu fundom mógł później jojczyć, że w Polszcze nic nie wychodzi.
12-06-2011 23:20
Podtxt
   
Ocena:
+1
Cel Robotiki -> przeżyć. Moim zdaniem to było jasno napisane. Poza tym szukasz jednego odgórnie narzuconego celu, jakby to indie było.
Porównanie do Gasnących Słońc? Srsly.
Cyberprzestrzeń w Shadowrunie też była prymitywna, nikt nie miał zastrzeżeń. Ty oczekujesz od niej żeby była "tak fajna jak prawdziwy internet". Dziwne wymaganie.

Dlaczego nie ma nawet notki o potężnym systemie tworzenia giwer? Augmented Reality? Specyficznym systemie obrażeń w którym powaga ran zależy od trafionego? Pierdyliardzie części na stworzenie własnego robota? Możliwości grania działkiem na pajęczych nogach komunikującym się z innymi za pomocą hologramów (i to mechanicznie)?

Grałeś w to chociaż raz?

13-06-2011 10:05
tomakon
   
Ocena:
+6
@Podtxt
//Cel Robotiki -> przeżyć//
Łaaaaał, o to chodzi.

//Poza tym szukasz jednego odgórnie narzuconego celu, jakby to indie było.//
Kontrolka ostrzegawcza się zapaliła "wykryto speca od indie".

//Dlaczego nie ma nawet notki o potężnym systemie tworzenia giwer? Augmented Reality? Specyficznym systemie obrażeń w którym powaga ran zależy od trafionego? Pierdyliardzie części na stworzenie własnego robota? Możliwości grania działkiem na pajęczych nogach komunikującym się z innymi za pomocą hologramów (i to mechanicznie)? //
To może coś takiego napisz?

//Grałeś w to chociaż raz?//
Obawiam się, że nie przeczytałeś tekstu zegarmistrza ze zrozumieniem.
13-06-2011 10:13
Podtxt
   
Ocena:
0
@tomakon
1) Tak, o to. Tak jak np. w rdzawej Neuro.

2) Nie jestem specem od indie. Myślałem jednak, że to właśnie one często charakteryzują się z góry narzuconym celem, zaś mainstreamowe rpg jest bardziej 'ogólne'.

3) Recenzja powinna być mniej więcej kompletna. Omijane są b. ważne, moim zdaniem, elementy.

4) Jakoś nie widzę informacji czy autor w to grał, czy tylko przeczytał. Oświeć mnie.

5) Jesteś osobą, która oceniła na całym polterze tylko jedną rzecz (Robotikę) i oceniła ją na 0,5. Konto tylko żeby jeździć po systemie? Ja w moim komentarzu podałem fakty, ty tylko kpić potrafisz. Wyjdź i nie wracaj.
13-06-2011 16:01
zegarmistrz
   
Ocena:
+7
Ja chciałbym odnieść się do dwóch rzeczy:

1) To nie jest recenzja. To opinia konsumencka.

2) Oczywiście, że nie grałem w ten system. Jak ty sobie w ogóle to wyobrażasz? Przychodzę do domu i wołam: "Hej drużyno! Patrzcie, co tu mam! Nowy CD-Action! A w nim Robotikę! To taki średniacki system RPG, w konwencji, której nikt z nas nie lubi. Przeglądałem go trochę, nie znalazłem w nim nic, co mogłoby nam się podobać! Ludzie na necie piszą, że to straszny shit. To co? Może rozegramy kompanię? Tak, żeby nas znękało"

3) W życiu nie zagrałbym ani w rdzawą Neuroshimę ani błotnistego Młotka. Życie jest za krótkie, by tracić je na kiepskie sesje.

4) Celem jest przeżycie. I w domyśle: kontynuowanie gry. Tylko po co kontynuować grę w średniacki system?
13-06-2011 16:28
Kastor Krieg
   
Ocena:
+6
1) To nie jest recenzja. To opinia konsumencka.

Co nie czyni jej ani na jotę bardziej merytoryczną.

2) Oczywiście, że nie grałem w ten system. Jak ty sobie w ogóle to wyobrażasz? Przychodzę do domu i wołam: "Hej drużyno! Patrzcie, co tu mam! Nowy CD-Action! A w nim Robotikę! To taki średniacki system RPG, w konwencji, której nikt z nas nie lubi. Przeglądałem go trochę, nie znalazłem w nim nic, co mogłoby nam się podobać! Ludzie na necie piszą, że to straszny shit. To co? Może rozegramy kompanię? Tak, żeby nas znękało"

Gdybyście zagrali by-the-book, całkiem prawdopodobne, że część z zarzutów udałoby się zweryfikować. Dokładnie tak samo, jak w moim przypadku - pod recką napisałem w komciu, że jako odbiorca zapewne cisnąłbym podręcznikiem o ścianę po 100 stronach. A jednak przeczytałem, zagrałem i złe to na pewno nie było.

3) W życiu nie zagrałbym ani w rdzawą Neuroshimę ani błotnistego Młotka. Życie jest za krótkie, by tracić je na kiepskie sesje.

A to co ma być, badwrongfun? Ludzie, którzy lubią rdzawą Neuro i błotnistego Młotka automatycznie grają kiepskie sesje?

4) Celem jest przeżycie. I w domyśle: kontynuowanie gry. Tylko po co kontynuować grę w średniacki system?

Jaki fajny strawman. Zwłaszcza w odniesieniu do systemu, w który ani razu nie zagrałeś, więc nawet nie byłoby czego kontynuować.

Owszem, możesz mieć własne zdanie po przejrzeniu podręcznika i zmarszczeniu k3 regionów mimicznych twarzy, but it's like... your opinion, dude. W dodatku ta opinia jest niekoniecznie ze szczętem na temat, mocno niemerytoryczna, wręcz otwarcie uprzedzona.

Średniacka ta konsumencka opinia, delikatnie mówiąc.
13-06-2011 18:35
zegarmistrz
   
Ocena:
+3
Kastor pytanie z ciekawości: jak często grasz w systemy, które ci się nie podobają, w konwencjach, których nie lubisz, podczas sesji w stylach, które ci nie odpowiadają?

I po co?
13-06-2011 18:45
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
Zegarmistrzu, spójrz na tę kąśliwość, złośliwość, nieprzyjemny nastrój tu panujący.

To oczywiste, że wiele osób tu gra tylko w takie systemy, które im przyprawiają negatywnych emocji. ; )
13-06-2011 18:57
Kastor Krieg
   
Ocena:
+3
@zegarmistrz
Całkiem często. Ostatnio dołączyłem do drużyny grającej w 7th Sea, które średnio mnie wzrusza. Co jakiś czas, np. na konwentach, dołączam do Indian, żeby obwąchać się z czymś, czym akurat się zachwycają. Zdarza mi się też prosić znajomych, by poprowadzili mi jakieś dziwadło, którego sam bym w życiu nie poprowadził.

Po co? To chyba dość oczywiste. Po to, żeby zweryfikować własne uprzedzenia. Dlatego, że np. podejście danej drużyny do gry jest dla mnie ważniejsze od samego settingu (tak jest w tej ekipie od 7th Sea). Czasem z recenzenckiego obowiązku i woli, by dać grze szansę rozwinąć skrzydła na sesji (zwłaszcza w grach, w których mechanika, a nie tylko setting, budują klimat - vide "A Dirty World"). Także czasem dlatego, że chcę sprawdzić w praktyce pewne myki mechaniczne i rąbnąć je do erpegów które mnie bawią.

Ciekawość nieznanego, gotowość do reewaluacji własnych opinii, zainteresowanie praktycznym aspektem rzeczy, którą znam z teorii (lektury podręcznika)... Jeśli to nie są dobre powody, nie znam lepszych.
13-06-2011 19:44
Dabi
   
Ocena:
0
No to jakoś nie nigdy nie ciągnęło aby robić coś na siłę co wiem, że mnie wcale nie bawi.

Po to jest min. to co tam pod czaszką nosimy aby mój stwierdzać pewne fakty bez konieczności sprawdzenia ich organoleptycznie.

Jak coś ma być męczące to szkoda czasu i energii.
13-06-2011 20:03
Vukodlak
   
Ocena:
0
@Dabi
W przypadku RPG nic nigdy nie zastąpi rzetelnego namysłu, który został postawiony na fundamencie żywego doświadczenia (lol). Tak, solę farmazony, ale generalnie wiadomo ło co mnie chodzi.
13-06-2011 20:50
tomakon
   
Ocena:
0
@podtxt
//Tak, o to. Tak jak np. w rdzawej Neuro.//
O łał.

//Nie jestem specem od indie. Myślałem jednak, że to właśnie one często charakteryzują się z góry narzuconym celem, zaś mainstreamowe rpg jest bardziej 'ogólne'.//
Różnie to bywa.

//Recenzja powinna być mniej więcej kompletna. Omijane są b. ważne, moim zdaniem, elementy.//
To nie jest recenzja.

//Jakoś nie widzę informacji czy autor w to grał, czy tylko przeczytał. Oświeć mnie.//
Oświecił cię zegarmistrz parę komci wcześniej. Można było użyć mózgu i nie potrzeba byłoby go oświecać.

//Jesteś osobą, która oceniła na całym polterze tylko jedną rzecz (Robotikę) i oceniła ją na 0,5.//
Tak w ramach antyrolkowania. Autor wybija maksy na koncie swojego "dzieła" - to ja dla równowagi daje doły. System uczciwie oceniam na 4/10.

//Konto tylko żeby jeździć po systemie?//
Przeszacowałeś, a wystarczyło lekko użyć mózgu.

//Ja w moim komentarzu podałem fakty, ty tylko kpić potrafisz.//
Jakie fakty ? Spamujesz reklamówkami ROBKi aż trzeszczy. Nie widziałeś jak kpię z kogoś, więc tu też bez paniki.

//Wyjdź i nie wracaj.//
Za niski krąg zaklęcia. Spróbuj bardziej się postarać.
13-06-2011 21:40
~tmk

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
wigwamowko, papa arioch nie poglaszcze cie bardziej po glowce za to zalosne podrobkonto.
13-06-2011 21:45
tomakon
   
Ocena:
0
Pozdrów papcia Ariocha i nie śmieć w temacie.
13-06-2011 22:10
Albiorix
   
Ocena:
0
Ktoś będzie to eksperymentalnie prowadził online?
13-06-2011 22:12
tomakon
   
Ocena:
+4
W ramach masochizmu próbowałem się za wziąć za transhumanizm made by ROL. Ale wtedy dostałem w łapy Eclipse Phase.
Po co latać lotnią jak ma się do dyspozycji odrzutowiec?
13-06-2011 22:18
Kastor Krieg
   
Ocena:
0
@tomakon
Mam ten sam problem z Nemezis. Też nijak się przez to nie przegryzę, skoro obok leżą napchane genialnymi detalami Sunward i Gatecrashing.
13-06-2011 22:23

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.