Szeptem - Becca Fitzpatrick
W dzisiejszych czasach potwory przestały być czymś niezwykłym. Wampiry, wilkołaki, zombie i inne upiory wyskakują na nas z książek, filmów i gier komputerowych tak często, że spowszedniały. Nic wiec dziwnego, że szuka się dla nich nowych ról, w celu zaskoczenia odbiorców. Po wielkim sukcesie, jaki odniósł Zmierzch musieli pojawić się naśladowcy. Becca Fitzpatrick, podobnie jak Stephenie Meyer, zadebiutowała w świecie literatury romansem fantastycznym. I tak jak ona odniosła spektakularny sukces – Szeptem trafiło nawet na dziesiąte miejsce bestsellerów New York Timesa i zdobyło tysiące fanów.
Historia zaczyna od lekcji biologii traktującej, jakże by inaczej, o rozmnażaniu: narratorka, szesnastoletnia Nora, zostaje posadzona w jednej ławce z Patchem. Ona nic o nim nie wie, on zdaje się wiedzieć o niej zdecydowanie za dużo. Jest także bardzo przystojny, tajemniczy i w niezrozumiały sposób pociągający oraz odpychający jednocześnie. Jakby mało było uczuciowych rozterek, w jej otoczeniu zaczynają dziać się dziwne, niewytłumaczalne rzeczy i wygląda na to, że ktoś czyha na jej życie. Stopniowo odkrywa, że trafiła w sam środek gry prowadzonej przez Upadłych z Nieśmiertelnymi. I że niemal każdy z nich ma powody, by ją zabić.
Wyrafinowana fabuła nigdy nie była kluczową cechą romansów. Tak też jest i tym razem. Dominujący wątek miłosny ma typowe, dla takich przypadków, tempo i w zasadzie nie dzieje się w nim wiele, niczym nie zaskakuje - kolejne spotkania, zbliżenia i rozstania, odbywające się ciągle według tego samego schematu, przetykane są powtarzalnymi wątpliwościami głównej bohaterki odnośnie swoich uczuć. Wygląda to inaczej w, obecnym głównie w drugiej połowie książki, wątku fantastycznym. Tu, dla odmiany, dzieje się sporo, a niespodzianki są częste. Niestety, głównie za sprawą totalnego braku logiki, nie zaś przemyślanych zwrotów akcji - końcówka osiąga tak wysoki poziom absurdu, że czyta się ją wręcz z masochistyczną przyjemnością. Satysfakcja z odkrywania fabularnych zawijasów absurdów byłaby też nieco większa, gdyby nie pewien drobiazg – opis na okładce i prolog książki pozwalają czytelnikowi domyślić się jakie jest źródło wszystkich tajemniczych zdarzeń na długo przed Norą, co trochę psuje niespodziankę. Mimo wszystko, jeżeli zapomnieć na chwilę o zdrowym rozsądku i wyłączyć obwody mózgu odpowiedzialne za dedukcję, powieść potrafi wciągnąć, zwłaszcza pod koniec, kiedy akcja w końcu nabiera tempa.
Nie jest to jednak zasługa bohaterów, gdyż ci nie wyróżniają się niczym szczególnym. Patch to typowy, uroczy drań, otaczający się woalem tajemniczości, jednocześnie szarmancki i budzący poczucie zagrożenia. Nora z kolei to ładna, porządna dziewczyna, która dobrze się uczy i do tej pory raczej nie interesowała się płcią przeciwną.. Pozostałe postacie są płaskie jak płyta pilśniowa i w zasadzie od pierwszego momentu wiadomo jak będą się układać relacje pomiędzy nimi a Norą. W kilku przypadkach autorka starała się zaskoczyć czytelnika nagłą zmianą frontu przez którąś z nich, ale było to przewidywalne.
Główną siłą Szeptem jest relacja dwojga głównych postaci. Nora na przemian czuje do Patcha pociąg, boi się go i jest na niego zła… czasami w ciągu kilku minut. Wszystkie te doznania są dokładnie opisywane i całkiem nieźle oddają odczucia typowej, zakochanej po raz pierwszy nastolatki (a przynajmniej tak twierdzą moje źródła, gdyż sam nigdy nie miałem okazji bycia nastolatką). Napotkamy więc wiele opisów dotyku elektryzującego skórę, zmysłowej bliskości i tak dalej. Trzeba przyznać, że w scenach tych udało zbudować się odpowiednio sugestywny nastrój, który z pewnością pobudzi wyobraźnię niejednej czytelniczki, zwłaszcza, że opisy fizycznych aspektów miłości są utrzymane w dobrym smaku. Nie pojawiają się również akty pikantniejsze niż pocałunek, choć autorka znajdowała chyba wiele przyjemności w opisywaniu mięśni prężących się pod obcisłymi ubraniami męskich postaci, a także samych strojów, czasami nieco trąci Harlequinem.
Szeptem to lektura adresowana do bardzo konkretnego grona odbiorców i całkiem niezła w swojej kategorii. Osoby lubiące połączenie fantastyki z młodzieżowym romansem powinny być ukontentowane, niech więc doliczą do mojej oceny punkt, czy nawet półtora. Powieść ta nie ma jednak w sobie nic, co wyrastałoby ponad przeciętną i zachęciło również osoby spoza tego grona. Pierwszym polecam, reszta nie straci wiele, odpuszczając ją sobie.
Historia zaczyna od lekcji biologii traktującej, jakże by inaczej, o rozmnażaniu: narratorka, szesnastoletnia Nora, zostaje posadzona w jednej ławce z Patchem. Ona nic o nim nie wie, on zdaje się wiedzieć o niej zdecydowanie za dużo. Jest także bardzo przystojny, tajemniczy i w niezrozumiały sposób pociągający oraz odpychający jednocześnie. Jakby mało było uczuciowych rozterek, w jej otoczeniu zaczynają dziać się dziwne, niewytłumaczalne rzeczy i wygląda na to, że ktoś czyha na jej życie. Stopniowo odkrywa, że trafiła w sam środek gry prowadzonej przez Upadłych z Nieśmiertelnymi. I że niemal każdy z nich ma powody, by ją zabić.
Wyrafinowana fabuła nigdy nie była kluczową cechą romansów. Tak też jest i tym razem. Dominujący wątek miłosny ma typowe, dla takich przypadków, tempo i w zasadzie nie dzieje się w nim wiele, niczym nie zaskakuje - kolejne spotkania, zbliżenia i rozstania, odbywające się ciągle według tego samego schematu, przetykane są powtarzalnymi wątpliwościami głównej bohaterki odnośnie swoich uczuć. Wygląda to inaczej w, obecnym głównie w drugiej połowie książki, wątku fantastycznym. Tu, dla odmiany, dzieje się sporo, a niespodzianki są częste. Niestety, głównie za sprawą totalnego braku logiki, nie zaś przemyślanych zwrotów akcji - końcówka osiąga tak wysoki poziom absurdu, że czyta się ją wręcz z masochistyczną przyjemnością. Satysfakcja z odkrywania fabularnych zawijasów absurdów byłaby też nieco większa, gdyby nie pewien drobiazg – opis na okładce i prolog książki pozwalają czytelnikowi domyślić się jakie jest źródło wszystkich tajemniczych zdarzeń na długo przed Norą, co trochę psuje niespodziankę. Mimo wszystko, jeżeli zapomnieć na chwilę o zdrowym rozsądku i wyłączyć obwody mózgu odpowiedzialne za dedukcję, powieść potrafi wciągnąć, zwłaszcza pod koniec, kiedy akcja w końcu nabiera tempa.
Nie jest to jednak zasługa bohaterów, gdyż ci nie wyróżniają się niczym szczególnym. Patch to typowy, uroczy drań, otaczający się woalem tajemniczości, jednocześnie szarmancki i budzący poczucie zagrożenia. Nora z kolei to ładna, porządna dziewczyna, która dobrze się uczy i do tej pory raczej nie interesowała się płcią przeciwną.. Pozostałe postacie są płaskie jak płyta pilśniowa i w zasadzie od pierwszego momentu wiadomo jak będą się układać relacje pomiędzy nimi a Norą. W kilku przypadkach autorka starała się zaskoczyć czytelnika nagłą zmianą frontu przez którąś z nich, ale było to przewidywalne.
Główną siłą Szeptem jest relacja dwojga głównych postaci. Nora na przemian czuje do Patcha pociąg, boi się go i jest na niego zła… czasami w ciągu kilku minut. Wszystkie te doznania są dokładnie opisywane i całkiem nieźle oddają odczucia typowej, zakochanej po raz pierwszy nastolatki (a przynajmniej tak twierdzą moje źródła, gdyż sam nigdy nie miałem okazji bycia nastolatką). Napotkamy więc wiele opisów dotyku elektryzującego skórę, zmysłowej bliskości i tak dalej. Trzeba przyznać, że w scenach tych udało zbudować się odpowiednio sugestywny nastrój, który z pewnością pobudzi wyobraźnię niejednej czytelniczki, zwłaszcza, że opisy fizycznych aspektów miłości są utrzymane w dobrym smaku. Nie pojawiają się również akty pikantniejsze niż pocałunek, choć autorka znajdowała chyba wiele przyjemności w opisywaniu mięśni prężących się pod obcisłymi ubraniami męskich postaci, a także samych strojów, czasami nieco trąci Harlequinem.
Szeptem to lektura adresowana do bardzo konkretnego grona odbiorców i całkiem niezła w swojej kategorii. Osoby lubiące połączenie fantastyki z młodzieżowym romansem powinny być ukontentowane, niech więc doliczą do mojej oceny punkt, czy nawet półtora. Powieść ta nie ma jednak w sobie nic, co wyrastałoby ponad przeciętną i zachęciło również osoby spoza tego grona. Pierwszym polecam, reszta nie straci wiele, odpuszczając ją sobie.
Mają na liście życzeń: 5
Mają w kolekcji: 9
Obecnie czytają: 0
Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Mają w kolekcji: 9
Obecnie czytają: 0
Dodaj do swojej listy:
Tytuł: Szeptem (Hush, Hush)
Cykl: Szeptem
Tom: 1
Autor: Becca Fitzpatrick
Tłumaczenie: Paweł Łopatka
Wydawca: Otwarte
Miejsce wydania: Kraków
Data wydania: 13 stycznia 2010
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka
Format: 205 x 136 mm
ISBN-13: 978-83-7515-048-3
Cena: 32,90 zł
Cykl: Szeptem
Tom: 1
Autor: Becca Fitzpatrick
Tłumaczenie: Paweł Łopatka
Wydawca: Otwarte
Miejsce wydania: Kraków
Data wydania: 13 stycznia 2010
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka
Format: 205 x 136 mm
ISBN-13: 978-83-7515-048-3
Cena: 32,90 zł
Tagi:
Becca Fitzpatrick | Szeptem


