string(15) ""
» Blog » Szczęśliwy dzień Meduzy - short
24-02-2015 12:52

Szczęśliwy dzień Meduzy - short

Odsłony: 179

Tekst kiedyś umieszczałem na forum, potem go usunąłem ze względu na próbę opublikowania, oczywiście nic z tego nie wyszło, a nie chcę trzymać w szufladzie, więc jak ten głupek po raz kolejny umieszczam na polterze.

 

 

Meduza sprzątała w swojej jaskini, podśpiewując pod nosem. Lubiła to robić (śpiewać, nie sprzątać), ale jednak trochę smutno jej było, że od wielu lat jedynym głosem, jaki słyszy, jest jej własny. Lecz cóż zrobić – kiedy rozgniewane bóstwo pokarze cię taką paskudną klątwą jak ta, jedyne co możesz zrobić, to postarać się, żeby nikt więcej nie cierpiał. Niestety, pomimo tego, że Meduza wyniosła się na to odludzie i tak zdarzały się… ,,wypadki”. Przed wejściem do jaskini stało już kilka posągów. Twarze niektórych z nich zastygły w wyrazie zaskoczenia, innych – wściekłości. Meduza nie wiedziała, czy zaklęci nieszczęśnicy cokolwiek czują – ale na wszelki wypadek uszyła kilka płacht, którymi ich nakryła, aby zła pogoda i ptasie odchody nie dawały się biedakom we znaki. Skrycie żywiła nadzieję, że kiedyś znajdzie sposób, aby ich odczarować.

– Hej! – krzyknęła, kiedy nagle jeden z wężowych włosów opadł jej na twarz. Aż wypuściła miotłę z ręki.

– Nie rób tego więcej! – powiedziała i lekko pacnęła węża po głowie. Stworzenie odskoczyło od jej twarzy. Jednak cały czas kiwało się o palec od niej, sycząc.

– O co chodzi? Dostałeś już jeść, tak? – spytała Meduza. – Bo będziesz grubszy niż wyższy! Eee… to znaczy – dłuższy!

Jednak pozostałe włosy też najwyraźniej były zaniepokojone. Wiły się we wszystkie strony i syczały.

– Wiem! – Meduza pstryknęła palcami. Trochę szpony przeszkadzały, ale ten nawyk pozostał jej ze starych czasów. – Czujecie, że ktoś nadchodzi!

Najśmielszy z włosów – ten, który przed chwilą ją ,,zaatakował” entuzjastycznie pokiwał łbem.

– Co za szczęście, że właśnie posprzątałam – mruknęła pod nosem dziewczyna. – A niech to Hades pochłonie! Zapomniałabym o najważniejszym!

Podeszła do legowiska, które kiedyś umościła sobie w kącie groty. Nie było to nic wielkiego, ot kupka słomy nakryta kolejną, pozszywaną z kawałków płachtą. Po chwili wyciągnęła spod ,,posłania" szeroką zieloną wstążkę i zawiązała ją sobie wokoło głowy, tak aby zakryć oczy. Teraz miała pewność, że nowemu przybyszowi nic się nie stanie.

– Wsadź sobie w tyłek swoją klątwę, Ateno – mruknęła. Ale cichutko, tak aby bogini przypadkiem nie usłyszała.

Po chwili do jej uszu doszły odgłosy kroków. Były ciche, najwyraźniej ten ktoś szedł powoli i ostrożnie. ,,Pewnie się boi” – pomyślała ze smutkiem Meduza. Cóż, trudno było mu się dziwić. Jednak zaraz dziewczyna poweselała. Od tej pory nikt nie musi się jej bać!

– Witaj! – powiedziała głośno, starając się, aby brzmiało to przyjacielsko, a na twarzy pokazał się miły uśmiech. Na szczęście, choć Atena zmieniła jej włosy w węże (okazały się zresztą całkiem miłe, od kiedy zaprzyjaźniła się z nimi na tyle, że przestały ją kąsać), paznokcie w szpony, i dała jej te nie wiadomo do czego potrzebne skrzydła (raz próbowała ich użyć… Do tej pory nie wszystkie siniaki zeszły), ale nie zabrała jej dźwięcznego głosu i sympatycznej buzi (tak przynajmniej je określali inni kiedy… kiedy jeszcze z nią rozmawiali).

– Nazywam się Meduza – ciągnęła. – Pewnie słyszałeś, że mój wzrok zamienia ludzi w kamień, ale nie bój się! Teraz noszę to – wskazała po omacku na opaskę. – Nic ci się nie stanie!

Usłyszała, że przybysz przystanął.

– Jak miło z twojej strony – w ochrypłym głosie gościa było czuć lekka kpinę i chyba niedowierzanie.

– Naprawdę! – zapewniła Meduza. – A ty jak się nazywasz? Czym się zajmujesz?

– Nazywam się Perseusz i jestem herosem. Zabijam potwory – z jakiegoś powodu przybysz postawił wyraźny nacisk na ostatnie zdanie.

– Brawo! – ucieszyła się Meduza. – To dobrze, że są tacy bohaterowie jak ty, którzy bronią zwykłych ludzi przed niebezpieczeństwami. Powiedz, teraz jesteś na jakiejś misji? Tropisz jakieś groźne monstrum? – pytała podekscytowana.

– Owszem.

– Jejku! A mogę ci jakoś pomóc? – spytała Meduza.

Mężczyzna przez chwilę milczał, po czym wybuchnął donośnym śmiechem. Meduza zawtórowała mu – nieco cicho i nieśmiało, bo nie miała pojęcia, co go tak rozbawiło, ale chciała być grzeczna.

– Pewnie! – powiedział gość, kiedy skończył się śmiać. – Po prostu stój przez chwilkę bez ruchu…. Może nieco pochyl głowę… I broń Zeusie, nie zdejmuj tej opaski!

Dziewczyna posłusznie wykonała to, co jej kazał. Nie rozumiała, o co chodzi w tym dziwnym rytuale… Ale była tak szczęśliwa! Wreszcie znalazła przyjaciela… I to w dodatku sławnego bohatera, któremu może pomóc w jego walce ze złem! Czuła, że razem dokonają wielkich czynów.

Czuła, że opowieść o Perseuszu i Meduzie przetrwa wieki.

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

27383
   
Ocena:
+1

Lubiła to robić (śpiewać, nie sprzątać)

Najgorszy chwyt literacki od czasów... no właściwie to od zawsze, Homer wyłapałby od Hellenów lepę na twarz jakby coś w tym stylu umieścił w Iliadzie.

24-02-2015 15:16
Agrafka
   
Ocena:
0
Notka ukryta za wulgaryzm w komentarzu za 3...2...1...
24-02-2015 18:39
TO~
   
Ocena:
0

@ Thoctar - kiedyś usunąłeś mój koment, coby nie raził. Teraz czuję się urażony słowem na w, które razi mnie w oczy :)

 

 

24-02-2015 19:53
Johny
   
Ocena:
+1

+ ogólna idea samotnej biednej meduzy, która chce się zaprzyjaźnić

- głupota bohaterki sprawiająca, że całe opowiadanie się sypie.

Sugestia: Fajnie by było jakby Perseusz ją totalnie oszukał, okłamał, i wykorzystał jej zaufanie. Tak, żeby wszyscy czytelnicy zaczęli współczuć bohaterce i stwierdzili, że łowca potworów to totalny drań.

Na razie ja osobiście mam ochotę tylko powiedzieć ale głupia ta meduza.

24-02-2015 19:53
Adeptus
   
Ocena:
0

@ Thoctar

Najgorszy chwyt literacki od czasów... no właściwie to od zawsze,

Czyli już wiem, za co Kain zabił Abla ;) Ale nie szafowałbym przymiotnikiem "najgorszy" - wyobraź sobie, że ten short to jeden z moich lepszych tekstów, więc możesz sobie wyobrazić, jakie dno grafomanii osiągnąłem w innych. A swoją drogą, Agrafka ma rację - jakbyś mógł to skoryguj czasownika na "w", po co prowokować?

 

 

 

24-02-2015 21:21

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.