string(15) ""
» Blog » Świątynia Pierwotnego Zła | Vampire the Masquarade: Bloodlines
22-12-2014 11:50

Świątynia Pierwotnego Zła | Vampire the Masquarade: Bloodlines

W działach: Gry | Odsłony: 308

Jeśli ktoś mnie spyta jaką firmę tworzącą cRPG uważam za najlepszą odpowiem że Troika. Nie ma znaczenia, że firma nie istnieje, jej gry były zabugowane, samych gier stworzyła tylko trzy i przez niektórych graczy traktowane są jako dziwadła. Dzisiejszy wpis poświęcony będzie właśnie tym produkcjom, grom, które są dla mnie kwintesencją komputerowego RPG i najlepszym przykładem na to że, aby stworzyć solidną grę w tym gatunku nie trzeba cofać się do reguł lat 90-tych, a z drugiej strony można dać radę bez grafiki 4D, romansów homoseksualnych i walki rodem z HALO. Adeptus ubiegł mnie i dał wpis o Arcanum - grze którą ja także oceniam bardzo dobrze (jest na 5 miejscu mojego TOP 10).Więc ja go uzupełnię. Macie wpis o dwóch pozostałych grach Troiki.

Gatunek:cRPG
Producent: Troika
Dystrybucja w Polsce: CD-Projekt
Rok produkcji: 2003
Pełna wersja w: CD-Action

Świątynia Pierowtnego Zła to tytuł, z którym fani cRPG zawsze mieli problem i o który kłócili się (i kłócą) strasznie zawzięcie, bardziej niż o jakąkolwiek inną grę, nawet te Bioware:) Z jednej strony w ostatnim rankingu użytkowników jednego z największych i prestiżowych portali o cRPG czyli rpgcodex gra zajęła 9 miejsce. Czyli tzw. „stara gwardia” grę ceni. Choć nie wiem jak wygląda sytuacja wśród mniej wymagających graczy na tzw. Zachodzie. W Polsce gra jest kochana....Albo znienawidzona:)
ŚPZ jest grą opartą o system D&D w edycji 3,5, czyli takiej „podrasowanej trójce”, z którą mieliśmy do czynienia w Icewind Dale II czy Neverwinter Nights. Zmiany są głównie kosmetyczne i nie ma sensu się tutaj nad tym rozpisywać. Tym co wyróżnia grę jest odejście od świata Forgotten Realms i umieszczenie akcji w uniwersum Greyhawk, pierwszym świecie systemu Dungeons & Dragons, sama zaś fabuła oparta jest na jednej z pierwszych przygód do „papierowego” systemu AD&D. Czyli niejako „powrót do korzeni”. Ok? Ok. Ale nie wszystkim to odpowiada. Greyhawk nie jest w Polsce właściwie znany, nie ma w zasadzie znanych herosów, graczom ciężko było się przestawić. Fabuła zaś, bardziej heroic niż epic (jak w innych grach cRPG opartych o D&D) jest bardzo prosta. W starej świątyni znów budzi się zło, a ukryte skarby czekają na śmiałków:) Drużyna gracza zaś, przybywa do wioski Hommlet, położonej całkiem niedaleko a jej kroki kierują się właśnie do tytułowej Świątyni. 
Ale już sam powód przybycia do Hommlet i powód wyruszenia do świątyni dla każdej drużyny będzie inny. Wynika to z tego, że gracz musi przy tworzeniu drużyny (pięć osób + później opcjonalnie 3 NPCów, którzy dołączą) wybrać jej charakter. W zależności od tego jaki charakter wybraliśmy inny będzie początek rozgrywki, inny jej przebieg (w tym relacje z NPCami, dialogi itd.) a także inne będzie zakończenie (tych jest około 20!). W przeciwieństwie do np. Icewind Dale II, nie będzie można mieć w drużynie praworządnego dobrego paladyna i chaotycznego złego pół – orka barbarzyńcę. Charakter drużyny determinuje charakter postaci, tzn. postać w ekipie może mieć charakter tylko o stopień inny niż wybraliśmy. Np. nasza drużyna ma charakter neutralny dobry. Oznacza to że nasze postacie mogą mieć charakter tylko neutralny dobry, praworządny dobry, chaotyczny dobry lub prawdziwie neutralny. I nic poza tym. 
Ci, którzy znają system D&D nie będą mieć raczej problemu z tworzeniem i rozwojem ekipy. Zaznaczę tylko, że maksymalnie można naszą drużynę rozwinąć do 10 poziomu, ale to naprawdę wystarcza. Zdziwić nowych graczy może co innego. System walki. Przez niego wielu ludzi grę znienawidziło. Osobiście tego nie rozumiem, bo uważam system walki w ŚPZ, za ogromną zaletę gry. Walka jest rozgrywana w systemie turowym. Najpierw komputer losuje inicjatywę dla wszystkich uczestników starcia, a potem każdy wykonuje swój ruch. Pozwala to spokojnie zaplanować działanie, wydać komendę, bez chaosu jaki często panował w Icewind Dale czy Baldurs Gate. Zdaję sobie jednak sprawę, że wielu amatorów poległo. Podczas walki trzeba brać pod uwagę wszelkie rzuty na odporności, finezyjne ataki, odległość od wroga, okazyjne ataki itp. To czyni ze Świątyni Pierwotnego Zła, znakomity taktyczny cRPG. Trudny i wymagający, ale o to właśnie w tym gatunku chodzi (nie wierzę w bajki, że dla kogoś gra była łatwa, nie znam nikogo – a znam ludzi, którzy na tym gatunku zęby zjedli – i wymagające starcia to cecha przez każdego wymieniana).
Inne zalety? Na pewno rozwinięte dialogi (zależne od charakteru, cech postaci itd.), kilkadziesiąt „questów” pobocznych i..grafika:)
Grafika w Świątyni Pierwotnego Zła to śliczne 2D. Chyba w żadnej innej grze cRPG nie było tak ładnej grafiki w rzucie izometrycznym. Wszystko jest czytelne, animacja porządna, ekwipunek czytelny. Naprawdę jeśli ktoś się do czegoś doczepi to powiem że szuka „dziury w całym”. 
Sporo graczy narzeka na muzykę. A wg mnie jest po prostu ok. Może faktycznie brak tu perełek jakie słyszeliśmy choćby w sadze Icewind Dale, ale na pewno muzyka w tej grze nie jest słaba. Jest całkiem klimatyczna i pasuje do lokacji. Średniak, ale czy to wada?
Więc jak jest z tym tytułem? Cóż, ostatnio ta gra wyleciała z mojego TOP 10 *choć ciągle się zastanawiam czy aby na pewno Icewind Dale zasługuje na miejsce 10 xD), ale gdybym tworzył TOP 15 już by się znalazła:) To na pewno jeden z najlepszych cRPG w historii, a jeśli chodzi o cRPG oparte o trzecią edycję D&D to jest to tytuł najlepszy. 

Gatunek:cRPG
Producent: Troika
Dystrybucja w Polsce: LEM
Rok produkcji: 2004

Ostatnie dzieło Troiki umieszczone zostało w Świecie Mroku. To nasz świat, XX (XXI – jak kto woli) wieku, gdzie obok ludzi egzystują wampiry, wilkołaki, magowie, duchy i inne istoty mroku. Tylko nieliczni wybrańcy wiedzą o ich istnieniu, niektórzy przez przypadek i zbyt krótko by powiedzieć o tym innym. 
Jakoś tak wyszło, że nigdy nie grałem w „papierowy” Świat Mroku. Nie będzie więc porównać z klasycznym oryginałem. Ale to nie szkodzi.
Vampire The Masquerade: Bloodlines  daje nam możliwość wcielenia się w wampira, przynależnego do jednego z siedmiu klanów. Wybór ów determinuje relacje z innymi wampirami i zwykłymi ludźmi, daje nam także specjalne zdolności niedostępne dla innych klanów (np. niewidzialność czy kontrola umysłów). Nasza postać opisywana jest także przez szereg cech i współczynników takich jak siła, inteligencja, ale też umiejętności jak np. informatyka, skradanie się, walka wręcz itd. Umiejętności jest sporo a możliwości rozwoju postaci naprawdę duże, w wyniku czego każda gra będzie wyglądać inaczej, inaczej też rozwiążemy pewne zadania w zależności w czym specjalizuje się nasz krwiopijca. Każdy wampir musi też uważać na dwie, hm, cechy. Pierwsza to człowieczeństwo. Determinuje ono to jak bardzo nasz wampir jest ludzki. Im mniej punktów człowieczeństwa tym większe prawdopodobieństwo, że nasza postać zamieni się w krwiożerczą bestię nad którą nie będzie kontroli...Musimy także kontrolować punkty Maskarady. Te pokazują jak nasza postać ukrywa sekret istnienia Rodziny i Świata Mroku. Im tych punktów mniej, tym ludzie będą nabierać więcej podejrzeń, zaczną nas ścigać łowcy wampirów, a nasi pobratymcy zaczną nami gardzić. Utrata punktów Maskarady oznacza koniec zabawy. 
A nie zawsze łatwo będzie o zdobycie bądź utrzymanie takiego poziomu Człowieczeństwa i Maskarady jakbyśmy chcieli. Parę razy przyjdzie nam dokonać wyborów moralnych, a decyzje będą niosły konsekwencje. Uratujesz człowieka przed śmiercią: Maskarada „w dół”, Człowieczeństwo „w górę”. Zabicie niewinnego człowieka Człowieczeństwa też nam nie zwiększy, podobnie jak picie krwi na oczach innych na pewno Maskarady też nie zwiększy:)
Właśnie. Picie krwi. Nasz wampir musi kontrolować nie tylko poziom wytrzymałości, czyli tzw. życie (czytaj: ile strzałów  z shotguna może przyjąć na klatę), ale też tzw. punkty krwi. Każde wykorzystanie umiejętności specjalnej kosztuje jakąś ich ilość, po jakimś czasie owa krew sama zaczyna się zmniejszać. Trzeba więc zaspokoić głód. Jak? Znaleźć delikwenta i go nieco....wypić:) Najłatwiej znaleźć kogoś, kto np. zawędrował samotnie w jakiś zaułek i nikt go nie widzi. Można także zaprosić prostytutkę na „małe co nieco” a potem, cóż, wykorzystać ją, choć nie do końca tak jak ona to sobie wyobrażała. Podczas picia krwi człowieka trzeba uważać i w odpowiednim momencie to przerwać. Gdy nasz wampir będzie się żywił, gracz widzi pasek krwi człowieka. Jeśli wypijemy całą krew to oczywiście człowiek umrze a my tracimy punkt człowieczeństwa. Trzeba więc nauczyć się kończyć posiłek tuż przed końcem wyczerpania krwi. Nasz „dobroczyńca” nikomu o tym nie powie, będzie biedak stał „zakręcony”, nieprzytomny prawie, a my spokojnie odejdziemy. Można się oczywiście żywić szczurami, ale tych wiele nie ma i wiele krwi nie mają. No i poza klanem Nosferatu, którzy większość życia łażą po kanałach, to nie jest sensowne i łatwe rozwiązanie. 
Jak wygląda walka? Istnieją dwa typy broni. Palna i biała. W przypadku tej pierwszej walka jest taka jak w FPSach. Jeśli stawiamy na miecze i inne siekiery wtedy mamy tryb TPP. W zasadzie tyle można o walce powiedzieć, bo nie ma żadnych udziwnień, trybów itp. choć oczywiście w jej trakcie można (a nawet trzeba) korzystać ze specjalnych zdolności (np. przyspieszenie).
Zauważyłem, że nie powiedziałem nic o fabule. Ta została potraktowana nieco...po macoszemu:) Ale zaraz wyjaśnię dlaczego. Nasz wampir jest wampirem młodym, „świeżakiem”, przed chwilą został zamieniony w wampira, cudem darowano mu życie, ale tego szczęścia nie zaznała jego matka, zabita za bezprawne zamienienie człowieka w wampira. Wampiry, a raczej ich Książę, daje nam jednak szansę na wykazanie się pracując dla niego. Będziemy mu pomagać w walce z konkurencją i sprawdzeniu plotek czy prastary wampir, faktycznie znajduje się w niedawno odkrytej trumnie i czy stanowi zagrożenie dla obecnego układu sił. Tyle. Szczerzę mówiąc: średnio, ale trzeba przyznać że sam wątek główny, jest dosyć długi, zaś siłę Bloodlines, stanowi nie wątek główny lecz znakomite zadania poboczne, znakomite lokacje (nawiedzony dwór!) i świetni NPCe, w tym najciekawsze postacie kobiece w grach cRPG jakie stworzono. Nie będę zdradzał szczegółów, trzeba zagrać!
Na koniec technikalia. Graficznie gra się zestarzała, co nie znaczy że jest brzydka. Ciemne, ponure, mroczne Los Angeles, nad którym nigdy nie świeci słońce, naprawdę robi wrażenie! Jednak to nie grafika miała być atutem programu, a oprawa dźwiękowa i muzyczna. Dźwięki są bardzo dobre, głosy postaci znakomicie podłożone, zaś ścieżka dźwiękowa to jedna z największych pereł w  komputerowym RPG (słyschać m.in. Lacuna Coil). Bo trzeba powiedzieć jedno: tzw. klimat w tej grze po prostu „miażdży”. I sprawia że chcesz grać jeszcze i jeszcze. A jak skończysz...Żałujesz, że to już koniec:) Jak dla mnie Vampire The Masquerade: Bloodlines to wciąż - wg mnie - najlepszy komputerowy RPG jaki powstał. 
Taka mała uwaga na koniec. Gra w momencie premiery była strasznie zabugowana, że aż ciężko było grać. Teraz patche stworzone przez graczy praktycznie je zniwelowały i grę można spokojnie skończyć bez zgrzytania zębami. Pojawił się także nieoficjalny patch polonizacyjny. 

Werdykt ogólny? Gry Troiki to perły w koronie komputerowego RPG. Szkoda tylko, że nikt nie stara się o prawa autorskie. Nie mówię tu o producentach, bo boję się że sequele zabiłyby te gry, bo raczej wątpię by pojawiło się coś lepszego. Ale jakiś polski dystrybutor mógłby pokusić się o wydanie jakiegoś Troika Pack. Szkoda, że się na to nie zanosi.

Iselor

Komentarze


Olórin
   
Ocena:
+1

Odnośnie ToEE:

- gra o wybitnym potencjale, niestety zmarnowanym. Gdyby tak zrobić Baldura na tej mechanice... <heavy breathing>,

- śliczna grafika, niestety znacznie gorsza muzyka,

- gra rozczarowująco krótka i wcale nie aż taka trudna (dla kogoś kto zna meandry mechaniki DD 3.5),

- fabuła... cóż, lepiej przemilczeć.

Odnośnie VTBM:

- przeszedłem z pięć razy i chyba całkowicie zgadzam się z autorem wpisu. Jako, że grałem w RPG przed cRPG, początkowo raziła mnie ubogość karty. Największy atut tej gry to dialogi - chyba w stuprocentach odgrywane przez aktorów.

22-12-2014 12:25
Adeptus
   
Ocena:
0

Nie mówię tu o producentach, bo boję się że sequele zabiłyby te gry, bo raczej wątpię by pojawiło się coś lepszego.

Daj pan spokój z tym konserwatyzmem-pesymizmem. Trzeba mieć nadzieję. A jakby wyszły gnioty, to by się ich po prostu nie kupiło i tyle.

Mnie ciekawi głównie info o zredukowaniu bugów w Bloodlines. Kiedyś słyszałem, że gra jest nie tyle wadliwa, co po prostu niedorobiona i trzeba ręcznie w czasie gry przez konsolę wklepywać linijki kodu, żeby dało się przejść dalej. W dalszym ciągu tak jest, czy fani już to wszystko naprawili? Bo "grę można spokojnie skończyć bez zgrzytania zębami" sugeruje, że w 100% nie udało się naprawić (pytanie w takim razie w ilu?). Chciałbym w to zagrać i jestem w stanie znieść dosyć dużą dawkę bugów, ale jeśli będę się musiał bawić w programistę, to raczej zrezygnuję.

W Świątynię grałem, odrzuciła mnie. Po poczytaniu trochę o tej grze, dojrzałem do tego, że dałbym jej drugą szansę... Gdybym miał więcej czasu ;)

Szkoda, żeśmy się w dwa dni wyrobili z recenzjami wszystkich gier Troiki - w sensie, szkoda, że zrobili tylko. Z drugiej strony, chłopaki mieli ciekawe pomysły, ale najwyraźniej problemy z ich dopracowywaniem.

22-12-2014 14:48
Vukodlak
   
Ocena:
+1

Bloodlines było jedną z gier, które kupiłem tuż po premierze. Gadki o tym, że była tak zabugowana, że aż nie do przejścia to bzdura. Spokojnie można było skończyć pierwotną wersję, na masę dziur wpadały głównie cwaniaki, które próbowały obejść system i dostawały za swoje. Obecna wersja na Steam jest zaś poprawiona i można spokojnie grać, bez spiny o jakieś straszne crashe.

Problem z Bloodlines tkwi w punkcie, w którym nie pomogą żadne fanowskie patche i amatorskie łatki. Ta gra to po prostu 70% produktu. Ma mocny klimat, zaczyna się nieźle, wiele questów można rozwiązać na kilka sposobów i w ogóle fajnie. Niestety gra jest po prostu nie ukończonym programem, który pracownicy Troiki na siłę wypchnęli na rynek, bo wydawca krzyczał o produkt finalny. Końcówka to po prostu tępe rzezanie wciąż respawnujących się przeciwników (może to dlatego, że kasujemy żółtków?), poprzeplatane walkami z bossami. Gra mogłaby być naprawdę miażdżąca, gdyby została dokończona i odpicowana na błysk, a tak jest przeciętniakiem z przebłyskami baaaardzo dobrego produktu.

Przykładem niedopracowania i zgubnego pośpiechu programistów mogą być historie postaci, które umieszczono w grze, ale nigdy nie dokończono. Tak więc jest w programie dodatkowa opcja podczas tworzenia postaci (polegająca na pewnych plusach i minusach do cech), dostępna tylko po wpisaniu komendy w konsolę, ale za to potwornie niezbalansowana. Drugim przykładem jest motyw z hasłami. Umiejętność Hacking jest całkowicie bezużyteczna w grze, bo hasła są zawsze takie same. Wydawanie na nią punktów to marnotrawstwo, bo wystarczy spisać sobie hasła i podczas kolejnych gier jechać na tym, a PD przeznaczyć na naprawdę przydatne umiejętności (którymi zawsze są Persuasion, Seduction, Dodge, Security i Melee...). A takie trudne było spisanie programiku, który generowałbym za każdym podejściem nowe hasło do ustalonego poziomu trudności? Widać dla programistów Troiki było to za trudne. I dlatego gra wygląda jak wygląda i na pewno nie jest żadną perłą w koronie cRPG. Chciałbym żeby była.

22-12-2014 16:19
Olórin
   
Ocena:
0

Spokojnie można było skończyć pierwotną wersję, na masę dziur wpadały głównie cwaniaki, które próbowały obejść system i dostawały za swoje.

Po załatwieniu tego księdza-łowcy wampirów i wskoczeniu do łódki gra się wysadzała. Trzeba było wpisać odpowiednią komendę.

Co do haseł - miały one zawsze jakieś logiczne powiązanie z materiałem, którego broniły, albo użytkownikiem kompa. Ale fakt, same hakowanie zbędne.

22-12-2014 16:25
Iselor
   
Ocena:
+1

Adeptus tutaj: http://forum.insi.pl/viewtopic.php?f=128&t=8517

jest patch polonizujący równocześnie będący też łatką naprawiającą bugi. Mi nigdy gra nie wykrzaczała do windy, nie miała zwisów, nawet nie miałem pojęcia że można wpisywać jakieś komendy więc tak - grę da się spokojnie przejść. A warto, bo ja wciąż będę się zapierał rękami i nogami że po spaczowaniu to jest najlepszy cRPG ever i tylko M&M VII może się równać :P

Perła w koronie komputerowego RPG :P

Choć kiedyś słyszałem opinię (z którą się oczywiście nie zgadzam) że gry Troiki to takie erpegi dla hipsterów xD

22-12-2014 17:11
Adeptus
   
Ocena:
0

 

Choć kiedyś słyszałem opinię (z którą się oczywiście nie zgadzam) że gry Troiki to takie erpegi dla hipsterów xD

No wiesz, ty w sumie jesteś trochę hipster z uwielbieniem dla starych i mało znanych gier i odrzucaniem nowości ;) Ale dzięki za linka i plus za stworzenie bazy patchy.

22-12-2014 17:27
Iselor
   
Ocena:
0

Ze mnie żaden hipster xD Wczoraj na rpgcodex pewien dziwny koleś stwierdził że ja się gówno znam, bo jak ja moge lubić cokolwiek od Bioware i uznawać Mass Effect za cRPG? No i na mojej liście TOP 15 nie ma Summonera i nie znam gry Mordor (ultra stary poprzednik mało znanego Demise: Podziemia Dejenol), więc jestem casualem do potęgi i nie warto ze mną rozmawiać xD To tak na marginesie;)

22-12-2014 17:59
Adeptus
   
Ocena:
+1

To teraz wiesz, jak się czują "fanboje Bioware", kiedy im prawisz kazania ;) Z kolei wspomniani fanboje zapewne pouczają gotikowców i skyrimowców. A ten koleś od Mordoru, o którym piszesz, spotka kiedyś innego, który opieprzy go za to, że grywa w jakieś nowomodne shity zamiast zapoznać się z prawdziwą klasyką cRPG jak Akalabeth czy Zork. Zapewne jakby dobrze poszukać, dałoby się znaleźć osobę, która twierdzi, że po wydaniu Ponga nastąpiła śmierć gier komputerowych jako takich i wszystko co potem wydano, to odcinanie kuponów.


 

22-12-2014 18:21
Vukodlak
   
Ocena:
0

@Olórin

Po załatwieniu tego księdza-łowcy wampirów i wskoczeniu do łódki gra się wysadzała. Trzeba było wpisać odpowiednią komendę.

Nigdy osobiście nie spotkałem się z tym problemem, ale słyszałem o takich przypadkach. Największym bugiem, z którym się zetknąłem przy Bloodlines, był ten z Gangrelem. Przy wysokiej Transformacji (4, 5 kropek) bohater przybierał całkowicie postać wilczo-nietoperzowej hybrydy. Zmiana w monstrum trwała chyba ok. 3-4 sekundy i w tym czasie postać była nieruchoma. Jeśli ktoś wtedy dziabnął naszego niemilca, to zazwyczaj pozostawał on w jednym miejscu i nie szło go już ruszyć, choć animacja pokazywała wesołe podskoki wampira. Trzeba było wczytać wcześniej zapisaną grę.

Poza tym nie przypominam sobie większych błędów, które utrudniały grę.

22-12-2014 23:38

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.