Outpost 2
string(15) ""
» Blog » Świat Dysku i opowieść o nim:
11-03-2016 23:38

Świat Dysku i opowieść o nim:

W działach: książki | Odsłony: 570

Dokładnie rok temu (12 marca 2015) świat opuścił jeden z największych mistrzów fantasy oraz mistrzów satyry zarazem: Terry Pratchett. Dziś, z okazji rocznicy jego śmierci postanowiłem napisać kilka słów o jego najbardziej znanym dziele: Świecie Dysku.

Powiedzmy sobie szczerze: Terry Pratchett był nie tylko jednym z najpłodniejszych pisarzy fantasy, ale też takim, któremu w praktyce nie zdarzały się złe książki. Udało mu się stworzyć cały szereg godnych omówienia pozycji, wśród których wymienić można cykle o Długiej Ziemi, Johnym Maxwellu, Nomach czy napisaną razem z Neilem Gaimanem powieść „Dobry Omen” którą długo uważałem za jego najlepszą książkę.

Niemniej jednak to właśnie Świat Dysku jest najbardziej z nim identyfikowany.

Świat dysku:

Opowieść zaczyna się jak w indyjskiej mitologii: przez kosmos płynie gigantyczny żółw (ma na imię Wielki Atu’in). Na jego skorupie stoją cztery, równie wielkie słonie, a na ich plecach spoczywa dysk. Wokół owego dysku krąży miniaturowe słońce i takiż księżyc. Ich światło oblewa lądy i oceany, rzeki i góry dość typowego świata fantasy, zaludnionego przez żebraków i patrycjuszy, krasnoludy i trolle, tchórzy i noszących slipki herosów, czarownice i wampiry, bogów oraz ich proroków...

Sam Świat Dysku dzieli się na kontynenty i królestwa, zbyt liczne, by je pokolei wymieniać. Najważniejszym z nich jest Ank-Morpork, starożytne miasto, łączące w sobie cechy Rzymu, Londynu, Nowego Jorku i chyba każdej, wielkiej metropolii naszego świata. Ma ono długą i skomplikowaną historię: podbiło i rządziło połową świata, ale też samo było podbijane i rządzone przez innych. Słynęło z bogactwa i dobrego prawa, a także z zaściankowości, brudu, biedy i dzielnic takiego bezprawia, że nawet złodzieje bali się doń zapuszczać.

Ank-Morpork zmieniało się przez wieki i ewoluuje także na kartach powieści. O ile w pierwszych tomach nie przeżywa (delikatnie mówiąc) czasów swojej świetności: wręcz przeciwnie, ludzie nawet śpiewają piosenkię, „zawieź mnie gdziekolwiek, byle nie do Ank-Morpork” tak z czasem powraca do swojej dawnej roli, wyznaczającej standardy światowego życia metropolii, której mieszkańcy zajmują się czymś więcej, niż tylko narzekaniem.

Humor to poważna sprawa” czyli trochę o tematyce twórczości:

Jedną z największych zalet Terrego Pratchetta jest fakt, że jak nikt inny potrafi śmiać się z rzeczy trudnych. Oraz pokazuje, że książka humorystyczna nie musi być głupia. Wręcz przeciwnie, jeśli ktoś szuka inteligentnych żartów to właśnie Świat Dysku jest prozą dla niego.

Główne tematy cyklu to:

Parodia fantasy: Discworld, nim jeszcze jego autor się rozkręcił zaczynał jako dość typowa parodia książek heroic fantasy. Co więcej: były to parodie niekoniecznie udane, przez co twórczość Pratchetta trochę ucierpiała omyłkowo zaklasyfikowany do błędnego gatunku. Tym bardziej, że w okresie tym: lat 70-tych i 80-tych zdarzały się parodie i komedie lepsze, jak cykl Johna Morressy'ego o Kedrigernie, „Jednym Zaklęciem” i „Niedoczarowany Miecz” Lavrence Watt’a Evansa albo cykl „Magiczne Królestwo” Terryego Brooksa.

Na szczęście z czasem twórczość Terryego Pratchetta dojrzewała, a sam autor zaczynał interesować się zupełnie inną tematyką, przenosząc ją na karty swych książek. Zaczynał też lubić i wczuwać się w swoje postacie. O ile w pierwszych książkach Patchett obrysowywał ich głównie jak nieudaczników i idiotów, tak z czasem nabrał dystansu i tolerancji dla ich wad i fajtłapowatości, a ton jego satyry stał się mniej złośliwy i bardziej konstruktywny.

Postęp techniczny: głównym tematem prozy Terrego Pratchetta staje się natomiast (co nieco dziwne dla autora książek fantasy) postęp techniczno-społeczny oraz jego skutki dla zamieszkujących Świat Dysku osób. Tak więc w Ank-Morpork i terenach okolicznych rozpoczyna się rewolucja muzyczna oraz zaczynają być kręcone filmy, wynajdowany jest druk, telegraf oraz koniec końców kolej, reformowane są policja i system bankowy. Dość wcześnie zostaje też stworzony pierwszy komputer.

W zasadzie każdemu z tych wynalazków towarzyszą wstrząsy i bóle porodowe. Nie wszystkie też odnoszą sukces: HEX, magiczny superkomputer na zawsze pozostaje akademicką ciekawostką, a jego największym osiągnięciem jest ustawiczne wyświetlanie komunikatów „Reinstaluj wszechświat i uruchom system ponownie”, inne okazują się totalną katastrofą, jak supermarkety czy ruchome obrazki. Są bowiem nie na miejscu, stanowią przecieki z innych rzeczywistości.

Natomiast pozostałe prowadzą do zmian w całym w zasadzie świecie. Nawet w prowincjonalnym i totalnie peryferyjnym Lancre staje koniec końców wieża sekarowa (czy też, jak my byśmy to nazwali: telegraficzna).

Przemiany społeczne: drugim naczelnym tematem Pratchetta są przemiany społeczne związane właśnie z rewolucją techniczną. Świat Dysku w momencie początku i końca cyklu jest zupełnie innym miejscem. Ank-Morpork zaczyna jako miasto brudne i biedne, zdominowanym przez bandytów (i nie mam tu na myśli tylko Złodziei i Skrytobójców, którzy są legalnie działającymi Gildiami) i zaściankowe. Prócz ludzi mieszkają tam inne rasy, jednak nie odgrywają większej roli w życiu miasta. Magowie się wzajemnie zabijają w walce o akademickie stołki, za murami szaleją półnadzy bohaterowie, straży miejskiej nie ma...

Pod koniec cyklu to samo miasto jest jedną z największych, krasnoludzkich (ale też ludzkich, trollowych, wampirzych, wilkołackich i kilku innych) metropolii na świecie. Stanowi wzór praworządności, a jego policjanci rekrutowani są przez mieszkańców innych miast, by zakładali w nich podobne służby. Dysponuje też całą gamą bardzo udanych instytucji i rozwiązań, jak sieć telegraficzna, sprawne siły zbrojne czy prasa. Przyciąga też osoby przedsiębiorcze z całego świata, gotowe związać z nim swój los.

Współistnienie kultur: jest trzecim wielkim tematem Pratchetta. W jego książkach występują przedstawiciele wielu ras i kultur. Nie ma jednak rasizmu. Jest gatunkizm: „biali nie będą prześladować czarnych, jeśli znajdą sobie zielonych” – wychodzi z założenia Pratchett. I faktycznie świat ten nie jest sielankom. Między wszystkimi zamieszkującymi ten świat rasami dochodzi do rozlicznych tarć: ludzie walczą też między sobą, gobliny są nienawidzone przez wszystkich i prześladowane, aż do granic ludobójstwa. Kilkukrotnie między trollami i krasnoludami o mały włos nie dochodzi do otwartej wojny, która ma szanse rozlać się na cały świat, niewiele o tym wiadomo, jednak także między samymi krasnoludami doszło do wewnętrznego konfliktu o podłożu jeśli nie religijnym, to ideologicznym.

Instytucje: tym jednak czego Pratchett nienawidzi nie są jednak rasiści. Zło w jego świecie nie przybiera też formy znanej z innych powieści fantasy: owszem w Świecie Dysku są Mroczni Władcy, torturujące dusze potępieńców demony, wampirzy lordowie, przed którymi całe społeczności drżą w teatralnym strachu. Niemniej jednak jest to pewien, akceptowalny rodzaj zła, które tak naprawdę pełni rolę pewnego, psychicznego bufora, jakoś tak współegzystującego z resztą świata. Dobrze widać to zwłaszcza w powieściach „Pomniejsze bóstwa” i „Carpe Jugulum”. Prawdziwym złem są instytucje, a i to nie wszystkie. Jak ujął to Brutcha mówiąc o arcykapłanie XXX: „Jego winą nie jest to, że sam jest okrutny, tylko to, że zmusza innych, by również tacy byli”.

Podobnie stary wampir z „Carpe Jugulum” nie jest zły: jego teatralne terroryzowane okolicy i kąsanie dziewcząt stało się lokalnym kolorytem, podobnie jak cykliczne przebijanie go kołkiem. Mieszkańcy okolicy dumni są z tego, że czyjaś babka została przez niego porwana, podobnie jak trzymają w domach pamiątkowe kołki. Problemem jest natomiast zinstytucjonalizowane niewolnictwo, w które wpędzają region inne, młodsze wampiry. Koniec końców procederowi kładą kres naśladujący Bruthę kapłan zreformowanej przez tego ostatniego religii, trzy czarownice i właśnie stary, wampiryczny władca.

Pesymizm: co ciekawe twórczość Pratchetta jest – co może wydawać się raczej paradoksalne u autora komedii – jest raczej pesymistyczna, choć być może odpowiedniejszym słowem byłoby tutaj określenie „realistyczna” tak samo, jak istnieje polityczny realizm. Podobnie jak polityczny realista wychodzi z założenia, że żyje w złym świecie i ludzie są źli, tak samo Pratchett nigdy nie ukrywał, że w ludzie są źli lub przynajmniej mają wady. Tak więc to właśnie te wady są ważnym elementem jego twórczości.

Z drugiej strony jak pisałem: Pratchett nie uważa, że z tego powodu dzieje się jakaś katastrofa, a ludzkość powinna położyć się i umrzeć. Nie uważa też, by jakaś konkretna grupa była szczególnie głupsza lub gorsza od innej. Dla niego problemem byli ludzie, którzy sprawiali, że inni ludzie stawali się gorsi, niż było im to przyrodzone.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

Komentarze


Przestrzegam
   
Ocena:
0

Może niekompletne i z błędami, ale jak dla mnie przydatne zestawienie.

12-03-2016 20:22
earl
   
Ocena:
0

Z Pratchettem po raz pierwszy zetknąłem się czytając powieść "Dywan". Dopiero potem usłyszałem o czymś takim, jak Świat Dysku.

12-03-2016 21:48
Indoctrine
   
Ocena:
0

Świat Dysku wzbudza u mnie pewien dysonans. Z jednej strony - świetnie napisany, poruszający ważkie problemy, z ciekawie nakreślonymi postaciami. Z drugiej - główna linia światopoglądowa autora, odzwierciedlona w książkach - bardzo mocno koliduje z moimi wartościami. 

Tym niemniej, czytam z dużą przyjemnością, szczególnie tomy z cyklu o Śmierci i Uniwersytecie. 

14-03-2016 10:19
Plegier
   
Ocena:
+1

Piątego elefanta czytałem tylko

więc pratchettową jestem świeżynką

lecz, zegarmistrzu, posłysz me słowa!

Wpis Twój ciekawy mi się spodobał.

14-03-2016 10:39
Exar
   
Ocena:
0

Dla mnie prawdziwym hitem była NACJA.

14-03-2016 10:47
Kanibal77
   
Ocena:
0

@zegarmistrz 

Uczciwie mówiąc, w moim, subiektywnym odczuciu (podzielanym jak wiem przez wielu miłośników serii) jest on najsłabszy.

Mnie się akurat najbardziej właśnie cykl o  Rincewindzie podobał.

@Indoctrine

A to ciekawe. Które dokładnie poglądy Pratchetta powodują te kolizje?

16-03-2016 19:49
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+2

Kanibal77: Dam głowę że chodzi o płaską Ziemię na grzbiecie żółwia. Indoctrine to zapewne fanatyk heliocentryzmu... ;)

Z całej serii najbardziej lubie te książki ktore poruszaja wątki Straży Miejskiej.

16-03-2016 22:57
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Anioł Gniewu: też najbardziej lubię książki z cyklu Vimesa.

16-03-2016 23:13
Indoctrine
   
Ocena:
0

@Anioł Gniewu

Heliocentryzm? Gdzie tam! Nawet w wakacje przeprowadzam ze znajomymi eksperyment sprawdzający krzywiznę Ziemi ;) A nuż okaże się, że jest jednak płaska? :D

 

@Kanibal77

Głównie multikulti jako coś na wskroś pozytywnego i do czego trzeba dążyć mimo trudności, oraz strasznie cyniczne podejście do religii jako takiej, z chrześcijaństwem na czele.  

18-03-2016 09:20
Kanibal77
   
Ocena:
0

O ile z pierwszym nie sposób się nie zgodzić o tyle co do drugiego... z tego co pamiętam w świecie dysku mieliśmy na dobrą sprawę typowy fantaziakowy politeizm, gdzie każde bóstwo było z innej beczki- taki typowy dedek w krzywym zwierciadle. O ile faktycznie przyznać trzeba, że była to polewka z instytucji religii jako takiej, to nie zauważyłem tam jakiegoś szczególnego pocisku z chrześcijaństwa. Ale czytałem dawno i większość co prawda, ale też nie wszystko, więc jakieś konkretne przykłady poproszę, jeśli można.

21-03-2016 17:31
earl
   
Ocena:
0

@ Indoctrine

Nie wiem, czy akurat Pratchett popiera multikulti. Raczej wspiera tolerancję rasową, religijną, społeczną, pod warunkiem, że każdy poddaje się ogólnym zasadom, czyli nieszkodzenia i niedyskryminowania innych.
 

22-03-2016 08:26
Indoctrine
   
Ocena:
0

@Kanibal77

 

Akurat z politeizmu jaja sobie robił średnio - raczej było to na zasadzie, że ludzie wierzą w różne bóstwa od czegoś i tyle. Z chrześcijaństwa miał polewkę niezłą, w postaci Omnianizmu. To takie chrześcijaństwo w krzywym zwierciadle, albo lepiej - katolicyzm okiem ateistycznego lewaka. 

 

@earl

 

Tolerancja polega na tym, że tworzą się enklawy, multikulti na tym, że wszystko się miesza ze sobą razem. U niego w miarę pisania nowych tomów, pojawiało się coraz więcej elementów tego mieszania. Każdy obok każdego, z uśmiechem na twarzy (czasem jeszcze wymuszonym, ale to się zmieni!). Taka trochę utopia.

22-03-2016 09:00
earl
   
Ocena:
+3

Multikulti zakłada równoprawność różnych systemów wartości i światopoglądów, bez dominacji któregokolwiek. Natomiast u Pratchetta tworzą się enklawy krasnoludów, trolli, golemów w Ankh-Morpork, mających własne wartości, tradycje, zwyczaje, ale wszyscy poddani są prawu miasta, które stanowi dominujący światopoglad, za pomocą którego ocenia się każdą jednostkę i odpowiednio karze, jeśli to prawo jest złamane. W multikulti natomiast nie można byłoby sądzić postępowania jednych na podstawie wartości przez nich niewyznawanych.

22-03-2016 09:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.