string(15) ""
» Blog » Swaróg
23-03-2013 13:57

Swaróg

W działach: rpg, science fiction, SF, światotworzenie | Odsłony: 28

Swaróg długo był dla nas tylko jedną z miliardów gwiazd, odległą od Ziemi o czarną nieskończoność. Stał się czymś znacznie więcej, kiedy nasz dom zaczęła pożerać technologia – głęboko, na poziomie atomów zaczęła wgryzać się swoimi mikroskopijnymi zębami w glebę, budowle i życie. Ci z nas, którzy z powodu głupoty lub zwyczajnego pecha znaleźli się na drodze nanotechnologii wraz z naszym światem zostali przerobieni na substraty dla namnażających się w szalonym tempie potworków. Zginęły tak miliony, nim zebraliśmy środki i odwagę, aby uciec.


Dlaczego akurat Swaróg? W tamtych dniach, gdy powstawały nasze Arki, rozpaczliwie przeszukiwaliśmy niebo w poszukiwaniu słońc, których systemy mogłoby zapewnić schronienie milionom uchodźców. Kandydatów było wielu, jednak były oddalone czasem o setki lat świetlnych – wyruszanie do nich skazywało ludzkość na rozproszenie jakiego nigdy nie doświadczyła. Obawiano się, że wiele z kolosalnych cudów inżynierii jakimi były Arki wcale nie dotrą do celów, że ich pasażerowie po prostu umrą zanurzeni w płynie owodniowym staz, całkowicie nieświadomi, we śnie. Oczywiście prawdopodobieństwo było niewielkie – za to panika tych, których elity o podkopanym nanokatastrofa autorytecie próbowały ratować – ogromna.


I wtedy ktoś zbadał go dokładniej, dostrzegł, że coś jest z nim bardzo nie w porządku. Przede wszystkim, mimo rozmiarów porównywalnych ze Słońcem i jak wskazywała spektrografia – bardzo podobnym składzie był nienaturalnie gorący. Jego studnia grawitacyjna miała dziwaczny kształt – była ogromna, ale o łagodnych stokach, zdolna do utrzymania wielkiej ilości satelitów. Ekosfera Swaroga była tak rozległa, że nasi naukowcy długo wątpili w wyniki badań – nie trzymały się logiki, nie przystawały do stanu naszej wiedzy. Jednak gdy do opinii publicznej – od dziesięciu lat zamkniętej w klaustrofobicznych, orbitalnych habitatach - wyciekły informacje o tym jak bogaty w planety jest układ Swaroga i jak potencjalnie wiele z nich nadawałoby się do zamieszkania... Nie było miejsca na inną decyzje – wszystkie Arki poleciały w stronę tej jednej, niepokojąco bliskiej Słońcu, zagadkowej gwiazdy. Po siedemdziesięciu latach lotu dotarły prawie wszystkie.


Nikt nawet nie próbował zliczyć mniejszych ciał niebieskich krążących wokół Swaroga – było ich zbyt wiele. Jeśli chodzi o te dość duże, by zakwalifikowano je jako planety – było ich pięćdziesiąt trzy. Szesnaście z nich było gazowymi olbrzymami krążącymi po ekscentrycznych, wymuszonych orbitach. Niektóre z nich miały prawię setkę księżyców, z których niewielka część wytworzyła nawet własne, egzotyczne biosfery. Trzydzieści skalistych planet, które krążyły w ekosferze było bardziej jednorodnych – na wszystkich występowały podobne formy życia. Zupełnie jakby ktoś sztucznie je zasiedlił. Na działanie inżynierii gwiezdnej na niewyobrażalnej dla nas skali wskazywały też inne odkrycia. Wszechobecne anomalie grawitacyjne, które jakimś cudem utrzymywały tłum planet z daleka od siebie, na stałych i bezpiecznych orbitach. Wykonane z nieznanych stopów, puste skorupy urządzeń o rozmiarach planetoid, których funkcji nikt nie próbował nawet zgadywać. Artefakty znajdowane na niektórych ze światów – niebezpieczne, często zdające się naginać prawa fizyki i jednocześnie – zupełnie bezużyteczne, niepoznawalne. No i oczywiście Limbo...


Tak nazwaliśmy obszar rozciągający się od Swaroga do granicy ekosfery mający promień około trzech jednostek astronomicznych. Wydaje się, że to on dostarcza gwieździe całej tej niesamowitej energii – obłok kotłujących się gazów i egzotycznych stanów materii mielony nieprzerwanie siłami, których istnienia nasi fizycy nawet nie podejrzewali, a nadal nie potrafią opisać. To wokół Limbo właśnie znajdowało się najwięcej obcych platform, także tych najlepiej zachowanych, o których funkcji mogliśmy się czegokolwiek domyślić. Czasem, niektóre z nich wynurzały się z chaotycznego piekła – zdeformowane i rozgrzane do czerwoności, albo i inaczej – całkowicie nienaruszone, jakby potężne energie targające Swarożycem nawet ich nie tknęły... Jedno było pewne – nie wyglądały podobnie. Ktokolwiek stworzył cały ten Układ, nasz nowy dom, po nim przybyło w to miejsce wielu innych i próbowało badać jak oraz po co to uczynił. Nie byliśmy tu pierwsi. Najstarsze z platform badawczych miały kilka miliardów lat, najmłodsze pochodziły z czasów, kiedy na Ziemi pierwsze naczelne zostały zmuszone do zejścia z drzew...


Teraz jednak nasze Arki były wokół Swaroga całkiem same, a budzący się uciekinierzy nie zastanawiali się długo nad potencjalnymi zagrożeniami – rozpoczęli kolonizacje szybko zajmując większość przyjaznych Homo sapiens siedlisk. Od czasu Exodusu minęło już prawie dwieście lat. Nasza cywilizacja odrodziła się w bogactwie nigdy wcześniej nie spotykanym w rodzimym układzie. Dalej nie wiemy, kto stworzył Swaroga. Nie wiemy prawie nic o tych, którzy próbowali go badać – większość z nas sama już tymi badaniami nieszczególnie się przejmuje. Wprowadziliśmy własne porządki – podzieliliśmy system na okręgi, stworzyliśmy wielkie sojusze polityczne, prowadzaliśmy własne, zupełnie ludzkie wojny. Przetrwaliśmy i wbrew przeciwnościom ciągle się rozwijamy. Moja ciekawość nie przestaje mnie jednak dręczyć – co będzie dalej?



Cechy gry


 

  • Setting science-fiction bogaty w motywy i możliwe style rozgrywki. Znajdzie się tu miejsce zarówno dla klasycznej space opery, transhumanistycznych rozważań odnośnie przyszłości rodzaju ludzkiego, przygodowej eksploracji obcych ruin pełnych artefaktów, przywodzących na myśl western klimatów rodem z serialu Firefly, a nawet horroru. Uda się zapewne napotkać też elementy charakterystyczne dla innych futurystycznych konwencji – cyberpunku albo postapokalipsy. Swarog jest tak ogromny, że pomieści je wszystkie.
  • Sporo miejsca zarówno dla luźnego stylu prowadzenia, poczucia humoru, jak i poważniejszych rozważań naukowych i filozoficznych.
  • Mechanika całkowicie karciana: stosunkowo prosta, wspierająca prowadzenie narracji przez graczy oraz elementy walk kosmicznych.
  • Rozbudowane tło polityczne umożliwiające prowadzenie fabuł w ogromnej skali, na które szczególny wpływ posiadają przede wszystkim gracze.
  • Duża dowolność w kreowaniu świata przez Mistrza Gry – światów wokół Swaroga jest zwyczajnie zbyt wiele, aby wszystkie je opisywać. Zbiór zasad ułatwiający tworzenie przekonywujących, oryginalnych scenerii.

 



To tylko luźny pomysł. Co o tym myślicie?


Pozdrawiam

B.”A”.D.

Komentarze


KFC
   
Ocena:
+1
Ja bym go nazwał Twaróg, bardziej swojsko ;)

A tak poważnie to zajawkę bardzo fajnie się czyta, ta mnogość planet trochę przywodzi na myśl nasze Nemezis, ale tu chyba będzie trochę bardziej "futurystyczny" setting.
23-03-2013 16:47
lemon
   
Ocena:
+2
Ja bym nazwał Piróg - i wszystko jasne.
23-03-2013 18:07
earl
   
Ocena:
0
Swaróg jakoś skojarzył mi się ze Swarożycem.
23-03-2013 22:44
Aravial Nalambar
   
Ocena:
+1
Swaróg to słowiańskie bóstwo ognia, słońca i kowalstwa. W zależności od mitologii Swarożyc to inne imie Swaroga albo jego syn.
23-03-2013 23:25
earl
   
Ocena:
0
No właśnie o nim myślałem.
23-03-2013 23:28
Z Enterprise
   
Ocena:
+1
W jakiejś gierce był system Svarog, co nie kojarzy się tak bardzo z pierogami i nabiałem :)

Pomysł fajny, ale ta nazwa jakoś mi nie pasuje - zbyt słowiańska. Chyba, że byłoby to takie "słowiańskie" sf w stylu Strugackich (Przenicowany Świat np.)
24-03-2013 10:04
Aesandill
   
Ocena:
0
NAzwa jest git. Do kazdej "kojarzącej" się nazwy da sie przyzwyczaić, a gdy porzucić gimnazjalne śmiechy na temat pieroga swaróg zazyna brzmieć całkiem orginalnie. O ile jak wspomniał mój przyjaciel zigzak bedzie to słowiańskie SF w stylu strugackich - które to klimaty sa mi bardzo bliskie i za jakie trzymam kciuki.
Powodzenia
24-03-2013 12:38
Aravial Nalambar
   
Ocena:
0
Niestety Strugackich nie czytałem, trzeba będzie nadrobić. Co się zaś tyczy słowiańskości...

Gwiazdy nazywa się w różny sposób, niekoniecznie tylko numerami. Tę konkretną jakis badacz nazwał w ten sposób - później nazwa nie została zmieniona, utrała się. Ba! W miarę eksploracji układu Swaroga w wielu wypadkach ludzie poszli za ciosem - część planet, asteroid otrzymało imiona poganskich bóstw. Także miejscowa flora i fauna otrzymała nazwy południc, strzyg i innych mitologicznych stworzeń. Mam kilka pomysłów dotyczących także czegoś więcej niż nazw.

Dajmy na to Pogranicze, które ma utrzymywac klimat westernu, a co to za western bez jakichś indian? Miejoscowy gatunek stojacy na niskim poziomie rozwoju cywilizacyjnego, w zasadzie półinteligenty może mieć wierzenia i kulturę podobne to tych słowiańskich. Myślę, że to może wypaść całkiem interesująco.

Jeśli chodzi w "słowianskości" o której wspominaliści o coś jeszcze innego - chetnie usłysze wasze sugestie. To dopiero szkic, większość elementów settingu i systemu jest jeszcze w powijakach. Chetnie dodam cudze pomysły :>.
24-03-2013 13:18
jesykh
   
Ocena:
0
duży potencjał, sama notka napisana bardzo fajnie co dobrze wróży.
Bierz się do roboty:D
24-03-2013 13:31
Aesandill
   
Ocena:
+3
Ja bym poszedł w innym kierunku. Ale od początku...

Dzisiejsza pop-sf jest tak przesiąknieta hamerykańskością że aż do przesady.
Nie trzeba wprowadzac słowiańskości na poziomie niskiego rozwoju cywilizacji. Mozna tworzyć SF o duszy słowiańskiej na wysokim poziomie rozwoju. Inaczej wygląda przykładowo supermysłiwiec amerykański, inaczej rosyjski.
Słowiański model jest mniej błyszczący, mniej ultrahightech bardziej praktyczny, wykorzystujący i tak niezbędnego człowieka tam gdzie należy.
Wiesz, jak w tej anegdocie gdy amerykańce wydawali miliony na długopis działający w nieważkosci, a ruskie używały ołówków.
Trzeba tylko przestawić troche mysłenie z gadżetomani i patosu na praktyke i osiąganie celu.
24-03-2013 13:35
jesykh
   
Ocena:
0
choćby nawet motyw 'powrotu do korzeni' niektórych społecznosci. Z pewnością znajdą sie grupy, u których zaufanie do nowoczesnej technologii, demokracji i XXwiecznego ładu zostanie ostro podważone przez kataklizm. Co za tym idzie - mogliby zwrócić się w stronę mocno pogańskich i wczesnofeudalnych układów. Najlepsze, że w praktyce takie pogańskie prymitywne społeczeństwa mogłyby mieć chęć ekspansji:D
24-03-2013 13:37
earl
   
Ocena:
0
@ Aes
Co to znaczy, że s-f jest przesiąknięta amerykańskością? W czym to się przejawia? Nie znam się dobrze na literaturze s-f, stąd moje pytania.
24-03-2013 14:01
Bo-Lesław
   
Ocena:
+2
@Aravial Nalambar

A co powiesz na kilka społeczeństw wzorowanych na pomysłach co ciekawszych ideologów słowiańskich/środkowoeuropejskich:

1) Ekologiczne wspólnoty "Miry" wzorowane na ideowych pomysłach Aleksandea Hercena i Michaiła Bakunina.
2) Zadrużna centralnie sterowana technokracja w której technika sprawia że gospodarka planowana faktycznie działa i przyczynia się do przyśpieszonej industrializacji (jak założył J. Stachniuk). Państwem włada technokratyczna elita zaś ciemy lud jest utrzymywany dzięki religii kładącej nacisk na heroizm i kolektywizm (kult bohaterów i wybitnych jednostek, jedynie dla nagłupszych "bałwanów"* jakieś rodzimowierstwo).
3) Nacjonalistyczna dyktatura kastowo kreaująca "twórczy terror" mniejszości wobec większości jak w pomysłach ukraińskiego ideologa Dymytro Doncowa.


*Nie uważam rodzimowierców z bałwanów, chodzi mi o to, że twórcy ruchu Zadruga byli ateistami plecącymi trzy po trzy o rodzimowierstwie by odkatoliczyć Polaka. Prawa ręka Stachniuka - Antoni Wacyk bałwanami nazywał tych co myślą o neopogaństwie.
24-03-2013 16:54
Aesandill
   
Ocena:
+2
@ earl
Popularne sf. Głownie za sprawą filmów - holywoodu.

Wiesz. Demokracja, patos, kosmiczni marine, kosmiczny western, kreacjonizm, gadżeciarstwo a nawet indianie.
Wszelakie prometeusze, avatary, riddcki czy zolnierze kosmosu są tak amerykańskie że bardziej się nie da.

Avatar - indianie vs osadnicy, klasyczne rozliczenie z demonami własnej amerykańskiej przeszłości

Prometeusz - kreacjonizm i durni naukowcy sprowadzający zagłade

riddck - klasyczny amerykański western badboy

Startrek, gwiezdne wojny, cokowliek. Wszystko amerykańskie.

Z literaturą jest już troszkę inaczej na szczęście. No ale większośc z nas jednak czerpie wzorce z kultury popularnej.
Nawet Stalker dziś kojarzy się z swoją grową wersją, która mimo że teretycznie bardziej słowiańska niz wzorzec - pikinik na skraju drogi(gra nie dzieje się w ameryce tylko w czarnobylu) jest bardziej militarystyczno amerykański jednak.
24-03-2013 17:01
Aravial Nalambar
   
Ocena:
0
@Bolesław

Podobają mi się te pomysły. O ile o wspólnotach "Miry" nic nie wiem i musiałbym się w tej kwestii nieco dokształcić, to sama "słowiańskość" polityczna będzie świetnie pasowała do bardziej cywylizowanych obszarów układu. Państwo technokratyczne idealnie pasuje na jedną z głównych politycznych potęg.

Mogłaby być to całkiem dosłowna technokracja - rządzona i sprawnie fukcjonująca dzięki nadludziom, którym blizej juz do maszyn niz istot biologicznych, oraz SI. Co do religii dla maluczkich w tym systemie - mozna by tu wcisnąć mimo wszystko dość słowiańską moralnosc nietscheańską: kult indywidualizmu i osobistej siły, który nalezałoby dodatkowo zmiękczyć jakimiś bardziej socjalnymi elementami.

Pomyślimy ;).

@Aes

Z ta hamerykanskością jest pewien problem. Część settingu z definicji jest wygospodarowana właśnie dla westernu i z pewnością pojawią się "jacyś osadnicy" i "jacyś indianie". Mimo wszystko jednak mam zamiar do tego dodać kilka mniej typowych elementów, a sami "indianie" niekoniecznie będą ich przypominać.
24-03-2013 17:21
Bo-Lesław
   
Ocena:
+1
@Aravial Nalambar

U Stachniuka miałeś bardzo specyficzne pojmowanie indywidualizmu. Jednostka miałabyć niepowtarzalna i heroiczna lecz jej heroiczność miała służyć nie jej egizmowi lecz realizacji celów wspólnoty (takie heglowskie pojmowanie - jednostka jest prawdziwe wolna jedynie jako część większej całości). Jeśli byś skupił się na gospdarce centralnie planowanej to takie pojmowanie idwyidualizmu heroicznego (przeciwieństwem którego miałbyć personalizm -skoncentrowanie się na zapewnieniu sobie zbawienia- i personalizm lewy cyli egoizm/hedonizm) pasuje (moim zdaniem) bardziej niż indywidualizm czy kult siły jednostki.
24-03-2013 17:48
Aravial Nalambar
   
Ocena:
+1
Hm... chyba masz rację. Moznaby, dla podkreslenia tego heglowskiego pojmowania wybitnej jednostki pokazac w interesujący sposób jak deterministyczna staje się egzytencja zoptymalizowanych pod kazdym względem i pełynm wszelkich modyfikacji postludzi. Mimo iz kierowaliby oni społeczeństwem de facto wykonywaliby jedynie na wpół zaprogramowane protokoły i niewiele mieliby wolnej woli. Trochę jak Moralniak w Trylogii Ryfetrów Wattsa.
24-03-2013 17:55
Z Enterprise
   
Ocena:
+1
Aravial - ja mam taki pomysł.
Przeczytaj trylogię Maksyma Kammerera Strugackich (Przenicowany Świat, Ślimak na zboczu, Żuk w mrowisku) Obejrzyj "Przenicowany Świat" (ang Inhabited Island) Bondarczuka.
Potem jeszcze książka "Piknik na skraju Drogi" i film "Stalker" (ten Tarkowskiego).
Do tego oczywiście Lem i te jego co bardziej przygodowe opowiadania, jak np przygody Pirxa czy Niezwyciężony.
Myślę, że wizja zacznie budować się sama :)

"Western" (Eastern?) dość łatwo można przenieść na Syberię lub jej analogi na obcych planetach.
No i nie ma co się dosłownie podczepiać pod ideologie - ani u Lema, ani u Strugackich nie ma jasno określonego socjalizmu, trudno cokolwiek powiedziec o tym jaki ustrój obowiązuje. No, Kammerer się czasem wypowiada, jak to jego cywilizacja ominęła błędy i jak wszyscy są wolni.
25-03-2013 07:59
Aravial Nalambar
   
Ocena:
0
Za tego Lema to się chyba obrażę ;). Czytałem większość jego powieści Zigzaku. Za chwile pójdzie kolejna notka, poświecona właśnie Pograniczu Swaroga.
25-03-2013 11:16

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.