» Relacje » Summer Game Party vol. 3

Summer Game Party vol. 3

Summer Game Party vol. 3
Pierwsza czerwcowa sobota w Łodzi wydawała się być sobotą taką jak zawsze: autobusy miejskie jeździły z opóźnieniem, weseli panowie na rogatkach najbardziej ruchliwych ulic nawoływali o wspomożenie ich złotówką, ciemne chmury na niebie nie potrafiły zdecydować, czy się oberwać, czy nie. Na szczęście tego dnia w mieście rozgrywało się wydarzenie, któremu udało się przegonić monotonię, gdzie pieprz rośnie – Summer Game Party vol. 3.

Imprezę zorganizowało Koło Naukowe Badaczy Gier działające przy Uniwersytecie Łódzkim. Target stanowiła dla nas niezwykle szeroka grupa: od graczy, przez zainteresowanych tematem, po zupełnych laików – każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Machina ruszyła w Miejskim Punkcie Kultury Prexer-UŁ po godzinie osiemnastej, kiedy przez drzwi wejściowe wlała się fala uczestników. Z radością zauważyliśmy ich zróżnicowanie wiekowe: znaleźli się tam gracze i nie-gracze zarówno młodzi ciałem, jak i tacy, którzy byli młodzi przede wszystkim duchem.

Wszyscy od razu zajęli się tym, co było celem ich przybycia: graniem. Trudno się temu dziwić, widok stojącej samotnie konsoli poruszy przecież najtwardsze serce. Dla tych zaś, którym pad przestał wystarczać, przygotowano strefę planszówkową; trzeba podkreślić jej szaloną, acz trochę zaskakującą, popularność. Mam wrażenie, że to właśnie tam zabawa była najlepsza. Żałuję, że nie mogłam opuścić swojego posterunku w punkcie info i przyłączyć się do którejś z sesji, szczególnie, że pośród pudełek znalazła się jedna z moich ulubionych gier, czyli Osadnicy z Catanu.

Strefa freeplay i panel teoretyczny rozpoczęły się o tej samej godzinie; co ciekawe, obydwie atrakcje cieszyły się podobnym zainteresowaniem (zaś jeśli szala miałaby przechylić się na którąś ze stron, to na korzyść panelu – brawo nauka!). Nic dziwnego: studenci łódzkiego kulturoznawstwa włożyli dużo rzetelnej pracy w przygotowanie swoich wystąpień, podczas których poruszyli spektrum zagadnień związanych z wciąż kiełkującą dziedziną game studies. Po panelu odbyła się debata z udziałem zaproszonych gości (pasjonatów i badaczy gier). Rozmowa na temat miejsca gier komputerowych w dzisiejszej kulturze cieszyła się dużym zainteresowaniem, więc jej czas został mocno wydłużony. Miłym aspektem tego punktu programu okazał się znaczący, ochoczy udział publiczności.

W ramach zwieńczenia wybornego popołudnia odbyły się dwa turnieje – w Tekkena 6 oraz Quake III Arena. Emocji co niemiara; w zawodach zmierzyli się również zawodowcy oflagowani przez swoje drużyny. Warto było stanąć w szranki dla nagród, które, moim skromnym zdaniem, mogły zawrócić w głowie. Na zwycięzców czekały torby pełne gier, koszulek i innych upominków – ciężko wymienić wszystko, ale pewne pojęcie może dać znajdująca się na stronie imprezy lista sponsorów. Trzeba było się postarać, żeby wyjść z Summer Game Party vol. 3 bez jakiegoś podarku. Moim ulubionym konkursem był ten wymagający przyniesienia i pokazania swojego pada od Xboksa, by dostać Ghost Warriora w wersji na tę konsolę – chyba nic mniej wymagającego.

Gdybym miała wskazać jakieś wady imprezy, wspomniałabym o obsuwach czasowych. Tych jednak rzadko kiedy udaje się uniknąć. Myślę zresztą, że dla uczestników nie były one aż tak odczuwalne. Warto też wspomnieć o wizycie lokalnej telewizji, której przedstawiciele wpadli bez zapowiedzi, by zrobić reportaż z naszej imprezy. Byliśmy mile zaskoczeni, ale nie mieliśmy pewności, czy nie znajdziemy potem swoich twarzy - z czarnymi paskami na oczach i ze zmodulowanymi komputerowo głosami - w obrazoburczym materiale na temat mrocznego świata elektronicznej rozrywki.

Podejrzewam, że wszyscy uczestnicy trzeciej edycji Summer Game Party bawili się dobrze. Ludzie pochłonięci w rozmowach lub potyczkach growych wydawali się miło spędzać czas. Jako dowód warto wspomnieć o migrantach napływających z odbywającej się w tym samym budynku imprezy urodzinowej – sporo gości porzuciło jubilata (jubilatkę?) i przyszło bawić się z nami. Czego mi szkoda, to tego, że nie zorganizowaliśmy turnieju w grę, przy której ja mogłabym się popisać. Cóż, może za rok spotkamy się, pocinając w UT2004?

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.