string(15) ""
» Blog » Suikoden 4
22-09-2012 18:45

Suikoden 4

Odsłony: 17

Suikoden 4

INFO:

Gatunek:RPG 3D

Firma:Konami

Rok Produkcji:2004 r. (PAL:2005 r.)

Platforma:PS2

Liczba graczy:1

Muzyka : 7/10

Grafika: 7/10

Długość gry : 7/10

Grywalność (miód) :7/10

Klimat : 7/10

Fabuła : 6/10

Filmiki FMV (ilość/jakość) : 1/7/10

Bajery (sekrety,mini gierki itp.) : 9/10

Rozbudowanie : 8/10

Poziom trudności : 6/10

Ocena:7/10

Miejsce na liście:50 +/-

GŁÓWNE POSTACIE:

Hero, Snowe, Elenor, Lino En Kuldes, Troy

 

 

Recenzja:

 

          Suikoden 4 ujrzał w końcu światło dzienne. I napiszę tu od razu, iż ku mojemu zaskoczeniu okazał się on moim wielkim…rozczarowaniem! Ba! Jak na razie jest to chyba największe rozczarowanie od kiedy zaczełem moją przygodę z PS2! Minusów jest tu nie lada, także przygotuj się czytelniku wpierw na nieco mięsa.

 

Ale po kolei: gra zaczyna się od Intra, które niestety nie powiela genialności Openingów poprzedników. Co prawda są ciekawe urywki i nawet niezła muzyka, jednak to nie to czego można by się spodziewać po Suikodenie. Rozpoczynając zatem grę poznajemy głównego bohatera, który po raz kolejny okazuje się bezimienny oraz małomówny. ;) Standardowo nadajemy mu imię i od razu zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń, gdyż statek którym płyniemy zostaje zaatakowany przez nieprzyjaciela! Szybko okazuje się, iż nasz bohater to jeden z wielu kandydatów do tytułu rycerza królestwa Gaien i wraca on razem ze swoim wyższą rangą przyjacielem Snowe’m do „ojczystego” miasta Razril. Sprawcą napadu okazuje się także Generał Glen, który szkoli naszych kadetów w boju i zorganizował im symulację. Po dopłynięciu do Razril Hero, Snowe oraz 4-ka ich przyjaciół: Jewel, Tal, Paula i Keneth zostają w końcu rycerzami Gaien! Akcja jak zawsze szybko się komplikuje, gdyż na horyzoncie pojawia się (jak zawsze już) wroga armia Kooluk pod dowództwem potężnego wojownika imieniem Troy, natomiast nasz bohater posiądzie (także już schematycznie) potężny Rune of Punishment który wysysa życie z właściciela! Nasz nieszczęśnik zostanie także oskarżony o morderstwo i wygnany z królestwa.

 

Tak oto wygląda mniej/więcej fabuła 4-tego już Suikodena. Jak wypada ogółem? Wg. Mnie kiepsko. Głównie z tego względu, iż jest strasznie wtórna, a także niezbyt rozbudowana i rajcująca. Jest to niestety największy minus tej gry. W porównaniu do 3-ki (nie mówiąc już o 2-ce czy 1-ce!) wypada cholernie blado i aż mnie zatkało. Fabuła kuleje z tego także względu, iż gra jest za krótka! Już nawet pierwsza odsłona serii była nieco dłuższa, gdyż zakończenie 4-ki zajęło mi około 40h, gdzie naprawdę się z tym „opieprzałem”! Masakra!

 

Idźmy dalej. Tym co rzuca się od razu w oczy jest także miejsce rozgrywania akcji, gdyż cały jej przebieg rozgrywa się...na morzu i w miastach na małych wysepkach. Tego jeszcze nie było! I nie wiem czy to plus czy minus, kwestia gustu. Ale mnie po jakimś czasie zaczęło mdlić od tego morza i średnio mi się taki zabieg spodobał. Tak więc mając swój własny stateczek pływamy sobie po mapie świata, odkrywając nowe miejsca. A skoro już przy tym jesteśmy: lokacje! Co by tu napisać? Może tyle, iż tym razem Konami dało dupy! Lokacji w grze jest tak mało, że aż gęba mi opadła na dywan! Co to ma być?? Zaledwie 5 (!!) większych miast, parę zakamarków + kilka tych „pierdółkowatych”! Tutaj gra traci, i to naprawdę sporo! Na szczęście same lokacje nie są najgorsze i idzie sobie trochę pozwiedzać, ale zapomnij o jakichś skomplikowanych dungeonach (jest jeden!), czy innych atrakcjach.

 

Należałoby w końcu coś „na plus” napisać, gdyż trochę plusów jest. ;) Wspomniałem coś o własnym stateczku, gdyż tym razem zamiast wielkiego zamku dostajemy swój własny statek! To tutaj tym razem będą gromadzić sie postacie, które dzięki bogu po raz kolejny możemy rekrutować jak zawsze! Oczywiście mowa tu o kolejnym (nieśmiertelnym już;) zestawie „108 Stars of Destiny”! Tak więc nasz stateczek posiada swoje 5 „pięter”, a w nim pełno kajut dla zdobytych postaci. Tutaj gra naprawdę super się broni pokazując nam, że to nadal Suikoden którego kochamy! Postacie także są niczego sobie i wprowadzają mnóstwo atrakcji jak zawsze! Mamy tu dzięki nim sporo nowych bajerów typu nowe mini gry (o nich później!), możliwość treningu, nowa loteria, czy choćby spowiedź (!) naszych bohaterów i możliwość ich rozgrzeszenia bądź…ukarania. ;) Mamy tu oczywiście masę „starych” atrakcji typu sauna, gazetka, sklepy, winda, biblioteka, window sety czy łowienie ryb. Pod tym względem nie ma do czego się doczepić i wszystko prezentuje się super. Oprócz ładnej prezencji nasze postacie jak zawsze wspomagają nas w boju…

 

Walka! Odbywa się ona i tym razem standardowo, kompletnie odchodząć od rozwiązań w 3-ce! A więc walka turowa bez większego przemieszczania się. Szokiem natomiast okazuje się…4-składowe party! Tutaj zabiegu nie rozumiem. Po co coś takiego, kiedy mamy do dyspozycji taki wachlarz postaci? Trochę głupie i nielogiczne. Walka wygląda więc standardowo z tą różnicą, iż dodano tu kilka szczegółów. Pierwszym z nich jest opcja „Rush”, która uaktywnia się nam co kilka walk. Jest to super atak głównego bohatera na wszystkich wrogów, jednocześnie uleczający go w pełni. Wszystko odbywa się bez straty kolejki, więc cholernie ułatwia on grę. Kwestia tylko odpowiedniego momentu do jego „odpalenia”. Runy zostały rozwiązane standardowo i niestety nie mają w sobie nic nowego. Unite’y natomiast to także jakieś nieporozumienie, gdyż nie ma ich prawie wcale, a jak są, to trzeba sobie je wpierw „wyćwiczyć” walcząć, ale skąd mamy wiedzieć kto ma z kim Unite’a, aby nimi go „wytrenować”? Ja tu Unite’ów w ogóle nie odczułem i się zawiodłem. Nowością są tu natomiast 2 itemy umożliwiające nam nareszcie ożywianie naszych bohaterów podczas walki (w grze nie ma niestety znowu runu „Resurrection”), a także uleczanie im magii! Długo czekałem na te itemy w serii. Walka więc prezentuje się po prostu standardowo, bez rewelacji ani większego rozczarowania. Istnieją tu także walki 1 na 1 oraz strategia, która stała się już typową grą „w statki” na morzu, czyli  poruszanie się po planszy, strzelanie itd. Mnie to średnio rajcowało.

 

Oprawa! Tym razem mamy do czynienia z pełnym 3D! A więc śledzimy naszego bohatera z perspektywy TPP z możliwością pełnego manewrowania kamerą! Dodam jeszcze, iż w każdej chwili możemy przełączyć kamerę na widok z oczu bohatera (!) i tak nim sterować, rozglądając się choćby gdzie tylko chcemy! Niezły patent. Sterowanie ok, podobnie z innymi szczegółami, więc nie ma co narzekać. Mamy tu nawet możliwość biegania/pływania statkiem w przyśpieszonym tempie, co bardzo ułatwia pokonywanie uciążliwych obszarów i oszczędza nam frustracji (pływanie po morzu pełnym walk może przyprawić o nerwicę!;). Grafika tym razem prezentuje się nieco inaczej, nie jest już typowo komiksowa jak ostatnio, jest bardziej zimna i mniej kolorowa. Postacie natomiast przypominają bardziej styl z FFX. Warto dodać, iż każda postać wykonana jest bardzo starannie, widać to przy zbliżeniach na twarz czy…na inną część ciała. ;) Tutaj panowie będą zadowoleni, hehe. ;) Lokacje (mimo, że jest ich mało) także wykonane są świetnie. OST wypada tym razem gorzej niż ostatnio. Są jak zawsze fajne kawałki nadające klimat, jednak mogło być lepiej. Skoro mowa już o stronie audio pora na największą bombę! Mianowicie (podobnie jak w FFX) Suikodenowskie postacie przemówiły! Postacie gadają zatem własnymi głosami i wyszło to i w Suikodenie mistrzowsko! Peeełno postaci ma tu swoje własne kwestie i często się udzielają podczas scenek (prócz naszego bohatera)! Super!

 

Miałem pisać coś jeszcze o mini gierkach, gdyż mamy tu tym razem spory ich wachlarz! Możemy zagrać sobie w kości (nawet w nową ich odmianę!), w zbijanie „bączków”, w karciankę, a nawet w orła i reszkę! Kompletną bombą okazuje się tu natomiast chyba najlepsza mini gierka w historii Suikodena, czyli niezwykle wciągająca gra w klocki Rity, która pochłonęła mnie do reszty! Odlot! Przed podsumowaniem dodam tylko jeszcze parę minusów, gdyż gra nie ma żadnych powiązań z poprzednikami! Nie ma tu żadnej wzmianki o Dunan, Zexen czy Toran…są tylko wzmianki o Scarlet Moon Empire, które przecież upadło pod koniec pierwszej części. Ten fakt, a także fakt pojawienia się w grze starego znajomego z jedynki: Teda (!) sugeruje nam, iż mamy do czynienia z prequelem serii, a nie jej kontynuacją! Jednak akcja dzieje się swoim torem i niestety nie jest to jasno określone, tylko zasugerowane. Szkoda. To psuje sporo ducha serii, a także pozostawia wiele do życzenia. Jedynymi powracającymi postaciami natomiast okazują się tylko Jeane i Viki (plus Leknaat i Ted)! Too bad…

 

I to by było wszystko o Suikodenie 4. Moim zdaniem jest to niestety spory krok w tył. Nie napiszę jednak, iż jest to porażka, bo mimo tych wszystkich minusów gra nie jest najgorsza i w miarę rozbudowana (mini gierki czy choćby statek!) jak na Suikodena przystało i posiada sporo w/w nowości i atrakcji. Jednak ta fabuła, czas gry, ilość lokacji i inne tragedie sprawiają, iż czwarty Suikoden wypada cholernie blado na tle genialnych poprzedników. A tak się łudziłem, żeby 4-ka zmiotła 3-kę, a tymczasem nawet jej nie dorosła do pięt…Szkoda. Jednak grę polecam, bo RPG to godny. Tylko Suikoden z niego średni. A może to Ja wymagam już od tych gier zbyt wiele i jestem dla nich zbyt surowy w ocenie? Mimo wszystko jednak wg. mnie typowy przerost formy nad treścią.

 

 

ULUBIONE POSTACIE:

Hero/Lazlo - Kolejny bohater-niemowa. ;) Nic praktycznie o nim nie wiadomo, ale fajnie wygląda i walczy

Jewel, Tal, Paula, Keneth - Wierni kompani Bohatera zawsze służą mu pomocą

Troy - „Główny zły” 4-tego Suikodena sprawia wrażenie silnego osobnika…

Graham Cray - Drugoplanowa rola „złego”, a i tak jest najmroczniejszą postacią gry. I te jego dziwne oczy…brr…;)

Hervey - Fajnie wygląda, walczy no i ma 2 miecze

Kika - Przywódczyni piratów nieco bardziej doświadczona przez życie niż inni

Viki, Jeane - 2 jedyne postacie nawiązujące do poprzednich części! Świetnie się prezentują (zwłaszcza półnaga Jeane!;), a i w końcu przemówiły własnym głosem

Elenor Silverburg - No i kolejny przedstawiciel rodziny strategów. Inteligentna gościara

Axel - Mój faworyt! Świetnie się prezentuje wizualnie jak i w boju! Po prostu fajny koleś ;)

Selma - Jedna z niewielu Elfów w grze potrafi swoje tym swoim ogromnym mieczem

Rita - Fajna dziewuszka umożliwiająca nam zagranie w chyba najbardziej wciągającą mini gierkę w historii Suikodena!

Mitsuba - Kolejny klon Wakaby

Ameria - Moja kolejna faworytka! Piękna „czerwono głowa” wojowniczka, która chyba nadużywa co nieco make-up’u ;)

Ted - Wielki, niespodziewany powrót legendarnego bohatera pierwszego Suikodena! Co on tu robi?

Maxine - No i moja ostatnia faworytka! Wyglądem przypomina nieco wampirzyce, a także świetnie czaruje

Mizuki, Flare, Tanya, Millay, Grethen… - Kolejny zestaw super lasek ;)

Lilin, Lilen, Lilon, Lilan, Linoon - Syrenki (podobnie jak ostatnio Alma Kinan’ki) mają ten swój urok ;)

 

TOP 5 OST:

1. Base 01

2. Southern Wind

3. A Formidable Enemy Appears

4. Imminent Threat

5. Epiloque (For The 108 Stars)

 

PLUSY:

+ W końcu gadające postacie w serii!

+ Powrót klasycznego systemu walki i „normalnej” konstrukcji gry.

+ No i znowu 108 stars ;)

+ Mnóstwo nowych mini gierek! A gierka w „klocki” Rity zalicza się do jednych z najlepszych mini gierek w RPG’ach!

+ Super grafika i możliwość manewrowania kamerą umożliwiającą...niezłe widoki ;)

+ Drobny szczególik, a mianowicie biegnące postacie wygenerowane w 2D podczas „loading” w starym stylu Suikodena 1 i 2 ;)

 

MINUSY:

- Cała gra dzieje się…na morzu! Idzie dostać choroby morskiej

- 4 osoby w party! Po co to zmniejszyli? :(

- Chyba już troche zbyt wtórna i zbyt skromna fabuła…

- Nieokreślony czas akcji i cholernie mało powiązań z poprzednikami!! Tylko „standardowe” już Viki i Jeane?? Przegięcie! 

- Przerażająco mała ilość lokacji!! Masakra!

- Mimo powrotu starego systemu walki wypada on tu nudno i mało rozbudowanie. Nic rajcującego

- Czas gry! Jest koszmarnie krótka!! :(

 

SCREENY:

 

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.