string(15) ""
» Blog » Subiektywny słowniczek wypaczeń RPGowych
23-04-2012 09:08

Subiektywny słowniczek wypaczeń RPGowych

W działach: Różne | Odsłony: 40

Subiektywny słowniczek wypaczeń RPGowych
Zbiór dziesięciu wybranych abstrakcyjnych przykładów, pisany z lekkim przymrużeniem oka, czyli subiektywny słowniczek wypaczeń RPGowych, zgodnie z tradycją niealfabetycznie.

Źródło: Allgemeine Festung

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
naprawdę, jak mi gracz opowiadał, jak to się zakrada za plecy przeciwnika, jakie środki ostrożności stosuje by go np nie obudzic, to go nie udupiałem zasadami, bo "książka każe". Książka to sobie może wiernym.

A to podchodzi pod tolerowanie munchkiństwa fabularnego, jak i takie zachowanie, bo i ja tak grałem. i tru oldskool, gdzie zasady są tylko wskazówkami. i kupe innych rzeczy - bo ja np gdy prowadzę lubię żeby historia była fajną zabawą i przygodą, a nie męczeniem się tabelkami. Co znów sugeruje klimaciarza. Nie lubię się kłucic z graczami na sesjach, pisałem o tym wcześiej - a więc i bóg imperator. Nie lubię i nie prowadze heroica, więc jesli postac chce walczyc trzema mieczami dwuręcznymi naraz (bo wg zasad może) to jej mówię "zapomnij".
I jeszcze jestem despota, bo nie pozwalam graczom na granie według zasad, z tego wynika, zwłaszcza gdy są głupie - ale przecież mają wybór, moga iśc grac gdzie indziej.

I wiesz co Beamhit? Ja w przeciwieństwie do LAverisa von Mansfelda nie zmianiam drużyny co 3 miesiące. Dziwne, nie?
23-04-2012 22:24
von Mansfeld
   
Ocena:
+2
Retoryce typu "gram nieustannie w jednej ekipie przez wiele lat, więc mojsze erpegie jest lepsze od twojego" dziękujemy. Proszę o nie mieszanie w to spraw zahaczających o przestrzeń prywatną użytkowników.
23-04-2012 22:34
ivilboy
   
Ocena:
+7
Dziwnie grasz panie Zigzak, to i dziwnym nie jest, że nie zmieniasz drużyny co 3 miesiące ;)
23-04-2012 22:38
Albiorix
   
Ocena:
0
No jeśli brać pod uwagę lgnięcie graczy do mnie to chyba jestem dość paskudny bo o graczy mi ciężko.
23-04-2012 22:46
Tyldodymomen
   
Ocena:
+8
Prawda jest taka że widzimy tylko cudze wady uważając że nasze granie jest modelowe i nikomu nie wadzi.
Sam niechętnie patrze na teatrzyki i dramę w nadmiarze, ale z drugiej strony niemożebnie irytuje mnie każdy metagejmingowy gracz-teoretyk snujący swoje rozważania matematyczno-statystyczne oraz głośno debatujący podczas sesji ze swoimi myślami na temat potencjalnej struktury scenariusza.Ale do każdego podchodzę z nadzieją że uda się osiągnąć kompromis i daje kredyt zaufania.Kategoryczne selekcjonowanie graczy według powyższego modelu skazuje takiego gracza na RPGowy niebyt.
23-04-2012 23:04
Madalena
   
Ocena:
0
/me się dwornie kłania:)

Miło być rozpoznawaną wśród tylu szlachetnych typów osobowości wymienionych w notce powyżej. Zechcijce więc szlachtni Panowie ( i Panie?) powiedzieć mi, kim według myśli Waszych jestem?:)

A tak na powaznie, dobrze się Was czyta,ale dobrej nocy wszystkim życzę, bo tak się składa, że muszę sobie przygotować chociaż zarys scenariusza na czwartek. Mój team odwiedzi 'Boga Zachodniego Wiatru':)
24-04-2012 01:33
Vukodlak
    Bóg Zachodniego Wiatru?
Ocena:
+4
To jakaś karczma, która serwuje fasolę z grochem po zachodzie słońca?
24-04-2012 02:43
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Madaleno, a skąd mamy wiedzieć, jakim typem jesteś? Sama musisz rozpoznać swoje pokemony. A najlepiej złapać je wszystkie! :)
a o fajnym scenariuszu o wiatrach pisał Ifryt nie-tak-dawno.
http://spolecznosc.polter.pl/Ifryt ,blog.html?13542

Vuko, ta karczma mogłaby się nazywać Dom Zachodzącego Słońca. A fasola z grochem i kapustą byłaby doprawiana najostrzejszymi jalapeños w okolicy i popijana ciemnym piwem dla lepszego bukietu zapachowego.
(mechanicznie - kazdy bohater po zachodzie słońca zyskuje moc Tylnego Smoczego Oddechu i może jej użyć K6 razy za każdą spożytą miskę specyfiku. Dodatkowo zyskuje zdolności Grom/Grzmot i Przyjaźń Skunksów. Efekt utrzymuje się do 8 godzin, po czym bohater musi udać się do wychodka - aby przeżyć w wychodku potrzebny jest test Odporności na Wewnętrzne Eksplozje. Bohater, jeśli przeżyje, przez tydzień jest traktowany jakby był pod wpływem klątwy Red Ring Of Fire, które w polskiej edycji powinno być przetłumaczone jako Płonące Oko Bawołu.)
24-04-2012 08:07
Sting
    @Zigzaku...
Ocena:
+3
...ja w sumie jestem storytellingowcem, ale manczkinizmu fabularnego u siebie nie toleruję. Przede wszystkim rozbija mi on narrację - co za pożytek z takiego pierdu-śmierdu w trakcie sesji. Kontynuując przykład Mansfelda, ani ja na oczy nie widziałem orka, ani gracz, tym bardziej żaden z nas nie chciał go flankować, więc o czym jest w ogóle rozmowa? ;]

Można to jednak łatwo rozwiązać przed sesją i u mnie skutkuje to w 95% (są ludzie totalnie oporni, ale trzy-cztery żołnierskie słowa w trakcie sesji załatwiają na ogół sprawę). Robi się to u mnie tak: "Panie i panowie, gramy w to i w to, zasady mechaniki są tutaj takie i takie, wiem, że część z nich może się wam wydać badziewna, możemy pominąć to i to, ewentualnie zmienić tak i tak, ALE RESZTĘ GRAMY BY THE BOOK, BO NIE MAM CZASU NA RZEŹBIENIE W MIĘKKIM KRUSZCU I PISANIE OD NOWA MECHANIKI DLA CZEGOŚ ZA CO ZAPŁACIŁEM KASĘ. Wszystkim pasuje? Tak? No to gramy".

Prosta rozmowa przed sesją/kampanią, a działa cuda.

Fanem złotej zasady w wydaniu polskim nie jestem, ponieważ często oznacza ona: "robię totalny railroad, wymyśliłem tak wspaniałą intrygę, więc nagnę wszystko, aby gracze jej nie schrzanili, bo nie są tak genialni jak ja". Skrajne przykłady stosowania to Jaszczuroludzie, mniej skrajne sprowadzają gracza często niemalże do roli widza - zginąć w walce może, jeśli nie wyjdzie mu rzut, ale mega wykokszony wynik testu Perswazji i tak niczego w fabule nie zmieni, bo "złota zasada".
24-04-2012 09:06
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Stingu - ale po co takie deklarcje dot mechaniki? To znaczy inaczej - w moim ujęciu takie zabiegi nie są potrzebne, więc się uprzejmie dziwię. I po co znow tak przejaskrawione przykłady? Że zaraz railriad i "głupi gracze". Kurde, naprawdę nie łapię tego - jak się ktoś nie podoba, czy to będzie gracz, czy MG, to się go zmienia, a nie buduje wokol siebie fortecę z zasad żeby się przed nim bronić. Inna sprawa, że doskonale wiem że deklaracje rzucone na polterze w kwestii "mojszego rpg" w formie asertywnej i zdecydowanej wypowiedzi często mają się nijak do stanu faktycznego gdy juz przychodzi do grania - więc i tak są trochę hipokryzją. Przyjdzie ci Stingu na sesję gracz o osobowosci Bardziej-Alfa-Niż-Twoja, zdominuje twoją grę i narzuci wlasne zasady. I tyle. Robiłem to wielokrotnie :)
24-04-2012 09:30
Sting
    @Zigzaku...
Ocena:
+2
...deklaracja jest po to, żeby wszystko było jasne. Jak gram w mojej starej ekipie (znamy się niemalże od 20 lat, wspólnie gramy od 15), nie są one oczywiście potrzebne. Jednak jak gram z kimś nowym, to warto wytłumaczyć przed, niż męczyć się w trakcie.

Ze złotą zasadą to nie przejaskrawiony przykład tylko częsta rzeczywistość. :) Jakbym dostał złotówkę za granie z takimi debilami tylko raz, dzisiaj byłbym bogatym człowiekiem :D

Wiadomo, że są ludzie, którzy traktują złotą zasadę normalnie, ale - o dziwo - jest ich bardzo niewielu. ;)

U mnie sesja to nie pojedynek na osobowości Alfa. Zigzaku nie idźmy tą drogą! :D Wiadomo, że takie deklaracje, jaką zaraz rzucę mają na celu wydłużenie sobie o kilka centymetrów, ale często grając u różnych MG, miałem z pewnością bardziej dominującą osobowość od nich i jakoś nie czułem parcia na narzucanie komukolwiek mojego kung-fu. Nie ma to bowiem żadnego sensu. Jak mi się nie podobało, nie grałem więcej. I tyle. To jak z plusowaniem trolli i tyld - słabym się nie daje plusów. ;]

24-04-2012 09:38
Nuriel
   
Ocena:
+1
Ej, na jaki fajny flejm się (prawie) spóźniłem ;)

@Laveris

W każdym razie, jeśli zasady okazują się tak nieścisłe, IMHO przestają być "zasadami gry", a stają się "zasadami rozgrywki", "zasadami zabawy" albo wręcz "zasadami spotkania towarzystkiego". Zgodzisz się chyba, że wymienione pojęcia róznią się. :-)

Ok, ustalamy przed sesją, że wszelkie sytuacje konfliktowe na sesji rozsądza Mistrz Gry (np. czy udało mi się przekonać strażnika itd.). "Zasady rozgrywki", "mechanika" czy tylko "zasady zabawy"? Mojsze czy twojsze RPG?

@zigzak

Ja tam manczkinizm fabularny Laverisa odebrałem jako zachowanie w stylu "stworzę sobie orka barbarzyńcę a i tak będe brylował na salonach jak wytrwany dyplomata, bo Ja, Gracz Zenek jestem przezaczepisty i mam taką gadkę, że klękajcie narody". Nie powiesz chyba, że takie zachowanie nie rozwala sesji.
24-04-2012 09:40
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Sting - spoko, rozne doswiadczenia - ja zwykle nie mam problemów takze z nowymi dla mnie graczami - mam natomiast z mistrzami gry plecącymi (dla mnie) farmazony w stylu - "zasady są po to, żeby wg nich grac, i bede tego surowo przestrzegał, bo..." i tu pada rzewna historia z traumatycznego doswiadczenia mistrza gry, jak to ktos mu rozwalił sesję - zwykle. Jak sobie pozwolił rozwalić, to moze nie powinien sie brac za mistrzowanie? :) [flejmbajt]

Nurielu - z przykladu Laverisa na poczatku tej strony komentarzy wynika, że chodzi (zapewne nie tylko) o sytuacje związane z walką, gdy gracz konstruktywnie i pomysłowo wykorzystuje teren, otoczenie, błędy przeciwnika - robi to narracyjnie, ale efekt mozna przelożyc na mechanike. Np prosta logika:
- widzisz, ze ten ciezkozbrojny rycerz z dwurecznym zamachuje sie na ciebie. Tnie na skos, z góry, z prawej do lewej. Jestes szybszy(inicjatywa),co robisz?
- nurkuję pod ostrzem(uniki) z prawej strony i wsadzam mu sztylet pod prawą pachę, gdzie nie ma pancerza.(trafienie, ujemne modyfikatory, ale nie liczymy pancerza przeciwnika)

w "zasadach" nie przewidziano takich mozliwosci, bo zasady nie przewidzą wszystkich mozliwosci. A tu gracz ryzykując (wchodzenie pod miecz nie jest zdrowe ani bezpieczne) i szybko myśląc jest w stanie, uzywając opisów i testów, zmuszając MG do "oldskólowego" wymyslania na bieżąco zasad, pokonac duzo lepiej opancerzonego i uzbrojonego przeciwnika jednym precyzyjnym, ale trudnym do wykonania ciosem. Bez zdejmowania mu hapekow w mozolnej mlócce. Wszak sztylet wbity w pachę raczej unieruchomi prawicę rycerza, a jesli przy okazji przetnie arterię (krytyk, przebicie, cokolwiek) , jest szansa ze sie wykrwawi.

Mysle, ze cos podobnego znajdziemy np w Fejtach, tylko opisanego mechaniką.

Co zas do odgrywania elokwencji orka barbarzyńcy - a kurde, czemu nie? Zresztą pokaz mi czlowieka na tyle inteligentnego i wygadanaego, by chcial brac sobie taką postać, stereotypowo tak różną od niego. Bedzie pewnie kilka przypadkow, reszta sie trzyma swoich stereotypow. Nie ma sensu robic z wyjątkow reguły.
Ani tym bardziej grac wedle podrecznika ktory nie przewidzial wszystkich wyjątków.

24-04-2012 10:02
Aesandill
   
Ocena:
+5
Fanem złotej zasady w wydaniu polskim nie jestem, ponieważ często oznacza ona: "robię totalny railroad, wymyśliłem tak wspaniałą intrygę, więc nagnę wszystko, aby gracze jej nie schrzanili, bo nie są tak genialni jak ja"

To się nie nazywa złota zasada tylko kiepski Mg.
24-04-2012 10:12
Nuriel
   
Ocena:
+2
Co zas do odgrywania elokwencji orka barbarzyńcy - a kurde, czemu nie? Zresztą pokaz mi czlowieka na tyle inteligentnego i wygadanaego, by chcial brac sobie taką postać, stereotypowo tak różną od niego

Co do pozostałej części - jasne, zgoda. To co opisujesz nie tylko nie jest wypaczeniem, ale wręcz przeciwnie, może być na sesji pożądane (o ile nie psuje to konwencji oczywiście).

Mi chodziło o przypadek takiego cwaniaczka, który tworząc postać wpakowuje minimum w takie staty jak charyzma czy osobowść bo wie, że nadrobi to własnym "odgrywaniem" i "przebojowością". Z reguły ktoś taki nawet nie odgrywa postaci tylko samego siebie. Nie spotkałeś się nigdy z takim graczem na sesji? Dla mnie to jest zwyczajne oszustwo.


24-04-2012 10:14
Albiorix
   
Ocena:
+5
Nie oszustwo tylko błędy odgrywania. Tak mi Selekos kiedyś odgrywał aspołecznego naukowca. Czasem zapominałem że ma charyzmę sosnowej deski, ale jak sobie przypomniałem to NPCe go odpowiednio mniej słuchały. Zatrudnił więc ładną uśmiechniętą asystentkę która mówiła za niego i naprawiała jego gafy :)
24-04-2012 10:21
MiszczPodziemi
   
Ocena:
+2
Ja bym takich powergamerów fabularnych załatwiał tak:
Gracz: podkradam się do orka, idę cicho uważając gdzie stawiam nogę, kryję sie trochę za drzewem i wstrzymuje oddech by mnie nie usłyszał po czym będąc już przy nim na wydechu wbijam mu sztylet w żebra
MG: ork trzymający wartę uważnie zbierał zapachy otoczenia i gdy tylko pojawiłeś się w pobliżu wyczuł to ale nie dał po sobie poznać, także wstrzymał oddech by zareagować natychmiast jak ruszysz na niego sztyletem, z niesamowitą gracją uskakuje a twoje ostrze wbija się w drzewo, on zaś wykorzystując swoją nadludzką siłę wykonuje zamach pozornie opuszczonym toporem rozbijając ci łeb.

Po czymś takim albo zacznie się bitwa na opisy gdzie MG ma zawsze lepiej albo gracz się obrazi bo jak to możliwe, że ten ork to taki spryciula. W obu przypadkach można kończyć sesję bo dalej tak grać się nie da. Zasady są po to by takich sytuacji nie było.
24-04-2012 10:22
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nurielu, spotkalem się, choc może nie w tak ekstremalnym przypadku. I w sumie - nie przeszkadza mi to, choc przyznam ze ja raczej gralem w autorki gdzie nie bylo wyturliwania cech spolecznych - od poczatku bylo zalozenie, ze gracze muszą odgrywac interakcje. Takie sobie przyjęliśmy.
Ale mysle że ktos taki nawet w mechanikach gdzie masz mechaniczne interakcje spoleczne mi nie przeszkadza - ot, turlne kostką dla postrachu kilika razy i przestanie chryzostomię uprawiać :)
Zresztą - nawet debil moze czasem wpasc na genialny pomysl, wiec moze byc, jesli graczowi zdarza sie to "zbyt często" dostaje pedeki ale z zastrzezeniem, ze musi he wydac przede wszystkim na sprawy umyslowe czy spoleczne postaci - poniewaz najwyrazniej przygody obudzily w niej niezwykłe zdolnosci intelektualne/krasomowcze :)
wiec kiedy reszta druzyny zbiera kolejne rozwinięcia siły, zrecznosci i umiejki bojowe, nasz "spryciarz" zakuwa w szkole i odrabia lekcje :)

Irony mode on
"Bo jestem bogiem imperatorem rpgie, wiec żaden madafaka nie podskoczy do zigzaka!"
Irony mode off
24-04-2012 10:29
Aesandill
   
Ocena:
+3
@ MiszczPodziemi
Dzięki takiemu podejściu nigdy nie usłyszysz od Gracza " podkradam się do orka, idę cicho uważając gdzie stawiam nogę, kryję sie trochę za drzewem i wstrzymuje oddech by mnie nie usłyszał po czym będąc już przy nim na wydechu wbijam mu sztylet w żebra "

Zamiast tego będzie

turlam na skradanie i fedback!

------
To naprawdę sukces :D. Lol


24-04-2012 10:34
42991

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Ja tam wolę zobaczyć jak gracz turla na skradanie niż słuchać opisu wojownika ninja z Wólki Mniejszej.
24-04-2012 10:37

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.