string(15) ""
» Blog » Subiektywnie: Jaśniejsza od gwiazd
05-07-2012 16:22

Subiektywnie: Jaśniejsza od gwiazd

W działach: film, wolnopisarstwo | Odsłony: 56

Subiektywnie: Jaśniejsza od gwiazd
Nie jestem fanatykiem romantycznego kina, szczególnie takiego, którego akcja dzieje się w angielskim krajobrazie. W ogóle nie bardzo lubię oglądać filmów, uważam to za stratę czasu. Wolę czytać książki, bardziej pobudzają wyobraźnię. Jednakże nawet, jeśli zapierałbym się rękami i nogami to i tak nie odżegnałbym się kinematografii, po prostu jest ona zbyt głęboko osadzona w popkulturze, której wszyscy (z własnego wyboru) jesteśmy częścią.


Ostatnio, z powodu zbiegu (nie)sprzyjających okoliczności, udało mi się obejrzeć film: „Jaśniejsza od gwiazd” w reżyserii Jane Campion. Rzecz dzieje się na urokliwym lądzie Wielkiej Brytanii, pełnym smukłych pagórków, pachnących łąk i kolorowych lasów. Czyli, jak się czytelnik z pewnością domyśla, byłem wprost oniemiały z wrażenia. Jednak, jak to zwykle bywa, przeliczyłem się. Postanowiłem, że skoro i tak nie mam wyboru, to dam temu filmowi choć cień szansy. Odetchnąłem, spojrzałem na moją miłą u boku i zacząłem obserwować migające obrazki.
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to kolorystyka. Wyrazista, lecz nie ostra. Raczej łagodna, podkreślająca subtelny klimat, przynajmniej z początku, spokojnych scen. Fanny, (w roli Abbie Cornish) najstarsza córka ze średniozamożnego, archetypowego angielskiego domu zajmuje się niekonwencjonalnymi zajęciami. Wymyśla wzory, szyje i sprzedaje suknie, kołnierze i inną damską konfekcję. Przekładając z polskiego na nasze jest modnisią. Trzeba jej jednak oddać, że ma dużo energii i ikry w sobie, co z kolei przyciąga do niej wielu zalotników. Spędza całe noce na obowiązkowych, miejscowych balach. Wtedy pojawia się on. Młody, elegancko ubrany aspirujący poeta John Keats (Ben Whishaw) zwraca na siebie jej uwagę. Właśnie wydał Endymion, zbiór twórczości, który nie doczekał się ani jednej pochlebczej opinii. Mimo wszystko, panna Browne upija się rytmem wierszy obiecującego poety. Od tego czasu postanawia „nauczyć się poezji”. Jak łatwo można się domyślić, jej nauczycielem zostaje Keats. Ta historia brzmi aż zbyt banalnie, jednakże aby oddać sprawiedliwość muszę zaznaczyć, że cisza przerywana recytacjami wierszy, zapierającymi dech widokami oraz dopasowaną muzyką sprawia, iż z przejęciem ogląda się ten film. Nawet na chwilę nie zahacza o kit czy marny melodramat. Oczywiście, zdarzają się momenty dłużyzny, kiedy ciężko jest się wsłuchiwać w rytm wierszy i patrzeć na odrealnioną sielankę w wykonaniu Anglików (szczególnie, jeśli ktoś ma na nią uczulenie). Młodzi żyją teraźniejszością, przeżywają miłosne uniesienia w oczekiwani na list i kolejne spotkanie. Nie mogą żyć bez siebie, zaś ich miłość jest, jak podrygi kolorowego motyla: pełna wdzięku, fantazji i piękna. Jednak podobnie, jak ten motyl, przeżywszy „dwa letnie dni” pada martwy, tak i szczęście kochanków wkrótce się dopala. Keats w szczycie swoich twórczych możliwości, poważnie się rozchorowuje.

Fanny wbrew konwenansom, rządzącym nowożytną Anglią, wybiera miłość. Mimo, iż Charles Brown (Paul Schneider), jako element fatalnego trójkąta miłosnego znanego z „Cierpień...” , pod pretekstem słabego zdrowia swego przyjaciela utrudnia spotkania kochanków, przeżywają oni razem wspaniałe chwile. Ostatnie, jak się ma niedługo okazać. Przyjaciele Keatsa, który sam tego nie spostrzegając, zaczął być popularny, wykupują mu pobyt we Włoszech, aby nareperować jego wątłe zdrowie. Niestety stamtąd już nie wraca...

Komentarze


KFC
   
Ocena:
+1
Polecam bo przecież wiadomo, że wszyscy polterianie kochają Jane Austen i Danielle Steel - (patrz Krzemyk) ;)
05-07-2012 17:00
~retrotyldoenkabulator

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Na aluzjach do twórczości Keatsa zbudowany jest przecież sławetny cykl Hyperion Cantos, którego nieznajomość powinna być karalna (przynajmniej jeśli ktoś uważa się za fana SF).
Sama poezja Keatsa jest bardzo dobra, jako autor romantyzmu jest wielekroć bardziej wartościowy od, tfu fu, "wieszczów" polskich.
05-07-2012 17:13
Szponer
   
Ocena:
0
Fajna recka, aczkolwiek nie przepadam za filmem ;)
05-07-2012 18:39

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.