» Teksty » Artykuły » Strażnicy. Początek #2: Komediant. Rorschach

Strażnicy. Początek #2: Komediant. Rorschach


wersja do druku

Antybohaterowie na przetartych szlakach

Autor: Redakcja: Kuba Jankowski

Strażnicy. Początek #2: Komediant. Rorschach
Dla amerykańskiego komiksu superbohaterskiego rok 1986 to czas wielkiego przełomu. Ukazały się wówczas dwa monumentalne tytuły, które całkowicie przewartościowały sposób opowiadania historii o superherosach, obaliły wiele amerykańskich mitów i stały się podwaliną pod nowe standardy. Pierwszym z nich był Powrót Mrocznego Rycerza Franka Millera, drugim – Strażnicy Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa.

Dzieło idealne

Za obrazem bohaterów wyłaniającym się ze Strażników Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa kryją się zwyczajni ludzie ze wszystkimi swoimi słabościami i ułomnościami, którzy w imię wyższych celów gotowi są do podjęcia poważnych kroków. Precyzyjnie skonstruowana i dopracowana w najdrobniejszych szczegółach historia niedoskonałych superbohaterów toczy się w alternatywnym świecie. Wizja Stanów Zjednoczonych, mimo że za sprawą działalności ludzi w przebraniach znacznie zmieniona, pod wieloma względami nie różni się od rzeczywistego obrazu Ameryki w tamtym czasie: błyskawicznie wzrastająca przestępczość, doszczętny upadek idei american dream, powszechne zwątpienie w uczciwość polityków, realne zagrożenie międzynarodowym konfliktem na linii USA – ZSRR oraz zbliżające się widmo nuklearnej zagłady.

Nowatorska narracja polegająca na wymieszaniu dialogów i monologów bohaterów z komponentami relacji dziennikarskich, fragmentami książki pisanej przez jednego z bohaterów, kopiami dokumentów i listów, reprodukcjami fotografii oraz elementami komiksu czytanego przez jedną z postaci, magnetyzowała swoją autentycznością i dobitnością. Prosty i przejrzysty rysunek pozbawiony formalnych eksperymentów i artystycznych sztuczek idealnie spełniał swój nadrzędny cel – służył opowiadaniu historii. Zderzenie wielowarstwowego prowadzenia fabuły z symetrią w komponowaniu plansz stanowiło o fenomenie dzieła, które przeszło do kanonu komiksowych lektur, jako jedna z najlepszych opowieści obrazkowych w dziejach gatunku, a według magazynu Time – jako jedna ze stu najlepszych powieści w ogóle.

Naśladowcy genialnego pierwowzoru

Komiks Strażnicy stał się niezwykłym wydarzeniem artystycznym i kulturowym, zyskał miano dzieła kultowego w wielu kręgach, doczekał się niezliczonej ilości recenzji, rozmaitych tekstów analitycznych, gry komputerowej opartej na motywach opowieści, wersji w formacie motion comics oraz ekranizacji filmowej w reżyserii Zacka Snydera z 2009 roku pt. Watchmen. Mimo że Strażnicy są utworem doskonale skończonym, przedstawiającym niezwykle spójny i wyrazisty świat, w którym nie ma miejsca dla białych plam i najmniejszych niekonsekwencji, wcześniejsze losy bohaterów dzieła Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa przez ponad ćwierćwiecze były tematem wielu spekulacji i dyskusji.

W 2012 roku wydawnictwo DC Comics postanowiło zebrać najlepszych twórców w komiksowej branży, aby w serii zeszytówek opowiedzieli oni o przeszłości grupy bohaterów kolektywnie walczących z przestępczością. W ten sposób powstały cztery tomy zbiorcze poświęcone wydarzeniom poprzedzającym fabułę dzieła duetu Moore/Gibbons i wypełniającym lukę w życiorysach Strażników – Before Watchmen. Nietrudno się domyślić, że nie wywołało to euforii u Alana Moore’a, który już wcześniej bardzo krytycznie wypowiadał się na temat praktyk DC Comics w kontekście przenoszenia jego komiksów na kinowy ekran, i który ostatecznie oskarżył wydawcę o deprecjonowanie arcydzieła. Spór toczony między scenarzystą Strażników (bo rysownik potraktował projekt jako hołd składany przez innych artystów dla oryginalnej historii) a władzami wydawnictwa spowił serię prequeli kwaśną aurą, jednak komiks Strażnicy. Początek znalazł swoją publiczność.  

Niespełna dwa miesiące po tym, jak w ręce amerykańskiego czytelnika trafił tom Before Watchmen: Minuteman/Silk Spectre zbierający zeszytowe wydania dwóch pierwszych miniserii, na polskim rynku za sprawą wydawnictwa Egmont pojawił się pierwszy album z serii Strażnicy. Początek, w skład którego weszły dwie opowieści: Gwardziści i Jedwabna Zjawa autorstwa Amandy Conner i Darwyna Cooke’a [tutaj recenzja]. Trzy miesiące później na polskim rynku pojawił się kolejny tom z serii Strażnicy. Początek, tym razem zbierający historie Komediant z rysunkami J. G. Jonesa i Rorschach z rysunkami Lee Bermejo, obie do scenariuszy zdobywcy Nagrody Eisnera – Briana Azzarello. W lutym 2014 roku ukazał się trzeci tom Nocny Puchacz/Dr Manhattan, a zamknięcie serii Ozymandiasz/Karmazynowy Korsarz już widnieje w zapowiedziach Egmontu. O takim stanie rzeczy jeszcze do niedawna polski czytelnik komiksów mógł tylko pomarzyć, dlatego wydawnictwu należą się wielkie brawa i słowa uznania za błyskawiczne wydanie komiksów w Polsce. 

Podobni, ale różni

Drugi tom zbiorczy komiksu Strażnicy. Początek przyciąga przede wszystkim zestawieniem postaci bardzo do siebie podobnych, a zarazem bardzo różnych. Edward Blake i Walter Kovacs to dwuznaczni socjopaci kierujący się indywidualnymi kodeksami moralnymi, nieakceptowalnym i nieprzeniknionym dla innych tokiem myślenia oraz budzącymi kontrowersje zasadami i ambicjami. Postępują oni niezgodnie z normami i wartościami przyjętymi przez społeczeństwo, przekraczają, a często nawet zacierają, wszelkie granice, jeśli tylko zachodzi ku temu potrzeba. Słowem: antybohaterowie par excellence.

O ile jednak Blake, posługujący się pseudonimem Komediant, po zdelegalizowaniu działalności Strażników i pod wpływem chwilowo sprzyjających okoliczności, wpisał się w funkcjonowanie systemu dzięki swoim nieocenionym zasługom w czasie wojny wietnamskiej i utrzymał przyzwolenie na dalszą działalność pod ścisłą kontrolą federalnych władz, o tyle Kovacs, skrywający swoją tożsamość pod imieniem Rorschach, to funkcjonujący poza prawem bezwzględny i bezkompromisowy outsider oraz kontestator postrzegający zastany ład społeczny w kategoriach zatopionej w narkotykach i pornografii zgnilizny, wymierzający sprawiedliwość dokładnie tak, jak uzna za stosowne. Z tych różnych postaw paradoksalnie wynika jeszcze jedno podobieństwo: tragizm postaci i gotowość do poniesienia ofiary. Komediant cierpliwie wyczekuje momentu, w którym będzie musiał ją złożyć, Rorschach – nie toleruje półśrodków, więc wychodzi tej chwili naprzeciw.

W sercu indochińskiej dżungli

W historii o Komediancie Brian Azzarello zabiera nas na Półwysep Indochiński, w sam środek konfliktu toczonego pomiędzy wspieraną przez kraje komunistyczne Demokratyczną Republiką Wietnamu a Republiką Wietnamu wraz z jej międzynarodową koalicją obejmującą Stany Zjednoczone i ich sojuszników - wprost do "jądra ciemności”. Z rozkazu tajnych służb rządowych Komediant rusza na wojnę w czasie międzynarodowego kryzysu, aby podnieść morale zrezygnowanych oddziałów amerykańskich. Nikt nie ma wątpliwości, że kiedy w grę wchodzi "brudna robota”, Blake – znakomity żołnierz – będzie idealnym jej wykonawcą. Wszak wojna to on: patriotyzm i śmierć w jednej osobie.  

Niestety autor scenariusza nie pokusił się o przetarcie nowych szlaków, a wręcz przeciwnie – podążył sprawdzoną drogą wydeptaną wcześniej przez wielu twórców filmowych czy komiksowych. Wystarczy wspomnieć wybitne obrazy kinowe, jak Czas Apokalipsy Francisa Forda Coppoli czy Pluton Olivera Stone’a, albo komiksową miniserię Born ze scenariuszem Gartha Ennisa, aby uświadomić sobie, że amerykańska interwencja, która na celu miała wsparcie zagrożonego najazdem Południowego Wietnamu, zwykle ograniczała się do brutalnej eksterminacji bezbronnych dzieci, przestraszonych kobiet i niedołężnych starców, zaś bojówki komunistycznej partyzantki najczęściej stanowiły łatwy cel przeznaczony do natychmiastowego odstrzału. Nie inaczej jest i w tym wypadku.

Według Moore’a Edward Blake poza tężyzną fizyczną posiadał również zaplecze intelektualne – przecież to właśnie on pierwszy rozwikłał tę zagmatwaną intrygę, która stała się główną osią fabularną Strażników. Azzarello nie wykorzystuje tego potencjału niemal w ogóle. W historii jego autorstwa ewidentnie razi spłycenie wizerunku postaci Komedianta, który wydaje się nie pojmować podstawowych mechanizmów wielkiej polityki oraz nie dopuszczać do siebie myśli o tym, kto tak naprawdę czerpie zyski z niezakończonego konfliktu. Postać została nieszczęśliwie ograniczona tylko do automatycznie działającej machiny wojennej, specjalisty od masowej zagłady i lekkoducha uwielbiającego zatracać się w alkoholu, narkotykach i seksie. Rys psychologiczny Komedianta co prawda pogłębia się znacznie, kiedy zostaje on postawiony przed trudnym dylematem w końcówce tej opowieści. Wówczas też ujawni się dramat postaci, który swój finał znajdzie na początku oryginalnej historii Strażnicy.     

W sercu wielkomiejskiej dżungli

Wraz z Rorschachem Brian Azzarello oprowadza nas po brudnych ulicach Nowego Yorku, gdzie w cieniu wieżowców i blasku neonów szerzy się narkomania, kwitnie prostytucja i rozpowszechniają się wpływy grup przestępczych, czyli po naturalnym środowisku zamaskowanych bohaterów. Sfrustrowany wszechobecnym złem i opętany szałem nienawiści Kovacs podąża poprzez zaułki, kanały i rynsztoki śladem seryjnego mordercy, którego opinia publiczna ochrzciła imieniem Bard, prawdopodobnie ze względu na charakter zapisków wycinanych skalpelem na ciałach wyławianych z tłumu kobiet. Zamaskowany mściciel znaczy ślady swojej bezpardonowej krucjaty, urządzając krwawą łaźnię wszelakiej maści oprychom, gangsterom i złoczyńcom.

Tutaj również twórca skryptu nie wyszedł poza schemat mrocznych historii o samotnych mścicielach i ponownie powtórzył szablonowe rozwiązania znane z różnorodnych tekstów kultury. Złożona osobowość Rorschacha została sprowadzona do poziomu postaci pokroju komiksowego Punishera w wydaniu Gartha Ennisa, Paula Kerseya z filmu Życzenie Śmierci Michaela Winnera czy głównego bohatera serii popularnych gier Max Payne. Wszak tylko on posiada wrodzone poczucie moralności, którego zdecydowanie brakuje innym, musi więc stawić czoła mordercom, narkomanom, złym policjantom i skorumpowanym politykom – taka już jego rola w zepsutym i beznadziejnym społeczeństwie.    

Scenariusz tej opowieści został poprowadzony jednotorowo, a linearną akcję wzbogacają jedynie zapiski Rorschacha w jego dzienniku, doskonale znane z regularnej serii. Autor zrezygnował jednak z retrospekcji, które na kartach pierwowzoru stanowiły o wyjątkowości postaci Kovacsa, czego najlepszym przykładem jest rozbrajający i niezapomniany origin Rorschacha. Ostatecznie idealnie wkomponowany w krajobraz miasta Kovacs – czy to za sprawą niezbyt przekonujących oponentów czy też poprzez zbyt humanitarny sposób postępowania – traci nieco ze swojej mrocznej charyzmy przypisanej przez Steve’a Ditko postaciom The Question i Mr. A, na których Alan Moore wzorował profil psychologiczny Rorschacha.

(Nie)udana realizacja

Brian Azzarello w sposób wiarygodny wypełnił luki w życiorysach Edwarda Blake’a i Waltera Kovacsa, mimo faktu, że nie udało mu się zachować dusznej atmosfery wprowadzonej przez Alana Moore’a w Strażnikach. Choć od twórcy genialnie skonstruowanej i zrealizowanej serii 100 naboi wymagać można było zdecydowanie więcej, to napisane przez niego historie mieszczące się w uniwersum Strażników w żadnym wypadku nie są słabe. To wciągające, momentami fascynujące wręcz, opowieści, które pochłania się z zapartym tchem od początku do końca, ale ich nieszczęście polega na nieuchronnym porównywaniu z niedoścignionym pierwowzorem.

Osadzenie akcji komiksu w realiach historycznych w wypadku scenariuszy Briana Azzarello gwarantuje zaskakujące pomysły i znakomite fabularne wolty. Dowiadujemy się z jakich przyczyn i w jakich okolicznościach musiała zginąć Marilyn Monroe. Na ekranie telewizora śledzimy oficjalną telewizyjną informację o zamachu na prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy’ego. Jesteśmy naocznymi świadkami wykorzystywania wojskowych transportów do szmuglowania narkotyków przez żołnierzy w czasie zbrojnej inwazji w Wietnamie. Wkraczamy w szeregi grupy hipisów czekających na lotnisku na powrót amerykańskich chłopców z wojny. A wraz z demonstrantami z Los Angeles niszczymy sklepowe witryny, szabrujemy opuszczone sklepy i obrzucamy funkcjonariuszy policji psimi odchodami. Z rozmów zaś otrzymujemy informacje o libacji alkoholowej z Nikitą Chruszczowem, politycznej roli Richarda Nixona oraz przemytniczej działalności Meyera Lanskyego.

Dodatkowego smaku dodaje akcji komiksu wykorzystywanie elementów innych tekstów popkultury, które są albo wyraźnie wyeksponowane, albo zawoalowane wśród kadrów, a wynajdowanie ich sprawia sporą przyjemność. Począwszy od bezpośrednich nawiązań do Strażników, czy to w postaci bohaterów (pojawią się tutaj Moloch, Jedwabna Zjawa oraz Nocny Puchacz), czy też istotnych rekwizytów (w jednym z dialogów wspomniana zostanie książka autobiograficzna pisana przez Hollisa Masona, a w kilku kadrach na żółtą przypinkę z uśmiechem spadnie kropla krwi lub keczupu), poprzez słowa piosenek, które pojawiają się jako tło akcji albo cytowane przez postaci (między innymi Simon and Garfunkel The Sound of Silence, Dion The Wanderer, Junior Walker & The All-Stars Shotgun, Procol Harum Conqustador oraz The Who I Can See for Miles), na doskonale znanej z jednego z najlepszych filmów Martina Scorsese postaci taksówkarza, Travisa Bickle’a, kończąc.

Zarówno J. G. Jones – twórca rysunków do komiksu Czarna Wdowa: Pajęczyca ze scenariuszem Devina K. Graysona, jak i Lee Bermejo – autor rysunków do Jokera ze scenariuszem Briana Azzarello, odeszli od rozwiązań graficzny zaproponowanych w oryginalnej serii przez Dave’a Gibbonsa na rzecz odważnej kompozycji i dynamicznego kadrowania. Jones posługuje się realistycznym rysunkiem, który został uzupełniony stonowanymi kolorami Alexa Sinclaira, Tony’ego Aviny i Lee Loughridge’a. Bermejo operuje zaś wyrazistą kreską, której dodatkowej ekspresji dodaje żywa kolorystyka autorstwa Barbary Ciardo. Brak graficznych nawiązań do plansz Dave Gibbonsa mógłby być ewentualnie podstawowym zarzutem pod adresem rysowników Komedianta i Rorschacha, jednak ich patenty nadają opowieściom oddechu świeżości i oryginalnego sznytu.  

Problem prequela

Lektura komiksów z serii Strażnicy. Początek jest skomplikowanym procesem. Jeśli puścimy w niepamięć wszystkie fabularne niuanse, które lata temu zrodziły się w głowie jednego z największych wizjonerów komiksu – Alana Moore’a, a które zostały przelane w komiksowe kadry rzemieślniczą ręką Dave’a Gibbonsa, otrzymamy ciekawe historie z dobrymi ilustracjami. Ale nic ponadto. Jeśli jednak – zgodnie z zamieszczona na okładce sugestią wydawcy – będziemy czytali Komedianta i Rorschacha w odniesieniu do pierwowzoru, czeka nas niezapomniana podróż, pełna poszukiwania punktów stycznych, ustalania wspólnych faktów, dopasowywania kolejnych elementów układanki i zimnych dreszczy emocji. Ale wówczas nie obędzie się bez porównań z kompletnym dziełem Moore’a i Gibbonsa, a w tej konfrontacji seria prequeli niestety nie wypada najlepiej. Zaś Komediant i Rorschach pozostają tylko półproduktami wybitnej marki.  

Wydawnictwo Egmont zadbało o atrakcyjną formę wydania zbiorczego: twarda okładka, kredowy papier, odpowiednie nasycenie kolorów, wyklejki z charakterystycznymi dymkami z komiksów, oryginalne okładki oraz galeria wariantów poszczególnych okładek, projekty figurek postaci, liczne szkice postaci, reprodukcja plakatu promującego serię na rozkładówce oraz biogramy autorów. Ponadto wszystkie tomy komiksu Strażnicy. Początek są w swojej formie przybliżone do wznowienia Strażników Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa, co niewątpliwie jest wartością naddaną dla kolekcjonerów.

7.5
Ocena recenzenta
6.75
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Before Watchmen: Comedian/Rorschach (Beyond Watchmen)
Scenariusz: Brian Azzarello
Rysunki: Lee Bermejo, J. G. Jones
Wydawca: Egmont
Data wydania: listopad 2013
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
ISBN: 9788323761730
Cena: 89,99 zł
Wydawca oryginału: DC Comics



Czytaj również

Powrót Mrocznego Rycerza: Ostatnia krucjata
Gdzie Joker nie może… Joker wszędzie może…
- recenzja
Wonder Woman #1
Kobieta z klasą i supermocami
- recenzja
Cage
Bohater do Wynajęcia
- recenzja
Wonder Woman #6: Kości
Wojna o Olimp
- recenzja
Batman: Zabójczy żart
Dowcip, który nie wyszedł
- recenzja
Wonder Woman: Krew
Grecko-amerykańscy bogowie
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.