string(15) ""
» Blog » Sto książek w rok, #100
07-02-2013 14:16

Sto książek w rok, #100

W działach: książki, fantasy, terry goodkind | Odsłony: 18

Z cyklu "sto książek w rok".

 

#100. Ahahahahahaha.

 

Ahahahahahahahaha. Skończyłam czytać "Pierwsze prawo magii". O panie, wiem, powinnam to zrobić już dawno, ale coś mnie do Goodkinda nie ciągnęło. No to przeczytałam. No nie można powiedzieć, że w książce się nie działo!

 

Tekst zawiera masakryczną ilość spoilerów - nie czytać, jeśli się nie czytało.

 

Głównym bohaterem jest swojski Richard, który robi za poszukiwacza. W wyniku tego, że ktoś zabił mu ojca, Rysiu szuka odpowiedzi. Spotyka Matkę asari Spowiedniczkę, którą ściga przaśny oddzialik SS, znanych też jako bojówki. Po zaciukaniu tychże nasza dobrana para rusza do lokalnego czarodzieja który narkotyzuje się kawałkiem czarodziejskiej skałki. Razem podejmują quest, po paru lokalnych awanturach jak próba przeobracania Spowiedniczki przez ryszardowego braciszka, Michaela, scena z wieśniakami, którzy próbują spalić czarodzieja (nawiasem mówiąc - porażająco nieśmieszna). No, ale jak już mówiłam, ruszają w nieznane.

 

Rzut okiem na głównego złego. Kim Dzong Un Rahl Posępny, syn Kim Dzong Ila Panisa Rahla. Mój wewnętrzny gimbus zaskowyczał z radości, wiedząc już jak będę czytać to słowo. Ojca hoduje w krypcie, sławi jego imię i ogólnie kult wodza że mucha nie siada, bo jak nie to ajlowju. A że sąsiadujące państwa appaesement pełną gębą, to może robić co chce. Czyli jak zwykle. Jego najlepszym przyjacielem jest homoseksualny pedofil-morderca, wykorzystywany w dzieciństwie i chyba strasznie nieszczęśliwy. Zły ma plan podbić świat i jeszcze przygwoździć do łóżka Matkę Spowiedniczkę (o którą wielce zapalczywie wypytuje kolegę pedofila-homoseksualistę, jakby ten faktycznie znał się na rzeczy), więc nielichy z niego badass, chce sprokurować potomka-władcę świata. Póki co jednak niecnie sobie knuje, indoktrynując dziecko zakopane w piasku i karmiąc je przez lejek. Mnie nie pytajcie.

 

Tymczasem nasi bohaterowie przemierzają góry i lasy, co chwila ktoś traci przytomność, Richard i Matka Spowiedniczka słodko do siebie gruchają (choć razem to być nie mogą przez co weltschmerz straszliwy) i ogólnie jakimś cholernym cudem właściwie każda postać, którą spotykają na swojej drodze okazuje się dobra. Nawet karczmarz w mieście bandytów. No nieważne. Ogólny quest to trzy skrzyneczki które chce zdobyć Kim Dzong Un, żeby władać światem. Niestety, na drodze do tych niezbyt wygórowanych oczekiwań stają mu nasi bohaterowie i już nie jest tak wesoło, jak było wcześniej. Ale Kim Dzong Un ma plan, ciągle krzyżuje drogi naszych bohaterów, oni wpadają w tarapaty i tak do końca książki właściwie. Naprzemiennie chimery, przaśny SS, sado maso club i oczywiście smok. Nie ma jednak co, dzięki temu przemierzyliśmy Westland, Midlandy i Eastl... D'Harę. Na wschodzie to jednak samo zło, lewaki i pedofile.

 

I byłoby się to czytało, czytało, czytało lekko, gdyby nie lord Vader na końcu.

 

Nieeeee!

 

Naprawdę. Naprawdę?

 

#99 musi być jakąś odtrutką.

Komentarze


Ifryt
   
Ocena:
+3
To chyba nie jest dobra książka... :)
07-02-2013 14:27
WekT
   
Ocena:
0
club sado maso był extra :P
07-02-2013 14:53
Andman
   
Ocena:
0
Ledwo przez to przebrnąłem.
07-02-2013 16:35
devvra
   
Ocena:
+1
Nie no, mi się świat podoba, wątki są niezłe, ale niektóre rzeczy po prostu muszę głośno obśmiać :D
07-02-2013 18:18
Nit
   
Ocena:
0
Po przeczytaniu pierwszego tomu musiałem sobie zrobić dłuuuugą przerwę zanim sięgnąłem po kolejny, ale mimo wszystko twierdzę, że książka, jak i cały cykl są bardzo dobre.

Po pierwsze, styl pisania cechuje się niezwykłą „filmowością” – szczególnie podobały mi się opisy w których pojawiają się chimery, gdzie w kilku słowach udało się zawrzeć sporą dynamikę akcji. Problem jest niestety taki, że tym barwnym językiem przez ok. 100 stron opisywane jest jak Rysio trafił do tego clubu sado-maso i parlando.

Cały cykl przeczytałem w 3 rzutach: osobno pierwszy tom, potem była przerwa w połowie piątego, bo akcja zaczęła trochę siadać i później już dojechałem już do końca. Mogę powiedzieć, że całość jest niezwykle spójna i praktycznie wszystko – nawet to, co wydaje się karkołomne z punktu widzenia konstrukcji świata – okazuje się mieć uzasadnienie w wydarzeniach, które miały miejsce wcześniej.

Po pierwszym tomie nie ma już powtórki clubu sado-maso, ale zrobienie sobie przerwy w czytaniu to i tak dobry pomysł :)
07-02-2013 18:49
inatheblue
   
Ocena:
0
Po tomie czwartym robi się agitka polityczna (bardziej niż na początku), ale to jest bardzo dobre czytadło kibelkowe. Autor dysponuje wściekłą pomysłowością - że choćby wspomnę o gołej armii posypanej brokatem i demonie-kurze. Ciekawy system magii, barwny styl. W każdym tomie Richard rozwala coś starożytnego i w każdym tomie jest perwersja.
Dalej jest gorzej. Rewolucja w tomie szóstym jest z punktu widzenia osoby z byłych demoludów po prostu absurdalna i komiczna, ale nadal emocjonująca, pod warunkiem, że się to wyobraża jako shonen anime, z całym bagażem uproszczeń. Richard obrażający się na własną armię wywołał u mnie odruch rzucania książką o ścianę. Na pewno to była jakaś aluzja do realiów USowych, ale mnie to naprawdę nie obchodzi, to było nielogiczne...
Moim absolutnym faworytem jest Nathan. Połowę wszystkiego można obciąć i zostawić Nathana.
08-02-2013 13:49
aurra
   
Ocena:
0
Od książki jest gorszy tylko serial.
08-02-2013 14:35
WekT
   
Ocena:
0
Mi książka bardzo siępodobała, jakośte wszystkie powtarzalności skutecznie ignorowałem i opowieść mnie wciągnęła. W zasadzie jako czytadło bardzo polecam, całość może nie jest najlepsza ale fajne patenty co jakiś czas się pojawiają.
11-02-2013 09:41

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.