string(15) ""
» Blog » Status 7 – kilka słów o moim ulubionym komiksie:
18-11-2015 22:56

Status 7 – kilka słów o moim ulubionym komiksie:

W działach: Komiksy | Odsłony: 202

Status 7 – kilka słów o moim ulubionym komiksie:

Kilka dni temu z bloga Doktora No dowiedziałem się, że jeden z moich ulubionych komiksów został udostępniony w internecie za darmo. Z tej przyczyny postanowiłem napisać kilka słów o nim, tak, by zachęcić do lektury.

Ogólnie rzecz biorąc nie jestem miłośnikiem komiksów. Gorzej: kiedy w zeszłym roku chciałem zrobić ich toplistę okazało się, że nie jestem w stanie polecić ich wystarczającej ilości, by miało to sens. Z jakiegoś powodu jest to medium, z którym zupełnie się nie rozumiemy: dla mnie komiksy są czymś pośrednim między książką, a kreskówką, pozbawioną zalet obydwu, ale posiadające ich wady. Dlatego też, jeśli któryś mi się spodoba, to jest to święto (jeszcze gorzej jest nawiasem mówiąc z mangą: czarno-białą, krzywo rysowaną i wydawaną na papierze toaletowym).

Status 7 należy do tych nielicznych wyjątków, które podobały mi się bezwarunkowo (pozostałe to: Fables, Wieczna Wojna, Lobo i Asteriks).

Co to jest?

8

Status 7 jest polskim komiksem cyberpunkowym, najpierw drukowanym w odcinkach w kultowym magazynie komputerowo-kulturalnym Reset, a następnie, na początku XXI wieku wydanym w formie zeszytowej. Autorami są Tobiasz Piątkowski oraz Robert Adler (ten od Boli Blog). Fabuła rozplanowana była początkowo na więcej tomów, ukazały się jednak zaledwie dwa.

Pod względem fabularnym jest to dość prosta, kryminalna komedia. Tak więc w pierwszym tomie widzimy historię kilku gangsterów i złodziei szykujących się do skoku życia. W drugim natomiast specjalna sekcja policji próbuje udaremnić bandzie anarchistów przeprowadzenie zamachu terrorystycznego, który ma zburzyć współczesne społeczeństwo.

Fabuła, sposób narracji i budowania nastroju na myśl przynoszą amerykańskie filmy kryminalne pochodzącymi z lat 90-tych w rodzaju „Zabójczej Broni” czy „Tango and Cash”. Dialogi i plansze pełne są natomiast nawiązań, zarówno do ówczesnej rzeczywistości, wymienionych już filmów oraz innych komiksów. Bohaterowie nazwani jak w hollywoodzkich superprodukcjach cytują więc „Psy”, czytają Akirę, w tle, jako symbol złowrogiej korporacji widnieje logo (znienawidzonej w latach 90-tych) „Tepsy” (która ograniczała nam dostęp do Internetu), a „W starym kinie” emitowany jest „Matrix”.

Co w tym takiego niezwykłego?

9

W momencie w którym wziąłem pierwszy raz do rąk System 7 wywarł on na mnie ogromne wrażenie. Spowodowane było to dwiema rzeczami: komiks ten był na wskroś „nasz” oraz jednocześnie był na wskroś optymistyczny...

To ostatnie słowo budzić może zdziwienie. Akcja toczy się bowiem w mrocznej przyszłości, w skrajnie zatłoczonej, dystopijnej Warszawie, gdzie ludzie strzelają do siebie co kilka chwil, popełniane są straszne zbrodnie, a policji wydaje się albo nie być (tom pierwszy), albo też jest skrajnie przytłoczona pracą (komiks drugi). Z drugiej strony...

Przecież właśnie o to chodzi (i to jest świetne) w Cyberpunku. Status 7 natomiast pokazywał nam, że mamy przyszłość, co więcej ta przyszłość, mimo, że nie idealna jest świetna. Będą w niej przygody, masa elektroniki, świetnych gadżetów, a wszystko układać się będzie jak w hollywoodzkim filmie.

W latach 90-tych wcale nie było łatwo o taką wizję. Wprost przeciwnie: okres ten był epoką dość kiepską. Były to lata, gdy tak naprawdę wszystko było szare, może nie aż tak jak w PRL-u, ale nadal w otoczeniu dominował przyćmiony kolor brudu. Szare w szczególności były osiedla, których podówczas jeszcze nie malowano kolorowymi farbami. Ludzie już w prawdzie nie walczyli o przetrwanie i w sklepach było prawie wszystko, jednak mało kto miał pieniądze, społeczeństwo bowiem nie dzieliło się na bogatych i biednych, jak dzisiaj, tylko na biednych i biedniejszych. W supermarketach ofertą dnia były przecenione kości do zupy, zakupy robiło się na obskurnych, pełnych Rosjan targowiskach, knajpy były drogie i obskurne. Przestępczość była wysoka, ale jednocześnie same przestępstwa były drobne: w mordę można było dostać dlatego, że komuś spodobał się twój zegarek wart 20 złotych. Wszędzie było pełno blokersów.

Żeby polska firma lub naukowcy coś osiągnęli w zasadzie się nie słyszało. Jeśli chodzi o kulturę, literaturę i muzykę, to chyba tylko Kazik i Sapkowski byli coś warci, a o kinematografii lepiej nawet nie myśleć. Przeciwnie: w głowie się nie mieści, jakie kloce potrafili w latach 90-tych polscy filmowcy postawić...

I nagle trafił się System 7.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.