» Recenzje » Star Wars Komiks #02 (2/2008)

Star Wars Komiks #02 (2/2008)


wersja do druku

Krzyżówka

Autor: Redakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek

Star Wars Komiks #02 (2/2008)
Zadziwiające jest to, że po sparzeniu się komiksem gwiezdnowojennym przed dziesięciu laty, wydawnictwo Egmont postanowiło przypuścić prawdziwy starwarsowy atak. Nic dziwnego, że podjęto kolejną próbę zabawienia w tym uniwersum (jeśli nie w czasie premiery Wojen klonów zarówno w kinach, jak i w telewizji, to kiedy?), natomiast wszystkie te inicjatywy w postaci publikacji zarówno dłuższych, jak i krótszych opowieści graficznych sugerują, iż Egmont ma ochotę faktycznie zadomowić komiksowe Gwiezdne wojny w naszym kraju. Drugi zeszyt czasopisma Star Wars Komiks zaś jest czymś w rodzaju jednej wielkiej reklamy tego przedsięwzięcia.

Odnoszę takie wrażenie, gdyż zeszyt podzielony jest wyraźnie na dwie części. W ramach pierwszej z nich dostajemy dwie krótkie opowiastki zapożyczone z serii Tales – po jednej na każdą z głównych er gwiezdnowojennych. Starą Trylogię reprezentuje Chwila zwątpienia; jej akcja osadzona jest trzy lata po bitwie o Yavin na niszczycielu "Avenger", którego kapitan, Lorth Needa, (będzie) miał wątpliwą przyjemność ścigać "Sokoła Millennium" w Imperium kontratakuje. Najemnik imieniem Awarru Tark przybywa na pokład niszczyciela by zamienić dwa słowa z Lordem Vaderem, ten zaś planuje go wysłać na poszukiwanie "Sokoła" właśnie. Naturalnie przybysz okazuje się pokrętnym zdrajcą mającym na celu zgładzenie Mrocznego Lorda Sithów.

Jest to pierwsza sugestia, iż fabularnie komiks jest słaby. Już sama prezencja wkraczającej na pokład "Avengera" postaci sprawia, że czytelnik dochodzi do wniosku, iż równie dobrze Tark mógłby nieść nad sobą transparent z napisem "Zaraz zaatakuję Lorda Vadera". Nie sposób więc zdziwić się, gdy schemat ten okazuje się prawdziwym zamiarem poprowadzenia akcji przez scenarzystę i dwie postaci przystępują do potyczki w ciekawym pomieszczeniu z wielkim oknem á la Gwiazda Śmierci. (Szkoda tylko, iż z zewnątrz imperialny niszczyciel zdaje się być takich obiektów pozbawiony...) W rezultacie tej bójki w głowach czytelników, którzy zapoznali się z poprzednim numerem czasopisma może pojawić się niepokojąca myśl, iż Vader miał zwyczaj wychodzi podobnie poturbowany z każdej walki – niezależnie czy była to gromada owładniętych żądzą zemsty Jedi, podrzędny żołnierz z bezimiennej planety, czy niedouczony padawan. Ogólne wrażenie ratuje warstwa graficzna autorstwa Roberta Teranishiego, który popisał się nietuzinkową kreską, z lekkimi i ulotnymi konturami, zanikającymi z planszy na planszę pod plamami barw. Położyło to dużą odpowiedzialność na barki kolorysty, jednak doświadczenie Dave'a McCaiga jest widoczne.

Ścieżka wojownika to opowieść osadzona w okresie Nowej Trylogii, na rok przed bitwą o Geonosis. Jej głównymi bohaterami są Jango i Boba Fettowie, którzy razem wykonują zadanie zlikwidowania rebeliantów na planecie Kuat. Siłą napędową komiksu jest akcja – wydarzenia następują po sobie szybko, a każde z nich popycha historię do przodu, powodując, iż coraz więcej faktów staje się dla czytelnika jasnych. Mimo wszystko centralnym tematem historii jest specyficzna relacja pomiędzy dwoma członkami rodziny mandaloriańskich łowców nagród. Naturalnie komiks niczego wielkiego nie odkrywa, jednak jest przyjemny w lekturze, a dzięki dynamicznej konstrukcji fabuły i brakowi przestojów czytelnik się nie nudzi. Mocną stroną Ścieżki wojownika jest warstwa rysunkowa. Kreska Willa Conrada jest bez wątpienia estetyczna, zaś osadzenie komiksu w nocy i zastosowanie przy tym intensywnych barw buduje klimat opowieści. Dodatkowo wspiera to fakt, iż wszystkie panele osadzone są na zupełnie czarnych stronicach, co pomaga wciągnąć czytelnika w opowieść.

Druga połowa sześćdziesięcioczterostronicowego zeszytu w całości poświęcona jest równolegle wydawanej serii Dziedzictwo. Po pierwsze dostajemy dodatek specjalny (wydany w Stanach Zjednoczonych jako Legacy #0 ½), mający za zadanie wprowadzić fanów w realia nowej serii, nieco oderwanej od dotychczasowego biegu wydarzeń – akcja Dziedzictwa dzieje się około 140 lat po bitwie o Yavin. Oczywiście miło jest sobie spojrzeć na to, jak twórcy skonstruowali gwiezdnowojenny świat przyszłości, tym bardziej, że tekst gęsto okraszony jest rysunkami Seana Cooka i Jan Duursemy (która najwidoczniej zaczęła się znów bawić grafiką komputerową), jednak sam dodatek nie jest specjalnie użyteczny. Daje co prawda ogólny pogląd na stan rzeczy, jednak by zorientować się w zamieszaniu, jakiego autorzy Expanded Universe dokonali od czasów przedstawionych w filmach i tak trzeba będzie przeczytać kilka pierwszych komiksów Legacy (mniej więcej do ósmego). Tym bardziej, iż dodatek odkrywa pewne treści, które mogą popsuć lekturę właściwych komiksów. Po drugie zaś na czytelnika czeka one-shot, który pojawił się jako czwarty zeszyt serii. Mimo, iż Nowego Egmont opublikował także z resztą zeszytów Dziedzictwa, z jakichś względów (zapewne marketingowych) postanowiono go wrzucić także do Star Wars Komiks. Jego recenzję możecie przeczytać pod tym adresem.

Drugi numer Star Wars Komiks na kolana nie powala. Tym bardziej zawiedzeni będą ci czytelnicy, którzy równolegle kupują także Dziedzictwo, gdyż oni zamiast trzech nowych komiksów otrzymają jedynie dwa. W tym jeden wątpliwej jakości. Reszta fanów dostanie w gruncie rzeczy to, czego można oczekiwać od serii Tales. Trzeba jednak przyznać, iż Star Wars Komiks nie zszedł mocno poniżej poziomu zaprezentowanego w pierwszym numerze.
6.5
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 3
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Star Wars Komiks #02
Redaktor naczelny: Jacek Drewnowski
Scenariusz: Peter Alilunas, Lovern Kindzierski, John Ostrander
Rysunki: Will Conrad, Robert Teranishi, Travel Foreman
Kolory: Dave McCraig, Brad Anderson
Wydawca: Egmont Polska
Data wydania: 17 października 2008
Tłumaczenie: Jarosław Grzędowicz, Maciej Drewnowski
Liczba stron: 64
Oprawa: miękka
Druk: kolorowy
Cena: 4,90 zł
Wydawca oryginału: Dark Horse Comics



Czytaj również

Star Wars Komiks #07 (3/2009)
Komiks wychodzi z ram… choć nie tych, co trzeba
- recenzja
Star Wars Komiks #08 (4/2009)
Vader i Vongowie na celowniku
- recenzja
Star Wars Komiks #03 (3/2008)
Słabo
- recenzja
Star Wars Komiks #09 (5/2009)
Świat piaskoczołgów
- recenzja
Star Wars Komiks #06 (2/2009)
Wojny z innej perspektywy
- recenzja
Star Wars Komiks #13 (9/2009)
Mrocznie będzie
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.