string(15) ""
» Blog » Sports Champions
16-03-2013 19:53

Sports Champions

Odsłony: 484

Sports Champions

INFO:

Gatunek:Gra Sportowo-ruchowa 3D

Developer:San Diego Studio, Zindagi Games

Wydawca:Sony Computer Entertainment

Data Produkcji:Wrzesień 2010 r. (PAL:Wrzesień 2010 r.)

Platforma:PS3

Liczba graczy:1-4

Muzyka : 3/10

Grafika : 7/10

Długość gry : 8/10

Grywalność (miód) : 7/10

Klimat : 3/10

Fabuła : Brak

Filmiki FMV (ilość/jakość) : Brak

Bajery(sekrety,mini gierki itp.) : 7/10

Rozbudowanie : 6/10

Poziom trudności : 8/10

Ocena: 7/10

GŁÓWNE POSTACIE:

Sportowcy?

 

 

Recenzja:

 

                Maty do tańczenia, gitary, perkusje czy dołączone do mojego PS2 mikrofony do Sing Stara…Gadżety. Zdecydowanie świat gier dzieli się na ich wielbicieli jak i zagorzałych wrogów. Do której grupy należę Ja? Nie mam pojęcia, szczerze. Mimo, że mikrofony i „pseudo-karaoke” mnie nie zachwyciły, tak byłbym bardzo ciekaw pozostałych akcesoriów z gitarą do Guitar Hero na czele (kurde, czemu żaden z moich znajomych nie interesuje się tego rodzaju rzeczami?;) I mimo, że tego typu gadżety to tylko dodatki, to za czasów obecnej generacji konsol jedynie Nintendo wraz ze swoją konsolą Wii odważyło się wkroczyć na rynek z czymś totalnie innowacyjnym, w postaci oczywiście tzw. „Willota” zamiast standardowego pada. Była to o tyle niespotykana wcześniej rozrywka, że dawała możliwość grania poprzez wymachiwanie kontrolerem na prawo i lewo, dostosowując do niego kolejne gry. Patent o dziwo sprzedał się bardzo szybko w ogromnej ilości egzemplarzy (no może nie w Polsce koniecznie;), dlatego Sony oraz Microsoft postanowiły nie pozostawać dłużnymi. I tak jak Kinect Billa Gates’a oferuje rozrywkę nawet bez użycia jakiegokolwiek kontrolera, a jedynie wykrywa ruchy gracza (co nie jest dokładne w kwestii detekcji ruchów z tego co mi wiadomo), tak PS Move od konsoli Kena Kutaragi powiela po części rozwiązania z Wii. Dołączony do mojej PS3 kontroler Move przeniósł mnie zatem w nową krainę grania, a najlepszy tytuł do jego testowania: Sports Champions zagościł w czytniku konsoli z najczystszej ciekawości i z powodu…ping ponga. ;)

 

Krótko o samym kontrolerze: jest na pewno bardzo wygodny i dobrze leży w dłoni. Posiada wszystkie (specjalnie zminiaturyzowane) 4 przyciski akcji, jak i nieco ciężko dostępne Start i Select. Nowością są tu 3 przyciski: PS (jak w joypadach do PS3), przycisk potwierdzania „Move” oraz spust „T”, którym anulujemy zazwyczaj komendy. Biała kulka na końcu wykrywa nasze ruchy, a pasek na spodzie drążka zapewnia zabezpieczenie przed wypadnięciem kontrolera i rozwaleniem telewizora. ;) Całość przedstawia się schludnie i nienagannie. Kontroler jest lekki i wymachuje się nim sprawnie. W związku z tym że jest bezprzewodowy posiada w środku baterię, którą trzeba ładować tak po około 4 godzinach zabawy. A zatem trochę z tym lipa, ale da się przeżyć. Największym mankamentem (także dotyczy joypadów) jest fakt, iż aby kontroler był ładowany, konsola musi być włączona! Nie do prądu, tylko włączona! A kabelek do ładowania jest bardzo krótki i sposobem jest po prostu wymienne granie raz padem, a raz Movem na konsoli. Na szczęście idzie dokupić specjalne ładowarki, ale kto ma na to pieniądze? ;)

 

A może coś w końcu o grze? Sports Champions to po prostu zestaw gier sportowych przygotowanych z myślą o kontrolerze nowej generacji. Gier jest tutaj zaledwie 6, lecz każda bardzo zróżnicowana i na swój sposób oryginalna. Od wejścia do gry czeka nas tylko błyskawiczna kalibracja naszego Move’a i już możemy zaczynać zabawę! Warto tylko jeszcze zaznaczyć, iż poruszanie gałką działa niczym pad i możemy tak nim sterować nawet w Lobby konsoli. ;) W grze mamy do wyboru kilka postaci, które dostępne są w każdej dyscyplinie. Są to niczego sobie atleci i sportowcy uczestniczący w igrzyskach. Kilka chłopków, kilka lasek i tyle. W sumie ich nadzwyczaj zwyczajny wygląd nie przykuwa większej uwagi i ciężko ich jakoś specjalnie polubić. Są po prostu zbyt…normalni! ;) A zatem wybierając jednego sportowca kierujemy go na odpowiednią dyscyplinę, gdzie w każdej mamy możliwość przećwiczyć mechanikę rozgrywki (wygodne i przydatne tutoriale), pograć po prostu „free play” no i oczywiście przystąpić do zdobywania pucharów! Mamy ich 3 rodzaje: brąz, srebro i złoto (zaskoczeni?;), i musimy ukończyć wpierw poprzedni medal, zanim odblokuje się nam kolejny. W każdym zmierzymy się ze wszystkimi zawodnikami po kolei na różnych arenach. Dodatkowo za ukończenie złotego medalu odblokowuje się nam Puchar Mistrzów, czyli ultra trudny tryb na takich samych zasadach. Ciężko tu! W każdej dyscyplinie można zdobyć sporo strojów dla postaci, nowe areny, a nawet ciekawe wariacje sportowego wyposażenia. Każdy sport ma tutaj także specjalny tryb wyzwania na odmiennych zasadach (zazwyczaj czasówki). Ukrytych postaci mamy kilka, jednak ja zdobyłem tylko dwie, bo trzeba się sporo namęczyć, aby je odblokować (zazwyczaj ukończenie wszystkich medali w danej dyscyplinie!). Oprawa gry to niezła grafika i miejscami piękne krajobrazy. Muzyki prawie że nie ma, a jak jest, to bardzo na jedno kopyto, a po jakimś czasie zaczyna wkurzać. Podczas samych rozgrywek muzy za to nie ma wcale, dlatego możemy włączyć sobie swoją, czyli MP3 prosto z konsoli. ;) Fajnie rozwiązane. Nie pozostaje mi nic innego, jak po kolei opisać każdą z owych dyscyplin, mimo że na niektóre nie mam zamiaru poświęcić dużo miejsca…lecimy więc po kolei ;)

 

Disc Golf :

Pierwsza dyscyplina polega na rzucie płaskim dyskiem do specjalnej, okrągłej bramki z łańcuchem. Odbywa się ona na zasadach typowego golfa, czyli kolejne zaliczanie poszczególnych „dołków”. Gra polega na wyczuciu fizyki dysku i oczywiście zwinności i celności. Dyskiem możemy rzucać pod wieloma kątami i z różną siłą. Mamy tu ponadto trzy rodzaje dostępnych dysków: Krótko, średnio i długodystansowe co umożliwia odpowiednie dobieranie do konkretnego rzutu zależnie od tego, jak daleko stoimy od siatki. Gra wypada całkiem ciekawie i rajcująco. Pokonywanie kolejnych „dołków” sprawia sporo frajdy gdy już nauczymy się grać i o frustrację tu ciężko. Aren jest tu dużo i są odpowiednio zróżnicowane. Zwykłe pole, śnieg czy nawet jakieś czeluście grot tu zwiedzimy, a sama ich konstrukcja utrudni nam nie raz zrobycie „dołka”. Warto tu odnotować, iż dzięki możliwości dowolnego obracania kamerą (i przybliżania jej jak w ICO!) można popodziwiać widoczki dookoła i dzięki temu to właśnie w tej dyscyplinie możemy docenić piekną grafikę najbardziej. Śliczna woda!

 

Walki gladiatorów:

Jak wyżej. W tej dyscyplinie przystępujemy do walk na miecze i tarcze okładając się w najlepsze. Każda postać ma tutaj nieco inne oręże (poza mieczami mogą to być np. maczugi), lecz wszystko opiera się na podobnych zasadach. Mamy tu standardowe paski energii oraz kilka możliwych zagrań. Wymachując Move’m oddajemy ciosy mieczem, a przytrzymując „T” bronimy się tarczą. Możemy nią także atakować stunując przeciwnika, a pod przyciskami „Move”, „X” oraz „O” robimy przydatne uniki. Są tu takie atrakcje jak dobijanie przeciwnika, turlanie się po ziemi i z niej wstawanie, wykonując odpowiednie ruchy kontrolerem. U dołu ekranu mamy także specjalny wskaźnik, który rośnie gdy blokujemy ataki. To oczywiście zagranie specjalne (super-atak;) polegające na wykonaniu krótkiego QTE tnąc w odpowiedni sposób. Efektowne trzeba przyznać. Można tu także wywalać przeciwnika za obszar aren. Tych jest kilka i nie obyłoby się bez motywów pokroju Amfiteatr lub Koloseum. Jak wypada gra? Jest interesująca i wciągająca, jednak strasznie męczacą (nieprzerwane machanie Move’m na prawo i lewo) i niestety już po chwili grania schematyczna. Istnieje tu możliwość grania dwoma kontrolerami, gdzie ten drugi robi za tarczę.

 

Łucznictwo:

Świetna imitacja zawodów łuczniczych. Tutaj liczy się przede wszystkim refleks i zwinność. Dobierając sobie postać mamy za zadanie strzelać do nieruchomych/ruchomych celów wraz z oponentem stojącym obok nas (nie, nie można w niego strzelić;). System strzelania został również przygotowany na dwa kontrolery (jednym namierzamy, drugim wyciągamy strzałę), lub na jeden, co nieco obniża atrakcyjność i „wczuwkę”. A zatem sięgając za ramię wyciągamy strzałę chwytając „T”. Z tak trzymanym wracamy ręką na „przód” i naciągamy niczym strzałę. Puszczając „T” oddajemy strzał. Trzeba tu przede wszystkim dbać o szybkość strzału (przeciwnik nie śpi), oraz brać poprawkę na lecącą „po łuku” strzałę. Za kolejne trafienia zdobywamy punkty, a gra kończy się zawsze po upływie ustalonego czasu. Tu niestety spory minus, bowiem zawsze chodzi właśnie o owy czas, więc bez przerwy trzeba się tu śpieszyć, a na trudniejszym poziomie trudności nie idzie wręcz wyrobić z męczącym po czasie wyjmowaniem strzał. Plansze mamy różnorakie. Po nieruchome tarcze, po owoce, lecące w naszą stronę worki z monetami czy nawet „kółko i krzyżyk” w postaci tarcz. Wszystko jest odpowiednio punktowane i premiowane. Ogólnie? Wciąga! Mimo, że łatwo idzie się tu „zmachać”, to gra jest bardzo rajcująca (zwłaszcza z dwoma kontrolerami!) i w kwestii grywalności i rajcowności stawiam ją zaraz za ping pongiem. Rewelacyjna symulacja!

 

Siatkówka:

Niestety najmniej atrakcyjna propozycja od Sports Champions. Wybierając zawodnika dostajemy także swojego kompana do siatkówki plażowej w stylu „2 na 2”. Można tutaj wykonywać niemalże wszystkie znane zagrywki z owego sportu, poprzez dwa rodzaje serwu (dolny i górny) jak i ścinki, blokowanie itd. Niestety cała gra wydaje się strasznie mało swobodna i sporo rzeczy dzieje się tu automatycznie, przez co nie mamy na wiele czynników żadnego wpływu. Nasza postać sama biega i sama podskakuje. Naszym zadaniem jest tylko machnąć kontrolerem w odpowiedniej chwili. Da się pograć, ale bardzo szybko się nudzi. Areny to min. plaża, poligon wojskowy oraz szczyt wodospadu. Dyscyplina także na dwa kontrolery.

 

Bocce:

Czyli po prostu francuskie „boule”. Kto nie wie, już wyjaśniam: zadanie polega na rzucie mała kulką (pallino) w kierunku niezbyt dużego (lubi większego;) pola. Potem następują naprzemienne rzuty większymi, kolorowymi kulami (bocce/boule) dwóch zawodników w kierunku tej małej. Im bliżej pallino wyląduje „bula”, tym więcej punktów. Zasada jest zatem prosta: im bliżej, tym lepiej. Kolejka odbywa się natomiast na zasadzie: kto rzucił gorzej, kontynuuje rzuty, aż do momentu utraty wszystkich bocce, lub kiedy rzuci w końcu lepiej niż przeciwnik. Gra jest bardzo spokojna i pozbawiona dynamiki, ale nie odejmuje to jej uroku, bo Bocce potrafi strasznie wciągnąć. Mamy tu liczne miejscówki na których możemy porzucać „bulami” od prostego, ograniczonego pola do np. parku czy jakiś zawiłych tuneli. Rzut wykonujemy prostym machnięciem Move’m „po łuku” i możemy przestawiać i obracać naszą postać jak chcemy przed oddaniem rzutu. Można także oglądać pallino obracając kamerą. Fajna gierka ;)

 

Tenis stołowy:

Zdecydowanie najlepsze, najbardziej miodne i totalnie dynamiczne ogniwo Sports Champions! W sumie glównie poprzez „pingla” zwróciłem uwagę na nową zabawkę Sony, gdyż po prostu ping pong to mój ulubiony sport od dziecka. Zabawa polega po prostu na idealnej wręcz symulacji tegoż sportu. Stajemy po jednej stronie stołu i odbijamy piłeczkę rakietką. Gdy serwujemy nasza postać jest widoczna, a podczas samego trwania meczu widnieje nam wyłącznie rakietka, którą sterujemy. Podczas serwów mamy także możliwość przemieszczenia naszej postaci na boki, bądź zamienić serw na forehand/backhand. Ale to nie koniec, bo podczas gry oddalając się od naszej kamerki nasza postać także się oddala, co wprowadza do gry sporo elementów zręcznościowych. Jak w prawdziwym ping pongu! ;) Gra umożliwia nam wszelkie zagrywki znane z rozgrywek „na kolonii”, czyli możemy tu ścinać (piłka zaczyna płonąć!;), podkręcać oraz zahaczać o kant stołu czy siatkę. Niesamowicie spisuje się to wszystko podczas gry powodując, iż czujemy się jakbyśmy naprawdę uczestniczyli w rozgrywce. Sama dynamika gry i dostępne poziomy trudności gwarantują totalną grywalność i rajcowność, a dla miłośników sportu będzie to po prostu spełnienie marzeń. Długie godziny zabawy i obolała ręka gwarantowane! Cudo!

 

Sports Champions można podsumować w bardzo prosty sposób: świetnie zrealizowany zestaw gier sportowych i istne pole do popisu dla nowego kontrolera od Sony. Każda z omówionych gier ma swój odrębny charakter i każda potrafi przykuć do konsoli na dłużej niż „5 minut”. Mankamentem gry jest jednak sam charakter gry i konieczność wysiłku fizycznego i grania na stojąco, co zmusza nas do odpoczynku (zwłaszcza ping pong!), zatem przerwy niestety są tu konieczne, za co gra traci na grywalności. Dlatego uważam, że tego typu rozwiązania w kwestii kontrolerów nie będą w stanie w przyszłości wyeliminować standardowych rozwiązań. Nic to, bo nie ma to jak wieczór w gronie znajomych przy Sports Champions, bo zabawa, aktywność i satysfakcja tu przednie! Wstawać z kanapy, lenie! ;)

 

 

PIERWSZY KONTAKT:

Listopad 2012

 

ULUBIONE POSTACIE:

A.C.E. 8000 - Robocik! ;) Ukryty bohater wygląda dość futurystycznie i podoba mi się takie odrealnienie w tego typu pozycji. Śmiesznie syczy jak mu coś nie wychodzi. ;)

Rin - Fajna japoneczka, która jako jedyna wzbudziła we mnie jakiekolwiek zainteresowanie. Fajnie wywija mieczem. ;)

Kenji - Nie do pokonania w ping pongu! Niezły madafaka i totalne wyzwanie dla wielbicieli rakietek ;)

 

TOP 5 OST:

Brak

 

PLUSY:

+ Świetny zestaw gier sportowych idealny dla PS Move ;)

+ Ultra dynamiczny i miodny w diabli ping pong! ;)

+ Sporo do „ogrania” ;)

+ Zupełnie inne oblicze elektronicznej rozrywki!

+ Ciekawe areny, dodatki i poziom trudności

 

MINUSY:

- Niestety żadna gra nie wciąga w tak dużym stopniu, jak ping pong :( Dlatego grywalność na 7 i ocena końcowa 7 (za samego ping ponga byłoby 9 i 8;)

- Niezbyt ciekawy zestaw postaci. Bardziej nudzą, niż zachęcają do gry

- Brak możliwości grania po sieci! Why??

- Straszna bida z muzyką i klimatem…trochę odpychające

- Można dostać zakwasów ;) Nie no, to nie minus ;)

 

SCREENY:

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.