» Recenzje » Solanin #02

Solanin #02


wersja do druku

Pożegnania zawsze są trudne

Autor: Redakcja: Mały Dan

Solanin #02
Rozpocznę od prywaty. Otóż leży przede mną drugi tom Solanina, który za chwilę zostanie zrecenzowany. Będzie to mój recenzencki debiut portalu Poltergeist i bardzo mi miło, iż swoją działalność rozpoczynam właśnie od wydawnictwa Hanami. Dawno temu jakieś pół roku po maturze, otrzymałem swój pierwszy komiks do pierwszej oficjalnej recenzji. Był to Duds Hunt, wydany przez wcześniej wymienione Hanami. Historia kołem się toczy, więc wszystkim moim debiutom recenzenckim towarzyszy wydawnictwo mangowe

Jestem jednym z tych, którzy na ”mangę” mówią ”komiks”, bo manga to komiks. Uważam, że samo słowo ”manga”, tak samo jak ”powieść graficzna”, to określenie komercyjne wykorzystywane, aby krótko scharakteryzować odbiorcy grupę komiksów. Grupę, bo przecież nie gatunek! Są przecież mangi obyczajowe, komediowe, kryminalne, shonen, shojo, SF i wiele innych. To, że cechą wspólną jest styl graficzny z pogranicza realizmu i cartoon, którego cechą dominującą są gigantyczne oczy, nie znaczy, że mówimy o nowym medium. Także mangi to komiksy, tylko że japońskie.

Wydawnictwo Hanami weszło na rynek, kiedy wszyscy już dobrze kojarzyli japońskie twory z wielkimi oczami, a sprzedawcy komiksów oraz co wierniejsi fani na próżno próbowali udowodnić społeczeństwu, że ”komiks cały to nie gały”. Wszystko na próżno, ponieważ trzeba było na to dowodów w formie komiksów. Dzięki Hanami pojawiły się komiksy m.in. Jiro Taniguchi’ego. Teraz ludzie wciąż kojarzą mangi tylko z gigantycznymi oczami, ale przynajmniej sklepikarze mogą pokazać, że jednak tak nie jest i usłyszeć upragnione: ”Ej, faktycznie! Masz rację”.

W Solaninie, autorstwa Inio Asano, postaci co prawda mają oczy, ale takie zwyczajne, nie są to zwierciadła, w których odbija się całe piękno wszechświata. To jest dobre, przyziemne, dla przyzwyczajonych do naszej kultury normalne, dla sceptyków wreszcie zjadliwe. Solanin to komiks obyczajowy o codziennych sprawach i problemach monotonnego życia. Brak egzotyki w projektach postaci pozwala nam bardziej skupić się na świecie przedstawionym, a nawet utożsamiać się z bohaterami. Komiks opowiada losy grupki przyjaciół: chodzą do nudnej pracy, studiują albo nudzą się w domu. Ich życie nie kończy się jednak na pętli codziennego dnia w świecie dorosłych, ponieważ mają coś, w czym mogą się schować przed rzeczywistością: kapelę rockową.

Okazuje się, że współcześni młodzi Japończycy nie różnią się w ogóle od współczesnych młodych Polaków. Mamy te same problemy w życiu, te same trudności w pracy, te same rozterki w związku… Wychodzi na to, że jedynie czym się różnimy to językiem gierki, w którą gramy na konsoli oraz tym, że tam wcinają kulki ryżowe, a my bardziej idziemy w chleb i mięso.

Pierwszy rzut oka na okładkę drugiego tomu i porównanie jej z okładką tomu pierwszego zdradza czytelnikowi, że w życiu bohaterów miała miejsce poważna zmiana, która przestawiła ich życie o 180 stopni. Szczególnie istotna jest tutaj postać Mei, która przechodzi dramatyczną metamorfozę: wcześniej była iskrą zapalną pozytywnej energii do działań przyjaciół, teraz musi mierzyć się z demonami w swojej głowie

Pomimo wręcz grobowej atmosfery komiks przeplatany jest licznymi gagami oraz lekkimi dowcipami w tle. Jednak proporcje komizmu do akcji i refleksji bohaterów są bardzo wyważone i ani razu nie mamy wrażenia nieudolnie poprowadzonej narracji. Historia jest stonowana i bardzo dobrze poprowadzona. W narracji jest wiele oddechu, jednak ani razu nie odnosi się wrażenia monotonii czy dłużyzny.

Okazuje się, że tematem miniserii Solanin jest metatesjofobia. Każdy człowiek musi zadać sobie kiedyś pytanie, co chce dalej robić. Wszyscy boją się monotonii. Każdy z nas zastanawia się, czy jest szczęśliwy i dąży, by to szczęście urzeczywistnić. Tak samo jest z naszymi bohaterami. Stoją na skraju świata młodych, gdzie ”jakoś to będzie”, a odpowiedzialnego świata dorosłych. Mei ucieka z nudnej pracy, by wpaść w rutynę dnia codziennego, z której znów stara się uciec. Bohaterowie doświadczają nieuniknionego końca swawoli i wolności, dlatego powstał Solanin - piosenka o pożegnaniu własnej przeszłości. Niby zwykła ”zbitka słów”, jednak pomógł Tanedzie podjąć ważne decyzje. Kiedy Meiko poprawnie zinterpretowała słowa swojego chłopaka, mogła w końcu zamknąć za sobą pewne drzwi i ruszyć dalej. Wiadomo, że pierwszy krok jest najtrudniejszy, jednak z pomocą prawdziwych przyjaciół można już na starcie pobiec maraton.

Solanin to smutna opowieść z morałem. Historia nie kończy się ”i żyli długo i szczęśliwie” tylko ”i po prostu żyli dalej”. Wespółczesnym dorosłym świecie trzeba mieć to coś, do czego można uciec. Coś, co wyzwala w nas pozytywną energię, do czego chce nam się wracać w trudnych chwilach. Raz jest to zespół muzyczny, innym razem mogą to być komiksy.

Galeria


7.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Solanin #2
Scenariusz: Inio Asano
Rysunki: Inio Asano
Wydawca: Hanami
Data wydania: luty 2010
Format: 15x21 cm
Oprawa: miękka, kolorowa
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały
ISBN: 978-83-60740-34-7
Cena: 29 zł



Czytaj również

Monster #4
Dowód na istnienie Johana
- recenzja
Samotny smakosz
Nie czytać na pusty żołądek!
- recenzja
Monster #2
Poszukiwania potwora
- recenzja
Balsamista #7
Pożegnania
- recenzja
Monster #1
Czy każde ludzkie życie warte jest tyle samo?
- recenzja
Muzyka Marie #2
Dźwięki niesłyszalne zwykłym uchem
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.