string(15) ""
» Blog » Smoki w Klanarchii
09-12-2012 03:48

Smoki w Klanarchii

W działach: RPG, Klanarchia | Odsłony: 18

Smoki w Klanarchii
W Klanarchii pojawia się całkiem ciekawy motyw smoków będących cielesnymi postaciami pewnego rodzaju demonów Bezmiaru szczególnie pysznych i lubujących się w zniszczeniu, pożodze i cierpieniu słabszych. Oraz oczywiście w gromadzeniu skarbów. Sam pomysł jest świetny, jednak nigdy jakoś nie pasowało mi wstawienie do Klanarchii klasycznego modelu smoka fantasy. Po pierwsze burzył trochę klimat opowieści, po drugie zwyczajnie był zbyt szlachetną w prezencji istotą. Potrzebowałem, owszem czegoś pięknego, ale pięknego w swej koszmarnej brzydocie i przerażeniu jakie budzi. Tak więc, oto moja wizja smoków Rubieży:

---

Ireneusz i Hieronim gnali co tchu mijając spopielone gruzy i spróchniałe szkielety budynków. Splugawieni mutanci z ruin okazali się wyjątkowo wytrwali. Rycząca wataha tych parszywych karykatur człowieczeństwa niemal doganiała dwóch wyczerpanych biegiem mężczyzn. Ireneusz wybiegł z na poły zatarasowanej ulicy na szeroki plac zasłany stertami śmieci, złomu i zwłok, odwrócił się wyciągając miecz. Banda zdeformowanych stworów zatrzymała się jednak na granicy placu.
-Niech ich zara-za! – wychrypił ciężko oddychający Hieronim.
Mutanci stopniowo zaczęli cofać się, niektórzy kryli się w ruinach okalających plac, inni zwyczajnie zawracali. Żaden jednak nie przekroczył zwalonej kolumny odgradzającej ulicę od zasypanego śmieciem placu.
Hieronim i Ireneusz spojrzeli po sobie z niepokojem, w ich nawykłych do życia na Rubieży umysłach zaczęło kiełkować ziarno strachu. Szelest i zgrzyt jakie dobiegły ich zza pleców sprawiły, że strach zmienił się w strumień zimnych płomieni biegnących wzdłuż kręgosłupa i uderzających z łoskotem adrenaliny w mózg. Sterta śmieci poruszyła się. Kilka zapewne bezcennych eksponatów Starożytnych osunęło się w dół razem z przepołowionymi zasuszonymi zwłokami niezidentyfikowanego rytualisty (na twarzy trupa wciąż znajdowała się rytualna maska klanowa). Spod hałdy nagłym drgnięciem wynurzyło się długie kolczaste cielsko, z każdego jego segmentu wystawało kilka kolców, które zdawały się przebijać bladą zrogowaciałą skórę oraz para łap uzbrojonych w zakrzywione szpony. Cały długi segmentowy korpus zakończony był nie mniej ohydnym czerepem. Głowa potwora wyglądała niczym czaszka kozła obciągnięta gumowatą skórą, na niej zaś niczym pęcherze i wrzody pęczniały wypełnione mętnym żółtawym światłem kiście oczu. Niektóre większe inne mniejsze, zerkały dookoła, każde w innym kierunku. Łeb kreatury otaczało pięć rogów rozchodzących się na podobieństwo ramion pentagramu. Obrzydliwy smród uderzył w nozdrza dwóch osamotnionych klanitów stojących u podnóża sterty śmieci.
-Przodkowie… przymnóżcie mi wiary…- wycedził przez zaciśnięte zęby Hieronim, jednocześnie sięgając po srebrną włócznię noszoną na plecach. Wyryte na broni okultystyczne mantry odbijały blade światło pochmurnego wieczoru - Giń bestio!!!
Nagłe konwulsyjne drgnięcie tułowia poczwary wyrzuciło część jej łap w górę, zdawać by się mogło bezwolnie i przypadkowo, już w powietrzu kolejne konwulsje wstrząsające ogromnym cielskiem nagle zmieniły tor lotu pazurów. Szereg łap przygwoździł okultystę do ziemi wytrącając mu włócznię. Obrzydliwy łeb bestii drgając i ociekając gęstą śmierdzącą mazią odwrócił się w stronę ofiary.
-Sss… wilkołak. I jego towarzysz wiedźmiarz. – część żółtych ślepi skupiła się na ułamek sekundy na sparaliżowanym przerażeniem Ireneuszu, po czym wróciły do przygwożdżonego okultysty, duszącego się w uścisku smoczych pazurów – Jak twoja córka? Jak sobie radzi jako przywódca zakonu? Gharg!!! O ile żyje! Hy! Hy! Hrgggh!!
Hieronim tracąc dech z wszelkich sił starał się unikać mętnego wzroku bestii, starczyło jednak tylko jedno spojrzenie w jej stronę, już nie oderwał wzroku. Czuł jak razem z oddechem ucieka z niego pewność co do tego czy zrobił dobrze osadzając córkę na stanowisku decydenta klanu, czy zrobił dobrze pozwalając żyć jej w tym okrutnym pustym świecie będącym jedynie pyłem wobec potęgi Bezmiaru, czyż nie powinien udusić jej zaraz po narodzinach? Oszczędzić dziecku katuszy i bólu bezsensownej egzystencji przeklętego rodzaju ludzkiego. O tak, tak byłoby rozsądnie, zabić córkę, matkę rozszarpać na strzępy rozwlec jej ciało po zimnych korytarzach Twierdzy Stopni, napełnić żołądek jej wnętrzno…Gromki okrzyk przerwał ten oszałamiający strumień świadomości i oderwał uwagę potwora od okultysty. Bestia w ostatniej chwili zdążyła pozornie nieskoordynowanym paroksyzmem umknąć przed ciosem miecza Ireneusza. W następnej chwili cała uwaga żółtych ślepi skupiła się na przeciwniku.
-Wiedźmiarz! Przeklęty duch! Wiedźmiarz! Hrssss…
Zdezorientowany młody inkwizytor Ireneusz spojrzał w oczy bestii. Wiedźmiarz? Jaki wiedźmiarz? O czym ten przeklęty potwór… Ostatnim co zapamiętał było zaskoczenie na dnie żółtych obłąkanych ślepi stwora.


Ireneusz otworzył oczy. Stał na szczycie sterty śmieci, złomu i zwłok. Jedną dłonią dzierżył za róg łeb smoka, drugą z palcami zagiętymi niczym szpony uderzał w bok odrażającego czerepu gdzie ziała głęboka cieknąca czarną posoką rana. Bestia najwyraźniej nie żyła. Inkwizytor spojrzał błędnym wzrokiem po sobie, cały uwalany był w czarnej smoczej krwi, smród był odurzający. Rozejrzał się dalej wzdłuż opadającego w dół segmentowego cielska potwora. Na zboczu, wgnieciony w śmieci leżał nieprzytomny Hieronim. Dalej z wylotu uliczek dochodzących do placu, gramoliły się zastępy splugawionych mutantów.

Komentarze


whitlow
   
Ocena:
0
Tak łatwo ubić się dał? Eeeee... Lepsze już smoki ala fantasy, tyle, że zamiast podkreślać w opisie dostojność i mądre spojrzenie, powiedzieć o odrażającym zwierzęcym smrodzie niczym z wycieczki do zoo, zimnych gadzich oczach jak u krokodyla itd...
09-12-2012 16:37
postapokaliptyk
   
Ocena:
+5
hm, smoki w Klanarchii mają chyba jednak spory kawałek do tych z baśni, bo oprócz tego, że gromadzą skarby (którymi chętnie handlują z Hanzą, oraz zapewne z prominentami Dominaty), to jednak są to paskudne, oślizgłe sukinsyny, zrzeszające pod swoimi rządami splugawionych jako wyznawców :)

świetnie opisałeś swojego smok, rzeczywiście wyszedł z niego niezły paskud, cieszę się, że kolejna osoba pisze o tym naprawdę ciekawym systemie.

proszę o więcej :)
09-12-2012 16:41
   
Ocena:
+3
No akurat w baśniach smoki to oślizgłe sukinsyny
09-12-2012 16:44
jesykh
   
Ocena:
+2
Zdaję sobie sprawę z obrzydliwości baśniowych smoków - choćby te tolkienowskie.
Jednak smoki w Klanarchii są w istocie morfami demonów więc powinny tchnąć odrazą i plugastwem ile wlezie. Można nawet na upartego atak oddechowy ogniem zmienić w ogień palący duszę wątpliwościami, szyderstwem i sromotnym przerażeniem; wszystko zależy czy prowadzisz dla grupy żerców i siepaczy, czy dla inkwizytora z rozdwojeniem jaźni i niepewnością bytu :D


a co do łatwości ubicia - samej walki nie ma przedstawionej :>
10-12-2012 23:44
54591

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nastrojowa notka, choć szkoda, że nie napisałeś jak do tego podejść mechanicznie.
07-06-2013 09:55

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.