» Blog » Śmierć „pięknej” tradycji:
26-04-2017 00:27

Śmierć „pięknej” tradycji:

W działach: wredni ludzie | Odsłony: 442

Lany poniedziałek 17 marca 2017. Samotny nerd błotny przemierza ulice wymarłego miasta fotografując magnolie. Dzień jest ciepły i pogodny, jak na standardy obecnej wiosny (w każdym razie: śniegu niet). Nerd błotny jest suchy i szczęśliwy. Jest na rowerze trzecia godzinę, a jeszcze nie widział człowieka z wiaderkiem. Jeśli dobrze się zastanowić to w ogóle nie widział ani jednego człowieka. Najpiękniejszy dzień ever.

Nerd błotny nie wie jeszcze, ze jutro pójdzie do pracy i będzie musiał słuchać lamentów po lanym poniedziałku.

Lany poniedziałek umarł:

Lany poniedziałek jest już chyba martwą tradycją, podobnie jak sobótka (choć akurat sobótka, w odróżnieniu od niego była fajna). Może gdzieniegdzie jeszcze ludzie się oblewają, pewnie w większości domów rodziny się lekko popsikają wodą z pistolecików, ale też bez większego zapału, bo jak przesadzą, to mama będzie krzyczała, ze zniszczą dywany... Albo naprawdę je zniszczą i będzie trzeba za nie płacić...

Niemniej jednak, jak mówiłem: w zeszły lany poniedziałek nie widziałem by ktokolwiek się oblewał. Wręcz przeciwnie: w ogóle nikogo nie widziałem. Ludzie siedzieli zamknięci w domach, miasto było jak wymarłe. Zresztą dziwić to nie powinno: powody, by siedzieć w domu były. Powodów, by z domu wychodzić: nie było żadnych.

Bo dzieci dziś siedzą tylko przed komputerami:

Autorytety, które zgromadziły się w naszym pokoju socjalnym uważają, że przyczyna smierci tradycji jest fakt, że dzieci dziś, zamiast biegać wolą siedzieć przed komputerem i telefonem.

Jeśli tak, to moim zdaniem telefonom i komputerom należy postawić pomnik.

Niemniej jednak może jest w tym trochę prawdy, ale myślę, ze niewiele.

Normalni ludzie siedza w domach:

Pierwsza rzecz jest taka, ze Lany Poniedziałek to cześć tradycji wielkanocnej. Wielkanoc jest świętem. A powiedzmy sobie szczerze: normalni ludzie w święta siedzą w domu, z rodziną i jedzą. Ewentualnie siedzą u rodziny i też jędzą. Względnie gdzieś pojechali, albo poszli do kościoła.

A nie biegają po mieście z wiaderkami.

Myślę, ze to jest jedna z dwóch, podstawowych przyczyn upadku lanych poniedziałków. A nie Internet. Ludzie mimo wszystko się nieco wzbogaci i nauczyli organizować sobie czas inaczej, niż na działalności chuligańskiej. Po drugie: od lat 90-tych jednak sporo się poprawiło. Bezrobocie u nas jest blisko 3 razy niższe, tak więc sytuacje typu „siedzimy w domu, ale nie mamy za co świętować, więc przynajmniej się wodą polejmy” się skończyły.

Wielkanocny terror:

Drugim powodem jest zła sława w jaką lany poniedziałek obrósł.

Nie wiem, jak u was, ale u nas tradycja ta wyglądała tak, że po mieście biegały bandy hołoty, rekrutujące się z blokersów, meneli i innych alkoholików oraz zwykle bandyterki, w rodzaju kiboli lokalnej drużyny piłki nożnej (której raz udało się wejść do 3 ligi, ale jej kibiców bało się całe Podkarpacie, podobnie jak kibiców rożnych Górników Zagórz i Mostostali Falejówka), rożnych drobnych złodziei i dealerów…

Formacje pomocnicze stanowili domowi alkoholicy w wieku 40-50 lat, którym żony od święta pozwoliły się napić wódki, pod warunkiem, że zrobią to poza domem.

Obecnie problem się rozwiązał: cześć z tych ludzi dorosła i teraz ma dzieci, cześć wyjechała. Ci, którzy nie dorośli i nie wyjechali albo siedzą w więzieniach, albo zapili się na śmierć. Ciemnogród stał się w ciągu kilku ostatnich lat dużo spokojniejszym, ale i mniej ludnym miasteczkiem (nieoficjalnie populacja spadła o ¼).

W każdym razie: ludzie ci grasowali w bandach, często po 10-15 osób, uzbrojeni co najmniej w wiadra, niekiedy węże ogrodnicze i tym podobne rzeczy. Napadali na każdego, kto im się trafił, czyli zwykle tych którzy nie mieli sił uciec. Najczęściej były to starsze babcie. Z braku ofiar często wylewano wodę na maski jadących samochodów, czatowano na przystankach autobusowych, przy bramie cmentarnej, na samym cmentarzu etc. Największym przegięciem była jednak chyba myjka ciśnieniowa, którą jakiś idiota ostawił przy wyjściu z kościoła.

Dziś ludzie po prostu o tym pamiętają i w lany poniedziałek nie wychodzą z domów.

Z braku ofiar tradycja straciła na atrakcyjności i umarła.

Ach, jakże mi szkoda!

 

Post drugi raz przeczytać można na Blogu Zewnętrznym.

2
Notka polecana przez: Bakcyl, Nuriel
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Kanibal77
   
Ocena:
0

uzbrojeni co najmniej w wiadra, niekiedy węże ogrodnicze i tym podobne rzeczy.

To długie te sikawki musieli mieć.

26-04-2017 02:07
Exar
   
Ocena:
0

Autorytety, które zgromadziły się w naszym pokoju socjalnym uważają, że przyczyna smierci tradycji jest fakt, że dzieci dziś, zamiast biegać wolą siedzieć przed komputerem i telefonem.

Ja myślę, że nie dzieci wolą, tylko rodzice się tak boją że dziecko się zmoczy/przeziębi/zgubi/utopi cokolwiek, że dzieciarni nie puszczają...

26-04-2017 10:42
Cherokee
   
Ocena:
0

To długie te sikawki musieli mieć.

Zależy jak rozumiesz "lany" poniedziałek. 

26-04-2017 10:56
Kanibal77
   
Ocena:
+2

No tak, że trzeba się z lokalnym kryminałem, alkoholikami i blokersami ustawić, by napastować okoliczną ludność, czy może być inna interpretacja?

ZAWSZE WIERNI I ODDANI DYNGUSOWI CHULIGANI! Oi!

26-04-2017 11:08
Bakcyl
   
Ocena:
0

Niestety to prawda, że Dyngus był od dawna zdominowany przez chuliganów. Dawniej tak nie było, ale jak tylko hołota podłapała, że dzieciaki swobodnie się bawią, to musieli wszystko zepsuć. Tfu!

26-04-2017 15:56
hobibit
   
Ocena:
+1
Lany poniedziałek i ogólnie żarty z wodą przestały być śmieszne od kiedy każdy nosi w kieszeni elektronike wartą kupę szmalu.
27-04-2017 12:14
Exar
   
Ocena:
0

Właśnie dlatego stały się śmieszne :P Mina ajfofana wrzuconego do wody razem z jego "made in china, designed in california" - bezcenne :)

27-04-2017 13:45
Bakcyl
   
Ocena:
0

Lany poniedziałek i ogólnie żarty z wodą przestały być śmieszne od kiedy każdy nosi w kieszeni elektronike wartą kupę szmalu.

 

Jeżeli ktoś szedł się lać wodą, to na pewno nie z czymkolwiek, co mogło ulec zniszczeniu. Dzieciaki biegały, lejąc się między sobą, dorosłych się nie ruszało, bo nie brali udziału. Jedynie dresy lały wszystkich, wystając grupami nawet na rynku.

27-04-2017 17:32

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.