string(15) ""
» Blog » Skok w myślodsiewnię. Locke & Key vol. 5: Clockworks
08-11-2012 09:56

Skok w myślodsiewnię. Locke & Key vol. 5: Clockworks

W działach: komiksy, horror, joe hill, gabriel rodriguez, locke & key | Odsłony: 20

Skok w myślodsiewnię. Locke & Key vol. 5: Clockworks
[Notkę można przeczytać również tutaj, będzie mi bardzo miło.]


Gdyby Harry Potter był horrorem, wyglądałby mniej więcej jak Locke & Key, komiksowy cykl jednego z moich ulubionych twórców, Joe Hilla.

Locke & Key to historia trójki rodzeństwa, Tylera, Kinsey i Bode'a, którzy po tym, jak ich ojciec został zamordowany, przenoszą się z matką do jego rodzinnego domu w miasteczku Lovecraft w stanie Massachusetts. Posiadłość o nastrojowej nazwie Keyhouse jest z pozoru zupełnie zwyczajna, ale szybko okazuje się, że poukrywano w niej całą masę magicznych kluczy. Jeden z nich sprawia, że dusza człowieka opuszcza ciało. Inny pozwala grzebać ludziom w głowach (zupełnie dosłownie) i wyciągać z nich wspomnienia albo wkładać różne rzeczy. Jeszcze inny pozwala zmienić płeć. To tylko trzy przykłady, innych jest mnóstwo i ich możliwości są przez Hilla do oporu wykorzystywane, żeby wprowadzać gwałtowne zwroty akcji. Oczywiście oprócz kluczy są też tajemnice (na przykład: jaki związek z kluczami ma śmierć ojca rodziny? i co znajduje się za Czarnymi Drzwiami?), oraz Zło, tym bardziej przerażające, że skrywa się pod wyjątkowo przekonującym przebraniem (i tym bardziej dla mnie fascynujące, że to kolejny czarny charakter, obok Voldemorta, który jest ewidentnie inspirowany Steerpike'iem z cyklu Gormenghast).

Oprócz podszytych grozą wątków fantastycznych są tu również trudne relacje i problemy rodziny dotkniętej potworną stratą (i tutaj Hill robi coś, co uwielbiam – wykorzystuje motywy fantastyczne do powiedzenia czegoś o swoich bohaterach; najbardziej przejmującym przykładem jest chyba rozdział „Beyond Repair” kończący trzeci tom), a czasami również kwestie obyczajowe.

Seria ukazuje się w zeszytach, które jednak składają się na stanowiące spójne całości tomy (zaplanowane niezwykle drobiazgowo – akcję tomu piątego zapowiada pojedynczy panel w tomie drugim). „Clockworks” jest przedostatni i pełni w całej historii funkcję podobną, jak szósta część Harry'ego Pottera albo piąty sezon Zagubionych – to ten moment, w którym dowiadujemy się, o co tak naprawdę chodzi i jakie wypadki miały miejsce, nim główni bohaterowie wkroczyli na scenę w pierwszej części (myślę zresztą, że podobieństw do obu serii znalazłoby się więcej). Oczywiście okrutnie retarduje to akcję po chorym cliffhangerze kończącym tom poprzedni. Pierwszy zeszyt cofa się do roku 1775 i pokazuje jak i czemu powstały Czarne Drzwi i magiczne klucze. Drugi, zatytułowany „SMASH!”, na chwilę wraca do współczesności, żeby popchnąć akcję do przodu o jeden krok potrzebny, by zamienić oczekiwanie na zakończenie w absolutnie piekło. Kolejne cztery zaś opowiadają historię ojca Tylera, Kinsey i Bode'a oraz jego przyjaciół, tłumacząc, skąd się wziął główny czarny charakter serii. Więcej satysfakcji rodzi tutaj poznawanie odpowiedzi na nurtujące do tej pory pytania niż napięcie związane z tym, co się wydarzy (bo z dotychczasowej lektury wiemy, do czego to doprowadzi) – choć Hill potrafi nawet nieznane do tej pory postacie napisać tak, że ich los nas obchodzi i mamy nadzieję, że jednak unikną śmierci.

„Clockworks” to kolejna fascynująca (i trochę frustrująca) część świetnie napisanej komiksowej serii, nieco bardziej rozrywkowej niż powieści Hilla (a może to większa niż zwykle domieszka fantasy rodzi takie wrażenie), ale nie mniej oddziałująca na emocje, pełna bohaterów, z którymi można się silnie zżyć – jak w każdym dobrym cyklu.

Komentarze


DeathlyHallow
   
Ocena:
+1
kiedy ja to wszystko przeczytam...
08-11-2012 14:54
Gruszczy
   
Ocena:
+1
Dawno nie czytałem żadnego komiksu. Dzięki za rekomendację. Całość wygląda jak świetny materiał na ekranizację w formie mini-serialu.

Szkoda że tak dużo jest highschool drama w tym komiksie, a mało horroru. Odkrywanie kluczy i ich zastosowań jest potraktowane bardzo po macoszemu, nie ma eksperymentowania i odgadywania, jak aktywować klucz (chyba tylko Bode próbuje). Fajna była scena ze słoikiem i urną. Wątek matki jest też znakomity, tylko czemu nagle się urywa? Pierwsze sześć odcinków to dobry horror, niestety potem nagle całość za bardzo skupia się na rozterkach sercowych 15-latków i innych pierdołach, które dorosłych ludzi średnio poruszają.
10-11-2012 17:03
mr_mond
   
Ocena:
+1
@Gruszczy
Cieszę się, że udało mi się kogoś zachęcić, mam nadzieję, że przeważają wrażenia pozytywne.

"Całość wygląda jak świetny materiał na ekranizację w formie mini-serialu."

Były takie plany, powstał nawet pilot ([url="http://www.youtube.com/watch?v=r_KmKC5K8QU"]trailer[/url]), ale niestety się nie udało. Teraz krążą pogłoski (pochodzące z dość wiarygodnych źródeł), że może powstać ekranizacja filmowa.

Mnie highschool drama nie przeszkadza, nawet lubię, kiedy jest dobrze napisana, ale masz rację, w dużej mierze rozmywa elementy horroru. Na wątek matki chyba później już trochę zabrakło miejsca – mam wrażenie, że druga połowa serii nabiera nagle zupełnie innego tempa i już nie ma czasu na powolny rozwój wątków wszystkich postaci, zostają tylko te najważniejsze, ale też już szkicowane dość oszczędnymi środkami (-> czwarty tom). Widać, że wszystko zmierza w stronę wielkiego finału.
11-11-2012 14:09

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.