string(15) ""
» Blog » Setting szyty na miarę
14-09-2013 10:41

Setting szyty na miarę

W działach: RPG | Odsłony: 549

Setting szyty na miarę

Przez blogosferę przewinęła się ostatnio - przy okazji 46 edycji Karnawału Blogowego - dyskusja na temat tego, jak wiele systemów jest potrzebnych erpegowcowi do szczęścia. O ile odpowiedź na to pytanie jest banalna (i od razu wiadomo, że choć każdy może mieć inne zdanie na ten temat, wszyscy będą mieć rację), o tyle już jej umotywowanie było o wiele ciekawsze. Zainteresowało mnie zwłaszcza przekonanie, że warto mieć po jednym systemie dla każdej konwencji, (SF, cyberpunk, fantasy, horror, itd.), bo mam wrażenie, że wydawcy prześcigają się by publikować gry o jak najmocniej zawężonej.
Weźmy na warsztat horror. Oprócz WoDu i Zewu Cthulhu, fan gier fabularnych może zaopatrzeć się również w The Laundry, Trail of Cthulhu, Realms of Cthulhu, Esoterrorists, All Flesh Must Be Eaten czy De Profundis (albo z nowszych/zapowiadanych Achtung Cthulhu, World War Cthulhu, Delta Green - oczywiście mowa o osobnej grze na własnej mechanice). Każda z nich pokazuje temat (najczęściej mocno powiązaną z mitologią HPLa) z nieco innej strony. Czy aż tak odmiennej, że warto zaopatrywać się w więcej, niż jedną z wyżej wymienionych gier? Z jednej strony nie - nie trzeba specjalnie mocno modyfikować ZC (czy ogólniej, Basic Roleplaying) by zamiast mackowatych istot Cthulhu pojawiły się duchy, wampiry i wilkołaki. Z drugiej już tak - chcąc opowiedzieć historię, w której głównymi bohaterami są wampiry starające się zachować człowieczeństwo, BRP może nie dać rady, będzie mu brakować stosownych narzędzi w mechanice. Jeśli jednak grupie nie zależy na powiązaniu mechaniki i fabuły, nWoD może okazać się równie dobry dla pogromców duchów, wilkołaków, badaczy tajemnic co agentów Pralni. Osobiście jestem zdania, że poznawanie i przyzwyczajanie się do nowej mechaniki może zająć zdecydowanie więcej czasu, niż przerabianie już dobrze znanej, ale to już kwestia ilości wolnego czasu. Gdybym miał go więcej, pewnie chętnie spróbowałbym przynajmniej połowy z wyżej wymienionych gier.

Dostępność kilkunastu gier o podobnej konwencji to jedna kwestia. Druga to publikowanie systemów bardzo mocno wyprofilowanych, które po bliższym zapoznaniu okazują się normalnymi, mainstreamowymi grami z lekko nakreślonym światem i zasadami, które absolutnie nie są szyte na miarę. Czy faktycznie potrzeba Kuro by zagrać w cyberpunka wiązanego z japońskimi horrorami? Czy potrzeba kilkuset stronicowego 13th Age by zmodyfikować d20 pod granie narracyjne?* Jakie korzyści wyniesie MG chcący poprowadzić noir z lektury A Dirty World? Zgadzam się, że system opracowany od A do Z z myślą o konkretnym świecie będzie lepszy od defaultowego (taki jest np. Earthdawn), ale z moich doświadczeń wynika, że mało który RPG jest faktycznie projektowany w taki sposób.

Oczywiście, mogę nie mieć racji - tutaj trzeba podpytać osoby zaprzyjaźnione dłużej np. z Trail of Cthulhu czy 13th Age. Czy faktycznie sesje w takich systemach różnią się od przygód w ich odpowiednikach? Sam mogę porównać ledwo kilka gier, i tutaj doświadczenia są różne. Z jednej strony sesje w WFRP 2 i Pathfindera na wyższych poziomach są zdecydowanie różne, ale z drugiej, d20 na niskich poziomach nie różni się mocno od przygód w światach fantasy na mechanikach uniwersalnych (SW, GURPS, Fate 2, Legend) albo w Warhammerze.

P.S. To mój pierwszy wpis na Polterze. Witajcie! :)

* Tutaj może i trzeba, IMHO i 400 stron nie wystarczy by tego dokonać

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Tyldodymomen
   
Ocena:
+2

No dobra, ale co z tego wynika?

14-09-2013 13:06
KFC
   
Ocena:
0
pewnie to co zwykle, kazdy gra w to co lubi i w ile gier lubi ;)
14-09-2013 13:30
Petros
   
Ocena:
+1

Niech wydają i milion systemów. Po co mi system, który mógłbym stworzyć, przerabiając już istniejący? Ano po to, żeby nie przerabiać, bo mi się nie chce. Na dobrą sprawę, to można by postawić tezę, że można olać wydawców, bo przecież sam możesz zrobić eRPeGa. Albo możesz uczepić się jednego systemu i olać resztę, bo na tym systemie możesz wszystko prowadzić po pewnych modyfikacjach. Tylko po co tak? Komu by się chciało?

14-09-2013 13:45
54591

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

TW, TW~!

RPG skończyło się na warnhammerze. Taka też jest prawda - po co jakieś gry typu Kuro, Neuroshima czy Earthdawn skoro wszystko pójdzie równie dobrze na warhmamerze?

Mechanika nawet nie musi imitować rozwiązań mechanicznych z innych gier, ważny jest klimat i ogólny ,,feel".

___

Na szczęście wychodzą nowe gry, które są ciekawe i w które warto grać. Vorehammer jest już na wymarciu, i kwestią jednego pokolenia jest, by został jedynie mroczną myślą RPGowych archiwistów. Nawet nie grzeszną przyjemnością, bo to jak okaleczanie swego umysłu może być przyjemnością?

14-09-2013 13:52
Petros
   
Ocena:
0

Dopóki Tyldodymomen żyje, dopóty Warhammer nie umrze! 

14-09-2013 14:03
54591

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Kurde, ciężka sprawa, bo mimo, że jest wku**jący to trochę go lubię...

14-09-2013 14:11
Enc
   
Ocena:
0

@Tyldodymoman - zastanawiam się (głośno) jak wiele osób gra w takie wyspecjalizowane gry, ilu erpegowców kupiło je i postawiło na półce? Pamiętam np. entuzjastyczne notki Chimery o Yggdrasill a potem ofertę sprzedaży podręcznika za pół ceny.

 

@Petros - mamy skrajnie odmienne doświadczenia. Mnie z trudem przyszła nauka mechaniki Savage Worlds, ale potem przerabianie jej według swoich potrzeb nie sprawiało już problemów. Mniej napracuję się dorzucając garść reguł do SW do realiów cyberpunkowego horroru niż kupując i przerabiając Kuro. Z ciekawości - czy grasz/prowadzisz jakieś mniej znane systemy? Znam niewielu erpegowców sięgających po cokolwiek spoza kilku najpopularniejszych gier, bardzo ciekawią mnie wrażenia z gry np. w Kuro, Yggdrasill czy Eclipse Phase.

 

@Lukrecjusz - nie jestem jakimś wielkim zwolennikiem klimatu, nie grałbym w d20 i GURPSa gdybym szedł ostro w klimat i narracyjne granie. :)

14-09-2013 16:01
dzemeuksis
   
Ocena:
0

Przez blogosferę przewinęła się ostatnio - przy okazji 47 edycji Karnawału Blogowego - dyskusja na temat tego, jak wiele systemów jest potrzebnych erpegowcowi do szczęścia

46. edycji. 47. jest o, nomen omen, trikach, czy też patentach.

14-09-2013 20:44
Enc
   
Ocena:
0

Już poprawniam, dzięki.

14-09-2013 21:36
Petros
   
Ocena:
0

SW to jedna z najprostszych znanych mi mechanik, więc nie wiem, jaki jest problem z przyswojeniem jej i przerobieniem. Niemniej średnio mi się spodobała po kilku sesjach rozegranych na niej.

Zależy, jak rozumiesz "mniej znane systemy". Czy rozmawiamy o kategorii polskiej, czy światowej. Jeśli o kategorii polskiej, to prowadziłem Dresden Files (jedną sesję co prawda, ale zawsze) i chętnie bym w to pograł dłużej, grałem w Młotka 40k na GURPSie (choć nie wiem, czy zadziej w to ludzie grają, czy częściej) i z wielką chęcią zagrałbym w Yggdrasila. Generalnie większość gier, w które chciałbym zagrać lub które chciałbym poprowadzić, to gry mało w Polsce popularne. Dlatego też problem jest w znalezieniu chętnych. Eclipse Phase również należy do gier, które chętnie bym poznał. Co ciekawe, nie przepadam za sci-fi, ale jakoś EP mnie zdołało zainteresować. Jak znajdzie się chętny MG, to jestem pierwszy w kolejce, jeśli chodzi o wyżej wymienione gry i nietylko, bo takie Łorhamery, czy DeDeki, to dla mnie słabizna.

14-09-2013 22:01
Tyldodymomen
   
Ocena:
0

Najbardziej uniwersalną mechaniką jest warhammer,można zagrać wszystko- od furia rpg po superhero

15-09-2013 09:37
54591

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Nie zapominajmy też o ShadowHammer bądź RunHammer, zależnie od tego na który aspekt położymy główny nacisk.

Czarnotrup >>> pewne gry rozwijają pewne aspekty, pomijając inne. Co tu zresztą filozofować - nie mamy teorii czy kategoryzacji pojęć do której można by się odnieść by nie tworzyć mojszyzmów i generować hejtu.

15-09-2013 11:33
Enc
   
Ocena:
0

@Petros: U mnie SW mieści się gdzieś na środku skali trudności. D6, Fate 2 czy Interlock były zdecydowanie prostsze, d20, ED i Ars Magica bardziej skomplikowane. Sama mechanika nie jest jakoś przesadnie trudna, ale do podstaw dochodzi masa zawad i przewag, modułowe reguły pościgów, strachu, itd. i przez to ciężko było mi się na nią przestawić.

Jako "mniej znane systemy" rozumiem gry, o których nie pisze nikt albo prawie nikt - Eclipse Phase, Ars Magica, Hollow Earth, Over The Edge... Generalnie większość systemów spoza "top 5 Rebela" (D&D, PF, WH40k, WFRP, NS). Mam wrażenie, że część udaje wyspecjalizowane pod konkretną konwencję, a w rzeczywistości ani mechanika ani setting nie są szyte na miarę. Ale rozumiem, że masz w tej kwestii inne doświadczenia :)

 

@Lukrecjusz: Pewne gry owszem, rozwijają, ale pewne tylko to udają. Ciekawi mnie jak jest w praktyce, ale widzę, że moje doświadczenia w kwestii systemów typu Kuro, Qin czy Yggdrasill są odmienne od Waszych.

15-09-2013 14:29
Z Enterprise
   
Ocena:
+2

Czarnotrupie, zwróć uwagę na jeszcze jedną kwestię, tzw Fap Factor, który często zawyża "wypaśność" tej czy owej gry. Proste - ktoś się jara japońskimi horrorami, to uzna, że Kuro jest super, pomimo tego, że mógł zrobić to samo już 20 lat temu, wprowadzając supernaturale do CP2020.  Czy grając w tą nieszczęsną parodię CP, Shadowruna. 

Fap dotyczy zresztą często tylko podręcznika - szaty graficznej, ilości interesujacych (z punktu czytającego, a nie grającego) informacji czy układu stron i czcionki, ewentualnie paru smaczków z mechaniki. Bardzo często na tym się kończy, bo gdy przychodzi do samej gry, to jednak człowiek dochodzi do wniosku, że wystarczyłby mu CP, Młotek czy Dzikuski + kilka informacji z wikipedii i dwie zajawki z ostatnio obejrzanego filmu.

15-09-2013 15:48
54591

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Z >>> +1 za bycie trolem i nie granie w Shadowruna, nawiązując do nie tak dawnego suchara;)

Fapfaktor bierze się też z szamańskiego podejścia do RPG. Uznam, że moje jest naj, wydrę ryło, koledzy mi przyklepią - tak najwidoczniej jest! Zobacz, tyle osób twierdzi tak samo!

I tak to wygląda.

15-09-2013 18:17
Squid
   
Ocena:
0

Czy faktycznie sesje w takich systemach różnią się od przygód w ich odpowiednikach?

Z mniej znanych rzeczy, w które grałem:

-Shadows of Esteren ma świat z paroma dobrymi pomysłami. Nie wpadłbym na łączenie kultury celtyckiej ze steampunkiem, jazdę na kozicach i żaglówki z kołami przemierzające wybrzeża, a główni źli, feondy, czy Esterenowy odpowiednik chrześcijaństwa są po prostu eleganckie i nie trzeba poświęcać czasu na wymyślanie własnych odpowiedników, co musiałbym zrobić, pisząc setting do D&D w podobnych klimatach. Za to mechanika nie daje wiele więcej, niż mógłby dać, dajmy na to, przekonwertowany WoD (chociaż jest elegancka i ogólnie sympatyczna).

-Tenra Bansho Zero jest inna od czegokolwiek, w co grałem (najbliżej jej do scenariuszy-jednostrzałów w rodzaju Mission: Dishonorable). Świetne pomysły, mechanika robiona pod konwencję.

-The One Ring ma zebrane w jednym miejscu szczegóły dotyczące świata (które można by zebrać, czytając dokładnie pół książek Tolkiena, ale ja akurat nie miałem na to czasu), świetną mapę i wygodną (choć nie bez wad) mechanikę, z niektórymi rozwiązaniami, które świetnie pasują do Tolkiena (punkty nadziei, punkty cienia, poziom mocy postaci i ich specjalne zdolności).

-Wolsung nie jest w top 5 Rebela, ale rozumiem, że się nie liczy, nie?

A tak poza tym:

Wiele gier jest podobnych do siebie, ale to nie znaczy, że są niepotrzebne. Jeśli chcę grać w japoński horror, będę grał tylko w jeden system - jeśli jestem fanem WoDa, to pewnie w WoDa, ale jeśli nie, a np. spodobało mi się Kuro, równie dobrze mogę zagrać w Kuro - zwłaszcza, jeśli jest tam choćby minimalny opis świata czy niezła mechanika.

13th Age raczej nie powstało po to, żeby dać zupełnie inne doświadczenie gry niż D&D, tylko po to, żeby poprawić parę wad dedeków i dodać kilka zasad, które podobały się autorom. Akurat w tym wypadku, sądząc po tekstach w sieci, rozwiązania autorów są dobrze przemyślane i dla wielu osób gra w 13th Age będzie bardziej atrakcyjna od gry w 3-4 edycję dedeków.

W Warhammera faktycznie może grać się tak, jak w D&D na niskich poziomach, jednak Warh określa całą konwencję (gramy niskimi warstwami społeczeństwa w nieprzyjaznym świecie) i daje cały świat z mnóstwem inspiracji, z których można czerpać (Chaos, Skaveni, klimaty późnego średniowiecza widzianego z poziomu bruku). Mechanika, chociaż podobna do dedekowej, ma parę elementów pisanych dokładnie pod taki świat (profesje, punkty przeznaczenia połączone ze śmiertelnością postaci). Oczywiście można wziąć D&D, zrobić parę poprawek, wymyślić świat inspirowany późnym średniowieczem - jej, mam okazję to napisać! -

ale po co, skoro jest Warhammer.

15-09-2013 18:25
KFC
   
Ocena:
0

Jakby co to Sting właśnie sprzedaje Kurę na Allegro, ale coś nie ma chętnych, przypadek? :P

15-09-2013 21:31
Kamulec
   
Ocena:
+1

Nie sądzę.

15-09-2013 22:12
DeathlyHallow
   
Ocena:
+2

FATE załatwia wszystko :) po co komu Warhammer?

16-09-2013 14:08
Petros
   
Ocena:
+1

Polać temu panu wyżej.

16-09-2013 14:24

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.