string(15) ""
» Blog » Sesja #3 Psiej Gawędy ciąg dalszy
03-10-2013 19:29

Sesja #3 Psiej Gawędy ciąg dalszy

W działach: D&D, RPG, Raporty z sesji | Odsłony: 75

Sesja #3 Psiej Gawędy ciąg dalszy

Sesja nr#3

Próbowałem stworzyć klimatu horroru, chciałem, żeby gracze się bali, niestety ich żarty i śmiechy w kulminacyjnych momentach budowy napięcia mnie załamały ;/ Myślałem patrząc na ich miny, że sesja to kiczowata porażka, okazało się, że niby są zadowoleni. Byłem bardzo zły, gdy podczas sceny kulminacyjnej gracze mieli na twarzach uśmieszki, komentowali i żartowali, ale jak spytałem ich o wrażenia z sesji to mówili, że było bardzo fajnie; odnosząc się do dwóch fragmentów sesji stwierdzili, że nigdy nie czuli takiego klimatu grozy w D&D. Wiem, groza w D&D - zadanie ambitne, ale jak spadać to z wysokiego konia!

Ze względu na objętość sesji mniej ważne szczegóły będę pomijał - zwłaszcza, że nikomu się nie chce komentować, to nie wiem czy komuś chce się czytać  :razz:

Nieznajomy został zaniesiony do jednego z pokoi, opatrzony i gdy w końcu się obudził gracze opowiedzieli mu mniej więcej co się dzieje, on opowiedział im, że został wysłany by przeprowadzić śledztwo. Spytał gdzie jest Elf, oni powiedzieli mu, że prawdopodobnie jego zwłoki są w lochu na dole. Nie do końca wierzył w ich opowieść o Zombie, Krasnoludzie itd. toteż chciał to osobiście sprawdzić, do czego go zresztą zachęcali, najpierw jednak chciał coś zjeść. Salim mnie zaskoczył, gdyż poprosił Przynieś, aby ten zaserwował mu mięso, ba stwierdził też, że jest naprawdę pyszne. Nie spodziewałem się, że będą karmić nieznajomego być może ludzkim, czy Elfim mięsem.  Bohaterowie w międzyczasie znaleźli dziennik Brottora, słyszeli jakieś skrzypienie na górze, domyślili się, że gdzieś jest ukryte wejście do strychu. Corvo zapytał bezpośrednio Przynieś, gdzie jest wejście do tajnego pokoju jego starego pana, a ten... odpowiedział, że za krasnoludzkim posągiem (który jest w tej sali co metalowy stół, łańcuchy i zwłoki Elfa bez nóg). Nieznajomy o imieniu Kerwyn gdy został zaprowadzony na dół i zobaczył zmasakrowanego Elfa zwymiotował. Wtedy udali się na górę i chyba w tamtym momencie opowiedział legendę o jakiej usłyszał podczas śledztwa dla pana tego lasu. Otóż dawno temu w lesie mieszkało plemię dzikich Elfów, które pewnej zimy nakarmiły i wyprowadziły z lasu klan Krasnoludów. Krasnoludy wróciły rok później i wybiły Elfy, ich wodzowi wyrwały najpierw język, gdyż rzucił na nie klątwę "dotyku Malara". W miejscu gdzie jest karczma był Elfi cmentarz. Elfi wódz nazywany był czarnym wilkiem od wyglądu swojego pupilka, co jest istotne dla przebiegu fabuły toteż o tym wspomniałem. Następna zima podobno była sroga, a Krasnoludy dotknęła klęska głodu. Brottor przeżył, ale nikt nie wie w jaki sposób udało mu się przetrwać zimę bez żywności... podobno już nigdy nie był taki sam. Po opowieści (chyba) Kerwyn poproszony przez postacie by poszukał klapy w suficie zrobił to, usłyszeli jakieś szuranie w piwnicy. Wszyscy pobiegli na dół, 2 osoby wpadły do pokoju ze stertą lodu i popiersiami, które teraz wyły cierpiętniczo wykrzywiając się, zaś z ich wyrzeźbionych oczu kapały łzy z krwi. Druga dwójka zobaczyła, że na ścianie loszku napisany jest krwią napis w jakimś demonicznym języku, zaś wokół metalowego stołu namalowany jest pentagram, a zwłok... nie było. Salim przeczytał napis, który mówił, że wszyscy zginą, karczma to "Jego" dominium, zaś gdy zabiją karczmarza, tylko stanie się potężniejszy. Znów udali się na górę, ciągle słysząc w tle jakieś skrobanie. Zważywszy na to, że co jakiś czas słyszeli skrzypienie desek ze strychu po odnalezieniu klapy postanowili się tam dostać. Corvo zauważył, że krew pokonanych wilków, których truchła leżały na podłodze zniknęła, ale nie myślał o tym za bardzo.
 
Na górze było trochę worków, jakieś szkielety które zdaniem kapłana rozłożone były dziwacznie w celu jakiegoś demonicznego rytuału. Usłyszeli jakiś szept i na końcu pomieszczenia zobaczyli odzianego w łachy starucha, który miał brudne, długie posklejane włosy i otoczony był ekskrementami. Ostrożnie podeszli do niego, on uśmiechnął się do nich i zaczął powtarzać:
-72 godziny... 72godziny... 72 godziny...
Warto dodać, że przed nim znajdował się głęboki talerz pełen żywych żuków. Gracze zaczęli zadawać mu jakieś pytania, on powiedział im:
-Jeśli jeden z was zje mój obiad będziecie mogli opuścić to miejsce. Oni znów chcieli zadawać pytania, lecz on padł martwy. Kerwyn spytał, czy mają zamiar zjeść te robale, Salim stwierdził, że go zmusi... okazało się, że to nieporozumienie bo myślał, że to staruch mówi -__- . Corvo chciał podejść do trupa, ale smród był tak odrażający, że nie dał rady. Aken, Kerwyn i Akcza stwierdzili, że lepiej na wszelki wypadek zabić dziada własnoręcznie i wrzucić do ogniska, co też zrobili.

Następnie Corvo udał się do łazienki by wykąpać się w balii z wodą. W korytarzu nagle zapanowała ciemność, a on sam został przez coś obalony. To coś zaczęło go dusić, na szczęście gdzieś tam wbiegł Akcza i wyciągnął Psiowoja z ogarniętego ciemnością korytarza, by ujrzeć jak oplatają go zwłoki elfa bez nóg. Szybko rozprawili się z trupem, by następnie wykonać ciekawy plan:

Jeden jest na strychu i wciąga resztę, pozostała trójka otwiera klapę, za którą są zombie, jeden z tej trójki otwiera drzwi do karczmy, za którymi są wilki. Zombie i wilki mają się nawzajem wyrżnąć. Okazało się, że porozwieszane na ścianach karczmy pochodnie zrobione z kości i czaszek, na których namalowane krwią były jakieś glify nagle buchnęły jaśniej ogniem, a na progu zaczęły wykwitać ukształtowane z krwi symbole. Zombie zaczęły się poruszać po karczmie, gdzieś między nimi był jakby lunatykujący Krasnolud. Salim krzyczał do Przynieś, żeby został z nim, niestety nie udał mu się test na dyplomację i Przynieś wybrał starego pana. Zombie w liczbie około 20 zaczęły podchodzić do klapy, zaś biedni śmiałkowie po kilku próbach opuścili tawernę przez dach robiąc coś w rodzaju liny. Zaczęli uciekać ciemnym lasem, na ich drodze stanęły dwa wilki, które szybko pokonali. Kerwyn wciąż ranny (Sesja #2 - gdy wbiegł do karczmy miał poszarpane udo) nie był w stanie biegać mówił żeby go zostawić, jednak Corvo zaczął go nieść. Zaczęła ich gonić cała wataha wilków prowadzona przez ich złowieszczego lidera, zaczęli wchodzić na drzewo.  Salim Akcza, który na strychu znalazł Elfi róg zadął w niego, a Psion poczuł, że jakaś świadomość chce się z nim połączyć. Kazał Tempusycie, by go przytrzymał i zaakceptował połączenie.

Znalazł się jakby w planie eterycznym i widział przed sobą Elfiego wodza, obok którego tkwił jakiś cienisty kłąb. Zaczął go wypytywać, tamten odpowiadał bez ruszania ustami. Opowiadał o tym, że są dwa miesiące czasu, inaczej poszerzający się portal z planu astralnego wypuści uwięzionego w karczmie demona. Powiedział, ze zniszczenie karczmy i czegokolwiek co w niej jest opóźni uwolnienie demona. Powiedział również, że pod karczmą jest coś więcej i że niszczenie wykonanych z kości przedmiotów z dziwnymi symbolami może dać więcej czasu. To było wszystko, Psion próbował spenetrować jego umysł i dowiedział się tylko, że ta świadomość wybiła się tylko na chwilę, a ciągle jest przytłumiona przez zwierzęcą chęć prymitywnej zemsty. Spojrzał jeszcze na Kerwyna chcąc sprawdzić, czy wygląda jakos "nie tak", dostrzegł tylko, że tajna broń tamtego kupiona za jedyną sztukę złota od jakiegoś kupca - podkowa, faktycznie ma jakaś moc magiczną tak jak chwalił się Kerwyn, który został wcześniej wykpiony przez Salima.

Osaczeni przez wilki zaczęli w nie strzelać, wyjący wilk i złowieszczy wilk połączyły swoje wycia, a zwyczajne wilki zaczęły tworzyć coś w rodzaju drabinki, zaś jeden z nich zaczął niesamowicie wysoko skakać. Graczom udało się rozstrzelać skaczącego wilka i złowieszczego wilka, reszta złapała ciało "wodza" i odeszła. Wykończeni bohaterowie, który czuli też, że tawerna wysysała z nich siły, doczekali do świtu i ruszyli przez las. Natknęli się na obozowisko tropicieli. Niestety nie skradali się toteż jakaś czujka ich wyłapała i kazała iść grzecznie do tegoż obozu. Zanim jednak do niego weszli ujrzeli scenę jak jeden łowca chciał rzucać nożem w kierunku przywiązanej do drzewa nieprzytomnej niewiasty, gdy lider grupy widząc to palnął go w łeb i opieprzył. Dzielna czwórka została zaproszona do zjedzenia strawy i wypicia wina razem z łowcami. Kapłan oddalił się na stronę by oddać modły swemu panu, reszta usiadła przy ognisku. Aken zaczął jeść królika, Corvo był na tyle podejrzliwy, że nie jadł, ani nie pił wina. Gdy chciał podejść do dziewczęcia zastąpiono mu drogę i kazano żeby jej nie budził. Gdy Kapłan skończył modlitwę kazano im opuścić obóz co grzecznie zrobili udając się według wskazówek łowców w kierunku jakiejś wsi za lasem.
 

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.