string(15) ""
» Blog » Sesja #2: Jedz albo zostań zjedzony
03-10-2013 19:26

Sesja #2: Jedz albo zostań zjedzony

W działach: RPG, Raporty z sesji, D&D | Odsłony: 117

Sesja #2: Jedz albo zostań zjedzony

Corvo zatrzymywany przez Goblina o imieniu Przynieś dopytywał co znajduje się w komnatach, Przynieś zafrasowany próbował go namówić by wrócił na górę i nie psuł niespodzianki. W końcu gdy usłyszał jęk wpuścił Psionicznego Wojaka do komnaty, w której... Brottor wykuwał właśnie z lodu podobiznę Salima. Pod ścianą stała ogromna bryła lodu, gdzieś tam znajdowały się też drzwi. Brottor prosił by Corvo nie zdradzał pozostałym gościom niespodzianki, w tym momencie usłyszeli jakiś huk. Brottor i Goblin udali się szybko na górę, Przynieś przez chwilę namawiał Corvo by ten szedł przed nim, dał się w końcu przekonać by puścić się przodem. W karczmie było tylko jedno okienko, przez które wyjrzał kapłan Tempusa i ujrzał tam hordę wilków, a dosłownie przed swoim nosem miał pysk czarnego wilka z jarzącym się okiem. Krasnolud przybiegł do nich i zaczęli rozmawiać co się dzieje. W tym czasie Corvo zajrzał do leżącej w lodzie skrzyni, gdzie było trochę złota, jakiś dywan, świecznik i sznur. Następnie próbował wyważyć drzwi do innej sali, nie udało mu się. Wycofał się więc i spróbował wyważyć drzwi do drugiej komnaty... udało mu się. Ujrzał trzy łańcuchy z kajdanami przypięte do ściany, metalowy stół, mnóstwo rozchlapanej krwi i rozbebeszone zwłoki Elfa, z urżniętymi na wysokości ud nogami, których nie było. Wojak szybko przybiegł na górę i ostrzegł pozostałą dwójkę. Krasnolud gdzieś zniknął - szybko odkryli, że uciekał tunelem ukrytym w alkierzu. Na ich szczęście nie miał na sobie zbroi i był uzbrojony w młot, a nie faworyzowany przez siebie topór. Korytarz był ciasny, na samym początku zeskoczył do niego Corvo, któremu udało się utrzymać równowagę i uniknąć ciosu przeciwnika. W sukurs poszedł mu Salim, który obdarzył gospodarza kilkoma serdecznymi ciosami. Psion sprawił, że drewniana część młota spłonęła rozbrajając Brottora, Salim swoimi ciosami pozbawił go przytomności. Zanieśli pokonanego z powrotem do głównej sali, na warcie został Corvo, który kazał im sprawdzić co jest na dole na własne oczy. Wszyscy totalnie zignorowali Goblina, który podkradł się do zostawionego na warcie bohatera i pozbawił go przytomności swoją ołowianą kulą. Gdy Aken i Salim wrócili na górę Aken używając mocy psionicznych wysłał kulę w kierunku Goblina pozbawiając go przytomności. Tempusyta stworzył wodę, która lunęła na nieprzytomnego ocucając go. Okazało się, że Krasnoluda nigdzie nie ma, drużyna wdała się za nim w pościg penetrując ciasne i niezbyt wysokie korytarze.  W pewnym momencie Psion zauważył linkę rozciągniętą na ziemi - okazało się, że to zwykła podpucha, lina rozciągnięta między dwoma kołkami. Później trafili do rozwidlenia, gdzie był kierunkowskaz w prawo. Przed rozwidleniem był fragment kamiennej podłogi, rzucali procentówką, czy wdepną w pułapkę (>20chyba).
Kłócili się gdzie iść, wybrali lewy korytarz. Gdzieś tam w międzyczasie w dyskusji doszło do zmiany osoby kroczącej na przedzie na Psychowojownika, który ze względu na swoje psioniczne szpony nie mógł złapać pochodni do ręki, a musiał ją nieść w zębach. Diablęcie, które mocno się z niego nabijało, powiedziało coś uszczypliwego. Corvo już chciał coś powiedzieć, a Akcza wtedy: "No wypuść!" - mając na myśli pochodnię. Corvo tylko westchnął i szedł dalej :)

Gracze trafili na kładkę między pięciometrową dziurą, która była tak głęboka, że nie mogli ujrzeć jej dna. Po chwili wahania Corvo wszedł na kładkę, która po kilku krokach złamała się na dwie części. Corvo skoczył w stronę pozostałej dwójki, Salim próbował go złapać... nie udało się. Już myślałem, że zginie, ale zadeklarował próbę przyhamowania i zaczepienia się szponami o skalną ścianę. Udało mu się na tyle, że Salim złapał go i z małą pomocą Akena wyciągnął. W tym momencie Corvo oblał pot, w końcu poczuł na sobie oddech śmierci. A jego życie zostało uratowane przez Salima, tego Salima, z którym do tej pory głównie się spierał.
Dzielni, choć nieco wystraszeni śmiałkowie cofnęli się i ruszyli drugim korytarzem, znów nie uruchamiając żadnej pułapki  :(  W tym korytarzu znaleźli kolejną odnogę i ogromną grzybnię jarzącą się zielonym światłem i wydzielającą silny zapach. Komuś wydawało się, że słyszy jakiś jęk, nie ostrzegł jednak wyraźnie reszty o niebezpieczeństwie. Ruszyli dalej, trafiając do miejsca, w który korytarz ostro skręcał i by sprawdzić co jest dalej należało do niego zajrzeć. Długo kłócili się kto ma to zrobić (Salim słyszał coś jakby jęki i upośledzonych ludzi), aż w końcu zirytowany Aken postanowił się tym zając. Wyjrzał za róg, posłał telekinezą pochodnię 9 metrów dalej i ... ujrzał grupę nieumarłych stojących w blasku pochodni. Co więcej nieomal przed jego nosem stał trup, który patrzył na niego tępymi oczami. Za Akenem stanął zaciekawiony Salim, obaj zgodnie krzyknęli, że spier... się ewakuują. Cała trójka biegiem puściła się do klapy w karczmie, znów nie uruchamiając pułapki. Zamknęli przejście, zabarykadowali je meblami, przy czym również zabarykadowali drzwi wyjściowe z karczmy, zza których było słychać drapanie.

Gdzieś tam w międzyczasie (nie wiem teraz, w którym momencie sesji) sprawdzili po raz kolejny piwnicę. W skrzyni, która wcześniej się ruszała, gdy Psychowojownik lustrował pomieszczenie po raz pierwszy, był ożywiony dywan. Ów dywan próbował udusić Elaniego, gdy ten otworzył skrzynię po raz kolejny. Wywiązała się walka z dywanem, który został zerwany i poszarpany szponami zaatakowanego. Okazało się, że pojawił się kolejny żwawy przeciwnik w postaci świecznika. Aken i Salim zbiegli do piwnicy i na samym początku obserwowali starcie (chyba- już mi się to wszystko mąci ^^), następnie Salim rzucił stworzenie wody i zgasił świeczki, denerwując tylko ożywioną istotę. Psion zamknął świecznik w skrzyni za pomocą swoich mocy, Elani wskoczył na skrzynię i wtedy pojawił się nowy przeciwnik - sznur, któremu nie udało się go obalić. Zniszczył go jednym ciosem, w międzyczasie Salim biegł pomóc mu w walce z świecznikiem i prawie został przewrócony przez dywan, który tylko udawał śmierć. Dywan został pokonany chyba jednym ciosem, świecznik zamknięty w skrzyni.

Gdy już byli na górze odnaleźli Goblina ukrytego w beczce. Salim zaoferował mu zostanie jego najemnikiem za miedziaka dziennie, Goblin się zgodził. Gdzieś w międzyczasie Aken sprawdził okienko karczmy i władował strzał z kuszy w pysk wilka warującego przed nim, jakiś czas później Corvo usłyszał jęki człowieka. Okazało się, że przed karczmą obok leżącego konia stoi człowiek otoczony przez wilki. Aken wysłał mu mentalną wiadomość, Corvo otworzył drzwi i został przewrócony przez trzy napierające na nie wilki. Tajemniczemu podróżnemu udało się wbiec do karczmy, której drzwi zatrzasnął Salim. Obcy padł na ziemię, wywiązała się krótka, zwycięska walka. Podróżny zemdlał. Tak zakończyła się sesja nr 2.

Troszkę chaotycznie, ale działo się tyle, że nie wszystko umiem posklejać chronologicznie, nie wszystko też do końca pamiętam także obraz jest nieco zniekształcony.

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ile wy macie lat?
05-10-2013 23:36
Aramin.
   
Ocena:
0

Mentalnie - 5 ;)

06-10-2013 21:07

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.