» Artykuły » Inne artykuły » Science Fiction, Fantasy i Horror 75 - omówienie

Science Fiction, Fantasy i Horror 75 - omówienie

Science Fiction, Fantasy i Horror 75 - omówienie
Do grudniowego numeru Science Fiction, Fantasy & Horror trafiło sporo tekstów lekkich i humorystycznych, pisanych zarówno przez pisarzy znanych (Maja Lidia Kossakowska i Marcin Mortka), jak i tych, którzy znajdują się u początku pisarskiej drogi. Wszystkie one prezentują niezły poziom, choć wyróżniają się teksty poważniejsze.

Krótką, aczkolwiek treściwą historię smoka kieszonkowego Alicji Pawłowskiej oraz Smoczy urok Marcina Estkowskiego łączy nie tylko występowanie wielkich jaszczurów, ale również podobny humor. W Krótkiej historii (o wcale nie krótkim tytule), wykorzystującej baśniowy motyw smoka strzegącego dziewicy, zwraca uwagę język, łączący archaizującą inwersję ze zgoła współczesnymi, czasami dosadnymi określeniami. Natomiast Smoczy urok, w którym dom wiejskiego czarodzieja kilkakrotnie zostaje spalony przez tytułową bestię, ma zgoła nieoczekiwany przebieg i rubaszną puentę. Oba teksty są niedługie i dostarczają lekkiej rozrywki.

Opowiadanie Szefie, mamy problem Mai Lidii Kossakowskiej przenosi czytelnika do świata znanego z jej najnowszej książki, Grillbaru Galaktyki. Tutaj ironiczny szef kuchni, Hermoso Madrid Ivena, oraz jego podwładni muszą stawić czoła nagłemu wysypowi obcych będących wyraźnym nawiązaniem do pewnego znanego filmu science fiction. Komizm (związany przede wszystkim z wizją zbiurokratyzowanej do granic absurdu Unii Międzygalaktycznej) oddaje tutaj pierwszeństwo wartkiemu, trzymającemu w napięciu opisowi walki z obcymi i ich matką, który jest największą zaletą opowiadania.

Najlepszym humorystycznym tekstem jest, podobnie jak w poprzednim numerze, 1410, czyli kilka słów prawdy o Grunwaldzie Marcina Mortki. Ta "prawda" oznacza przedstawienie wielmożów i rycerzy jako opojów i zabijaków (specjalna wzmianka należy się królowej Jadwidze – megierze z upodobaniem porywającej kolejnych wojaków). W drugiej części opowiadania ukazana zostaje wyprawa pod Grunwald oraz sama bitwa, przypominająca karczemną burdę. Zaletami utworu są narracja oraz dialogi, dowcipne i pełne zabawnych anachronizmów.

Homo dehydrogenatus Konrada Lindego opisuje losy trójki bohaterów zamieszkujących stację badawczą na pozbawionej wody planecie, którzy starają się przeżyć za wszelką cenę – to nieco przerażająca, ale przede wszystkim nostalgiczna i emocjonalna historia o tym, jak wiele człowiek jest w stanie zrobić, by przetrwać, i o godności umierania.

Ucher Macieja Żytowieckiego to kryminał noir rozgrywający się w zaświatach. Główny bohater, cierpiący na amnezję, w zamian za informacje o sobie zgadza się pomóc jednej z potępionych w dokonaniu zemsty. Na uwagę zasługuje wizja świata pozagrobowego, który istnieje tuż obok materialnego, oraz sposób przedstawienia aniołów. Fabuła wydaje się swoistym prologiem do dłuższej historii samego Uchera – na końcu czytelnik, tak jak i sam bohater, poznaje jego imię oraz zbrodnię, jaką popełnił, ale jej motywy wciąż pozostają zagadką.

Narratorka-bohaterka Zwierzęcia Anny Dominiczak opisuje swoją pracę w ośrodku psychiatrycznym i fascynację dość szczególnym pacjentem, która doprowadza do konfrontacji z szefową ośrodka. Realistycznie i szczegółowo przedstawione funkcjonowanie takiej placówki miesza się tutaj z wątkami z pogranicza snu i jawy, oferującymi zupełnie inne spojrzenie na rzeczywistość. Ciekawe postaci (szczególnie Stella, wspomniana szefowa) i subtelność motywów fantastycznych sprawiają, że to w moim odczuciu jeden z najlepszych tekstów tego numeru.

Zwieńczeniem części literackiej są "szorty", czyli zbiór krótkich opowiadań. Można tu znaleźć teksty bardzo zróżnicowane, od grozy, przez western, po humor. Warto wyróżnić komicznego, bawiącego się stereotypami płciowymi Wielkiego Szowinistę Bartłomieja Dzika i świetnie operującego niedomówieniem Fana Marka Adamkiewicza.

Felieton Andrzeja Pilipiuka, przybliżający burzliwe dzieje Wojsławic, można potraktować jako wyjaśnienie słynnego wśród fanów faktu, że autor pisze "Niemcy" małą literą. To skłaniający do refleksji tekst o historii i pamięci. Jarosław Grzędowicz z kolei w nawiązaniu do tekstu Tomasza Kołodziejczaka z poprzedniego numeru wyraża opinię, że dzisiaj trudno byłoby zaistnieć takiej grupie jak Klub Tfurcuf – garstce ludzi zbierających się, by wspólnie czytać i krytykować swoje teksty – i opisuje, z wyraźną nutą nostalgii, różnice w dawniejszej i obecnej sytuacji początkujących literatów. Dariusz Domagalski jest jak zwykle najbliższy fantastyki naukowej: opisuje swoje zetknięcie z Cleverbotem, słynną aplikacją, która zaliczyła Test Turinga, i zastanawia się, jakie świadectwo wystawia ona swoim rozmówcom, którzy aktywnie ją współtworzą. Uzupełnienie działu publicystyki stanowią: bardzo ciekawy tekst Artura Szrejtera, opisujący pogańskie, demoniczne poprzedniczki Świętego Mikołaja, oraz wywiad z Miroslavem Žambochem. Popularny u nas czeski autor pisze o swoich inspiracjach i relacji z polskimi fanami, nie mogło również zabraknąć pytania o najbliższe plany wydawnicze.

Grudniowe wydanie Science Fiction, Fantasy & Horror oferuje bardzo zróżnicowaną treść. Znajdą tutaj coś dla siebie szczególnie miłośnicy humorystycznej fantastyki, ale też tekstów bardziej wyciszonych (jak Homo dehydrogenatus) i poetyckich (Zwierzę). Do tego dochodzi publicystyka na solidnym poziomie. Wszystko to razem sprawia, że po najnowszy numer warto sięgnąć.



Czytaj również

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Przecież ta scena była w "Grillbarze..."? Nie ma to jak robienie z czytelników kretynów...
31-12-2011 09:20
Scobin
   
Ocena:
0
Czy chodzi Ci o to, że to opowiadanie jest fragmentem "Grillbaru..."? Jeśli tak, mogę uzupełnić tę informację w recenzji.

(Z ciekawości zajrzałem do Internetu i udało mi się znaleźć podobną wiadomość tutaj, chociaż ogólnie sieć w takie dane nie obfituje).
31-12-2011 13:14
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Z tego co widzę w recenzji to tak, wychodzi na to, że to "opko" to fragment Grillbaru, albo tekst bardzo podobny do jednego z epizodów.
Z robieniem z czytelników kretynów to mi o redakcję SFFiH chodziło, bez obrazy.
31-12-2011 14:19
Scobin
   
Ocena:
+1
W takim razie spróbuję się zorientować, czy może w samym piśmie nie ma informacji, że to opowiadanie jest fragmentem zbioru.

Z robieniem z czytelników kretynów to mi o redakcję SFFiH chodziło, bez obrazy.

Przyznam, że wolałbym, aby takie sformułowania nie były tu kierowane również pod adresem osób z zewnątrz. :-) Natomiast dzięki za zwrócenie uwagi na tę kwestię, bo niezależnie od wszystkiego jest to pewna nieścisłość w recenzji, nie zaszkodzi jej sprecyzować (jeśli się uda).

EDIT: Ani Artur, ani druga osoba, którą poprosiliśmy o sprawdzenie, nie znaleźli w piśmie informacji, o jakiej piszę na początku komentarza. Być może jest to efekt przeoczenia, a być może utwór nie jest jednak fragmentem zbioru – tego już niestety nie mogę stwierdzić, trzeba byłoby przeczytać też powieść i porównać.
31-12-2011 15:38
Krakonman
   
Ocena:
0
Szefie, mamy problem jest trzecim rozdziałem Grillbaru. To jest ten sam tekst.
01-01-2012 19:30
Scobin
   
Ocena:
0
Dzięki za informację! W takim razie przyjąłbym, że było to przeoczenie redakcji SFFiH (oczywiście każdy ma prawo do własnej oceny, ale nie zakładałbym złej woli wydawcy).
01-01-2012 19:44

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.