string(15) ""
» Blog » Satysfakcja przed monitorem
23-07-2012 21:42

Satysfakcja przed monitorem

W działach: gry, PC | Odsłony: 9

Satysfakcja przed monitorem
Często, wspominając stare gry mówi się: "kurczę, kiedyś to były czasy, gry były jakieś inne". Zazwyczaj ludzie utrzymują, że to bzdura, a całe to uwielbienie dla starych tytułów jedno ma imię: sentyment. Słyszałem te frazesy setki razy, ale to wierutne kłamstwo. Przeciętna gra z lat 90 ubiegłego wieku robiona była z myślą o wyzwaniu, z którym ma zmierzyć się grać. Teraz gry w większości się robi myśląc o super animacjach, grafice i skryptach, na które POPATRZEĆ ma sobie gracz. Ja na ten przykład lubię sobie to i owo pooglądać - dlatego mam kilkaset giga porno na dysku twardym. Wychodzę z staromodnego założenia, że gry służą do grania, w związku z czym jak włączam grę, to chcę grać. Brzmi to jak masło-masłane, jak banał, jak coś oczywistego. Ale chyba tak nie jest, co wnoszę z ogólnego trendu do upraszczania gier i zaniedbywania gameplayu na rzecz wizualnych atrakcji.

Miałem kilkuletni okres, w którym trwałem w pewnym growym marazmie. W nowe gry nie grałem prawie wcale, za to od czasu do czasu robiłem sobie sesje z jakimś klasykiem, przechodząc go po raz kolejny. Wtedy przypadkiem trafiłem na niewinną wzmiankę o przygotowywanym sequelu legendarnego RTSa wszech czasów, którego imię to Starcraft. Odżyły wspomnienia - pamiętam, jak zaniepokojona matka goniła mnie od komputera zrezygnowana pytając co w szkole i czy już odrobiłem lekcje. 1998 rok był dla niej wyjątkowo ciężki - to dzięki tej grze "pożałowała, że mi kupiła komputer" ;). Ach, ten wspomnień czar! Informacja o Starcrafcie 2 wyrwała mnie z mojej obojętności na growe nowinki, ale po obadaniu pierwszych materiałów z gry moja nadzieja na super szpil praktycznie zgasła. Jakieś uber jednostki z przegiętymi umiejętnościami, błyszcząco-pulsująco-świecąca grafika kojarząca się z wojną żołnierzyków z klocków. Zobaczyłem casualizację i zatracenie klimatu Starcrafta. Położyłem więc lachę na SC2 i wróciłem do swojej codzienności. Jak się okazało - do czasu.

Kilka miesięcy później (a może kilkanaście) znowu natknąłem się na jakieś newsy ze SC2. I kopara mi opadła.

Wszystko było inaczej niż na pierwszych materiałach. Starcraft wyglądał jak Starcraft. Kiedy ruszyła beta i w desperacji kupiłem od kogoś klucz, byleby tylko jak najszybciej przekonać się na własnej skórze jak wypada nowy Starcraft poczułem dokładnie to, co czułem jako gnojek grając w pierwszego Starcrafta, pierwszego Quakea czy Unreal Tournament. Okazało się, że bagaż kilku dodatkowych lat nic nie zmienia - pomimo tego, że trzeba było co rano ruszać dupsko i iść do pracy, czułą ten sam entuzjazm, który czułem lata temu. Myślałem, że to uczucie jest przypisane do wieku młodzieńczego, że będąc starym koniem tak się nie da. Byłem w błędzie.

To było w 2010 roku. Dziś mamy rok 2012. A ja gram w Starcrafta 2. Wciąż.

Wiecie, czasami ludzie z branży growej dzielą się ciekawymi statystykami. Np. okazuje się, że 70% graczy nie skończyło jakiejś gry. Że nie chciało im się poświęcić 8h na skończenie głupiego singla. W dobie takich statystyk robienie gier na 5-6h zdaje się mieć sens. W końcu gracze, nie chcą grać więcej, nie?

I ja należę do tych graczy, którym się nie chce. Jak ma mi się chcieć grać w coś, co nie wymaga odemnie koncentracji i zaangażowania? Przecież, skoro włączam grę, to oczekują intensywnych doznań, oczekuję, że gra mnie "przemagluje", zmusi do pewnego wysiłku. Jak mam ochotę na bierną rozrywkę - to sięgam po rozrywkę z założenia bierną. Nie interaktywną. I tu leży sekret Starcrafta - gry, która sprawiła, że ja gracz, któremu nie chce się przejść kilkugodzinnej gry, łoił w multi przez ponad 1000h i ma ochotę na więcej.

Starcraft 2 jest grą typu: łatwo się nauczyć, ciężko wymasterować. No, w zasadzie wymasterować Starcrafta 2 to się nie da, nawet spędzając przed grą tygodniowo po kilkadziesiąt godzin i nie posiadając solidnych predyspozycji to grania w RTSy, ale mniejsza o to. Grunt, to fakt, że zawsze coś można zrobić lepiej i dojść do granicy perfekcji w tej grze jest czymś nieosiągalnym dla zwykłego zjadacza chleba. Dzięki temu grając ma się prawdziwą wkrętkę - człowiek zawsze się stara wszystko zrobić najlepiej jak może. Koncentracja i Zaangażowanie. Podnoszenie swoich umiejętności daje ogromną frajdę, a wygrane z dobrymi przzeciwnikami - satysfakcje. Satysfakcja - czyż nie to powinny dawać gry komputerowe? Czyż nie na tym się skupiały niemalże wszystkie tytuły wydane przed kilkunastoma laty?

Komentarze


Beamhit
   
Ocena:
+5
Każda gra stara się skupiać na satysfakcji, ale czy ją daje to inna para kaloszy. Pamiętam że był crap i na c64, i na Amidze.
23-07-2012 22:00
Malaggar
   
Ocena:
+5
Nie znoszę, po prostu nienawidzę Starcrafta, ale łapię satysfakcję czerpaną z samodoskonalenia się w tej grze.

Sam od lat gram w (najpierw) Championship Managery i (potem) Footbal Managery i też odczuwam to uczucie.

I zgadzam się z Beamhitem - krap w grach był zawsze. Tylko:
1) Teraz pamiętamy te dobre gry
2) Mniej do nas go docierało, bo człowiek miał miej środków dowiedzieć się i zobaczyć jakąś grę
3) Człowiek miał inne wymagania
23-07-2012 22:07
FireFrost
    @ Beamhit
Ocena:
+4
Jasne, że crapy były zawsze, ale kiedyś standardem w grach był schemat:

gra stawia przed graczem jakiś problem -> gracz go rozwiązuje -> gracz czuje zajebistość z powodu tego, że sobie poradził

Coraz częściej to wygląda tak:

gra prowadzi gracza za rączkę -> w międzyczasie stara się go zabawić jakimś efekciarstwem -> graczowi podoba/nie podoba się to efekciarstwo przez co jest zabawiony lub nie zabawiony.

Ale satysfakcji nie czuje - bo skąd do stu beczek rumu ma się wziąć satysfakcja, skoro gra prowadzi go za rączkę i niczego od niego nie wymaga?
23-07-2012 22:15
Aure_Canis
   
Ocena:
+5
"dlatego mam kilkaset giga porno na dysku twardym"
Jak można nie polecić notki zawierającej taki fragment?

Dla porównania, ja mam na dysku naglizny 1,333997 MB. Są to zdjęcia młodej Alyson Hannigan. Od razu widać, kto tu jest Menszczyznom. ; )

Jeżeli lubicie nurzać się we wspomnieniach a jednocześnie bawi Was trolling, polecam Angry Video Game Nerd. Robione zupełnie nie na serio, w pełni wyreżyserowane, niemniej koło 60% warto obejrzeć. Planuję zrobić listę co ciekawszych.

Jeden z lepszych odcinków:
http://cinemassacre.com/2007/06/05 /silver-surfer/
23-07-2012 23:12
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
długość siurka se pomiezcie chłopaki.
23-07-2012 23:35
Malaggar
   
Ocena:
0
@Aure: Od razu widać, kto ma zrypany gust:P
A AVGN to miszcz.
24-07-2012 03:20
Albiorix
   
Ocena:
0
Tez nie lubie SC. W sumie nice lubie prawie zadnych tier blizza.
24-07-2012 03:40
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
blizzart skończył się na kill em all (diablo 2)
24-07-2012 07:03
Indoctrine
   
Ocena:
+3
Wiem, że w świecie fanów gier komputerowych to wyjątek, ale praktycznie żadna gra Blizza nie podeszła mi.

Warcrafty - nudnawe i głupawe. W tamtym czasie wolałem czołgi niż łuczników :) A i wykonanie jakieś toporne było w porównaniu z taką Diuną.

Starcraft - to samo, tylko niby w realiach SF. Nie pomogło. A jeszcze multi z gośćmi co operują skrótami klawiszowymi i migają ekranem z prędkością bota - nie dla mnie.

Diablosy - nawet, nawet. Miało to swój urok. Bez rewelacji, ale w swoim gatunku chyba nie było lepszej pozycji.

WoW - ojoj. To kwientesencja czego nie cierpię w MMO :) Grind, brzydka infantylna grafika, gear nad skill, itp.

SCII - nie grałem i nie zagram.

Diablo III - nie grałem, nie zamierzam w najbliższej przyszłości. Powiedziałbym że kupię kiedyś jak stanieje, ale znając Blizza nastąpi to za 5-6 lat.

Ad meritum satysfakcyjne.

Lubię jak gra stawia przede mną wyzwania. Dobrze jeśli nie są one natury technicznej, czyli nie utrudnia obsługą.
Nie przepadam za zbytnimi ułatwieniamia w postaci quest markerów i strzałek. Aczkolwiek mowy nie ba bym je wyłączał w takim falloucie czy TES. Po prostu kiedyś enpec mówił: "skarb jest pod wysokim drzewem przy dwu wzgórzach między którymi widać rano słońce". Dało się znaleźć. Dziś mówi "jest skarb" i pojawia się znacznik. Bez niego ni huhu :)
24-07-2012 07:42
Malaggar
   
Ocena:
0
Nie wiem, czy taki wyjątek, skoro już trzy osoby pod tym wpisem mają takie samo zdanie (Ty, Albio i ja - z gier Blizzarda lubię tylko Diablo jedynkę).
24-07-2012 07:46
FireFrost
   
Ocena:
0
Gry Blizzarda można lubić, albo nielubić, ale - czy to się komuś podoba, czy nie - są fenomenem. Nie wiem jak teraz, ale jeszcze w 2011 roku nie było problemów ze znalezienieniem ludzi do gry w Starcraft: Brood War. Rok wydania: 1998. Starcraftowi 2 wróżę podobny sukces.

I za co wy tak tego Starcrafta nielubicie? Toż to zajebistość sama w sobie - nie dość, że gracz ma ogrom różnorodnych strategii do wykorzystania (nie ma tej jednej, jedynie słusznej), to jeszcze jest balans i to mimo tego, ż strony konfliktu się różnią, i to mocno.

Jak ktoś nie lubi multi, to SC2 daje radę nawet w singlu - tak zróżnicowanych misji nie widziałem w żadnym innym RTSie.
24-07-2012 10:31
Indoctrine
   
Ocena:
+1
Fenomenem są - tego nie sposób zanegować. Najbardziej nie rozumiem jak przez tyle lat tyle milionów ludzi może tłuc w WoWa :) Teraz z nowym dodatkiem pewnie znów o 2-3 miliony na jakiś czas liczba graczy wzrośnie.

SC jest po prostu nudny a taktyka może nie jest jedna, lecz też bym nie przesadzał z tym ogromem. Zazwyczaj sprawdza się kilka schematów i tyle.
24-07-2012 11:03
Dagobert
   
Ocena:
0
Zgadzam się z notką – SC2 jest świetną grą, szczególnie w grze 1na1, kiedy to każdy 10-20 minutowy pojedynek wymaga maksymalnego skupienia, dając w zamian mnóstwo satysfakcji właśnie. Dodatkowo, w porównaniu do SC1 jest dużo przyjaźniejszy w obsłudze gry. Jak zostało wspomniane przez FireFrosta – łatwy do nauki ciężki do wymasterowania. Zmiana tempa rozgrywki na szybsze, przy możliwości automatyzacji części czynności, spowodowały, że znikło uczucie irytacji w multi, jakie miałem grając w SC1.
Sympatyczny jest podział na ligi. Dzięki temu trafia się na graczy o podobnych umiejętnościach i gra fajne gry, nawet jeśli to się robi, tak jak ja, od czasu do czasu i bez małpiej zręczności.
SC2 od czasu premiery zdał egzamin i spełnił swoje zadanie wypierając SC1 ze sceny e-sportowej, w końcu nawet w Korei. Jak pokazują zawodowcy, schematów jest zdecydowanie więcej niż kilka;).

Podsumowując: SC2 jest dla mnie fantastycznym RTSem, w 1na1 najlepszym. Ale Supreme Commander był lepszą strategią ;).
24-07-2012 11:14
FireFrost
   
Ocena:
0
Hm... może za jakiś czas postaram się wobec tego przedstawić na czym polega fenomen Starcrafta i ile tak naprawdę rzeczy w tej grze działa. Jako osoba, która ostro tłucze mam jako takie rozeznanie, możecie mie wierzyć ;)
24-07-2012 11:14
~plepleple

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
Nie wszyscy tez musza kochac rtsy.
24-07-2012 11:15
oddtail
   
Ocena:
+1
Fajna notka. I zgadzam się z nią. Nie w kwestii Starcrafta, bo w SC2 nie grałem, a SC1 w single player jest banalny i lame, a w multiplayer nigdy nie zdołałbym nauczyć się w niego grać.

Zgadzam się natomiast kwestii tendencji do robienia gier nie stanowiących wyzwania, tylko zabawkę do oglądania.

Dlatego właśnie grywam w roguelike'i ;P
24-07-2012 11:37
Dark Sage
   
Ocena:
0
Gry blizza były, i są, dlej bardzo rajcowne, choc nie tak kultowe jak kiedyś. Ja się na pierwszym Warcrafcie wychowywałem, pocinając przy okazji w wolfa. Dzisiaj dalej potrafię znaleść gry, które mnie rajcują. W starcrafta też tłukłem. Za to nie zmiennie nie mogę wybaczyc blizzowi za zrobienie WoWa, przez co przez wiele lat był nieobecny na moim poletku gier. Po prostu takich MMO nie trawię. :]
24-07-2012 12:38
Malaggar
   
Ocena:
+1
Pamięta ktoś jeszcze, że Blizzard planował zrobić przygodówkę w świecie Łorkrafta?
24-07-2012 12:42
Dark Sage
   
Ocena:
0
Powiem więcej, ta gra była niemal skończona i jakiś ruski serwis ma jej działającą wersję. Na YT można zobaczyć fragmenty gry. Ostatecznie zdecydowali się jednak na książkę :]
24-07-2012 15:06

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.