» Recenzje » Sandman. Preludia i nokturny

Sandman. Preludia i nokturny


wersja do druku
Sandman. Preludia i nokturny
We współczesnym świecie mamy dostęp do niemal nieograniczonej liczby dóbr kultury. Książki, filmy i komiksy ukazują się dużo szybciej niż bylibyśmy w stanie czytać, a jeżeli spojrzeć również na zagraniczne rynki, łatwo zupełnie zgubić się w potoku nowości, nie mówiąc już nawet o starszych pozycjach. Są jednak dzieła, które mimo tego przyciągają niesłabnącą uwagę szerokiej publiczności. Szczególnym fenomenem jest Sandman, jeden z tych komiksów, które w latach dziewięćdziesiątych skutecznie utrwaliły pozycję komiksu jako pełnoprawnej gałęzi sztuki, zdobywając wiele prestiżowych nagród i podbijając serca czytelników wcześniej omijających to medium.

Autor komiksu podjął się trudnej sztuki stworzenia dzieła łączącego w sobie elementy wielu całkowicie odmiennych kultur, a przy tym fabularnie wciągającego i stylistycznie spójnego. Cykl, którego polskojęzyczna wersja zagościła na rynku po raz pierwszy w 2002 roku, od razu wzbudził zrozumiałe zainteresowanie czytelników. Na szczęście w Polsce dostępna jest już cała seria, choć nakład niektórych tomów praktycznie się wyczerpał. Preludia i nokturny to wydana przed dwoma laty w twardej okładce reedycja początkowych ośmiu odcinków.

Choć od premiery oryginału minęły prawie dwie dekady, wizualna strona komiksu wciąż robi pozytywne wrażenie. Przygotowane przez Dave'a McKeana okładki to samodzielne dzieła sztuki, wykonane przy użyciu wielu różnych technik. Cykl nie ma stałych rysowników, poszczególne tomy różnią się więc stylem wykonania, nie schodząc jednak poniżej zadowalającego poziomu. W Preludiach i nokturnach rysunki świetnie oddają klimat wydarzeń, spełniając swoją główną rolę. Należy jednak uczciwie przyznać, że niektóre z nich pozostawiają pewien niedosyt.

Najważniejszą zaletą komiksu, która przesądziła o sukcesie serii, jest niesamowita fabuła. Na początku akcja Sandmana osadzona jest jeszcze w świecie zamieszkanym przez klasycznych bohaterów wydawnictwa DC, m.in. Johna Constantine'a czy Doktora Destiny (ich znajomość nie jest w żadnym stopniu niezbędna). Stopniowo zdajemy sobie jednak sprawę z niezwykłości i epickości opowieści, w jaką wkraczamy. Uniwersum Sandmana, władcy snów o mocy przewyższającej siły bogów, jest tworem pełnym uroku i nowatorskim, będąc zarazem świetnym tłem dla historii.

Samego Morfeusza poznajemy tutaj podczas powrotu do władzy w swojej domenie, po tym jak wyzwolił się z trwającego dziesięciolecia więzienia. Okazuje się, że jego artefakty zostały skradzione, a świat niepokojąco się zmienił, czego rozmaite konsekwencje okażą się kluczowe dla dalszej fabuły. Podczas odzyskiwania straconej mocy i wpływów, bohater będzie musiał stawić czoła licznym wyzwaniom. Niektóre, takie jak odebranie jednemu z diabłów potężnego hełmu, będą od niego wymagały podjęcia sporego ryzyka.

Jeszcze ciekawsze są jednak momenty, gdy władca snów spotyka się z ludźmi, którzy (z nielicznymi wyjątkami) są wobec jego mocy zupełnie bezradni. Spierają się w nim wówczas dwie natury – jedna, obiektywnego i niewzruszonego bytu, dla którego pojedynczy śmiertelnicy nie mają żadnego znaczenia, i druga, bardziej empatyczna i osobowa, chcąca czasem nagiąć odwieczne zasady. Konflikt ten, widoczny już w Preludiach i nokturnach, staje się potem jednym z najważniejszych tematów serii.

Na fabułę Sandmana składa się wiele, często w dużym stopniu niezależnych, opowieści. W Preludiach i nokturnach wydarzenia tworzą jeden ciąg, ale niektóre z kolejnych tomów zawierają krótsze historie umieszczone w tym niezwykłym świecie, czasem nawet bez bezpośredniego udziału samego Władcy Snów. Dzięki temu autor wprowadził wiele wątków i bohaterów, co pozwala w pełni docenić niezwykły kunszt, z jakim wykorzystuje on mity, baśnie i rozmaite motywy literackie.

Pewne zmiany zachodzą także w klimacie komiksu. Preludia i nokturny to pogranicze fantasy i horroru, choć w następnych tomach cykl płynnie przechodzi w rodzaj współczesnej baśni. Udane połączenie codzienności z niezwykłością, charakterystyczne dla Gaimana, jest jednym z głównych atutów dzieła. Zyskuje ono na sugestywności tym bardziej, że najczęściej powiązane jest z tematyką snów – które istotnie są fantastycznym elementem w życiu każdego człowieka. Jednocześnie nie występuje tu częsta w fantastyce dominacja warstwy nadnaturalnej nad bardziej przyziemną. Zwykłe, ludzkie problemy, nie tylko nie tracą na znaczeniu, ale dzięki niezwykłym okolicznościom stają się bardziej wyraziste. Wszystko to składa się na poważną, ale i wciągającą lekturę.

Mnogość odwołań do wątków kultury, od religii i mitologii, poprzez Szekspira i innych pisarzy, aż po komiksy o superbohaterach sprawia, że Sandmana można nazwać wymarzoną pozycją dla erudytów. Gaiman nie zapożycza jednak bezmyślnie, często rzucając nowe spojrzenie na wiele klasycznych historii i mistrzowsko wpisując je w całość wykreowanego świata. Wykształcenie i oczytanie nie jest niezbędne, aby śledzić losy Morfeusza, ale niewątpliwie pozwala czerpać z lektury jeszcze więcej satysfakcji.

Sandman jest pozycją obowiązkową dla wszystkich zainteresowanych współczesną fantastyką. Dzieło Neila Gaimana to magiczna mieszanka wciągającej fabuły, kreatywnego wykorzystania istniejących opowieści i nierzadko poważnej refleksji na temat ludzkiego życia, od której zacząć można przygodę z ambitniejszym komiksem. Niesamowity klimat sennego świata na długo oczaruje wyobraźnię każdego czytelnika.
9.5
Ocena recenzenta
8.48
Ocena użytkowników
Średnia z 20 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Sandman. Preludia i nokturny
Scenariusz: Neil Gaiman
Rysunki: Sam Kieth, Mike Dringenberg, Malcolm Jones III
Wydawca: Egmont Polska
Data wydania: lipiec 2006
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Liczba stron: 236
Format: 17x26 cm
Oprawa: twarda, kolorowa
Papier: kredowy
Druk: kolorowy
Cena: 69 zł



Czytaj również

Sandman. Preludia i nokturny
Komiks z Krainy Snów
- recenzja
Sandman: Noce nieskończone
Bracia i siostry Snu
- recenzja
Sandman. Refleksje i przypowieści
Wariacje na temat snu
- recenzja
Sandman. Senni łowcy
Za parawanami snu
- recenzja
Sandman #15-16: Panie łaskawe, część 1 i 2
Sen nocy ostatniej
- recenzja
Ocean na końcu drogi
Gdyby Lovecraft pisał baśnie
- recenzja

Komentarze


Siman
   
Ocena:
0
Cóż tu wiele powiedzieć - tego twórcy nie da się niedocenić. Mnie zawsze urzeka jego zdolność do tworzenia charakterystycznych, choć przy tym często zupełnie zwyczajnych postaci tła i umieszczanie ich historii między właściwą fabułą nie sprawiając jednocześnie wrażenia nadmiaru wątków. Bogactwo tła i magia historii głównych protagonistów przyciągają niesamowicie.
18-08-2008 01:52

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.