Outpost 2
» Recenzje » Samozwaniec. Tom 1 - Jacek Komuda

Samozwaniec. Tom 1 - Jacek Komuda


wersja do druku

Na Moskwę! Po tron, skarby i... gorzką prawdę

Autor: Redakcja: Marcin 'malakh' Zwierzchowski

Samozwaniec. Tom 1 - Jacek Komuda
Nastał rok pański 1604, a nijakie znaki na niebie i ziemi nie zwiastowały nadzwyczajnych okoliczności, jakie miał ów czas przynieść. Szarańcza nie wyroiła się z Dzikich Pól, nie zdarzyło się też wielkie zaćmienie słońca ani przelot komety. Krzyże ogniste nie świeciły w obłokach nad Warszawą ani innym miastem, rozległych krain Rzeczypospolitej nie nawiedziły też żadne anomalie pogodowe. Jednakowoż bez pomienionych zwiastunów zaszła rzecz zgoła niesłychana. Stało się mianowicie, że z końcem lata z ziem wschodnich Korony Polskiej wyruszyła zbrojna wyprawa, której celem była daleka Moskwa. Zamiarem zaś tych, co ową eskapadę przedsiębrali, było osadzenie na kremlowskim tronie domniemanego carewicza Dymitra, któren odnalazł się był rok wcześniej na dworze księcia Adama Wiśniowieckiego w Brahimiu. Prawdą jest, że Sejm, król i hetmani oficjalnie opowiedzieli się przeciw angażowaniu w moskiewską awanturę. Ale nie powstrzymało to skleconej naprędce przez kilku magnatów armii przed ruszeniem na wschód. Spiritus movens całego zamieszania był zaś wojewoda sandomierski Jerzy Mniszech, który upatrywał w Dymitrze zięcia, swatając mu swą nadobną córkę Marynę.

W takich historycznych realiach osadził akcję swojej najnowszej powieści imć Jacek Komuda, zawołany piewca świetności Polski szlacheckiej, twórca pasjonujących easternów, tudzież opowieści przygodowych innego autoramentu. Swoim zwyczajem wspomniane realia uczynił wielce atrakcyjnym tłem dla rozegrania dramatów i komedyj, w których główne role odgrywają polscy panowie bracia, równie chętni do wypitki, jak i do wybitki, gustujący we wdziękach niewieścich, ale bardziej od tychże miłujący swoje konie, szable i huk wiatru w uszach podczas szarży na nieprzyjacioły. Autor opisuje tychże bez szczególnego patosu i zadęcia, ale też bez nadmiernego moralizowania – z pełną świadomością, że byli częścią swoich czasów i nie można ich dzisiaj oceniać w oderwaniu od ówczesnych uwarunkowań. Dzięki temu udaje się panu Komudzie tworzyć postaci niezwykle żywe, o nietuzinkowych charakterach, pełne wszelakich emocji, przeklinające w nerwach najgrubszymi słowy, modlące się żarliwie w potrzebie i szczerze radujące w uniesieniu.

Najbardziej wyrazistą postacią jest Jacek Dydyński, stolnikowic sanocki, zawołany rębajło i niepokorny żołnierz, pierwsza szabla województwa ruskiego. O bohaterze owym autor napisał już był niejedno. Tym razem – w pierwszym tomie trylogii Orły na Kremlu – poznajemy Dydyńskiego w jego młodych latach, kiedy po powrocie z wojny inflanckiej stara się o uzyskanie należnej mu części ojcowizny. Traf chce, że w drodze do domu, w którym ducha oddaje jego rodzic, Jacek ratuje życie pyszałkowatemu młodzieniaszkowi. Tenże podaje się za odnalezionego Dymitra, syna i prawowitego następcę cara Iwana Groźnego, oczekując od polskiego szlachcica okazania czci i szacunku. Jednak Jacek, zgodnie ze swoim niepokornym charakterem, kpi sobie i stroi żarty z wyrwanego z łap porywaczy młodzieńca, czym oczywiście obraża do żywego jego carski majestat. Okoliczność ta okazuje się później nader kłopotliwa, kiedy Jacek - w wyniku rodzinnych intryg - zmuszony zostaje do przyłączenia się do wspominanej już wyprawy na Moskwę, która ma zwrócić Samozwańcowi należną mu carską koronę.

Lektura spisanej ręką pana Komudy historii wciąga niczym moczary w litewskiej kniei i na długi czas pozwala zapomnieć o Bożym świecie – dużo skuteczniej niż wypicie podejrzanego ziołowego naparu, uwarzonego przez szpetną szeptuchę, co gnieździ się w ukrainnych ostępach i wąwozach. Wraz z Dydyńskim i jego kamratami tudzież całkiem pokaźną czeredą antagonistów przenosimy się do świata zupełnie odmiennego, który z kart powieści przenika wprost do naszego umysłu i serca. Tutaj szlachetność zupełnie na serio wadzi się z podłością i występkiem, granice osobistej fantazji wyznaczane są jedynie przez siłę ramienia dzierżącego ostrą szablę, człowiek rycerskiego stanu sam sobie jest panem, a honor dla jednych wart jest więcej niż życie, dla innych zaś pozostaje jedynie pustym słowem. Akcja opowieści to rwie z kopyta, to zwalnia dla nabrania oddechu, by wnet poczynić nagły, a zgoła niespodziewany zwrot w zupełnie nowym kierunku. Potyczki, zbrojne zwady, pojedynki, nocne podchody, okrutne tortury, romanse, amory, biesiady, pijatyki i wszelakie inne przygody wypełniają opasły tom Samozwańca po same brzegi. Tylko czystej fantastyki jest tam jak na lekarstwo. Może jeszcze nieco brakuje zarysowania szerszej panoramy historycznej, która dla osób mniej zorientowanych w dziejach Rzeczypospolitej byłaby nieocenioną pomocą w orientowaniu się w labiryncie opisywanych wydarzeń. To jednak charakterystyczna cecha książek pana Jacka – na świat w nich ukazany patrzymy nie tylko oczami ich bohaterów, ale też i wiemy o owym świecie nie więcej niż oni sami.

Na koniec należy rzec zdecydowanie, iż Jacek Komuda jest w dziedzinie współczesnej prozy historycznej niekwestionowanym prekursorem. Konsekwentnie wykorzystuje ogromny potencjał polskiej historii, zaszczepiając w narodzie zamiłowanie do niej, które w ostatnich czasach upada pod wpływem martyrologicznych obchodów kolejnych rocznic dziejowych klęsk i niepowodzeń. Przy tym autor obficie dostarcza czytającym zacnej rozrywki najprzedniejszego sortu, podanej w atrakcyjnej oprawie i wyważonych proporcjach. Może nieco dziwić, że pisarz nie dochował się jeszcze gromady naśladowców. Z jednej strony trochę szkoda, bo zdrowa konkurencja pozytywnie wpływa na jakość pisarskiego rzemiosła. Z drugiej jednak strony może to znaczyć, że tworzenie tego rodzaju prozy wcale nie jest takie łatwe i jeszcze bardziej trud panajackowy doceniać należy.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
8.26
Ocena użytkowników
Średnia z 31 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Samozwaniec
Cykl: Orły na Kremlu
Tom: 1
Autor: Jacek Komuda
Autor okładki: Dark Crayon, Mariusz Kozik
Autor ilustracji: Krzysztof Brojek
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 1 lipca 2009
Liczba stron: 488
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki
ISBN-13: 978-83-7574-039-4
Cena: 34,90 zł



Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

~

Użytkownik niezarejestrowany
    Dla pasjonatów.
Ocena:
0
Zmarnowana szansa Pana Komudy na wejście w poważne pisarstwo.
temat wielki, a wykonanie? Cóż...
Pasjonatom oddanym idei Sarmackiej, wielbicielom niuansów ówczesnego życia się spodoba, a reszcie?
Wystarczy wejść do Empiku i zobaczyć jak od lipca znika z półek( czyli niewiele)Fabryka zaś wyłożyła ogromne pieniądze na marketing i często Samozwaniec zajmuje kilka półek, do tego fabryka zadbała i reklamę w internecie i serwisach tematycznych. Sprzedać na święta się sprzeda gdyż Empik nie towaru, a tu coś kupić trzeba na prezent dla dzieciaka.
Ale szkoda wykonania i zmarnowanej szansy.
31-10-2009 10:32
E_elear
   
Ocena:
0
Mnie tam nowa książka pana Komudy jak najbardziej odpowiada (może dlatego, że jestem pasjonatem idei sarmackiej) i przypuszczam, że spodoba się każdemu czytelnikowi któremu przypadły do gustu Jego wcześniejsze pozycje.
Ps. Nie wie może ktoś, na ile zaplanowany jest ten cykl i kiedy można spodziewać się kolejnej części.
04-11-2009 10:54
CE2AR
   
Ocena:
0
Na stronie http://www.samozwaniec.info/ Komuda mówił coś o bodajże 3 tomach.
Poza tym, wspominał, że teraz wydany będzie "banita" (inna książka w klimatach sarmackich), a samozwaniec później, czyli nieprędko ;)
05-11-2009 14:25
E_elear
    Dzięki za link
Ocena:
0
O jak w klimatach sarmackich w wydaniu pana Komudy to kupuję, może być i "Banita". Szczególnie, że bohater się nie zmienia a i klimat mrocznego thrillera historycznego jak najbardziej mi odpowiada. I to wszystko już w marcu AD 2010.
06-11-2009 10:23

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.