string(15) ""
» Blog » Rzeczy, które robię z książkami
14-06-2012 21:07

Rzeczy, które robię z książkami

Odsłony: 32

Rzeczy, które robię z książkami

Czy­li kil­ka słów o mo­ich książ­ko­wych zwy­cza­jach.

 

1. Ku­pu­ję, bo ład­ne. Mam książ­ki, któ­rych ni­gdy nie prze­czy­tam (bo nie znam ję­zy­ka, bo są nud­ne) ale mu­sia­łam je ku­pić ze wzglę­du na wa­lo­ry es­te­tycz­ne. I od­wrot­nie – mie­wam pro­ble­my z ku­pie­niem książ­ki, któ­rą chcę prze­czy­tać, je­śli jest nie­chluj­nie zło­żo­na lub źle wy­dru­ko­wa­na.

 

2. Zdzie­ram ce­nę. Nie zno­szę, kie­dy cena jest przy­kle­jo­na do okład­ki. Więk­szy pro­blem sta­no­wią książ­ki z dru­giej rę­ki. Bu­ki­ni­ści ko­ło dwor­ca za­wsze na­kle­ja­ją swo­ją ce­nę na ce­nę ory­gi­nal­ną. Zdzie­ra­nie dwóch warstw klu nie jest ła­twe. Naj­lep­sze pod tym wzglę­dem są książ­ki z Mas­so­li­tu – ceny ni­gdy nie są na­kle­ja­ne, ale wy­pi­sy­wa­ne ołów­kiem po we­wnętrz­nej stro­nie okład­ki. Nie czu­ję po­trze­by ich wy­ma­zy­wa­nia.

 

3. Czy­tam not­kę o au­to­rze i zu­peł­nie igno­ru­ję blur­by. Choć mam sła­bość do rze­czy z hi­sto­rią, a jak się nie­daw­no do­wie­dzia­łam, blur­by ma­ją swo­ją hi­sto­rię, i tak ich nie czy­tam. Je­śli to po­wieść lub zbiór opo­wia­dań, to lu­bię wie­dzieć o fa­bu­le jak naj­mniej, a blurb za­wsze zdra­dza po­cząt­ko­wą jej część.

 

4. Roz­pra­so­wu­ję roz­kła­dów­ki. Wiem, że są lu­dzie, któ­rzy tego nie ro­bią (być mo­że jest ich na­wet więk­szość). Nie­któ­re książ­ki Ar­tu­ra albo Oli wy­glą­da­ją, jak­by ni­gdy nie by­ły czy­ta­ne. Ja za­wsze po otwar­ciu książ­ki prze­cią­gam dło­nią przez śro­dek roz­kła­dów­ki, że­by się le­piej otwie­ra­ła. I tak stro­na za stro­ną.

 

5. Rozbieram je z obwolut. Projektowanie obwolut to wielka przyjemność – tworzenie różnych gier znaczeniowych pomiędzy okładką i obrolutą (jak ostatni Murakami Chipa Kidda), ale ich używanie to mordęga. Zsuwa się, wygina. Podczas gdy w Dobrych Wydawnictwach w Cywilizowanych Krajach obwoluta z definicji jest tymczasowa – przyciąga wzrok w księgarni, a potem jest wyrzucana, żeby ujawnić klasyczną, odporną na zmiany trendów oprawę. 

 

6. Ba­zgram. Pod­kre­ślam, sma­ru­ję po mar­gi­ne­sach. Dla­te­go lu­bię du­że, es­te­tycz­ne mar­gi­ne­sy. Ab­so­lut­nym hi­tem pod wzglę­dem ich roz­mia­ru by­ły Za­ślu­bi­ny Kad­mo­sa z Har­mo­nią­ wy­da­ne przez Znak. Nie, nie mam opo­rów przed „znisz­cze­niem” książ­ki. Prze­cież po to są mar­gi­ne­sy! Że­by by­ła prze­strzeń na pal­ce (trzy­mam książ­kę, a pa­lu­chy nie za­sła­nia­ją tek­stu, więc moż­na czy­tać) i na no­tat­ki. Cza­sem, kie­dy tra­fiam na iry­tu­ją­ce błę­dy, po­pra­wiam je, sta­wia­jąc zna­ki ko­rek­tor­skie. Ale ro­gów nie za­gi­nam. Za­wsze uży­wam za­kła­dek (a znam ta­kich, co po pro­stu za­pa­mię­tu­ją nu­mer stro­ny).

 

7. Po­rzu­cam, na rzecz in­nych. Wła­ści­wie za­wsze czy­tam kil­ka ksią­żek na raz, naj­le­piej z róż­nych dzie­dzin. Ja­kaś po­wieść, ja­kiś esej albo po­ezja, coś o di­zaj­nie. Ale za­wsze wszyst­ko koń­czę. Za­bi­ja mnie po­czu­cie obo­wiąz­ku.

Wasza kolej. Chcę po­znać cu­dze zwy­cza­je książ­ko­we.

 

Cross posted na moim typoblogu.

Komentarze


Repek
   
Ocena:
+4
Dużo moich książek to komiksy, ale w zasadzie na jedno wychodzi. :)

1. Wącham. Niektóre książki brzydko pachną, większość - farbą drukarską lub papierem - wybornie. Zauważyłem jednak, że złożone w dużej ilości w zamkniętym pokoju zbijają się w jakiś taki jeden dziwny aromat, niezbyt przyjemny. Dotyczy to składziku polterowego, gdzie dużo książek leży w kilku sztukach, są to świeże rzeczy. Gdy książki rozdzielić i ustawić normalnie, jak Pan Bóg przykazał, na półkach, zapach znika. Ciekawe.

2. Kiedyś bazgrałem, teraz już nie bardzo. Komiksów - z wiadomych względów - nie bazgrzę. A jak zerkam do starych książek, to czasem aż śmiech bierze, jakie pretensjonalne teksty się tam wypisywało w komentarzach na marginesach.

Z drugiej strony czytanie cudzej pobazgranej książki to jak czytanie dwóch książek. Bardzo ciekawe.

3. Ratuję. Nie lubię, jak książki się gdzieś walają, przepadają i są bezpańskie. To jak z ratowaniem małych kotków. Oczywiście problem jest taki sam jak z małymi kotkami - z czasem trudno znaleźć dla nich wolne miejsce.

[Supernotka, wrzucaj więcej :)]
22-06-2012 01:41
Marigold
   
Ocena:
+2
1. Jak się przyznałam w pierwszym poście, jadam nad książkami - ostatnio rzadziej, bo śniadania kupuję w drodze do pracy, gdzieś między metrem a pociągiem w kierunku Otwocka (przy okazji kawa na Śródmieściu całkiem niezła i panie spontanicznie reagują na okrzyk: mam pociąg za dwie minuty!); obiady jem w pracy w towarzystwie, a kolacji nie jadam;
2. Piję nad książkami - spora część nosi ślady zasuszonej kawy, a raz udało mi się zalać, bodajże Europę sokiem, który wylał się z zasuszonego kaktusa;
3. Czytam w wannie, w komunikacji miejskiej wszelakiej, zdarza mi się wozić 600 stron Thorwalda w twardej oprawie w torebce;
4. Zaginam rogi - lubię zakładki, ale zazwyczaj zostają w jednej z pięciu książek, które czytam, więc zostaje zaginanie :)
25-06-2012 00:20
dzemeuksis
   
Ocena:
0
Ooo, właśnie tego tekstu szukałem, kiedy pisałem tę notkę.
31-08-2012 14:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.