string(15) ""
» Blog » Rzeczy, które robię z książkami
14-06-2012 21:07

Rzeczy, które robię z książkami

Odsłony: 25

Rzeczy, które robię z książkami

Czy­li kil­ka słów o mo­ich książ­ko­wych zwy­cza­jach.

 

1. Ku­pu­ję, bo ład­ne. Mam książ­ki, któ­rych ni­gdy nie prze­czy­tam (bo nie znam ję­zy­ka, bo są nud­ne) ale mu­sia­łam je ku­pić ze wzglę­du na wa­lo­ry es­te­tycz­ne. I od­wrot­nie – mie­wam pro­ble­my z ku­pie­niem książ­ki, któ­rą chcę prze­czy­tać, je­śli jest nie­chluj­nie zło­żo­na lub źle wy­dru­ko­wa­na.

 

2. Zdzie­ram ce­nę. Nie zno­szę, kie­dy cena jest przy­kle­jo­na do okład­ki. Więk­szy pro­blem sta­no­wią książ­ki z dru­giej rę­ki. Bu­ki­ni­ści ko­ło dwor­ca za­wsze na­kle­ja­ją swo­ją ce­nę na ce­nę ory­gi­nal­ną. Zdzie­ra­nie dwóch warstw klu nie jest ła­twe. Naj­lep­sze pod tym wzglę­dem są książ­ki z Mas­so­li­tu – ceny ni­gdy nie są na­kle­ja­ne, ale wy­pi­sy­wa­ne ołów­kiem po we­wnętrz­nej stro­nie okład­ki. Nie czu­ję po­trze­by ich wy­ma­zy­wa­nia.

 

3. Czy­tam not­kę o au­to­rze i zu­peł­nie igno­ru­ję blur­by. Choć mam sła­bość do rze­czy z hi­sto­rią, a jak się nie­daw­no do­wie­dzia­łam, blur­by ma­ją swo­ją hi­sto­rię, i tak ich nie czy­tam. Je­śli to po­wieść lub zbiór opo­wia­dań, to lu­bię wie­dzieć o fa­bu­le jak naj­mniej, a blurb za­wsze zdra­dza po­cząt­ko­wą jej część.

 

4. Roz­pra­so­wu­ję roz­kła­dów­ki. Wiem, że są lu­dzie, któ­rzy tego nie ro­bią (być mo­że jest ich na­wet więk­szość). Nie­któ­re książ­ki Ar­tu­ra albo Oli wy­glą­da­ją, jak­by ni­gdy nie by­ły czy­ta­ne. Ja za­wsze po otwar­ciu książ­ki prze­cią­gam dło­nią przez śro­dek roz­kła­dów­ki, że­by się le­piej otwie­ra­ła. I tak stro­na za stro­ną.

 

5. Rozbieram je z obwolut. Projektowanie obwolut to wielka przyjemność – tworzenie różnych gier znaczeniowych pomiędzy okładką i obrolutą (jak ostatni Murakami Chipa Kidda), ale ich używanie to mordęga. Zsuwa się, wygina. Podczas gdy w Dobrych Wydawnictwach w Cywilizowanych Krajach obwoluta z definicji jest tymczasowa – przyciąga wzrok w księgarni, a potem jest wyrzucana, żeby ujawnić klasyczną, odporną na zmiany trendów oprawę. 

 

6. Ba­zgram. Pod­kre­ślam, sma­ru­ję po mar­gi­ne­sach. Dla­te­go lu­bię du­że, es­te­tycz­ne mar­gi­ne­sy. Ab­so­lut­nym hi­tem pod wzglę­dem ich roz­mia­ru by­ły Za­ślu­bi­ny Kad­mo­sa z Har­mo­nią­ wy­da­ne przez Znak. Nie, nie mam opo­rów przed „znisz­cze­niem” książ­ki. Prze­cież po to są mar­gi­ne­sy! Że­by by­ła prze­strzeń na pal­ce (trzy­mam książ­kę, a pa­lu­chy nie za­sła­nia­ją tek­stu, więc moż­na czy­tać) i na no­tat­ki. Cza­sem, kie­dy tra­fiam na iry­tu­ją­ce błę­dy, po­pra­wiam je, sta­wia­jąc zna­ki ko­rek­tor­skie. Ale ro­gów nie za­gi­nam. Za­wsze uży­wam za­kła­dek (a znam ta­kich, co po pro­stu za­pa­mię­tu­ją nu­mer stro­ny).

 

7. Po­rzu­cam, na rzecz in­nych. Wła­ści­wie za­wsze czy­tam kil­ka ksią­żek na raz, naj­le­piej z róż­nych dzie­dzin. Ja­kaś po­wieść, ja­kiś esej albo po­ezja, coś o di­zaj­nie. Ale za­wsze wszyst­ko koń­czę. Za­bi­ja mnie po­czu­cie obo­wiąz­ku.

Wasza kolej. Chcę po­znać cu­dze zwy­cza­je książ­ko­we.

 

Cross posted na moim typoblogu.

Komentarze


Marigold
   
Ocena:
+3
A nie jesz i nie pijesz nad książkami? ;) Któraś moja Chmielewska nosi ślady pomidorowej :)
14-06-2012 21:53
Ezechiel
   
Ocena:
+3
1. Rzucam. Czytam kilka na raz, te słabsze zostawiam na boku lub wyrzucam.
2. Kategoryzuję. Mam dwie półki z klasyką fantastyki i co jakiś czas robię pogrom w pierwszych szeregach. Wkrótce wejdzie Reynolds a pewnie wyleci Tolkien.
3. Zdradzam. Jeśli mam w plecaku jakąś książkę to i tak na bank sięgnę po to co czyta Żona, to co znajdę w świetlicy czy w pracy.
4. Uwielbiam stare książki z dziwnych dziedzin - np. podręczniki gimnastyki z lat 80 czy przeglądy wojskowe z lat 60.

Obwoluty - won. Jakoś mam problemy z ich wyrzucaniem, ale zdejmuję je zaraz po zakupie.

Ja czytam prawie wszystko co znajdę o książce.
14-06-2012 21:56
Senthe
   
Ocena:
+3
1. Kupuję z sentymentu do kolekcji. Większości książek kupionych w ogóle nie czytam, bo przeczytałam je już wcześniej.
2. Jeśli już kolekcjonuję, nie obchodzi mnie pasujące do czegokolwiek wydanie. Nie chwalę się ładnymi rządkami na półce, interesuje mnie konkretny tytuł konkretnego autora.
3. Za to bardzo obchodzi mnie tłumaczenie.
4. Nienawidzę zginania i bezczeszczenia integralności cielesnej książki. Staram się nie odkładać ich na podłogę i delikatnie przenosić w plecaku. Książka rzecz święta.
5. Najczęściej w ogóle nie zaczynam, jeżeli nie mam szczerego zamiaru skończyć.
6. Zabieram jakieś cholerne umarłe egzemplarze Słowackiego z biblioteki szkolnej i potem nie mam bladego pojęcia, co z nimi zrobić...
14-06-2012 22:18
Theta-
   
Ocena:
+2
1. Dzielę książki na takie, które chce mieć w e-booku i na takie, które wolę na papierze. Poza oczywistym kryterium, jakim jest oprawa graficzna, podział jest irracjonalne.

2. Nie patyczkuję się z książkami, ale jest mi przykro, gdy zniszczę jakąś. Mam dużo książek zniszczonych przez deszcz, tłuszcz z posiłków, z połamanymi okładkami i pogiętymi stronami. Na myśl o pisaniu po marginesach jeżą mi się włosy na głowie, ale w antykwariatach często kupuje popisane przez kogoś książki, nawet jeśli nie interesują mnie same w sobie.

3. Zawsze zapamiętuję numery stron. Nie lubię zakładek.

4. Jeśli książki nie należą do serii, to układam je według klucza skojarzeń. Na przykład "Wojna Peloponeska" stoi obok "Barbarzyńcy w ogrodzie".
14-06-2012 22:23
Kamulec
   
Ocena:
+4
1. Nie kupuję z sentymentu do pieniędzy.
14-06-2012 22:27
Jade Elenne
   
Ocena:
+3
1. Jem i piję nad książkami. Ba, picie herbaty jest dla mnie nieodłącznym dodatkiem do lektury.
2. Nie zwracam uwagi na wydanie, choć preferuję książki w miękkiej okładce. Książki noszę ze sobą wszędzie (czytam w komunikacji miejskiej i kolejkach sklepowych), dlatego dość szybko nabierają wymiętoszonego wyglądu. Obwoluty zdejmuję (chociaż nie wyrzucam) i rozprasowuję rozkładówki.
3. Nie bazgrzę i niczego nie podkreślam (nawet ołówkiem). Nie używam zakładek, zapamiętuje numery stron.
4. Rozbicie przestrzeni życiowej na dwa miasta utrudnia kategoryzowanie książek, ale staram się je dzielić przynajmniej na te o historii PRL i te inne. Ustawiam je seriami z podobnych dziedzin, np. "W krainie PRL" stoi obok "Z archiwum Sejmu PRL" i "Monografii" IPN-u; różne tomy "Historii sztuki w Polsce" obok katalogów zabytków i pojedynczych książek o architekturze. W Warszawie mam też oddzielną półkę na książki o historii Szczecina i Pomorza Zachodniego.
5. Gromadzę powieści socrealistyczne i inne pamiątki ustroju minionego. Mam na przykład statut PZPR z 1976 r., kilka tomów dzieł Lenina czy "O Józefie Stalinie w związku z siedemdziesiątą rocznicą urodzin". Jeśli ktoś ma takie perełki na zbyciu, chętnie przygarnę.
6. Nigdy nie odczuwałam potrzeby posiadania autografu Sapka czy Dukaja, za to gromadzę książki i autografy ulubionych historyków. Marzy mi się komplet dzieł zebranych Dudka.
7. Czytam kilka książek jednocześnie - mniejsze i lżejsze zwykle traktuję jako lekturę "komunikacyjną", większe zostawiam na wieczór z herbatką.
14-06-2012 23:04
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
zalewam winem, kawą, herbatą -> zdarza się mi się co jakiś czas zniszczyć(?) w ten sposób książke
14-06-2012 23:13
earl
   
Ocena:
0
Ja tak już zniszczyłem od czytania "Trylogię" i "Quo vadis", że zamierzam kupić nowe wydania, bo tamte aż wstyd trzymać na półce.
14-06-2012 23:42
Alkioneus
   
Ocena:
+13
1. Czytam, ale ja zboczony człowiek jestem.
14-06-2012 23:46
Behir
   
Ocena:
0
1. Kupuję to co chcę przeczytać. Czasami chcę coś przeczytać, bo ma ładną okładkę, czasami dlatego, że czytałem resztę i mi głupio. Wolę miękkie oprawy i lubię mieć serie książek, które do siebie pasują.

2. Na półkach kategoryzuję językami i wydawnictwami, w wydawnictwach autorami, w autorach cyklami (ostatnio mnie wzięło na ustawianie tego jeszcze alfabetycznie).

3. Nie bazgrzę, nie zaginam stron, staram się nie tłuścić, książki noszę ze sobą możliwie dobrze zabezpieczone (szczelne zawinięcie w torbę z empiku zwykle wystarczy.

4. Swego czasu czytałem naraz książkę po angielsku i po polsku. Teraz staram się nie czytać jednej dopóki nie skończę drugiej, ale czasami jak mnie najdzie zbyt duża ochota, to robię w trakcie czytania jednej książki przerwę na inną.
14-06-2012 23:50
Scobin
   
Ocena:
+4
1. Jeżeli coś się da wypożyczyć w Bibliotece UW (a da się sporo), to to jest moje pierwsze źródło książek. Rzadko kupuję, choć ostatnio staje się to czasami potrzebne ze względu na chęć bycia bardziej na bieżąco z polską fantastyką. Ale na szczęście mam dużo fandomowych znajomych i zacząłem eksplorować możliwości pożyczania od nich. Beware!

2. Z trudem próbuję się przemóc do pisania na marginesach. Przez jakiś czas bazgrałem ołówkami, w tej chwili stopniowo przekonuję się do długopisu. (Ani jedno, ani drugie nie dotyczy książek pożyczonych).

3. Koniecznie czytam przy jedzeniu, w kolejce, w metrze (chyba że jestem bardzo, ale to bardzo zmęczony, względnie muszę przemyśleć coś pilnego), a i w pewnych innych kontekstach też. Doszedłem do tego, że dziwnie się czuję, jedząc śniadanie czy kolację bez książki w ręku (chyba że jem w pośpiechu).

4. Czasami czytam tylko jedną książkę naraz, czasami cztery. Tutaj chyba nie ma reguły.

5. Generalnie nie wpadłem jeszcze na możliwość zdejmowania obwolut.

6. Zakładki są zimne (cool), chętnie stosuję.

7. Alkioneus zdiagnozował i moje zboczenie.
15-06-2012 00:25
   
Ocena:
+1
1. Czasami nachodzi mnie ochota aby sporzadzic jakis katalog dla moich ksiazek. Po pierwszej setce zawsze rezygnuje. Ksiazki sa wiec co pewien czas przestawiane w jakiejs tam czesci np. tematycznie ale za kazdym razem inna ich czesc jest przestawiana.

2. Czasami zbieram niepotrzebne dla mnie ksiazki w jedna sterte ktora mam przekazac do bilioteki albo dla jakies szkoly. W czasie pkt 1 zawsze jakos sie odnajda na strychu w piwnicy czy tez wcisniete w kat. Ponownie laduja na kupce do oddania

3. Obwoluty zawsze gdzies znikaja i sladu po nich nie ma

4. W tej samej ksiazce zawsze znajduje strony, akapity, zdania itp ktorych wczesniej nie widzialem

5. Czytam tez gdy sie kapie. Pare ksiazek musialo sie wysuszyc.

6. Nie chodze do bibliotek bo nie oddaje ksiazek. Jak probowalem zawsze konczylo sie to duzymi karami finansowymi.

7. Mam pare starych wydan. Sa dla mnie moim skarbem.
15-06-2012 03:27
Krzemień
   
Ocena:
0
1. Mam słabość do kiepskiego, tandetnego i grafomańskiego fantasy spod znaku gier RPG. Mówiąc „kiepskie” mam na myśli książki gorsze od przygód Drizzta, np. czytadla na bazie gry Baldur’s Gate czy też tak ambitne dzieła jak D&D: Nieumarli albo D&D: Groźne Jaskinie.
2. Dbam o książki jak o dzieci. Większość moich książek mimo paru lat od wydania wygląda znakomicie.
3. Nie lubię pożyczać książek bo często wracają do mnie zniszczone.
4. Czytam opasłe tomiska w ciągu kilku godzin bez przerwy często zarywając noce.
5. Albo zapamiętuję numer ostatniej przeczytanej strony albo wkładam zakładkę z karty do M: tG, Doomtroopera lub Warcraft TCG, zakładki mi się nigdy nie kończą.
6. Często czytam książki w kiblu :-D
15-06-2012 09:27
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Na książki mam czas tylko w kiblu i w wannie.
Zastanawiam się, czy nie prościej będzie wstawić regał do łazienki.
15-06-2012 10:39
Ninetongues
   
Ocena:
+1
Kupuję, czytam, ostatnio zaginam rogi, nie interesują mnie okładki i wydania. Gniotę, psuję, wyświechtuję. Często uwalniam, nawet te ulubione. Pożyczam i nie oddają. Nawet zacząłem podpisywać je wewnątrz, ale tak średnio mi się chce. Do najlepszych wracam po kilka razy, przeciętne odstawiam. Prawie zawsze kończę, nawet jak gniot (Igrzyska Śmierci). Tymi trudniejszymi, bardziej artystycznymi lubię się delektować. Od paru lat czytam Gormenghast. Od roku: Viriconium.
Powieści przygodowe (młodzieżowe) łykam w dzień, dwa lub trzy. Czytam głównie w metrze.
Bardzo lubię książki słabe, ale oparte na fajnym pomyśle. Ponieważ są nieznane - można kraść.
Po ojcu odziedziczyłem trochę staroci. Don Volleheim, stare Kroki w Nieznane, Kilka części Diuny w podziemnym wydaniu (pisane na maszynie). Starożytnego Hobbita, który się rozpada...
I o, tak.
15-06-2012 11:42
lemon
   
Ocena:
+1
Nazywam się Guy Laramee, a to są rzeczy, które robię z książkami... z książek. ;)
15-06-2012 12:25
Kot
   
Ocena:
+6
1. Z rzadka, ale zdarza mi się. Dla mnie Książka to przede wszystkim treść, więc może być pożółkłym, zakurzonym stosem kartek i nici z oprawy, ale nadal jest Książką i będę ją czytał (nawet jeśli będzie mnie to kosztowało dwa dni ciężkiego kataru 'siennego' - mam alergię na roztocza kurzu domowego). W mojej skromnej kolekcji jest np. kilka koszmarnie zredagowanych i złożonych ze strasznymi błędami (1/4 książki wklejona do góry nogami), które zaczytałem niemal ze szczętem.
Z drugiej strony, większość książek które przeczytałem w życiu pochodziła z biblioteki, lub czytelni. Za czasów liceum spędzałem bitych kilka godzin w tygodniu na samym wypożyczaniu i oddawaniu we wszystkich dostępnych bibliotekach. Teraz więcej czytam książek spoza obiegu bibliotecznego, jednakże nadal niewiele kupuję. Na szczęście moja starsza siostra jest kolekcjonerką i nie ma za wiele czasu na czytanie. Stąd zwykle to od niej pożyczam, w rewanżu przekazując jej prawie wszystkie własne zbiory, przynajmniej z fantastyki. To dobry układ, bo u niej dużo lepiej traktuje się książki i ma więcej miejsca na półkach.

2. Mam podobne zwyczaje, ale zwykle jest to efektem zaczytania - jak mi coś zawadza na okładce, a metki z cenami zwykle tak mają, to mimowolnie się tego pozbywam, często orientując się, że coś mi się lepi do palców tak w połowie lektury. Ołówkowe ceny wewnątrz okładki mi nie przeszkadzają, nie zdarzyło mi się ich wymazywać.

3. Czytając książkę autora, którego znam nie potrzebuję blurbów. Jeśli nie znam autora, tym bardziej nie czytam, peerelowskie wydania nauczyły mnie tego we wczesnej młodości. Za to notki biograficzne są po to, żeby je przeczytać. Dużo więcej mówią o książce, niż marketingowane skróty z treści. I nie zawierają spoilerów.

4. Tylko, jeśli wygodne czytanie tego wymaga. Staram się, żeby książka była w jak najlepszym stanie, ale czytanie zawsze zostawia swoje ślady - zwykle w postaci lekko rozgiętego grzbietu i charakterystycznego wygięcia kartek. Lubię czytać stare książki, które takich zabaw nie wymagają - szyte i klejone grzbiety z luźnym wklejeniem tychże grzbietów pozwalają na swobodne czytanie. Szkoda, że już się tego nie praktykuje, ale cóż - pewnie to kosztuje.

5. Obwoluta przeszkadza w czytaniu, więc zwykle ląduje gdzieś na boku i nie zawsze wraca na swoje miejsce. Często później znajduję takie obwoluty, wciśnięte między książki. Obwoluty mają niezbyt miły zwyczaj pozostawania, nawet kiedy książka gdzieś zaginie - mam np. obwolutę z Ostatniego Bohatera T. Pratchetta, ale samą książkę ktoś sobie pożyczył 'na wieczne oddanie', niekoniecznie z moim błogosławieństwem.

6. Nie bazgram. Moja komoda zawiera dwie półki zeszytów w różnych rozmiarach, luźnych plików kartek i innych form kompostowania się notatek z ostatnich nastu lat. Większość z nich to notatki erpegowe, albo wywołane fascynacją tym, czy innym tematem. Korekty na książkach nie uprawiam zwykle, chyba że coś naprawdę razi moje poczucie estetyki, a ja spodziewam się sięgnąć po tą książkę ponownie. Ale podstawowym powodem zwykle jest to, że za to mi nie płacą. :|

7. Tylko nieliczne książki zdołały mnie na tyle do siebie zrazić, że odłożyłem je na bok, czy zwyczajnie zwróciłem bez przeczytania. Zwykle nie mam tyle czasu na czytanie, żeby marnować go na pozycje kiepskawe, czy zwyczajnie nudne. Chociaż jeśli przebrnę przez pierwszy rozdział, to zwykle czuję się zobowiązany dokończyć, jakbym zawierał jakąś podświadomą i niepisaną umowę czy to z autorem, czy to z samą książką. I nie raz miałem okazję dzięki temu zostać niezmiernie mile zaskoczony, nawet jeśli dotyczyło to jednej sceny, czy jednego akapitu. Strasznie męczyły w młodszym wieku style pisania mające na celu przebicie bariery cenzury - uniżony, płaszczący się przed Jedyną Słuszną Sowiecką 'prawdą' ton i odwołania do sloganów, frazesów i innych bękartów systemu i propagandy. Z wiekiem nauczyłem się je ignorować, a czasami nawet uważać za zabawne, czy dodające książce uroku - szczególnie jeśli autor otwarcie szydzi z nich, poprzez ich wykorzystywanie - to jest dopiero kunszt pisarski, obrócić ich własne słowa przeciwko nim w taki sposób, aby nie mogli nic z tym zrobić.
15-06-2012 12:31
nerv0
   
Ocena:
+5
1. Układam w kolumienki. Jak coś przeczytam to ląduje na stoliku i już się nie rusza aż do jakiegoś napadu manii sprzątania, która przychodzi raz na parę miesięcy. Po pewnym czasie układa się z tego fajny stosik i aż żal go rozbierać.

2. Przynajmniej raz do roku czytam Harryego Pottera. Koniecznie!

3. Za zakładki służą mi chusteczki higieniczne. W krytycznej chwili zawsze można się wysmarkać.

4. Czytam tylko wieczorem i w łóżku. Inaczej się nie da.
15-06-2012 13:42
Melanto
   
Ocena:
+2
1. Kupuję, bo lubię mieć swoje, lubię wracać kiedy chcę a nie kiedy akurat jest dostępna w bibliotece jednej, drugiej, trzeciej w powiecie. Kupuję te, które zrobiły na mnie wrażenie, te, które uzupełniaja mi serie. Nietrafione zakupy darowuję bibliotece. Nie lubię twardych okładek, bo zawsze jakaś książka w nią ubrana spadnie i mnie uszkodzi.
2. Śpię z książkami - tak ze trzy śpią zawsze w okolicy mej głowy, a jedna pod poduszką, o tych , które śpią obok na stoliku nie wspomnę. To znaczy wspomnę, kiedy stos urośnie i spadnie na mnie. Od pół roku śpi ze mną podręcznik do gramatyki historycznej, jakoś mi z nim wygodnie.
3. Robię ekslibrisy - każdy gatunek ma swój własny podtyp, elementem łączacym są inicjały.
4. Bazgrzę i zaginam kartki, ewentualnie używam biletów jako zakładek. Podkreślam cytaty, potem przepisuję do kajeta. W książkach z biblioteki podkreslam cytaty dla potomności. Jak coś mnie wyjątkowo zaciekawi, to zaczynam dyskusję - jedno zdanie komentarza ołówkiem. I po jakimś czasie pożyczam książkę znowu - zwykle odpisze parę osób.
5. Czytam w autobusie - jak nie mam książki, to dwadzieścia minut ciągnie się jak pół dnia. I czegoś mi wtedy brakuje. Czytam, kiedy prasuję i myję gary - zrobiono mi taki przenośny pulpicik. Niestety, ta przyjemnośc niekiedy kosztuje.
6. Czytam na głos co ciekawsze fragmenty tego, co akurat czytam osobie, która mi się nawinie. Na zachętę.
7. Czytam kilka książek na raz. Każdą ksiązkę, jaka zaczęłam, skończyłam - jeżeli nie za pierwszym razem, to za drugim, trzecim.
8. Kupuje książki na "zaś" i zawsze mam na półce przynajmniej jedną, której nei przezytałam. Tak na wszelki wypadek.
15-06-2012 15:47
Aure_Canis
   
Ocena:
+1
1. Porzucam ze względu na obrzydzenie filologicznymi kretynizmami.
17-06-2012 12:31

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.