» Blog » Rzecz, która o latach 90-tych powiedzieć należy:
16-01-2017 00:29

Rzecz, która o latach 90-tych powiedzieć należy:

W działach: offtopic | Odsłony: 523

Na blogu tym dość często pisze o latach 90-tych, w efekcie czego wysnuć można wniosek, ze czuję jakiegoś rodzaju sentyment do tej epoki, a być może nawet jestem jej zaślepionym fanbojem. Albo, że podążam za modą na nostalgię za latami 90-tymi, która narodziła się kilka lat temu. Otóż, mówiąc krótko i węzłowato: nie jestem, nie podążam i nie czuję. Przeciwnie: uważam, ze czasy te były dość kiepskie zarazem do życia, jak i zajmowania się jakiegokolwiek rodzaju hobby. I mimo wszystko dziś jest o wiele lepiej.

Dlaczego więc tak często się do nich odnoszę?

Czy dziś panuje „złota era”:

Po pierwsze nie zgodzę się, że obecnie żyjemy w „złotej erze” fandomów (pisze w liczbie mnogiej, bo fandomów, nawet w obrębie jednego hobby jest zwykle kilka). Jednak tej nie wyznaczyłbym na lata 90-te, ale jeśli już bym musiał, to na czasokres miedzy rokiem 1997, a 2008, czyli od momentu światowego rozpowszechnienia się Internetu do Globalnego Kryzysu. Od tego momentu mamy bowiem do czynienia z poważnymi, niekorzystnymi trendami, które nie pozwalają obecnej epoki nazwać złotą, a przeciwnie, stanowią istotny krok w tył. Trendy te to:

  • Zanik internetowej kultury darów na rzecz korporacyjnego modelu social media.
  • Pogłębiający się kryzys w Japonii odbijający się negatywnie na tamtejszym rynku gier i animacji oraz związany z tym spadek ich jakości.
  • Osłabienie i zubożenie zachodniej klasy średniej, będącej głównym, światowym konsumentem kultury.
  • Związane z tym skurczenie sie rynków dla Hobby Games: gier TCG, fabularnych i bitewnych, oraz znaczące ograniczenie ich oferty.
  • Starość i biologiczna śmierć wielu, klasycznych pisarzy Fantastyki oraz spowodowana tym luka pokoleniowa.
  • Zanik wszelkich kategorii cenowych gier poza AAA.
  • Postępująca casualizacja rynku gier.
  • Narodzenie się gatunku literatury uber-komercyjnej (te wszystkie „Zmierzchy”, „Greye” i inny syf)
  • Ogólna destabilizacja światowego systemu politycznego i dojście do władzy oszołomów.
  • Oraz coraz szersze postępy post-prawdy.

Oczywiście są i dobre strony obecnej epoki, jak rozwój polskiego game-devu, ekspansja gier Indie i powstanie kategorii Triple I, internet czy Seriale Nowej Generacji. Trendy te rokują duże szanse na przezwyciężenie nieciekawej sytuacji. No niestety obecnie znajdujemy się na samym dołku Cyklu Kondratiewa. Jest to najdłuższy cykl koniunkturalny o długości od 40 do 100 lat. Wychodzenie z niego zajmie nam w optymistycznym wariancie jeszcze 10-15 lat.

Lata 90-te jako czas do życia:

Polska wyszła z lat 80-tych, jako jeden z najbiedniejszych krajów Europy. Siła nabywcza obywatela naszego kraju wynosił zaledwie połowę siły nabywczej obywateli niebogatej koniec końców Czechosłowacji lub Jugosaławi, 2/3 mieszkańca Węgier lub Bułgarii lub 7/8 siły nabywczej Kubańczyka z tego samego okresu. Jednocześnie w kraju istniało też bardzo wysokie bezrobocie, które sięgało blisko 20 procent, przy czym nie było ono bynajmniej równomiernie rozłożone. O ile więc istniały miasta i regiony, gdzie nie było wysokie, to istniały też miejsca, gdzie jego odsetek przekraczał nawet 40 procent populacji.

Bardzo zła była też sytuacja na wsi, gdzie w latach 1990-1991, wskutek urynkowienia rolnictwa realne dochody na głowę spadły o około 40 procent, by potem odrastać przez następne dwadzieścia lat. Likwidacja PGR-ów skazała na bezrobocie i nierzadko nędzę blisko 2 miliony zatrudnionych w nich robotników rolnych.

Okres ten był nie tylko biedny, ale też i niebezpieczny. Pomijając bardzo aktywnie i jawnie działające podówczas gangi o charakterze mafijno-rozbójniczym popularna była też drobna przestępczość. Po okresie komuny społeczeństwo było skrajnie zdemoralizowane i zwyczajnie wszyscy kradli. Kradzieże te miały często postać zupenie głupią. Przykładowo pamiętam, że do szkoły podstawowej chodziliśmy ze specjalnie uszytymi workami z materialu (w roku 1990 plastikowa reklamówka z nadrukiem była rarytasem), do których chowaliśmy buty, a następnie zanosiliśmy je do klas, bowiem istniała poważna obawa, że pozostawione w szatni znikną. I nie była to obawa bezpodstawna, mi samemu w drugiej klasie podstawówki skradziono buty.

Podobnie kradziono tez zegarki, potem moda zrobiła sie na telefony komórkowe i radia samochodowe. Były regiony miast, gdzie w zasadzie nie wchodziło się z tego typu przedmiotem (a już na pewno nie wychodziło). U nas był to park miejski. Kto tam wszedł z zegarkiem sam sobie był winny. Ogólnie: kto tam wszedł sam sobie był winny.

A moja szkoła i tak była dobra. Dość powiedzieć, że w wielu placówkach uczniowie nosili ze sobą noże. Pod jedną z zawodówek policja i pogotowie stały średnio raz na tydzień.

Ogólnie noże nosiło wtedy wiele osób. Taka moda była.

Dość powszechna była narkomania. W epoce tej najczęściej spotykanymi narkotykami były dość szkodliwe opary klejów oraz potwornie szkodliwa heroina, choć tak naprawdę narkotyki, przynajmniej w moim regionie rozpowszechniły się dopiero wraz z upowszechnieniem się uprawy marihuany pod koniec epoki.

W mordę można było dostać w biały dzień i to zupełnie bez powodu. Dziś słynne są walki, jakie w tym okresie toczyli hiphopowcy z metalami, ale były to tylko dwie z grup wojujących. Chętnie bili się też skini z punkami, dresiarze (w tamtym okresie nazywano tak głównie miłośników disco polo) z każdym innym, niesamowity klimat miały też imprezy sportowe. Największym problemem byli natomiast blokersi.

Blokersi w zasadzie nie byli subkulturą. Obecnie jest to grupa prawie wymarła, choć można ich jeszcze spotkać na wsiach na Podkarpaciu i w innych bastionach biedy, acz nie nazywają się już tak. Blokersi byli młodzieżą i młodymi dorosłymi, którzy siedzieli na klatkach schodowych i nic nie robili. W odróżnieniu od współczesnych sebików nie pili piwa i nie ćpali: byli za biedni. Większość z nich miała ten sam problem: ojciec bezrobotny lub za granicą, matka pracująca na trzy zmiany, a i tak nie będąca w stanie wyżywić rodziny, formalnie uczęszczający do szkoły, po której i tak nie było pracy, zbyt biedni, żeby kupić alkohol. Blokersi zwyczajnie się nudzili i mogli obić komuś mordę, okraść go, a częściej zwyczajnie opluć albo zwyzywać tylko dlatego, żeby mieć rozrywkę.

Atrakcją życiową było też wojsko, choć tak naprawdę do poboru nikogo nie brali. Kto mógł, ten starał się wymigać, znam tylko dwie osoby, którym się to nie udało i kilku, którzy w zasadzie poszli na ochotnika. Do wojska brano w zasadzie tylko tych, którym na niczym nie zależało i nie starali się uciec, a wojskowi nie znaleźli powodu, żeby ich nie wziąć. Relacje są zgodne: rok wyjęty z życiorysu, jakby spędzony w zakładzie karnym o złagodzonym rygorze, w towarzystwie ćpunów i alkoholików (władze lokalne bardzo chętnie pozbywały się elementu zsyłając go właśnie do wojska), żaden karabinu w trakcie służby zasadniczej ani nie widział, ani tym bardziej do rąk nie dostał. Poziom trzymało kilka jednostek, gdzie kierowano najlepszych rekrutów i gdzie był sprzęt. Reszta była tak zdemoralizowana i niedoposażona, ze żołnierzy nie szkolono. Raz, że się nikomu nie chciało, dwa, ze wiedziano, ze nie warto, bo zostaną zmiażdżeni, trzy, że dowódcy często bali się hołocie dawać broń do ręki.

Lata 90-te jako okres do zajmowania się hobby na świecie:

Lata 90-te były marnym okresem do zajmowania się jakimkolwiek hobby. Owszem, miały kilka zalet, głownie jeśli chodzi o literaturę zagraniczną oraz gry fabularne (o tych dziedzinach napisze w jednym z następnych podrozdziałów), oraz jeśli porówna się je z latami 80-tymi lub 70-tymi. Jednak nadal był to okres moim zdaniem marny.

W zasadzie okres ten najmocniej wpłynął na fandomy mangi i anime, gier tabletopowych oraz gier wideo.

O ile pozycja mangi w jej ojczyźnie była dość mocna od co najmniej lat 70-tych, tak zarówno anime jak i gry komputerowe przechodziły wtedy pierwszy, gwałtowny okres swego rozwoju. W skrócie: w latach 90-tych wykształciły się wszystkie, obecnie najpopularniejsze gatunki oraz wyznaczono ich granice i ramy. Jednocześnie narodziło się wiele obecnie popularnych nurtów kulturowych, jak gry MMO (choć niekiedy mówi się ostatnio o wymieraniu MMO), gry TCG czy współczesne planszówki.

Pod tym względem okres ten był bardzo pasjonujący, albowiem epoka ta była wielkim, kulturowym tyglem. Jeszcze więcej gatunków w tej epoce umarło. Co więcej patrząc nawet na przedstawicieli tych gatunków, które przetrwały do czasów współczesnych wielokrotnie widzimy, ze gry te często pod wieloma względami były zwyczajnie słabe. Co więcej liczba gniotów z tego okresu jest znacząco większa, niż współcześnie. Zwyczajnie okres ten był epoką, kiedy ludzie dopiero uczyli się robić dobre gry. Wiele współcześnie kluczowych pojęć, jak balans, synergia, strategia etc. dopiero w tym okresie się pojawiło lub pojawić się miało.

Dobrze widać to zjawisko, jeśli porówna się współczesne sety do Magic the Gathering z tymi z okresu edycji I do V. W tamtych z jednej strony imbalance goni imbalance, znaczna cześć kart mogłaby mieć wręcz napisane „Pay a cost, win the game!”. Z drugiej strony druga połowa kart jest zwyczajnie niegrywalna, stanowi crap, który trudno włożyć do talii, gdyż niemal do niczego nie pasuje, jest słaby i nie współdziała z innymi kartami.

Po drugie: był to okres, gdy miłośników kultury popularnej chyba nikt nie traktował inaczej, jak kretynów. Wystarczy spojrzeć na postacie z wczesnych gier: jeże, ślimaki, żaby, hydraulicy, misie, jajka... Gry nie podejmowały poważnych tematów, traktowano je jako coś dla dzieci. Podobnie zresztą wyglądała sytuacja z kreskówkami czy znaczną częścią literatury fantastycznej. Zmieniło się to w momencie wyjścia z jednej strony programów pokroju Civilization, które pokazały, że możliwa jest poważna, inteligentna rozrywka, z drugiej strony Mortal Kombat i Doom, które udowodniły dobitnie, ze gra nie zawsze musi być przeznaczona dla dzieci.

Analogiczna sytuacja panowała zresztą nie tylko w grach. Tak naprawdę trudno szukać w tych czasach zachodniej kreskówki czy nawet serialu, który miałby spójna, nieurywaną fabułę.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

Komentarze


139851

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Po okresie komuny społeczeństwo było skrajnie zdemoralizowane i zwyczajnie wszyscy kradli.

Nie WSZYSCY. Mów za siebie, ja nie kradłem, wypraszam sobie.

W mordę można było dostać w biały dzień i to zupełnie bez powodu

Bo teraz to nie?

Blokersi zwyczajnie się nudzili i mogli obić komuś mordę, okraść go, a częściej zwyczajnie opluć albo zwyzywać tylko dlatego, żeby mieć rozrywkę.

Znowu - skąd ten czas przeszły?

Zmieniło się to w momencie wyjścia z jednej strony programów pokroju Civilization, które pokazały, że możliwa jest poważna, inteligentna rozrywka, z drugiej strony Mortal Kombat i Doom, które udowodniły dobitnie, ze gra nie zawsze musi być przeznaczona dla dzieci.

Czego do tej pory wiele autorytetów nie przyjęło do wiadomości. Stąd dysonans "Jak w grach może być przemoc, skoro gry są dla dzieci?".

Po kraju kraju krążyły bowiem katalogi odbijane na ksero, z ofertą sklepów wysyłkowych, gdzie kopiowano gry za 1/10 ceny rynkowej.. 

He, w "Magazynie Amiga" kilku piratów  jawnie reklamowało swoją firmę działająca właśnie na takiej zasadzie (tzn. sprzedaż była korespondencyjna - wysyłałeś przekaz na określoną cenę w zależności od ilości gier i dyskietek, na których się mieściły, w "tytule" przekazu wpisując nazwy gier i o jakimś czasie dostawałeś towar).

Wtedy ludzie dopiero odkrywali, że gra może zawierać dorosłe treści (jak choćby przemoc), mieć fabułę,

Tego drugiego aspektu do chwili obecnej poważni i światli ludzie nie przyjmują do wiadomości.

16-01-2017 21:28
Neurocide
   
Ocena:
+1

Zegarmistrzu, czytało mi się Ciebie tak dobrze, ale od kilku miesięcy lecisz w dół, na łeb na szyję. Szkoda, bo takich gości jak ty to w naszym światku brakuje. Naprawdę mi przykro.

16-01-2017 21:59
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Na jakiej podstawie usunięto mój komentarz?

16-01-2017 22:40
TO~
   
Ocena:
0

A co napisałeś? Może być na priv :)

16-01-2017 22:50
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

Pochwalilem ze trafna obserwacja lat 90tych. I ze bez bledow ortograficznych ktore raza Kaworu... No ale moze mam bana za to ze jestem dumny z bycia białym? Choc obiektywnie jestem lekko różowy...

17-01-2017 00:20
TO~
   
Ocena:
+1

To może złóż samokrytykę z uwagi na bycie caucasian race to przywrócą?

17-01-2017 00:46
Exar
   
Ocena:
+2

No ale moze mam bana za to ze jestem dumny z bycia białym?

Ja to zawsze myślałem, że można być dumnych z czegoś, co jest naszą zasługą. 

 

17-01-2017 09:12
139854

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1

@ Exar

To dlaczego lewacy mówią o "dumie gejowskiej" i jednocześnie twierdzą, że geje nie mają wpływu na to, że są gejami (które to twierdzenie jest nielogiczne i niepotwierdzone naukowo)?

17-01-2017 11:05
Exar
   
Ocena:
0

nie mam pojęcia 

17-01-2017 12:37
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Z tego co jest moją zasługa mam SATYSFAKCJĘ cny Exarze. A dumny jestem z dokonań cywilizacyjnych i kulturowych mojej rasy. 

17-01-2017 14:29
Exar
   
Ocena:
0

Aha. A wszystkich, czy tylko wybranych?

17-01-2017 14:35
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Hmmm... Jak się zastanowic to Krzywa Wieża w Pizie troche nam nie wyszła...

17-01-2017 16:08
Exar
   
Ocena:
0

OK, a poza Krzywą Więżą, reszta jest OK?

20-01-2017 07:47
Torgradczyk
   
Ocena:
+1

Jak dla mnie wieża w Pizie jest dostatecznie krzywa.

20-01-2017 09:24
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Hmmm... No szkieletor w Krakowie tez nie budzi we mnie dumy.. 

http://www.nowypompon.pl/np_11/pages/03_11/wiad/przetarg_na_wyburzenie.html

20-01-2017 16:44

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.