string(15) ""
» Blog » Rynsztoki spłynęły… po raz pierwszy.
29-06-2010 19:13

Rynsztoki spłynęły… po raz pierwszy.

W działach: RPG, LARPy | Odsłony: 8

Rynsztoki spłynęły… po raz pierwszy.
„Kiedy rynsztoki spływają magią” to gra na pograniczu sesji RPG a LARPa. Wszystko wedle pomysłu Fingrina, który chyba (podobnie zresztą jak ja) nie spodziewał się, że wyjdzie tak dobrze. Ale po kolei.

Na czym to polega?

Co najważniejsze – wszyscy uczestniczący w grze grają wszystkie postaci. Nie jest tak, że do każdej osoby przypisany jest konkretny bohater. Jedynym ograniczeniem jest tutaj kwestia płci – kobiety grają postaci kobiece, a mężczyźni męskie. Całość odbywa się na zasadzie scen, których powiązanie ze sobą może być różnego rodzaju. Przewidziane są skoki z akcją w przyszłość. Retrospekcje. Nagłe przerywanie jakiejś akcji, aby kontynuować ją za chwilę. Cofanie wydarzeń, które większości wydają się niespójne i szkodliwe dla fabuły. Bo tutaj najważniejsza jest historia. To nie jest zabawa w odgrywanie jednej konkretnej postaci, czy doprowadzania do osiągnięcia przez nią konkretnych celów. Tutaj chodzi o wspólne snucie opowieści, przeplatanie wątków, wyciąganie niesamowitych motywów z rękawa i masę innych sztuczek. Na początku bałem się, że nie damy rady, szczególnie, że większość zgłoszonych do gry osób nie posiadało specjalnie dużego doświadczenia. Po wczoraj już wiem, że się myliłem, ale zanim zacznę – przedstawienie założeń.

Świat

Akcja gry dzieje się w Los Angeles, w czasach współczesnych. I nie chodzi tutaj o jakieś bogate hollywoodzkie wzgórza, tylko same najgorsze i najciemniejsze zakamarki slumsów. Bohaterami są zwykli ludzie, raczej z nizin społecznych, ciężko radzący sobie z życiem w tak trudnym otoczeniu. Istotnym jest tutaj wątek paranormalny, który istnieje (jak na razie trochę na uboczu) i stanowi istotny, acz nie nachalny element opowieści.

Bohaterowie

Każdy ze zgłoszonych graczy (przed rozpoczęciem było to 10 osób) zgłaszał jedną postać, opisując ją pokrótce maksymalnie kilkoma zdaniami. Z kandydatów, na drodze głosowania wybraliśmy 6 głównych bohaterów naszej gry. Padło na:
- nastoletnią kelnerkę, która uciekła z domu i teraz noce spędza z przygodnie poznanymi klientami,
- dziewczynę z dobrego domu, którą toksyczny związek zaprowadził w to miejsce i która często ma niewytłumaczalne wizje,
- czarno-żółtego dilera dragów, który stara się jakoś powiązać koniec z końcem i uciec przed tragiczną przeszłością,
- hitmana ruskiej mafii walczącego jeszcze za czasów wojen w Serbii, który chce wyjść wreszcie na swoje,
- nawiedzonego, prawdopodobnie bezdomnego oratora, któremu wydaje się, że rozmawia z Bogiem,
- czarnoskórego rapera, który osiągnął sukces, ale cały czas mieszka na dzielni ze swoimi ziomami.

Telefon

Tak brzmi tytuł pierwszego, wczorajszego spotkania, które w całości odbywało się w jednym pokoju, niczym tradycyjna sesja. Różnicę czynił tutaj wspomniany rekwizyt. Każdy z graczy miał go w ręce i w dowolnym momencie mógł zadzwonić do innego, który musiał przedstawić się jako jedna z dostępnych postaci pierwszoplanowych. Można też było oczywiście wymusić na rozmówcy wcielenie się w konkretną postać – wszystko zależało od samych uczestników. Najistotniejsze jest to, że w każdej chwili ktoś inny mógł wykonać telefon, co całkowicie przerywało rozgrywającą się do tej pory scenę i rozpoczynało kolejną – między następnymi graczami. Wszyscy mieli tylko jedno założenie – mieli doprowadzić, aby większość (niekoniecznie wszystkie!) postaci do sceny transferu jakiejś dużej partii narkotyków. Cała reszta zależała od uczestników, którzy prócz tego mogli jeszcze odgrywać postaci tła, np. jęczących gangsterów po imprezie u naszego rapera. W całości udział brało 6 graczy plus prowadzący, który często robił za telefonujące postaci dalszoplanowe – policjantów, ankieterów etc.

Wrażenia

Muszę powiedzieć, że dawno nie bawiłem się tak dobrze jak podczas wczorajszej pierwszej odsłony „Rynsztoków…”. Mnóstwo kreatywności, niesamowite zwroty akcji i to poczucie, że cały czas ma się bezpośredni wpływ na przebieg rozgrywki. Sami uczestnicy też dali radę, żonglując przybieranymi rolami, wymyślając bardzo oryginalne motywy i cały czas pchając akcję do przodu. Mimo, że w trakcie 2.5 godzinnej rozgrywki trzy razy musieliśmy stopować grę aby podsumować wszystkie wątki i dwa razy cofaliśmy jakiś naprawdę niepasujący element historii to całość wyszła niesamowicie płynnie i widać było, że wszyscy uczestnicy (w tym ja) mieli wypieki na twarzy i aż rwali się do aktywności.

Za tydzień kolejne spotkanie, z innymi graczami i dalszym ciągiem historii. Tym razem nie w mieszkaniu, ale w plenerze i już bez telefonów. Już się nie mogę doczekać.

Dla zainteresowanych TUTAJ (kliknij na mnie!) znaleźć można sporządzony przeze mnie skrypt z wczorajszej gry. Nie jest on kalką słowo w słowo, nie zawiera także oczywiście wszystkich rozmów, które w jej ramach się odbyły. To tylko taka wskazówka dla graczy, którzy będą kontynuować tą historię za tydzień. UWAGA! – tekst zawiera wulgaryzmy!

Dla jeszcze bardziej zainteresowanych na naszym forum znajdziecie wszystkie podstawowe informacje nt. samej gry.

Komentarze


Khil
   
Ocena:
0
Forma telefonicznych dialogów to świetny pomysł :) No i diabelsko podoba mi się Sean.

Pytaniem tylko, czemu zmieniacie się postaciami? Czy nie przyjemniej byłoby, gdyby każdy miał swoją? To ułatwiłoby wczucie, a i co lepsze - nie różnicowało poziomów gry, bo takie różnice mogą się zdarzyć w odgrywaniu przez kolejne osoby.
29-06-2010 19:35
~unaffected

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
zdecydowanie zamiana była lepsza, wymuszała szybkie działania, zwroty akcji, improwizację.
29-06-2010 20:30
~Bezkompromisowa Sonja

Użytkownik niezarejestrowany
    Najpierw...
Ocena:
0
Napisz mi na prv jak wypadły menele!
29-06-2010 20:54
ment
   
Ocena:
0
Jeepform? Ładnie.
30-06-2010 08:38
~KoRwey

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Mi jednak dużo bardziej podobała się wersja w PRLu, zobaczymy co pokaże kolejna odsłona:]
17-08-2010 10:52

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.