» Wampir: Requiem » Recenzje » Requiem for Rome

Requiem for Rome


wersja do druku

Prawie jak Mroczne Wieki

Autor: Redakcja: Joanna 'Ysabell' Filipczak

Requiem for Rome
Idea gry istotami nadnaturalnymi w innych epokach niż nasza zawsze mi się podobała. Co prawda nigdy nie interesowałem się Mrocznymi Wiekami, ale tylko dlatego, że stary Świat Mroku niespecjalnie mnie pociągał. Gdy jednak usłyszałem o Requiem for Rome uznałem, że mu nie przepuszczę, choć specjalnym fanem starożytnego Rzymu nie byłem, nawet po obejrzeniu produkcji HBO o tymże tytule, swoją drogą bardzo udanej. Ciekawość była silniejsza, więc postanowiłem zapoznać się z podręcznikiem tak szybko, jak to tylko było możliwe. Jeśli dodatek byłby dobry i zainteresował dużą liczbę fanów, wydawnictwo miałoby motywację, żeby wydawać następne takie settingi, możliwe że lepiej trafiające w mój gust.


Wydanie

Pamiętacie, jak mówiłem, że Changeling: the Lost jest najlepiej wydanym podręcznikiem do Świata Mroku? Odszczekuję. Naprawdę trudno czemukolwiek równać się z Requiem for Rome. To nie jest zwykła twarda oprawa - jest stylizowana na płaskorzeźbę, z wypukłymi kaflami i czaszką oraz odblaskowymi elementami podkreślającymi plamy krwi. Całość jest elegancka, dość prosta, ale niezwykle cieszy oko i – błądzące po podręczniku - dłonie. White Wolf przeszedł samego siebie.

W środku czeka nas 260 stron na kredzie, a wnętrze oprawy, wykonane z grubego, szorstkiego papieru, zdobi plan starożytnego Rzymu. Niestety duży rozmiar podręcznika jest dość złudny, gdyż niemal dziesiątą część zajmuje opowiadanie przewijające się przez całą księgę. Zostało ono wystylizowane na odręczne zapiski, które wymagają wiele wysiłku, by je odczytać. Plusem są znajdujące się tam ilustracje, naprawdę niezłe i nastrojowe, choć te w pozostałej części podręcznika również są całkiem dobre.


Powiew historii

W rozdziale wstępnym Shadows of Mexico autorzy dość przytomnie stwierdzili, że podręcznik nie ma być przewodnikiem po Meksyku. Jest dość odpowiednich pozycji, jeśli ktoś chce zapoznać się z geografią lub historią tego zacnego i interesującego kraju. Twórcy rozszerzenia zamierzali skupić się na zaprezentowaniu, jak można ten region wykorzystać w Świecie Mroku czy Wampirze: Requiem, a nie powtarzać informacje, które można znaleźć na Wikipedii. Szkoda, że twórcy Requiem for Rome nie poszli ich śladem.

Ten dodatek nie wita nas tradycyjnym opowiadaniem, ale krótką rozprawą o starożytnym Rzymie, o przelewanej przez jego mieszkańców krwi, szaleństwie cesarzy, dziwnych zwyczajach i tajemniczych miejscach. Zaraz potem dostajemy blisko czterdzieści stron historii Wiecznego Miasta, począwszy od jego założenia przez Romulusa. Choć początkowo wydaje się, że będziemy mogli obserwować Rzym z perspektywy Propinqui - Spokrewnionych - to wkrótce okazuje się, że dwie trzecie tekstu to zwykły podręcznik historii. Świetnie napisany, naprawdę znakomicie się to czyta, ale nadal nie wykraczający poza to, co każdy może znaleźć, jeśli tylko zechce przejść się do biblioteki. Ogromnie rozczarował mnie ten rozdział, bo jest wyjątkowo złudny - daje masę frajdy, ale w gruncie rzeczy bardzo niewiele narzędzi. Nie po to kupuje się podręczniki do gier fabularnych.


Spokrewnieni

Następny rozdział przedstawia nam społeczność Przeklętych oraz nową wizję klanów w Rzymie. Niespodzianką jest brak Ventrue, których zastępują Juliusze. Oba klany różnią się jedynie słabością, lecz mimo to autorzy jasno zaznaczają, że nie ma żadnych dowodów na to, iż jest to ten sam klan. To pierwszy klan zamieszkujący Wieczne Miasto, potomkowie samego Remusa, dziś władający metropolią. Odpowiednikiem Przymierzy są Stronnictwa (Wings) Camarilli, potężnej, wampirzej społeczności rządzącej miastem. Rzymem rządzi Senex, odpowiednik śmiertelnego senatu, jego zbrojnym ramieniem jest organizacja Legio Mortuum, a rolę kapłanów przyjął Kult Augurii. Dodatkowo na samym dole drabiny społecznej jest Peregrine Collegia, zrzeszający niewolników, obcokrajowców i przestępców oraz Lancea et Sanctum, będący bandą chrześcijańskich bluźnierców i heretyków, przeciwstawiających się - i regularnie tępionych - Camarilli.

Ciekawym rozwiązaniem jest fakt, iż nie każdy klan pasuje już do każdego stronnictwa. Senex gromadzi praktycznie wszystkich starszych Juliuszów, a pozostałe klany rzadko znajdują tam swoich reprezentantów. Legio Mortuum tworzą głównie Gangrele oraz częściowo Nosferatu, a Kult Augurii Mekheci oraz Daeva. Pośród Peregrine Collegia nie sposób zaś spotkać Juliusza, a tymczasem Lancea et Sanctum wita z otwartymi ramionami każdego, kto zechce przyjąć ich doktrynę. Dodatkowo poszczególne stronnictwa nie są już teraz w równowadze i z założenia nie konkurują ze sobą na arenie politycznej. Są częściami jednego organizmu i każde - prócz Uświęconych - stanowi jego integralną część. Wszystko to stanowi miłą odmianę od Wampira: Requiem i pozwala opowiedzieć tradycyjne historie o polityce i intrygach w zupełnie nowej scenografii.

Na sam koniec rozdziału dostajemy nowe umiejętności: Łucznictwo, Jeździectwo, Religioznawstwo oraz Taktykę, zastępujące Naukę, Komputery, Prowadzenie i Broń palną. Widać z miejsca, że będą równie (jeśli nie mniej) przydatne co dotychczasowe i już można spotkać się z narzekaniami na forum wydawnictwa. Całość uzupełnia opis Venficium, czyli rzymskiego odpowiednika magii krwi Cruac oraz kilku rytuałów. Ponadto dostajemy nowe atuty i Koncentracje (Devotions). Nic specjalnego.


Miasto śmiertelnych, miasto przeklętych

Głównym bohaterem tego podręcznika jest Wieczne Miasto, więc następny rozdział ma je nam możliwie dobrze przybliżyć. Dostajemy więc informacje o najważniejszych punktach w Rzymie, a także w Nekropolis - podziemnym mieście Wampirów, oraz podobny opis różnych miejsc, z którymi można spotkać się zarówno nad, jak i pod powierzchnią. Byłoby to zapewne nudne i mało przydatne, gdyby autorzy zaserwowali czytelnikowi zwykły przegląd zabytków. Na szczęście tekst nasycony jest masą ciekawostek o tym, jak Spokrewnienie wykorzystują te miejsca, kto nimi zarządza i jak można wykorzystać je w opowieści. Podobnie opisane są ogólne miejsca - łaźnie, burdele czy nawet domy mieszkalne. To bardzo dobry i inspirujący fragment.

Dalej możemy zapoznać się z dniem codziennym Rzymian. Na początek dostajemy pigułkową wersję dość surowego prawa cesarza Konstantyna. Potem równie skrótowy ale za to znacznie ciekawszy i obfitujący w pomysły przegląd kościołów, herezji i palących - czasem w dosłownym znaczeniu - kwestii religijnych. Widać, że ta część to tylko zaproszenie do dalszych poszukiwać i odkrywania Rzymu na własną rękę. Szkoda, że autorzy wyręczają nas w poznawaniu historii, ale już zostawiają czytelnika samego w dużo ważniejszych kwestiach. Zapewne znalazłoby się też nieco więcej miejsca na szersze omówienie tej tematyki, gdyby nie ciągnące się przez cały podręcznik opowiadanie. Szkoda, że wydawnictwo nie szanuje objętości podręcznika i nie wykorzystuje go tak dobrze, jak by można to zrobić.

Dalej dostajemy informacje o nieco przyjemniejszych kwestiach, niż prawa czy religia. Możemy więc dowiedzieć się co nieco o igrzyskach, walkach gladiatorów, rzucaniu ludzi lwom na pożarcie i wyścigach rydwanów, a także przedstawieniach teatralnych. Dużo jest tutaj również o upadku moralnym Rzymian, o wiecznych ucztach i orgiach, a także o okrutnym systemie patronatu. Na koniec możemy zapoznać się z godnym pożałowania losem niewolników. To także raczej zachęta, niż pełny przewodnik po życiu w Rzymie.

Ostatnia część rozdziału opowiada o Requiem w Nekropolis. Tutaj równie skrótowo, jak wcześniej, dostajemy informacje o najważniejszych aspektach życia Spokrewnionych - prawach, religii i herezjach, patronacie, równouprawnieniu i niewolnikach. Krótko, konkretnie, ponownie niezbyt sycąco. Na koniec trafia się jednak naprawdę świetny fragment czysto mechaniczny, bo oto Świat Mroku dorobił się systemu konfrontacji społecznej. Całość oparta jest o test złożony, można wybrać zarówno globalną strategię, jak i konkretne manewry w kolejnych akcjach. Całość wydaje się być bardzo rozsądna i po kilku zmianach, które oczyszczą ją z Rzymskiego klimatu, powinno nadawać się w innych grach. Wśród atutów z rozdziału znajdują się dodatkowo dwa, które są odpowiedniki stylu walki i mogą bardzo przydać się w debatach.


Jak tego użyć?

Rozdział o prowadzeniu jest bardzo podobny do tych, które znajdziemy w podręcznikach głównych, z tym że wydaje się krótszy i w mniejszym stopniu skupia się na specyfice gry. Zamiast tego prezentuje potencjalne tematy i konflikty, jakich pełno jest w Rzymie oraz pomysły na cele postaci. Do tego trzy duże pomysły na przygody, czy raczej wydarzenia, zmuszające postaci do działania, a także krótki przegląd innych okresów Wiecznego Miasta wraz z ich własnymi tematami i krótkimi pomysłami na kroniki. O samym prowadzeniu jest niewiele - autorzy wyjaśniają głównie czemu w Rzymie co noc ktoś wpada w Rotschreck oraz czemu znajomość realiów starożytnego Rzymu wcale nie jest potrzebna do fajnej gry. Potem, z niewyjaśnionych przyczyn, dostajemy kilkuakapitowe opisy barbarzyńskich krain, które wprawiły mnie wprost w osłupienie. Ani nie jest to podręcznik o tym, ani nie idzie tego specjalnie wykorzystać, bo trudno mi uwierzyć, by na jednej stronie można był zmieścić informacje o całej krainie na tyle, by były grywalna. Mimo to kolejne strony są marnowane na coś, co jest zbędne.

Za to gdy chwilę potem dochodzimy do Strix, odwiecznych wrogów wampirów, stwórców jednej z linii krwi, to dostajemy raptem dwie i pół strony tekstu, w tym jedną faktycznego opisu. Potem oczywiście trafiają się trzy linie krwi, bo przecież podręcznik nie może się bez nich obyć. Jedna z nich jest już znana z podręcznika podstawowego - jest to Morbus. Tutaj jest przedstawiony w nieco innym świetle, możemy też poznać jej twórcę. Ciekawym zabiegiem jest również przedstawienie linii krwi dostępnej dla dwóch klanów na raz - Nosferatu i Juliuszów. Na szczęście jest ona niezwykle unikalna, przez co raczej nie uczyni tego pomysłu kanonicznym. Na koniec dostajemy przykładowych sojuszników i antagonistów, którzy niestety już niczym szczególnym się nie wyróżniają.


Wrażenia

Ten podręcznik jest za mały. To powinno być bydlę pokroju Damnation City, bite czterysta stron informacji, pomysłów i porad. Tu zaś dostajemy raptem 260, dodatkowo bardzo źle rozplanowanych. Prawo i śmiertelnych, i spokrewnionych jest opisane kiepsko. Camarilla - szczątkowo. Strix, przepotężny wróg i ogromne zagrożenie, to trzy strony i ledwie trzy pomysły. Brakuje choćby kilku dobrze opisanych postaci ikonicznych. Zamiast tego znalazło się miejsce dla popisów literackich przy historii i wielkiego opowiadania. Nie to powinno znaleźć się w solidnym podręczniku. Możliwe, że autorzy założyli, że drobiazgi takie jak prawo, zwyczaje, solidny opis pogańskiej religii jest nieważne, bo typowy konsument i tak to zignoruje. Możliwe, że nawet mają rację. Tylko czy to ich usprawiedliwia?

Jesteś fanem Rzymu i wiesz co nieco o nim? Podręcznik jest dla Ciebie, bierz go w ciemno. Dopowiesz sobie to, czego będziesz potrzebował, a dość duża liczba pomysłów napędzi Ci wiele opowieści o Spokrewnionych w Wiecznym Mieście. Jeśli nie, a szukasz po prostu dobrego settingu, to sobie odpuść. Lepiej kupić Shadows of Mexico, City of the Damned: New Orleans albo włożyć trochę pracy i wykorzystać Damnation City do stworzenia własnego miasta.

W pewnym sensie ten podręcznik jest bardzo podobny do opisywanego w nim Rzymu. Z zewnątrz zachwyca, urzeka i fascynuje, wewnątrz jednak jest zgniły i zbutwiały.

Kup teraz:
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę


Ocena: 2.5 / 6



Czytaj również

Shadows of Mexico
Niepozorny gigant
- recenzja
Damnation City
recenzja
- recenzja
Chicago
- recenzja
Damnation City
Krwisty city-builder
- recenzja
Carthians
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Vukodlak
    Nie mogę się zgodzić z recenzją.
Ocena:
0
Podręcznik jest świetny. Fakt, że zmarnowano większą część na historie i opowiadanie, jednak rezta jest godna polecenia i uwagi. Przyznam, że jestem fanem Imperium Romanum, więc wiele rzeczy sam sobie dopowiem. Jednak wydaje mi się, że osoby szukające dobrego settingu i tak nie sięgnęłyby po RfR, nawet gdyby był grubym i dobrze napisanym tomiszczem w stylu Damnation City czy Chicago. Rzym po prostu trzeba lubieć żeby zacząć bawić się w tym klimacie. Ocena zdecydowanie za niska.

Legio Mortuum tworzą głównie Gangrele oraz częściowo Nosferatur

A co to jest Nosferatur?

Lepiej kupić [...]City of the Damned: New Orleans

Tu również muszę zaprotestować. Nowy Orlean jest tak żałosnym dodatkiem, że nie warto się do niego zbliżać. Na początku uwiódł mnie klimat miasta, jednak po poznaniu wolałbym tego nigdy nie widzieć. Lepiej zaopatrzyć się w Damnation City i stworzyć własny NO. Albo kupić Requiem for Rome...
31-01-2008 21:22
arro
   
Ocena:
0
Już nie ma Nosferaturów. :P
31-01-2008 21:30
~Bartosz 'Kastor Krieg' Chilicki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Poza opinią o NO, który to dodatek uważam za "salvageable", muszę w całej rozciągłości zgodzić się z Vukodlakiem. RfR jest świetnym podręcznikiem i nie żałuję ani grosza z wydanych nań pieniędzy. Nie jestem hobbystą-romanistą, Rzym znam tylko z historii w szkole, literatury, serialu HBO i Gladiatora oraz pokrewnych filmów. Podręcznik zapewnia mi odpowiednią dozę tła i pożywki zarówno wizualnej, jak i konceptualnej, bym miał ochotę i był w stanie w Rzymie prowadzić. Z pewnością nabędę także Upadek Camarilli. Na sam koniec rozdziału dostajemy nowe umiejętności: Łucznictwo, Jeździectwo, Religioznawstwo oraz Taktykę, zastępujące Naukę, Komputery, Prowadzenie i Broń palną. Widać z miejsca, że będą równie (jeśli nie mniej) przydatne co dotychczasowe Nie mam zupełnie pojęcia co Gruszczy chciałeś powyższym powiedzieć. Nie korzystasz na sesjach z Prowadzenia i nie będziesz korzystał z Prowadzenia? Nie przydaje ci się Broń Palna i nie skorzystasz z Łucznictwa? Nauka, Religioznawstwo, Taktyka, czy Komputery to Umiejętności które na twoich sesjach nie znajdują zastosowania? Mam nieprzyjemne wrażenie, że potrzebowałeś w tym miejscu jakiegoś argumentu kontra, ale przesadziłeś z dociekliwością szukając. Ocena też jest IMO mocno zaniżona, zwłaszcza w świetle wieńczących recenzję akapitów. Skoro "podręcznik jest dla Ciebie, bierz go w ciemno. Dopowiesz sobie to, czego będziesz potrzebował, a dość duża liczba pomysłów napędzi Ci wiele opowieści o Spokrewnionych w Wiecznym Mieście", to podręcznik zasługuje przynajmniej na 3,5 / 6, szczególnie że dalszy argument kontra, jako kolejny znów jest niestety z sufitu rodem. O ile też mnie lektura back cover i reklamówek This book includes:
  • Everything you need to play Vampire: The Requiem from the earliest nights of Rome to the ruination of Kindred society, including new blood magic and a new clan!
  • A grotesque and beautiful new vision of Ancient Rome through the eyes of vampires - full of bloody passion, mystical intrigue, and glorious battle.
  • The secrets of the ancient undead, revealed at last! Learn the truth about the Camarilla, claim rule over the vampire city called Necropolis, and confront the wicked and terrifying monsters that prey on the undead - the Strix!
nie myli, to nie mamy tu do czynienia z settingiem, a wyłącznie z konwersją nowoczesnego Requiem na antyczne, rzymskie. Niestety mocnoś się Gruszczy zapędził interpretując RfR w kategoriach settingu. Settingiem są wzmiankowane przez ciebie Chicago, czy Nowy Orlean. Requiem for Rome settingiem nie jest, nie jest nim też per se inny wspomniany przez ciebie tytuł, Shadows of Mexico, czy jego bliźniak Shadows of the UK. To są toolboxy umożliwiające konwersję domyślnego pola gry (USA przełomu XX i XXI wieku) na inne (antyczny Rzym, nowoczesny lecz na wpoły mitologiczny Albion, czy też nie mniej mityczno-mistyczny Meksyk). Przypisałeś, obawiam się, RfR do niewłaściwej kategorii podręcznika i stąd twoje rozczarowanie.
31-01-2008 22:01
Gruszczy
    @Vukodlak
Ocena:
0
Przyznam, że jestem fanem Imperium Romanum, więc wiele rzeczy sam sobie dopowiem.

To jest chyba kluczowe zdanie. Mnie podręcznik w pierwszej chwili uwiódł, zachciało mi się prowadzić, wymyśliłem zarys kroniki i zacząłem nawet czytać (to jest plus tego dodatku - troszeczkę poczytałem). Potem zaś palnąłem się w głowę - wydałem szmal, chcę poprowadzić, a tutaj czeka mnie masa czytania, jeśli chcę znośnie oddać realia Rzymu. Jeśli dla kogoś Gladiator jest szczytem dbałości lub ma własną wiedzę, to zapewne podręcznik mu wystarczy.

Nie należy mnie też zrozumieć źle. Nie jestem jakimś fanatycznym symulacjonistą. Po prostu jako narrator uznaję, że coś trzeba o settingu i realiach wiedzieć, jeśli się decyduje prowadzić. Tutaj musiałbym zakopać się w literaturze, żeby to zrobić, żeby zbudować rozsądną społeczność wampirzą, określić jasno prawa i zwyczaje, rytuały. Rozważałem pójście na kurs z historii Rzymu w ramach zajęć ogólnouniwersyteckich, ale do diabła - ja chcę prowadzić, a nie się dokształcać.
31-01-2008 22:37
Gerard Heime
   
Ocena:
0
Planuję ukraść Gruszczemu podręcznik, więc jeśli się z nim nie zgodzę (z Gruszczym, nie podręcznikiem) to może ujrzycie kontrrecenzję :-)

Kastorze, Gruszczy na sesjach narzekał na to, że Science i Computers zbyt rzadko się pojawia na sesjach, i że to generalnie mało przydatne umiejętności.
Religioznastwo i Taktyka myślę, że również są dosc specyficznymi umiejętnościami. Trzeba mieć albo pomysł, jak je wykorzystać (np. Religioznastwo niezbędne do wszechobecnych zwyczajów i rytuałów religijnych starożytnego Rzymu) albo prowadzić kampanię, która to wspiera (Taktyka będzie przydatna, gdy chcemy opowiadać o podbojach czy walkach zbuntowanych legionów o władzę).

Jeździectwo czy łucznictwo podejrzewam, że będą rzadziej używane niż prowadzenie i broń palna. Jazda konna w starożytności była mniej popularna, niż dziś samochody, a i w starożytnym Rzymie będzie się walczyło przede wszystkim gladiusami i innymi trójzębami, niż łukiem.
Myśl stereotypami i popkulturą. Czym porusza się po Rzymie? Koniem? Nie, lektykami i rydwanami. Czym walczy gladiator, legionista? Łukiem? Nie, mieczem, włócznią, trójzębem.

Jeśli mogę interpretować recenzję Gruszczego, podejrzewam, że on stawia znak równości między grą w Imperium Rzymskim, a grą w Rzymie. W sumie nic w tym dziwnego - wampiry kojarzą nam się z miastami, a miasto Rzym jest dla nas niemal równoznaczne z Imperium Romanum. Pewnie stąd traktowanie RfR jako settingu.
31-01-2008 22:42
Gruszczy
    @Gerard
Ocena:
0
Jeździectwo czy łucznictwo podejrzewam, że będą rzadziej używane niż prowadzenie i broń palna.

Bzdury godosz, przecie każdy wie, że wąpierze po ciasnych korytarzach Nekropolis konno galopują albo z łuków szyją :-P Let's do it D&D style! A po podręcznik to do Szczura się ustaw w kolejce ;-)
31-01-2008 22:45
~Bartosz 'Kastor Krieg' Chilicki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-1
@Gruszczy
Mnie podręcznik w pierwszej chwili uwiódł, zachciało mi się prowadzić, wymyśliłem zarys kroniki i zacząłem nawet czytać (to jest plus tego dodatku - troszeczkę poczytałem).
Czyli podręcznik spełnił swoje zadanie, zainspirował cię do przygotowań do sesji. Czegóż od niego chcesz, że dostaje 2,5? oO'

Potem zaś palnąłem się w głowę - wydałem szmal, chcę poprowadzić, a tutaj czeka mnie masa czytania, jeśli chcę znośnie oddać realia Rzymu. Jeśli dla kogoś Gladiator jest szczytem dbałości lub ma własną wiedzę, to zapewne podręcznik mu wystarczy.

Nie należy mnie też zrozumieć źle. Nie jestem jakimś fanatycznym symulacjonistą.

Jesteś. Jeśli nie wystarcza ci "wystrój" rzymski, tylko musisz "grać w Rzymie", to wskakujesz praktycznie na poziom symulacjonizmu fanatyków L5K, którzy sięgają do daisho za złe nazwanie rodzaju świątynnych kapci.

Albo umiesz prowadzić w oparciu o źródła kinowe, albo siadaj i się dokształcaj. Ponownie pytam, czego chcesz od podręcznika? Żeby dokształcił się za ciebie? Przed chwilą sarkałeś że "dwie trzecie miejsca poszło na historię". Zdecyduj się proszę co myślisz o podręczniku, zanim jeszcze zaczniesz pisać recenzję, bo jej takie niezdecydowanie mocno szkodzi.

Po prostu jako narrator uznaję, że coś trzeba o settingu i realiach wiedzieć, jeśli się decyduje prowadzić. Tutaj musiałbym zakopać się w literaturze, żeby to zrobić, żeby zbudować rozsądną społeczność wampirzą, określić jasno prawa i zwyczaje, rytuały.
I mówisz że nie jesteś symulacjonistą? Tja.

Rozważałem pójście na kurs z historii Rzymu w ramach zajęć ogólnouniwersyteckich, ale do diabła - ja chcę prowadzić, a nie się dokształcać.
Kurde, podręcznik to 2/3 historii - źle.
Podręcznik inspiruje do rozpoczęcia prac nad kampanią - nie wystarcza.
Podręcznik zachęca do zdobycia dodatkowej wiedzy - źle.

Nic dziwnego że ocena niska, jak wszystko źle.

@Gerard
Kastorze, Gruszczy na sesjach narzekał na to, że Science i Computers zbyt rzadko się pojawia na sesjach, i że to generalnie mało przydatne umiejętności.
Jak grasz komandosami albo żulami, to tak. Jak zaczniesz grać hakierami albo jajogłowymi, to są przydatne. Nie można mieć jajogłowej postaci? Nie grywacie VA-wannabes? Nie kumam.

Religioznastwo i Taktyka myślę, że również są dosc specyficznymi umiejętnościami. Trzeba mieć albo pomysł, jak je wykorzystać (np. Religioznastwo niezbędne do wszechobecnych zwyczajów i rytuałów religijnych starożytnego Rzymu)
Tą tematyką siłą rzeczy zbudowany na bazie RfR setting antyczny musi być przesiąknięty. Religioznawstwa choć kropka przyda się i wojskowym kontaktującym się z Galami, Celtami, Germanami czy innym barbarzyńskim ludem. Nie widzę nieprzydatności.

albo prowadzić kampanię, która to wspiera (Taktyka będzie przydatna, gdy chcemy opowiadać o podbojach czy walkach zbuntowanych legionów o władzę).
No, OK, ale znowu casus Nauki i jajogłowych. To, że nie każda postać skorzysta z tego skilla, znaczy że skill jako taki jest zbędny?

Jeździectwo czy łucznictwo podejrzewam, że będą rzadziej używane niż prowadzenie i broń palna. Jazda konna w starożytności była mniej popularna, niż dziś samochody, a i w starożytnym Rzymie będzie się walczyło przede wszystkim gladiusami i innymi trójzębami, niż łukiem.
Myśl stereotypami i popkulturą. Czym porusza się po Rzymie? Koniem? Nie, lektykami i rydwanami.

Nie ma skilla Powożenie, jest Riding które służy i do rydwanów i do jazdy wierzchem, do posługiwania się wszystkimi pojazdami o napędzie od jednego do ośmiu koni niezbyt mechanicznych. Gruszczy przełożył sobie na "Jeździectwo", zaczął nazwę traktować dosłownie i przestał mu być skill potrzebny.

Czym walczy gladiator, legionista? Łukiem? Nie, mieczem, włócznią, trójzębem.
Poza faktem, że skill ten służy również do posługiwania się kuszami? Poza faktem, że jak przyjdzie ci walczyć z dzikusami w rodzaju Galów i Celtów, to ci z pewnością łuki mają? Znowu dosłowne traktowanie dosłownego przekładu nazwy skilla spowodowało jego "nieprzydatność".

Jeśli mogę interpretować recenzję Gruszczego, podejrzewam, że on stawia znak równości między grą w Imperium Rzymskim, a grą w Rzymie. W sumie nic w tym dziwnego - wampiry kojarzą nam się z miastami, a miasto Rzym jest dla nas niemal równoznaczne z Imperium Romanum. Pewnie stąd traktowanie RfR jako settingu.
Tylko, że RfR mówi nie tylko o Rzymie per se, wspomina także o prowincjach Imperium, a pierwsza kronika jaką wymyśliłem w oparciu o ten podręcznik to była gra barbarzyńcami stykającymi się z makabryczną i przerażającą działalnością Legio Mortuum (wampirzych legionistów). Może jestem dziwny, ale ten podręcznik jest dla mnie o wiele bardziej otwarty, mimo że bodaj jedyna wydrukowana w nim mapka to samo miasto Rzym.
31-01-2008 22:47
Gerard Heime
   
Ocena:
0
@Gruszczy
Tylko bez ironii. Może w popkulturze zapisał się "Gladiator", gdzie Maximus galopował na koniu - ale robił to, do diaska, w Germanii i innych prowincjach. A dla mnie Requiem for Rome to Rzym - milionowy Rzym, a nie jakaś zadupiasta kolonia, gdzie powstał obóz legionu i dlatego nazwano to miastem.

Zresztą, nie wyobrażam sobie podróży wampira po prowincji, lub sensownego wyżywienia tamże. Prowincja musi być dla wampira jak zesłanie.

@Kastor
Zauważ, co napisał Gruszczy.

Sama historia nie wystarcza (i dlatego historia z podręcznika jest zła).

Trzeba umieć przełożyć historyczny Rzym, jego losy, rytuały i zwyczaje, na społeczeństwo wampirze. Po lekturze recki odniosłem wrażenie, że Gruszczemu zabrakło w podręcnziku właśnie takiej konwersji książkowej historii na historię niesamowitą. Historię Świata Mroku.
31-01-2008 22:49
~Bartosz 'Kastor Krieg' Chilicki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Gerard
Masz odpowiedź powyżej, nieco na krzyż ;)

Sama historia nie wystarcza (i dlatego historia z podręcznika jest zła).
Jakby jej w podręczniku nie było, to Gruszczy powiedziałby "Kurde, potrzebuję realiów! A nie będę się przecież dokształcał!". Jakby owe realia dostał w większej ilości niż 2/3 podręcznika, to "dokształcałby się" z podręcznika i też byłoby źle, bo nie było reszty, fluffu.

No to jak powinno być żeby było OK? Bo ja nie widzę w powyższym logiki. W podręczniku logika jest za to jasna - "masz trochę, nawet sporo, historii. Jeśli potrzebujesz więcej, podły symulacjonisto, to marsz do BUWu". Jeśli ci wystarczy, to fajnie, idź pograj z kumplami. O co kaman?

Gruszczy, świadomie lub nie, ignoruje jedno z założeń podręcznika

HISTORY ISN'T IMPORTANT
Actually, history is really important, but within the context of a game, telling a story is more important. [...] The story — and the truths it held — mattered to the Romans more than the facts, and as far as a Storytelling game goes, if that approach is good enough for the Romans, it’s good enough for us.


w imię zaspokajania swojej potrzeby podejścia symulacjonistycznego, podczas gdy podręcznik został ewidentnie napisany z "S" w głębokim poważaniu (co po raz wtóry potwierdza moją, nie wiedzieć czemu swego czasu wykpioną, tezę o bardziej kinowej niż literacko-historycznej, w przeciwieństwie do starej edycji, konstrukcji fabuł nWoDu).

Trzeba umieć przełożyć historyczny Rzym, jego losy, rytuały i zwyczaje, na społeczeństwo wampirze.
Ja umiem, Gruszczy nie. To wina książki?

Po lekturze recki odniosłem wrażenie, że Gruszczemu zabrakło w podręcnziku właśnie takiej konwersji książkowej historii na historię niesamowitą. Historię Świata Mroku.
Czyli czego, storyline? oO'
31-01-2008 23:04
Gruszczy
    @Gerard
Ocena:
0
Podręcznik to w większości Rzym, ale jest opis innych prowincji - po stronę na każdą. Potrafisz sobie wyobrazić wystarczający opis Albionu albo Persji na jednej stronie? Mnie trudno. Po co więc ją tam wsadzać? Nie wiadomo. Historia. Fajnie, że ktoś chce się pochwalić anegdotkami, a to że Komodus dobierał urzędników po rozmiarze genitaliów, a inny cesarz lubił robić im fellatio. Publicznie. Wypełnisz tym kronikę? Niezły temat mi dla niej przychodzi, ale może się powstrzymam, bo mnie zmoderują :-P I tak duża część podręcznika idzie w cholerę, a na Rzym zostaje za mało.
31-01-2008 23:08
Gerard Heime
   
Ocena:
0
Jakby jej w podręczniku nie było, to Gruszczy powiedziałby "Kurde, potrzebuję realiów! A nie będę się przecież dokształcał!".
Nie wiem, co by powiedział, nie mam Mind ooo.

Wiem, czego ja oczekuję od RfR. Troszkę prawdziwej historii i mnóstwo wampirzej, mnóstwo wampirzego społeczeństwa, jego podziałów, wpływów i zwyczajów.

Ja umiem, Gruszczy nie. To wina książki?
Ja jestem lewniwy i wolałbym, żeby podręcznik robił to za mnie. Zwłaszcza podręcznik za 100zł.

Czyli czego, storyline? oO'
Nie storyline. Ja np. z chęcią bym zobaczył, jak śmierć Cezara wplynęła na status quo w mieście, albo np. jakie spustoszenie się dokonało podczas pożaru Rzymu za Nerona. Nie wiem, czy to jest w podręczniku - jeśli jest, to dobrze.


Co do skilli.
Sam przyznajesz, że skille te są przydatne gdy prowadzisz określony typ kroniki.

Natomiast Gruszczemu chodzi o to, by skille były przydatne - mniej lub bardziej - niezależnie od rozgrywki.

Np. skille społeczne są używane często, natomiast Wykształcenie czy Nauka - rzadko. W poprzedniej kronice grałem wampirem z Computers na 3, i użyłem tego skilla bodaj raz. Za to perswazji - mnóstwo. O to właśnie chodzi.

White Wolf mógł upchnąć skille bardziej (np. połączyć science, computers i crafts) szczególnie, że są to skille nakładające się na siebie czasem.

Podobnie myślalem nad połączeniem zwierząt z przetrwaniem oraz ekspresji z obyciem.
31-01-2008 23:21
Vukodlak
   
Ocena:
0
Po prostu jako narrator uznaję, że coś trzeba o settingu i realiach wiedzieć, jeśli się decyduje prowadzić.

Czy grając w WFRP musisz zaznajomić się z zasadami XVI wiecznej gospodarki i stylem prowadzenia działań wojennych? Chcąc rozpocząć opowieść w Monastyrze musisz przeczytać Księcia i naukowe opracowania z zakresu polityki i dyplomacji w XVII/XVIII wieku? To samo jest ze współczesnymi systemami. Gra w Meksyku czy Anglii, gdzie panują inne obyczaje i kultura niż w Polsce, też pociąga za sobą obowiązek zaznajomienia się z realiami. Jednak nie chodzisz na zajęcia z zakresu kultury anglosaskiej żeby poprowadzić Kronikę w Wielkiej Brytanii. A wbrew pozorom nawet w USA panują zwyczaje których Polak nie zrozumie. Idąc tym tokiem rozumowania nie można dobrze poprowadzić czegokolwiek bez solidnego przygotowania naukowego.

Gruszczemu zabrakło w podręcnziku właśnie takiej konwersji książkowej historii na historię niesamowitą. Historię Świata Mroku.

To jest właśnie rzecz która nie powinna się pojawić. Od tego już krok do storyline i metaplotu. Całe szczęście, że tego tam nie ma.

Sam przyznajesz, że skille te są przydatne gdy prowadzisz określony typ kroniki.

Natomiast Gruszczemu chodzi o to, by skille były przydatne - mniej lub bardziej - niezależnie od rozgrywki.

Np. skille społeczne są używane często, natomiast Wykształcenie czy Nauka - rzadko. W poprzedniej kronice grałem wampirem z Computers na 3, i użyłem tego skilla bodaj raz. Za to perswazji - mnóstwo. O to właśnie chodzi.


Ale to jest nierealne. Wampir jest grą z zasady społeczną, nie powinien więc dziwić fakt częstego wykorzystywania Umiejętności i Atrybutów społecznych. Pewne rzeczy są przydatne zawsze, inne rzadziej tego nie da się zmienić. Gdyby połączyć pare Umiejętności razem mechanika stałaby się zbyt ogólna, już teraz występują drobne problemy z ogólną mechaniką nWoD. Gdy gracz wybiera pewne rzeczy na karcie Narrator powinien robić notatki i tak kierować rozgrywką, by dać mu szansę na wykorzystanie swoich możliwości. To nie jest problem Umiejętności, tylko Narratora.

Z punktu widzenia gracza Requiem for Rome jest niewystarczające, w pewnym względzie. Historia opisana w dodatku daje jako takie pojęcie o mieście i jego realiach. Jednak nie sięgnie po ten dodatek ktoś kto nie jest zainteresowany tematem. Z drugiej strony, osoby choć trochę rozeznające się w Rzymie znajdą w nim wszystko czego potrzebują. Wiedzę już mają, potrzebują tylko podstawy mechanicznej i fluffu. To wlaśnie znajdą w tej książce. Myślę, że powinna powstać druga recenzja, stworzona przez osobę zainteresowaną starożytnością i grą w tych klimatach. Ocena będzie wtedy wyższa.
31-01-2008 23:24
Gerard Heime
   
Ocena:
0
Vuko, wiesz - jak usłyszałem tekst Gruszczego o tym fellatio to zacząłem się śmiać.
Bo jak ma mi to pomóc w prowadzeniu kroniki w Rzymie?

Może masz jakiś pomysł jak to wykorzystać. Bo ja nie mam. Wolałbym właśnie mniej takich soczystych fragmentów, a więcej praktycznych. Bo dekadencję Cesarzy to mogę sobie i bez tego wyobrazić, taki zepsuty jestem ;-)
31-01-2008 23:30
~Bartosz 'Kastor Krieg' Chilicki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Gerard
Nie wiem, co by powiedział, nie mam Mind ooo.
Ekstrapoluję z jego wypowiedzi i oczekuję że w razie błędnej interpretacji powie co i jak, telepatia mi niepotrzebna.

Wiem, czego ja oczekuję od RfR. Troszkę prawdziwej historii i mnóstwo wampirzej, mnóstwo wampirzego społeczeństwa, jego podziałów, wpływów i zwyczajów.
Jak dla mnie to jest w podręczniku.

Ja jestem lewniwy i wolałbym, żeby podręcznik robił to za mnie. Zwłaszcza podręcznik za 100zł.
Ale co takiego ma robić za ciebie? Interpretować swoją treść? Przecież Gruszczy sam przyznał że podręcznik zainspirował go do kampanii i poszukiwań dodatkowych, oprócz obszernie w podręczniku podanych, symulacjonistycznych materiałów, które mu są potrzebne. To co jeszcze ten nieszczęsny podręcznik ma zrobić, salto mortale? :/

Nie storyline. Ja np. z chęcią bym zobaczył, jak śmierć Cezara wplynęła na status quo w mieście, albo np. jakie spustoszenie się dokonało podczas pożaru Rzymu za Nerona. Nie wiem, czy to jest w podręczniku - jeśli jest, to dobrze.
To są klasyczne fragmenty storyline właśnie. A może nie dokonało się spustoszenie gdy Rzym płonął, bo coś wyciągnęło wampiry z Nekropolii? A może zginęły wszystkie? Modularność serii nie pozwala na takie deklaracje w podręczniku, poza tym wystarczy umieć czytać między wierszami i interpretować tę mnogość ciekawostek z historii która jest w podręczniku. Po to tam właśnie trafiła moim zdaniem

Co do skilli.
Sam przyznajesz, że skille te są przydatne gdy prowadzisz określony typ kroniki.

Natomiast Gruszczemu chodzi o to, by skille były przydatne - mniej lub bardziej - niezależnie od rozgrywki.

Np. skille społeczne są używane często, natomiast Wykształcenie czy Nauka - rzadko. W poprzedniej kronice grałem wampirem z Computers na 3, i użyłem tego skilla bodaj raz. Za to perswazji - mnóstwo. O to właśnie chodzi.

White Wolf mógł upchnąć skille bardziej (np. połączyć science, computers i crafts) szczególnie, że są to skille nakładające się na siebie czasem.

Podobnie myślalem nad połączeniem zwierząt z przetrwaniem oraz ekspresji z obyciem.

No fajnie, nawet jestem w stanie się zgodzić (choć po prostu u mnie pewne skille ignorujemy, zbijając je razem), ale to jest ewentualnie wada systemu, dlaczego obrywa za jej konsekwencje siedemdziesiąty któryś dodatek w jednej z linii wydawniczych?

jak usłyszałem tekst Gruszczego o tym fellatio to zacząłem się śmiać. Bo jak ma mi to pomóc w prowadzeniu kroniki w Rzymie? Może masz jakiś pomysł jak to wykorzystać. Bo ja nie mam.
Opowieść zgorszonego obcokrajowca, gorsząca mimo wszystko plotka, powtarzana półgębkiem pomiędzy żonami patrycjuszy, argument w dyskusji o upadku moralności w ustach kapłana Lancea... Mam wymieniać dalej?

Wolałbym właśnie mniej takich soczystych fragmentów, a więcej praktycznych.
Ja tam uwielbiam soczyste fragmenty ;)

Bo dekadencję Cesarzy to mogę sobie i bez tego wyobrazić, taki zepsuty jestem ;-)
Wyobrazić sobie, a wiedzieć że tak było naprawdę, to zupełnie co innego. Różnica odczucia pokroju tej między wtłoczoną w szkole, z książki, świadomością, że "naziści wybili i przepędzili niemal całą populację narodu mojżeszowego w Polsce", a odwiedzeniem miejsc kaźni, getta, Oświęcimia, tym podobnych. Po prostu takie "visceral bits" znacznie mocniej przemawiają do wyobraźni.

Ups, wykonałem chyba właśnie reductio ad Hitlerum, chyba za późno dla mnie :P

@Vukodlak
Idąc tym tokiem rozumowania nie można dobrze poprowadzić czegokolwiek bez solidnego przygotowania naukowego.
Jak się jest simem, to brak przygotowania będzie uwierać i ja to rozumiem. Nie wiem tylko, dlaczego ewidentny kryptosymulacjonista miażdży w recenzji otwarcie niesymulacjonistyczny podręcznik za to, że nie napisano go pod jego simowe gusta?

To jest właśnie rzecz która nie powinna się pojawić. Od tego już krok do storyline i metaplotu. Całe szczęście, że tego tam nie ma.
My point exactly!

Myślę, że powinna powstać druga recenzja, stworzona przez osobę zainteresowaną starożytnością i grą w tych klimatach. Ocena będzie wtedy wyższa.
Zapewne niebawem na Oneirosie się pojawi, moja, rzeczywiście z takiego punktu widzenia, osoby zainteresowanej "graniem w Requiem w Rzymie", a nie "graniem w Rzym". Oceny nie będzie, bo nie stosujemy, będzie opisówka. :)
31-01-2008 23:38
Gruszczy
   
Ocena:
0
@Gerard

Ten cesarz miał takie devotion, że potrafił wypijać więcej krwi w jednej rundzie (jest naprawdę takie devotion z resztą), ale musiał spełnić określone warunki. To spełniał. Wykorzystałem :-P

@Vukodlak

Monastyrem też byłem zachwycony na początku. Nie gram w Monastyr ;-) I tak, teraz do kroniki w Meksyku się przygotowuję i wychodzę poza Shadows of Mexico, który swoją drogą jest tym wszystkim, czym RfR nie jest.
31-01-2008 23:39
Vukodlak
   
Ocena:
0
Wierz mi Gerardzie, dekadencja rzymian czasami przebijała wszystko co współczesny człowiek może sobie wyobrazić. Fragment jest wystarczająco dobry by zobrazować Narratorowi jak wielki był moralny upadek Imperium, bez zbytniego gorszenia jednocześnie. Pewne rzeczy wykraczały nawet ponad publiczne fellatio.

Cóż, to mocarstwo upadło głównie przez całkowite zanegowanie moralności. Większość jego problemów militarnych i ekonomicznych wynikała z akceptacji chorych przyzwyczajeń cesarzy i senatorów.
31-01-2008 23:41
Gerard Heime
   
Ocena:
0
Co do skilli - WW miał okazję poprawić, i nie poprawił. Chyba o to chodzi Gru.

Co do storyline - WW pokazał już, że może z jednego wydarzenia ekstrapolować kilka fajnych (i opcjonalnych) pomysłów/zahaczek na sesje. Tak robił w Chicago czy innych miastach, gdzie pojawiała się historia.

Ale zobaczę, poczytam, może się z Gruszczym nie zgodzę.
31-01-2008 23:47
Vukodlak
   
Ocena:
0
I tak, teraz do kroniki w Meksyku się przygotowuję i wychodzę poza Shadows of Mexico, który swoją drogą jest tym wszystkim, czym RfR nie jest.

Widzisz Gruszczy, a dla mnie Shadows of Mexico jest o kant rzyci potłuc bo nie podobają mi się klimaty Meksyku. I nie obchodzi mnie jak dobrze jest napisany, jak świetnie zilustrowany. Nie lubię meksów, więc dodatku nie kupię. Do gry w Meksyku się przygotowujesz, do gry w antycznym Rzymie nie chcesz. Po prostu Cię to nie kręci i sprawa zakończona. Nie oznacza to jednak, że podręcznik jest zły. SoM jest w Twoim klimacie, RfR nie jest. I z tego wynikają problemy, nie z wad tego ostatniego.
31-01-2008 23:52
~Bartosz 'Kastor Krieg' Chilicki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Co do skilli - WW miał okazję poprawić, i nie poprawił. Chyba o to chodzi Gru.
Znaczy, sugerujesz że Gruszczy oczekuje od Requiem for Rome, że nie będzie się opierało na analogiach do mechaniki czarnej i czerwonej podstawki, tylko będzie ją łatało, zamiast po prostu przesiać przez fluff Rzymu? Naprawdę? :D
31-01-2008 23:53
Gruszczy
   
Ocena:
0
@Vuko

Raz - napiszesz nam reckę RfR :)?

Dwa - otóż nie, Meksyk jest zupełnie różny od RfR. Nie ma niepotrzebnej historii, jak w RfR na kilkadziesiąt stron. Autorzy piszą jasno - to nie przewodnik, przewodnik sobie możesz skołować za pare dolców. Tutaj dostaniesz, co oznacza Meksyk w Świecie Mroku. Nie będziemy Cię zanudzać tym, jakie problemy społeczne generuje granica między Stanami i Meksykiem. Powiemy Ci, jak ją wykorzystać w grze. Tego bym chciał. W SoM to dostaję.

A klimaty Rzymu mnie kręcą. Uwielbiam Rzym HBO (Gladiator to co prawda syf). Chętnie bym zagrał. Ale mi się nie chce ;-)
31-01-2008 23:59

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.