» Recenzje » Republic #28-31. The Hunt for Aurra Sing

Republic #28-31. The Hunt for Aurra Sing


wersja do druku

Polowanie czas zacząć

Autor: Redakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek

Republic #28-31. The Hunt for Aurra Sing
Gdy przyjrzeć się bliżej fanom, bez trudu można spostrzec, że Gwiezdne wojny rządzą się tak naprawdę swoimi prawami. Oczywiście istotnym jest, że na pierwszym planie sagi występują Anakin, Luke, Leia czy Han Solo, ale często to postaci z tła zaskarbiają sobie sympatię fanów. Jedną z takich bohaterek jest właśnie Aurra Sing, określona jako "łowczyni Jedi", która tylko mignęła na ekranie podczas wyścigu w Mrocznym widmie. Z czasem presja by pisać o Aurrze więcej i więcej stawała się coraz silniejsza, więc oto jest – łowczyni występowała już kilkakrotnie w Ongoing, aż wreszcie doczekała się komiksu właściwie specjalnie o niej.

Na Coruscant, niemal pod samym nosem Rady Jedi, zostaje zamordowanych dwóch rycerzy, a młoda padawanka (naoczny świadek zbrodni) wskazuje jako morderczynię Aurrę Sing. Rada postanawia, że miarka się przebrała i szybko zostaje zawiązana grupa mając schwytać owianą złą sławą łowczynię. Panna Sing tymczasem realizuje swoje plany – dostaje zlecenie na pomoc w zejściu tego świata robiącemu pokątnie interesy senatorowi oraz swojej byłej mistrzyni Jedi.

Pierwsze spojrzenie na The Hunt for Aurra Sing daje poczucie swoistego deja vu, gdyż gdzieś już podobny układ postaci wystąpił i to całkiem niedawno. Motywem przewodnim mini-serii jest zdecydowanie Aurra Sing, o której wiadomo było do tej pory stosunkowo niewiele i... szczerze powiedziawszy komiks w zasadzie nie zmienia tego stanu rzeczy. Nie da się jednak zaprzeczyć, że Aurry jest tutaj dużo, jest przebiegła i bezwzględna, czyli mniej więcej taka, jakiej oczekiwali fani, zwłaszcza wiecznie rządni krwi Amerykanie. Naprzeciw niej staną kolejni znani z wcześniejszych zeszytów bohaterowie – wracają Ki-Adi-Mundi, jego uczeń A’Sharad Hett i konfrontacja niemal rodem z wydanego nieco wcześniej Outlandera. Niemal, gdyż tym razem para Jedi dostanie wsparcie w postaci Adi Galii – mistrzyni z Rady, również nieczęsto wykorzystywanej w Expanded Universe.

Fabuła opiera się na znanym motywie łowcy, który staje się zwierzyną. Schemat ten starano się tu i ówdzie urozmaicić, jednak ostatecznie wyszedł standardowy gwiezdnowojenny komiks, z dość wartką akcją, jednak bez przesadnych fajerwerków fabularnych, dość przewidywalny i nie wciągający przesadnie.

The Hunt for Aurra Sing utrzymany jest w baśniowej konwencji znanej z filmowej trylogii prequeli, co dobrze wspiera rysunek – wyrazisty i barwny, dynamiczny, często używający kontrastów. Kreska, mimo iż uproszczona, nie sprawia, że rysunki są nieczytelne. Problemy widać jedynie w proporcjach na twarzach niektórych postaci, sporadycznie cierpiących na uciekające zbytnio na boki oczy lub ich przerost. Należy wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy – o ile okładka trade paperbacka ma niewiele wspólnego z estetyką, o tyle te z poszczególnych zeszytów są rewelacyjne i zasługują na szczególne uznanie. Mroczne i klimatyczne, możliwe że właśnie takie, jaki powinien być sam komiks.

The Hunt for Aurra Sing sprawia wrażenie, jak gdyby jego podstawową zaletą, gwarantującą dobre wyniki sprzedaży, miała być obecność Aurry Sing. Dołączono do tego, może nieco asekuracyjnie, sprawdzone wcześniej postaci i równie sprawdzony pomiędzy tą trójką konflikt. Wszystko to sprawia, że komiks, mimo iż potrafi zaskoczyć, nie wyróżnia się niczym specjalnym na tle szeregu innych czerpiących z uniwersum Gwiezdnych wojen.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Galeria


6.5
Ocena recenzenta
6.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Star Wars. The Hunt for Aurra Sing TPB
Scenariusz: Timothy Truman
Rysunki: Davide Fabbri
Kolory: Dave McCaig
Wydawca oryginału: Dark Horse Comics
Data wydania oryginału: 3 lipca 2002
Liczba stron: 96
Okładka: miękka
Druk: kolorowy
Cena: 12,95 USD



Czytaj również

Republic #36-39. The Stark Hyperspace War
Błękit nadprzestrzeni
- recenzja
Republic #32-35. Darkness
Dracula w wersji Star Wars
- recenzja
Republic #27. Star Crash
Gwiezdne wojny?
- recenzja
Republic #23-26. Infinity's End
Moc nie jest w nim zbyt silna
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.