» Recenzje » Renegat - Magdalena Kozak

Renegat - Magdalena Kozak

Renegat - Magdalena Kozak
W lutym zeszłego roku Fabryka Słów wydała Nocarza autorstwa Magdaleny Kozak. Przyznaję, że bardzo chętnie sięgnąłem po tę pozycję i nie zawiodłem się. Szybka akcja, pościgi, strzelaniny i wampiry w rolach głównych to było dokładnie to, czego po niej oczekiwałem. Można się było doszukiwać inspiracji Wampirem: Maskaradą albo światem znanym z filmu Blade, jednak to był tylko argument na plus. Bohater - Jerzy Arlecki - zostaje wciągnięty w "odwieczną" wojnę pomiędzy "dobrymi" wampirami, które starają się współistnieć z ludźmi i egzystować na sztucznej krwi, a drapieżnymi renegatami. Arlecki, po żmudnych treningach, zostaje wcielony do elitarnej jednostki Nocarzy i przyjmuje imię Vesper. W tym momencie wszyscy ci, którzy nie czytali pierwszego tomu a nie chcą zepsuć sobie zabawy powinni przerwać lekturę tego tekstu.

Nocarz kończy się w nader zaskakujący sposób. Nasz bohater, wierny swojej jednostce i oddany swojemu lordowi, szybko awansuje w nowej społeczności, po czym popełnia niewybaczalny czyn. Miast ochraniać Ulthora strzela do niego, a następnie "ucieka" w towarzystwie renegatów. I w tym miejscu kończy się Nocarz, a jakiś tydzień później w realiach książki (my niestety czekaliśmy na niego prawie rok) rozpoczyna się Renegat.

Vesper budzi się w tajnej bazie renegatów i już po kilku chwilach zaczyna tego żałować. Drugi raz w trakcie swojego krótkiego nieżycia dawny Jerzy Arlecki przechodzi proces szkolenia, zarówno fizycznego jak i światopoglądowego. Z czasem okazuje się, że wbrew temu, czego uczono go o wampirzej społeczności nie wszystko, co - że pozwolę sobie zacytować - "białe jest białe, a czarne jest czarne". W Nocarzu zmienia się z człowieka w wampira, w Renegacie natomiast stopniowo zmienia się jego poddańczy stosunek do lorda Ulthora, a on sam zaczyna układać swoje nieżycie w zgodzie z własnymi zasadami. Vesperowi jest łatwo, bo musi odrzucić wszystko, co wpajano mu w jednostce Nocarzy, by zaakceptować samego siebie w nowej sytuacji. Początkowo zmuszany, zaczyna żywić się ludzką krwią i przyswajać sobie fakt przynależności do gatunku agresywnych drapieżników. Choć na początku zastanawia się nad odebraniem sobie życia, powoli odnajduje się w nowej rzeczywistości. Z czasem zajmuje swoje miejsce w strukturach renegatów tak, by we własnym przeświadczeniu pozostać wiernym Nocarzom.

Trzeba przyznać, że będąc uważanym za "nawróconego" wroga przez jednych i zdrajcę przez drugich, Arlecki nie jest w łatwej sytuacji, a ta zaczyna się jeszcze bardziej komplikować. Pojawia się nowy wróg - ludzie świadomi istnienia wampirów i walczący z nimi siłą swej wiary i broni maszynowej. Nasz bohater zostaje oddelegowany do rozpracowania tajemniczej organizacji, która za tym stoi. W tym celu tworzy - za pomocą poznanych u Nocarzy policyjnych technik - elitarny oddział renegatów. Nie wszystko jednak układa się po myśli Vespera. Choć przez moment może nam się wydawać, że jego sytuacja powoli zaczyna się stabilizować, to dochodzi do nagłych zwrotów akcji i kolejny raz stawiane mu są nowe wyzwania. Po której stronie ma się opowiedzieć i kto tak naprawdę jest tą "dobrą" stroną konfliktu, to główne wątpliwości Arleckiego.

Renegata czyta się praktycznie jednym tchem. Szybka, widowiskowa akcja, dający się łatwo polubić (choć momentami naiwni) bohaterowie, śmiech, ale i gorycz porażki a także fachowość języka i opisów, do których przyzwyczaiła nas autorka, to zdecydowane zalety tej książki. Te czterysta stron zlatuje w mgnieniu oka i kolejny raz zostajemy zaskoczeni zakończeniem.

Tak naprawdę największą wadą Renegata jest fakt, że sam w sobie jest tylko przejściem od pierwszego tomu do trzeciego. Nie dostajemy zbyt wiele informacji o samym świecie renegatów a jedynie zaprzeczenie jego wizerunku przedstawionego w Nocarzu. Znajdziemy tu wiele niedokończonych wątków. To głównie wpływa na obniżenie mojej oceny. Na plus natomiast można zaliczyć bardzo ciekawe, budujące klimat motta, którymi opatrzone są poszczególne rozdziały. Mam zatem nadzieję, że na trzeci tom (Nikt) nie będziemy musieli czekać rok, tak jak to miało miejsce w przypadku Renegata.

Słowem podsumowania - uważam Renegata za powieść lepszą od Nocarza i zdecydowanie nie żałuję zarwanej nocy. To świetna książka stricte rozrywkowa, sensacyjna (bo sama obecność wampirów nie robi z niej horroru i takowego trudno się w niej doszukiwać) i niezobowiązująca. Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg przygód Vespera.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.5
Ocena recenzenta
7.2
Ocena użytkowników
Średnia z 27 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 12
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Renegat
Cykl: Nocarz
Tom: 2
Autor: Magdalena Kozak
Autor okładki: Piotr Cieśliński
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: styczeń 2007
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Kuźnia Fantastów
ISBN-13: 978-83-60505-26-7
ISBN-10: 83-60505-26-8
Cena: 29,99 zł



Czytaj również

Młody
Wielki powrót serii o Nocarzu
- recenzja
Renegat
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
- recenzja
Nocarz
Wampir z ABW
- recenzja
Nocarz - Magdalena Kozak
Czyli Maskarada w ABW-erze
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

teaver
    heh ;)
Ocena:
0
Wiem, wiem, sama robiłam korektę. Ale mimo to mam chyba prawo do własnego zdania? ;)

Według mnie książka ma tendencję raczej spadkową. Może jest to spowodowane komentarzami pierwszej części typu "męska przygoda pisana przez kobietę", "mocna książka dla mocnych facetów", bo autorka wyraźnie stara się sprostać popularnym gustom. Żołnierskie kawały i niewybredne żarty przy których mój mąż zaśmiewał się do rozpuku, mnie przyprawiły tylko o grymas zażenowania.

A i rozterki głównego bohatera jakieś takie... płytkie. Jeżeli Vesper to wampir pełną gębą, to prymitywne opoje mają niezłe zadatki na bycie wampirem. Lanie po mordzie, imprezy, strzelanie, panienki, akcje wymagające wykorzystania minimum inteligencji... taaa.. czysto męska przyjemność w stylu "Psów" i pana "A co ty ... wiesz o zabijaniu", czyli dozwolone DO lat 18. ;)

W sumie- miłe, łatwe i odmóżdżające. Życzę przyjemnej lektury. :D
14-03-2007 14:28
senmara
    Czyżby ksiażki autorki
Ocena:
0
klasyfikowały się pod typ "Lumley czyli Ludlum horroru"?
Lanie po mordzie, akcje, broń, jeszcze wiecej broni oznakowanej wszystkimi literami alfabetu...?
19-03-2007 09:42
Mandos
    hmmm
Ocena:
0
"W tym momencie wszyscy ci, którzy nie czytali pierwszego tomu a nie chcą zepsuć sobie zabawy powinni przerwać lekturę tego tekstu."

Albo recenzja jest źle napisana albo trzeba zaznaczyć gdzie się spoiluje. Nie czytałem pierwszego tomu ale chętnie się dowiem czy drugi jest dobry. Za to niedopatrzenie duży minus dla Ra-v i teaver.
19-03-2007 16:30
senmara
    Mandos!
Ocena:
0
Następną reckę (wybór ksiażki należy do Ciebie) robisz Ty!

Recenzje mogą podawać informacje na temat fabuły. Zauważ, ze na ostatniej okładce książki też są takie informacje i zazwyczaj recenzje krążą wokół nich niewiele dodając.
Taka jest specyfika recenzji.

Ale oczywiście mozesz napisać inaczej, zatem czekamy na reckę bez żadnych spoilerów :)
20-03-2007 11:13
Mandos
    senmara
Ocena:
0
"Następną reckę (wybór ksiażki należy do Ciebie) robisz Ty! (...)
"Ale oczywiście mozesz napisać inaczej, zatem czekamy na reckę bez żadnych spoilerów :)"
Zawsze mi się podoba jak autorzy (nie tylko recenzji) reagują na krytykę słowami "jak się nie podoba to zrób sobie sam". Przed oczami stają mi wtedy wszyscy twórcy dzieł przeze mnie "niedocenianych" którzy nagabują moją skromną osobę abym nakręcił film, napisał książkę czy namalował obraz.
Widzisz karykaturalność swojej reakcji ?

"Recenzje mogą podawać informacje na temat fabuły."
Ale jak najmniej, osobę która czyta recenzję przede wszystkim obchodzi "jak to zostało napisane" a nie "co znajduje się w książce". Z fabuły interesuje mnie tylko zawiązanie wątku głównego i bohaterowie, resztę doczytam sobie sam.

"Zauważ, ze na ostatniej okładce książki też są takie informacje i zazwyczaj recenzje krążą wokół nich niewiele dodając.
Taka jest specyfika recenzji."
Problem z "okładką" jest taki, że nie ma tam oceny książki (w miarę obiektywnej) więc wydawca musi zainteresować czytelnika spojlerami, a nawet wtedy są to raczej ogólne informacje.
W recenzji można się pokusić o coś więcej, recenzja która jest rozwinięciem notki wydawcy to zła recenzja :P.

Na koniec zaproponuję, jeszcze raz przeczytanie mojego poprzedniego komentarza. Chodziło mi przede wszystkim o stworzenie recenzji w sposób nieprzydatny dla osób nie zaznajomionych z pierwszym tomem.
Na przyszłość życzę chłodniejszego podejścia do swojej "pracy" oraz do krytyki.
20-03-2007 12:00
senmara
    Re:
Ocena:
0
Widzisz karykaturalność swojej reakcji ?

A co mogę Ci zaproponować? Przepraszam, następnym razem będzie lepiej? Jak rozumem masz ściśle określone wymagania co powinno być a co nie w dobrze napisanej recenzji. Ale nie podajesz tych informacji (a raczej dozwolonej ilości informacji, które mogą być przekazane w recce), możemy tylko się ich domyślać.

Mamy zwyczaj zapraszać znające sie na rzeczy osoby do pisania recenzji, tak też należy odebrać mój post. Nie sądziłam, że wykrzyknik Cie przestraszy czy zbulwersuje :)

Problem z "okładką" jest taki, że nie ma tam oceny książki (w miarę obiektywnej) więc wydawca musi zainteresować czytelnika spojlerami, a nawet wtedy są to raczej ogólne informacje

Okładkę podałam jako miernik informacji co do fabuły, które mogą sie pojawić w recenzji. Recenzja NIE jest rozwinięciem informacji na okładce, ale zasób informacji moze być produktem wyjściowym do recenzji. Skoro w informacji od wydawcy pojawia sie pięć wątków fabularnych, dlaczego miałoby ich zabraknać w recenzji?

Recenzja mimo wszystko jest subiektywnym podejściem do produktu (i o to chodzi). W momencie zamieszczenie recenzji, ona sama staje sie ocenianym przez czytelników produktem i tak w koło Macieju. Informacje fabularne są podbudówką dla tekstu.

Co do spoilerowania drugiego tomu: uważam, ze autorka miała prawo (niektórzy by uznali to za obowiązek) do ujawnienia niektórych informacji. Wyobraź sobie, ze ktoś recenzuje Listy Apostolskie bez informacji, ze to sie dzieje po śmierci Jezusa, ze apostołowie sie rozeszli po świecie z ideą krzewienia wiary itd...
20-03-2007 14:41
Mandos
    Re. Re.
Ocena:
0
"A co mogę Ci zaproponować? Przepraszam, następnym razem będzie lepiej?"
Odpowiedź jest prosta: nic. Napisałem komentarz który ocenił Twoją pracę i tyle. Ty możesz się z nim zgodzić albo nie, przemyśleć, wdać się w polemikę lub zignorować. Propozycja abym sam sobie napisał recenzję traktuję jak zachowanie "skrytykowanego dziecka".

"Mamy zwyczaj zapraszać znające sie na rzeczy osoby do pisania recenzji, tak też należy odebrać mój post. Nie sądziłam, że wykrzyknik Cie przestraszy czy zbulwersuje :)"
Mamy chyba różne poglądy na temat tego jak powinno wyglądać "zaproszenia do współpracy". Fragment Twojej wypowiedzi o której rozmawiamy, ani mnie nie przestraszył, ani tym bardziej nie zbulwersował. Moją opinię na ten temat już przedstawiłem.

"Okładkę podałam jako miernik informacji co do fabuły, które mogą sie pojawić w recenzji. Recenzja NIE jest rozwinięciem informacji na okładce, ale zasób informacji moze być produktem wyjściowym do recenzji. Skoro w informacji od wydawcy pojawia sie pięć wątków fabularnych, dlaczego miałoby ich zabraknać w recenzji?"
Nie do końca rozumiem o co Ci chodzi z tym "zasobem informacji jako produktem wyjściowym". Produktem wyjściowym jest chyba recenzja ?
Co do drugiej części tego fragmentu, skoro w informacjach od wydawcy pojawia się że to nowe arcydzieło na miarę Tolkiena to dlaczego nie miałabyś tego również napisać w recenzji ? Ten argument jest dziwny.
Informacja na okładce nie powinna być "danymi wejściowymi" dla recenzenta, tymi danymi to treść książki. Info od wydawcy co najwyżej może być ocenione jako rzetelne albo nie.

"Wyobraź sobie, ze ktoś recenzuje Listy Apostolskie bez informacji, ze to sie dzieje po śmierci Jezusa, ze apostołowie sie rozeszli po świecie z ideą krzewienia wiary..."
Tak, potrafię sobie wyobrazić taką recenzję i to równie wartościową jak ta zawierające te informacje. Oczywiście trudność napisania czegoś takiego wzrasta bo zamiast łatwiejszego "co jest w środku" trzeba przedstawić trudniejsze "jak jest to napisane".
20-03-2007 15:17
senmara
   
Ocena:
0
"Napisałem komentarz który ocenił Twoją pracę i tyle."

Pomyłka. To nie moja praca. Ja uważam tylko, że autorka miała prawo podać w swojej recenzji informacje na temat fabuły.
20-03-2007 15:26
Mandos
   
Ocena:
0
"Pomyłka. To nie moja praca. Ja uważam tylko, że autorka miała prawo podać w swojej recenzji informacje na temat fabuły."

Pomyłka. To nie autorka tylko autor.

Czytałaś część pierwszą ? Jeżeli tak to czy trudno jest zrozumieć, że dla osób które nie czytały recenzja jest bezużyteczna przez co ocena musi być niska ?
20-03-2007 15:34
senmara
   
Ocena:
0
Sorry Ra-V :)

Na swoje usprawiedliwienie mam tylko zdjecie Teaver przed oczami gdy piszę odpowiedź.

I powtarzam, nie miałam nic wspólnego z pisaniem recenzji.

Według mnie recenzja powinna posiadać także część informacyjną. Należę do tej grupy osób, które wręcz wymagają takich informacji, gdyż w moich oczach uwiarygodniają one zdanie/ocenę/wnioski autora recenzji. Recenzje polegające na analizie biegu fabuły czy konstrukcji powieści również powinny je mieć. Jest to moje subiektywne podejście, to ja wymagam tego od recenzji.
Jeśli ktoś napisze: fabuła jest bez sensu i kropka, będę miała mieszane uczucia co do recenzenta, nie do produktu.

Recenzent ma prawo do zawierania części informacji o fabule w recenzji, z którego nie musi korzystać jeżeli nie chce.



20-03-2007 15:59
Mandos
   
Ocena:
0
"I powtarzam, nie miałam nic wspólnego z pisaniem recenzji."

Nie trzeba, zobaczyłem swoją omyłkę już przy poprzednim poście.

"Według mnie recenzja powinna posiadać także część informacyjną."

Według mnie również, w końcu chciałbym wiedzieć mniej więcej co jest w środku i przedstawicielem jakiego gatunku jest dana książka ale te informacje powinny być dobieranne bardzo ostrożnie. Jeżeli w recenzji widzę "W tym momencie wszyscy ci, którzy nie czytali pierwszego tomu a nie chcą zepsuć sobie zabawy powinni przerwać lekturę tego tekstu." to niezależnie od tego czy czytałem czy nie czytałem pierwszej części dyskwalifikuje to recenzję.

"Należę do tej grupy osób, które wręcz wymagają takich informacji, gdyż w moich oczach uwiarygodniają one zdanie/ocenę/wnioski autora recenzji. Recenzje polegające na analizie biegu fabuły czy konstrukcji powieści również powinny je mieć. Jest to moje subiektywne podejście, to ja wymagam tego od recenzji.
Jeśli ktoś napisze: fabuła jest bez sensu i kropka, będę miała mieszane uczucia co do recenzenta, nie do produktu."


Czyli jeżeli recenzent napisze że podoba mu się ten wazon bo ma ładną kolorystykę i intrygujący kształt to będzie dla Ciebie niewiarygodne, kiedy zapoda więcej szczegółów (ciemnozielony w kształcie jednorożca) to już jest ok ?
Jeżeli recenzent mnie zachęci to sam się dowiem jakiego koloru jest ten wazon :P. On ma mi tylko powiedzieć czy mu się podoba czy nie i dlaczego, wszystko podane ogólnikowo.
Podawanie dodatkowych informacji nie zwiększy jego wiarygodności (chociaż raczej powinienem powiedzieć, że tylko niewiele zwiększy) co najwyżej może popsuć mi zabawę w czasie czytania. Tak czy inaczej opieram się na jego subiektywnej ocenie.

"Recenzent ma prawo do zawierania części informacji o fabule w recenzji, z którego nie musi korzystać jeżeli nie chce."

Recenzent ma do wszystkiego prawo, łącznie z podaniem zakończenia, a ja jako czytelnik mam prawo to skomentować.

Jak dla mnie EOT. Jeżeli będziesz miała jeszcze jakieś "zaproszenia do współpracy" to na priv.

Pozdrawiam M.M
20-03-2007 17:02

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.