string(15) ""
» Blog » Religia. Święte zwoje
01-04-2012 18:27

Religia. Święte zwoje

W działach: Zakazane Bractwo, Religia | Odsłony: 108

Religia. Święte zwoje

Na dobry początek - parę pism jednej z religii mojego settingu. Prostota, schematyczność i nawiązania celowe. Jest to jedna z wielu religii, a siatka ich współzależności i występowania w czasie jest w fazie produkcji ;) pewne kwestie staną się też bardziej jasne po opublikowaniu zarysu historycznego. Koniecznie muszę też zaznaczyć, że informacje ze Zwojów nie są równoznaczne z faktami historycznymi. Zapraszam do lektury.

 

 ***

 

Święte zwoje to zbiór pism, które przez tysiące lat tworzyli szedaryci. Stanowią one podstawę ich wiary. Poszczególne fragmenty powstawały w różnych okresach i w różnych odstępach czasowych; niektóre dotarły do nas niepełne i podniszczone. Specjalnie do tego celu szkoleni i zaprzysiężeni skrybowie dbają o to, by zachować spuściznę jak najdłużej, jednak nie ulega wątpliwości, że w trakcie tworzenia niezliczonej ilości kopii i odpisów, pierwotne znaczenie tekstów zmienia się, wkradają się też błędy. Trudno obecnie rozsądzić, które fragmenty są tylko częścią mitu i tradycji – a więc podlegają wyłącznie osądowi wiary - a które stanowią żywą relację historiograficzną. Należy jednak podkreślić, że w momencie, w którym pojawiają się rozbieżności między faktografią podawaną przez Zwoje, a tą przekazywaną przez historiografów, większe zaufanie należy mieć do ustaleń nauki. W Zwojach widać wyraźnie różnice w stylu pisarskim; starsze z nich charakteryzują się pięknym językiem, w nowszych bywa on uwspółcześniony. Obecnie używa się redakcji opracowanej przez skrybów Świątyni Ithiriona – co ma tę wadę, że pewne fragmenty zostały przez nich dopasowane do obecnie funkcjonującej doktryny religijnej, wykształconej w wyniku reform Imperatora Perinthosa.

 

Zwój o Stworzeniu Rzeczy

Przed wszystkim innym było Przeznaczenie; z niego wszystko powstało. Wszędzie panowała Nicość. Z Przeznaczenia powstał Ithirion – Najstarszy z Najstarszych, Ojciec Ojców i ich Synów, Pierwszy i Ostatni. Z Przeznaczenia też objawiła się Myśl i nadała Najstarszemu Rozum. Ithirion wydarł fragment Nicości i uczyniwszy z niego swoją dziedzinę, tam się osiedlił. Stworzył Nieboskłon, który stał się Jego domem. Nicość jednakże próbowała odzyskać to, co jej wydarto; Ithirion obronił granice swojej dziedziny i stworzył zastępy Strażników – wśród nich Heliona i Lunę, by na zmianę stróżowali. Innych, a były ich całe zastępy, oddał do pomocy słabszej Lunie. Gdy granice zostały utwierdzone, z Przeznaczenia powstało czterech Szedarów, czyli Najstarszych Bogów. Zalicza się do nich również Ithiriona, jako Najstarszego z Najstarszych. Pierwsi ludzie nadali im imiona: Antares, Almah, Vulpes i Szeat. Razem z nimi, do siedziby Najstarszego wstąpiło także coś innego, Nienazwane, bezosobowa siła pochodząca zza Nicości. Nieświadomi jej natury Bogowie zlekceważyli ją. Z ich zamysłu z Ithirionem uformowała się Sfera, otoczona przez Nieboskłon. Uradzili tedy, by stworzyć Życie, które miało panować na Sferze. Szeat zaś stworzył Istotę ze swej Myśli, w którą tchnięto życie; a był to pierwszy człowiek - Pradawny. Inni Najstarsi dodali do Myśli Szeata coś od siebie; Antares obdarzył ludzi miłością piękna, Vulpes męstwem i odwagą, Almah krzepą. Ithirion zaś tchnął Życie i ustalił Czas, który odtąd bezustannie płynie. Dał też ludziom mowę, by mogli się porozumiewać. Zesłał ich na Sferę, a życie ich było wieczne i nie kończyło się nigdy. Aby zapanować nad tak szerokimi dziedzinami, Najstarsi doprowadzili do wyłonienia się z Nicości Aszadów, Starszych Bogów. Ci mniejsi bogowie mieli za zadanie wspomagać Najstarszych, a dysponowali wielką mocą. Niektórzy jednak wyszli ze Światła, inni zaś z Cienia; ustalił się tedy podział na bóstwa Światła i Ciemności. Ci pierwsi silniejsi byli za stróżowania Heliona, drudzy zaś – gdy po Nieboskłonie wędrowała Luna. Jednakże od początków świata nie panowała na nim zgoda. Pradawni toczyli wojny, sprzeczali się ze sobą, dążyli do potęgi. Pozwalali, by skażała ich bezimienna siła, która przybyła z Nicości wraz z Aszadami. Smuciło to Najstarszego, który zesłał na świat Objawienie pod postacią jednego ze swych Strażników. Misja nie powiodła się; Pradawni odtrącili go. Ithirion zagniewał się i powziął decyzję o zniszczeniu świata. Tymczasem Pradawni szydzili z Najstarszych; w geście szyderstwa ulepili z gliny posąg, dwakroć wyższy od człowieka. Przyoblekli go w szaty i oddawali mu cześć. Wtedy też spłynęła na niego siła zza Nicości, błąkająca się od dawna po świecie, i dała mu Życie. Pradawni ucieszyli się, widząc żywego Pana; dali mu miecz i stworzyli dla niego tron, obwołując go Władcą Ludzi i Świata. Dano mu imię Alioth. Chciano, by przemówił; więc z ust Aliotha spłynęły plugastwa, jedyne, co go wypełniało. Jego przemowy truły serca i umysły. Skończyła się narada Najstarszych. Używając całych swoich mocy, postanowili dokonać Rytuału Oczyszczenia. Świat oblał ogień, a wśród niego zstąpił Ithirion pod postacią ogromnego, niszczycielskiego płomienia. Strącił on z tronu Aliotha w czeluści Nicości razem z Bogami Ciemności, którzy poszli za nim, odwróciwszy się od Szedarów. Ogień strawił cały świat i ludzkość. Ithirion ulitował się tylko nad czterema ludźmi – dwiema kobietami i dwoma mężczyznami, który wyróżnili się dobrem i prawością. Najstarszy nazwał ich swoimi Dziećmi i przyjął ich do swych siedzib na Nieboskłonie. Czterech długo żyło obok Najstarszych; gromadzili wiedzę i sycili się pięknem, odczuwali jednak samotność. Szedarowie postanowili tedy stworzyć Nowy Świat, który jednak byłby doskonalszy od poprzedniego. Ustalono, że odtąd ludzie nie będą już żyć wiecznie, lecz poza ciałem zostaną obdarzeni duchem, który po śmierci uda się do jednej z dwóch utworzonych przez Najstarszych krain – niebiańskich ogrodów albo płomieni rozpalonych w czeluściach Świata. Odtąd ludzie mieli też dzielić się swoją władzą na świecie z innymi stworzeniami. I tak Antares, miłośnik piękna, stworzył knieje i łąki, a zasiedlił je rasami równie jak on rozmiłowane w pięknie – Elfami. Vulpes stworzył zwierzęta – na lądzie, w morzu i w powietrzu. Almah, ceniący krzepę, powołał do życia Krasnoludy. Stworzenia ludzi podjął się Ithirion. Ulepił on z gliny człowieka na swe podobieństwo i tchnął w niego cząstkę siebie. Szeat, twórca Pradawnych, teraz nie uczestniczył w dziele stworzenia. Postanowił jednak zstąpić na świat i żyć wśród ludzi. Od tego czasu chadza ponoć po świecie, a nazywany jest Pielgrzymem bądź Prorokiem. Dzieła Najstarszych trafiły na świat i odtąd zaczyna się rachuba czasu Nowego Świata.

 

Zwój o Czterech

Życie zatętniło na nowo. Dzieci bogów rozpoczęły ekspansję, zaczęto się osiedlać, formować władzę, tworzyć kulturę i sztukę, bogacić się. Po świecie kroczyło także Czterech ocalonych – Alaethe, Nedylene, Andar i Evendur. Nie umierali jak inni ludzie, lecz żyli wiecznie, dzieląc się swoją wiedzą z innymi. Pokój panował długie lata. Przerwała go jednak gwałtownie niewypleniona cząstka natury Pradawnych. Nie wiadomo, jak długo Andar planował czyn, którego się dopuścił. Dość jednak powiedzieć, iż pewnego razu udał się na Niebiosa – co wolno było czynić Czterem – i skuszony przez złe podszepty, skradł Ithirionowi najcenniejszą jego rzecz – Quallanteę, obdarzony potężnymi mocami klejnot. Jednakże złodziej, uciekając, upadł i rozbił kamień na cztery części. Rychło zaczął żałować swego nikczemnego czynu, ale było już za późno. Postanowił więc rozdać części klejnotu swoim współtowarzyszom mówiąc, że jest to dar od Najstarszego. Ów kamień został stworzony przez Szedarów daleko przed światem. Quallantea była esencją Wszechrzeczy, czarą, w której ongiś Najstarsi zmieszali swe Myśli. Tchnięto w nią cztery nieodłączne cechy natury wszelkich stworzeń – Dobro, Zło, Miłość, Nienawiść. Powierzchownie była to bryła, składająca się z pasujących do siebie, różnobarwnych części. W momencie rozbicia Quallantei, każdy element klejnotu począł oddziaływać niezależnie. Część Miłości odebrała Alaethe, Nienawiści Nedylene, Dobra Evendur; część Zła natomiast zatrzymał nieświadomy Andar. Rozpoczął się okres waśni i sporów między Czterema. Nedylene udała się na Północ; tam zaczęła roztaczać chłód ze swego serca, przyczyniając się do powstania ogromnej krainy wiecznych śniegów. Zaczęto ją z czasem nazywać Panią Mrozu, bo cyklicznie zsyłała Zimę na krainy południa. Evendur i Alaethe związali się ze sobą, wykorzystując moc swych kamieni w czynieniu Dobra. Andar zaś oddał się ciemnym praktykom, opętany przez pierwiastek Zła. Ithirion jednak nie próżnował. Rozwścieczony, zesłał na świat szereg strasznych Plag; byli to Orkowie, smoki i klątwa karłowatości, która dotknęła niektórych ludzi i elfów – ci zbiegli na pustkowia i do lasów; z czasem nazwano ich niziołkami (od ich wzrostu) i gnomami, czyli „zniekształconymi”.

 

Zwój o Bractwie, Zakazanem zwanym

Nadeszły trudne czasy dla mieszkańców świata. Jakby nie dość było Plag, wskutek knowań jednego z Ciemnych Bogów – Durgaala, który splugawił część Krasnoludów, otwarto i utrzymano przejście do Nicości. Zaczęły formować się wynaturzenia i ciemne duchy, które wychynęły na świat. Wtedy to powstało owiane tajemnicą bractwo, zwane później Bractwem Zakazanym. Było to elitarne zrzeszenie maginów-wojowników, którzy doskonalili się w sposobach okiełznywania energii Pradawnego Ognia. Dowodził nimi Elenklis Arthain. Ich potęga przerażała władców, ale w obliczu zagrożenia ze strony mrocznych plugastw i Plag przyjmowano ich na służbę. Niejasnym sposobem Bractwo weszło w posiadanie trzech części Quallantei; wiadomo jedynie, że Andar zrzekł się swego kamienia dobrowolnie, chcąc odkupić swe winy. Mawia się, że uczynił tak za nawową i przy pomocy Proroka, tajemniczego starca wędrującego po świecie. Niestety, jeden z Bractwa, imieniem Kartalon, poddał się mocy części Zła. Sprzymierzywszy się z mocami Nicości, za pomocą plugawych rytuałów pokonał bariery i sprowadził na świat ducha Aliotha, który, jak się okazało, przetrwał Rytuał Oczyszczenia. Stoczono wtedy wiele bitew pod Zjednoczonym Sztandarem Pierwszego Królestwa, ostatecznego dzieła dopełnił jednak Andar wespół z Bractwem; stoczył on na Górze walkę z duchem Aliotha i strącił plugastwo ponownie w Nicość, sam jednak również w nią spadł. Bractwo zaś pokonało Ciemnych Starszych Bogów i zapieczętowało bramy między światami. Zdradzieckiego Kartalona natomiast zabito i złożono w kryptach pod jego wieżą, gdzie na wieki miał być uwięziony jego duch. Dokonać tego miał młody adept Lindur, który przyjęty został w szeregi zakonu. Razem z ciałem Kartalona złożono część Quallantei. Nie jest jasne, kiedy dokładnie Bractwo dokonało dzieła stworzenia klejnotu, będącego wiernym odbiciem Quallantei. Taki kamień jednak powstał i drzemała w nim ogromna energia. Podzielono go jednak między Braci, a działalność organizacji pozornie uległa zawieszeniu; magowie wznieśli sobie wieże w różnych zakątkach świata i żyli długie lata. Boska moc ich artefaktów dawała im nieśmiertelność. Ostatni przejaw działalności Bractwa to czasy Białej Wojny, gdy Pani Mrozu nasłała na południe zastępy lodowych trolli, śnieżnych ludzi, Białych Księżniczek, i – co najstraszniejsze – smoków. Smoczy władca Drollag padł jednak z ręki Lindura i jego miecza z białego żelaza – Silvadrila. Później mag udał się na Północ razem z wojskami zebranymi do walki z Nedylene, z wyprawy jednak nigdy nie wrócił, a jego miecz zaginął. O pozostałych członkach Bractwa niewiele wiemy, a jedyne, co po nich pozostało, to wieże. Jedna z nich znajduje się ponoć wśród piasków niedostępnej Bezkresnej Pustyni; inna stoi gdzieś w głębi Elvenionu. Na Najdalszej Północy usadowić się miał mag, który dzięki swej potędze doznał spotkań z bogami i odtąd zwie się go Mistrzem Istnień; jak podają legendy, jego ogromna wieża, usadowiona na granicach światów, wypełniona jest milionami kryształów, z których każdy jest jednym życiem. Mistrz Istnień z nakazu bogów niszczy i tworzy nowe kamienie, regulując nieustanny cykl przemijania i rodzenia się nowego życia. Nie wiadomo natomiast nic o kryptach, w których spoczywa Kartalon. Jednak w interesie większości istot taki stan jest dobry, bowiem niespokojny duch wciąż w nich przebywa, a jego uwolnienie niosłoby wiele straszliwych konsekwencji.

Komentarze


E_elear
   
Ocena:
0
Ciekawe, fajnie się czytało, czekam na ciąg dalszy.
08-04-2012 14:35
lintu
   
Ocena:
0
@E_elear
Dzięki za miłe słowa! Kolejne notki w przygotowaniu :)
08-04-2012 15:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.