string(15) ""
» Blog » Relacja z PMM
07-07-2009 14:04

Relacja z PMM

Odsłony: 1

Tri Martolod - pokrzepiające, estetyczne i w ogóle w pytkę. W sam raz do notki o udanym PMMie.


Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moją relacją z dziesiątej edycji Pucharu Mistrza Mistrzów. Przy okazji pozdrawiam wszystkich, z którymi miałem styczność. Ailen i cały skład sędziowski, szczególnie debiutującą Alfar za wsparcie farmakologiczne i moralne i TORa za żywiołową reakcję, kiedy nazwałem FATE mechaniką konwentową. Sqvę, Puszona, Prozaca, Neishina, Inkiego, Skałę, Wojtka Rzadka, Hana Solo, Piwo Wojtka Rzadka, Krakonmana, Rince, Puszkina Majkosza, Lucka, Garnka, Trzewika, Beacona, Zosię, Simana, Erpegisa, Morpheę, Gerarda, Fenrana i tych których zapomniałem w tym momencie.

A również Alana i Cypisa z którymi się minęliśmy...


... Ministerstwooo?


EDIT: Na życzenie: http://ava.waw.pl/?a=strona&form_i=1000 - strona z informacjami formalnymi o PMM. Moja relacja jest jedynie ku uciesze czytelnika.

Komentarze


Scobin
   
Ocena:
0
@Craven

Nie działa "strona-strona", ale "tymczasowa strona oficjalna" zawiera całkiem dużo informacji. :)


Ramel

W takim razie mam nadzieję, że będziemy mieli okazję do jakiegoś rodzaju współpracy organizacyjnej przy PMM-ie. ;)
08-07-2009 17:34
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Scobin - mozemy o tym porozmawiac przy nastepnej edycji :)
08-07-2009 17:37
Scobin
   
Ocena:
0
:)

Co do petycji – chyba nie robiłbym tego tak oficjalnie. Może po prostu niech każdy z nas wyśle Ailen maila bądź PW (1) z propozycją zmian i/lub (2) z propozycją pomocy (w tym wypadku najlepiej dopisując, co konkretnie mógłby zrobić – jeżeli chce)?

Można też założyć wątek na forum, taki jak ten. Zresztą kto wie, czy Ailen sama tego nie zrobi. :)

Innym sędziom (np. Alfar) też zresztą można bezpośrednio zaproponować spisanie ich wrażeń, póki jeszcze nie zapomnieli. ;-)
08-07-2009 17:42
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
sytuacja z sesji. Ja stosuje rozne pomoce. Np stare zdjecia, spisane strony, wydruki listow z roznymi czcionkami czy tez wlasnie figurki. No i uslyszalem kiedys zarzut, ze ja to robie, bo jestem leniwy i nie chce mi sie opisywac. Wiec jak widzisz, wszystko moze sie zdarzyc.
No może, ale ja nie uznaję tego za lenistwo. To jest dodatkowy wysiłek podjęty przez MG. I oczywiście te zdjęcia nie zastąpią dobrych opisów i co istotne komunikatywności.

Jeśli miałbym się czegoś czepić, ale nie mam dowodów, czy jakiś konkretnych przesłanek, jedynie wrażenie, że w kategorii "Przedstawienie świata/Komunikatywność" gdzieś ginie ta komunikatywność. Czasami miałem wrażenie, że dobre opisy i BNi przykrywają pytania "a gdzie on stoi" albo potrójne wyjaśnianie czegoś. Fenran u mnie miał wysoką notę w pierwszej kategorii, bo może nie porywał opisami, ale gracze doskonale rozumieli na początku jego hasła-klucze i w trakcie sesji świetnie się orientowali w terenie.



A co do tajnosci - no wlasnie nie wyjasniona, poza Twoimi. (...)
No wiesz... kryteria oceny są i to dość dokładnie rozpisane. Wydaje mi się, że trudno lepiej to rozpisać. Chyba że byłby stały skład sędziowski / baza sędziów i każdy miałby swój opis jak to kiedyś na Gramy bywało, czy jak teraz na Quentinowej stronie jest.


musisz niestety wierzyc mi na slowo,
Cóż zrobić - z trudem ale wierzę :D


Ale jezeli ktos da grafiki, a inny to super opisze, to obaj sa dla mnie rowni.
A widzisz :) A co jak obaj super opiszą a jeden jeszcze to wesprze graficzką? :)



A co do napisania do Ailen - moze zrobic jedna petycje, jedno pismo z tym? I podpisami osob zainteresowanym zmiana stanu rzeczy?
Nie podejmę tematu, ale petycja brzmi dla mnie bardzo bojowo i wrogo. Prawie jakby z pochodnią pod jej drzwi podejść. A zapewniam, że wkłada wielki wysiłek w ten konkurs.
08-07-2009 17:43
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ale jezeli ktos da grafiki, a inny to super opisze, to obaj sa dla mnie rowni.
A widzisz :) A co jak obaj super opiszą a jeden jeszcze to wesprze graficzką? :)
- no to fajnie, ze podeprze. Ale jak dla mnie, to juz moze byc nachalne wrzucanie pod nos hendautow. A poza tym - na prawde mi to akurat nie jest potrzebne.

No wiesz... kryteria oceny są i to dość dokładnie rozpisane. Wydaje mi się, że trudno lepiej to rozpisać. Chyba że byłby stały skład sędziowski / baza sędziów i każdy miałby swój opis jak to kiedyś na Gramy bywało, czy jak teraz na Quentinowej stronie jest. - taka baza, czy Quentinowa/Gramowa strona bylaby super. Bo sa kryteria przyznawania punktow, a nie ma na przyklad co oznacza komunikatywnosc dla Ciebie, a np dla Puszkina czy dla Ailen.
Co do komunikatywnosci - jak byscie (jako sedziowie) zapatrywali sie na figurki i mapy/maty/plany? Albo cos takiego http://picasaweb.google.pl/lh/phot o/b-2fRZb6KIBS7fjxNlmWwQ?feat=directlin k czy http://picasaweb.google.pl/lh/phot o/GRXM-6PHdM3staJD3OpWTQ?feat=directlink? Bo kompletnie nie ma opisu, a wszystko widac, prawda?

Poza tym, dla mnie punkt Przygotowanie do Gry jest przestarzaly i kompletnie zbedny. Bo co, jak bede prowadzil Deadlands i dojdzie do strzelaniny w OK corralu, to mam rozsypac lajno w ramach hendautow? Tak, jade po bandzie, ale generalnie, ten punkt tez :) IMO.

Co do petycji - wrogo? Niemozebne to. Ale ok, nie bede nalegal.

08-07-2009 18:01
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Chyba że byłby stały skład sędziowski / baza sędziów i każdy miałby swój opis jak to kiedyś na Gramy bywało, czy jak teraz na Quentinowej stronie jest. - taka baza, czy Quentinowa/Gramowa strona bylaby super.
Ja po tegorocznym PMM utwierdzam się w przekonaniu, że to by było najlepsze. Olać delegatów, dobrać sporą grupkę ludzi, tak żeby odpowiednio wcześnie można było spytać ilu da radę pojechać na dany konwent. Aczkolwiek przyznam, że przy 5 sędziach obrady szły bardzo gładko.


(...)dwie fotki(...) Bo kompletnie nie ma opisu, a wszystko widac, prawda?
Widać gdzie kto stoi, jak wygląda miejsce, ale sorki - mi to nie oddaje wszystkiego. Chciałbym jednak, żeby MG powiedział jak śmierdzi loch albo jak potworek się ślini. Ale taka makietka podbija komunikatywność i przygotowanie.


Tak, jade po bandzie, ale generalnie, ten punkt tez :) IMO.
IMO Reductio ad absurdum obsysa :P
08-07-2009 18:22
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Tak, jade po bandzie, ale generalnie, ten punkt tez :) IMO.
IMO Reductio ad absurdum obsysa :P
Wiem :) PRzeciez rzucilem to z przymruzeniem oka :)

(...)dwie fotki(...) Bo kompletnie nie ma opisu, a wszystko widac, prawda?
Widać gdzie kto stoi, jak wygląda miejsce, ale sorki - mi to nie oddaje wszystkiego. Chciałbym jednak, żeby MG powiedział jak śmierdzi loch albo jak potworek się ślini.
- Spoko, to sa wlasnie szczegoly, ktore warto uwypuklic i umiescic gdzies na stronie. Bo to juz jest kwestia gustów, np dla mnie to jest niepotrzebne.

Ale taka makietka podbija komunikatywność i przygotowanie. - no i kolejny dowod na to, ze takie rozmowy sa potrzebne.
08-07-2009 18:30
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
No bo są potrzebne :)
08-07-2009 18:33
Majkosz
    Sążniście
Ocena:
+6
Kłopot jest taki oto: zwarcie przebiega po linii ideologicznej. A więc pisanie petycji do Ailen byłoby takim samym aktem ideologicznym, nawoływaniem, by zmieniła opcję. Niestety, na taką, która niweczy zasadność urządzania konkursów.

Pyta na Bagnie chyba Seji: a co, gdyby MG przyniósł Indiasa, w którym nie ma prowadzącego, nauczył graczy grać i wyszedł na trzy godziny? Odpowiedź jest tu oczywista - nic by tym nie uzyskał, ponieważ PMM premiuje innego rodzaju zachowania. Wybierając tę opcję, zawodnik zrezygnowałby z prowadzenia i być może byłby z tego ideowo dumny, ale skutek pragmatyczny byłby taki, jakby pianista na Konkursie Chopinowskim zaczął grać Skriabina. To się w formule nie mieści.

Natomiast ideologia podpowiada fałszywą opozycję: iż czarka jest w RPG wrogiem dobrej zabawy. Otóż, niekoniecznie - a odpowiednie zastosowanie rekwizytu jest takim samym czynnikiem modyfikującym jakość sesji, jak opanowanie przez prowadzącego mechaniki albo umiejętność wzbudzania emocji słowem lub ekscytującą fabułą. A ponieważ w konkursie podlega ocenie warsztat prowadzącego, ten element też musi zostać wzięty pod uwagę.

Jest przy tym całkowicie naturalne, że zwolennicy gier minimalizujących, albo wręcz eliminujących osobę MG muszą być konkursu wrogami. Skoro nagradza się tam osobę podejrzaną (Mistrza Gry), to cała idea jest podejrzana. Tyle, że można to wyartykułować odważnie, wprost, bez uciekania się do dwuznacznych sugestii i retorycznych sztuczek. Takich jak budowanie fałszywej opozycji wykorzystania rekwizytów i dobrej sesji.

Równie źle postawione jest, jak sądzę, pytanie, leżące u podstaw całej dyskusji „To co właściwie wygrywa: świece, sok malinowy, herbata, inne fetysze czy dobra zabawa?” Wygrywa dobre prowadzenie, które nie jest zawsze i jednoznacznie tożsame z dobrą zabawą (bo ta może być również wynikiem złego prowadzenia, na przykład, kiedy wszyscy drą łacha z MG). Po wtóre, nie wierzę w to, że istnieje obszar zakazany, który to dobre prowadzenie niweczy, czy to będzie system (wiem, że się w zeszłym roku niektórzy czuli dyskryminowani, ale sami prowokacyjnie powybierali gry, które uniemożliwiają ekspozycję roli MG, bo ją minimalizują), czy też elementy towarzyszące narracji. Przecież równie efektywnie można by zganić za posiadanie scenariusza (bo to nie konkurs dla scenarzystów), będącego narzędziem i składową dobrego prowadzenia w takim samym stopniu, jak wszystkie wyżej wymienione.

Przy czym jest też kwestia dodatkowa: konkurs pozwala wyłonić zwycięzcę wedle swoich kryteriów, a nie stawiać sądy ogólne o tym, czym jest dobre rolpleing, czy nawet co odpowiada na sesji akurat Ramelowi ;). Wygrywa ten, kto się najlepiej do tych kryteriów dopasuje. Kwestionowanie rezultatu może przebiegać zatem wyłączne z poszanowaniem reguł turnieju, a stosowanie do tego celu argumentacji dotyczącej sensowności całej imprezy jest albo naiwne (i sugeruje błąd intelektualny), albo po prostu złośliwe. A więc, nawet gdyby PMM miał najbardziej nawet niedorzeczne zasady, wysiłek, który zwycięzca weń włożył zwyczajnie zasługuje na szacunek, a prowokacje w stylu rezygnacji z prowadzenia – na politowanie.

Ale, czy dyskusji winna jest relacja Cravena? A to czemu, skoro zdaje sprawę z przebiegu imprezy, a nie poddaje analizie kryteria oceny i nie ma ambicji być odpowiednikiem „komentarza kapituły Quentina”? Albo konkurs? W żadnym razie, bo skoro mierzy kunszt MG, nie może ulegać obecnej modzie, która go marginalizujące*. A może Wojtek Rzadek, że się tak bardzo postarał i nie ograniczył się do informowania graczy matowym głosem, ile Punktów Życia zostało potworowi?

No proszę Was.
________
*Tak, uważam te tendencje za przejściowe. Za jakiś czas nastąpi kolejny "zwrot narracyjny" w stylu tego, który wiązał się z początkami WoDu. To nieuniknione.
08-07-2009 18:35
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Przy czym jest też kwestia dodatkowa: konkurs pozwala wyłonić zwycięzcę wedle swoich kryteriów, a nie stawiać sądy ogólne o tym, czym jest dobre rolpleing, czy nawet co odpowiada na sesji akurat Ramelowi ;). Wygrywa ten, kto się najlepiej do tych kryteriów dopasuje. - ale wlasnie chodzi o to, ze sa tam kryteria, ktorych sedziowie nie okreslaja. Bo, jak widac w tej rozmowie, to co sie podoba Ramelowi, nie musi podobac sie Cravenowi i vice versa. Bo dla nas obu czyms innym moze byc ten sam punkt regulaminu, kazdy z nas go inaczej zinterpretuje. Prawda?

Ale ogolnie, nie sposob sie nie zgodzic. Jak mowie, jedyne, co chcialbym od PMM, to jasnego wyznacznika, jak kazdy sedzia ocenia. Jakby kazdy z sedziow napisal kilka slow, odnoszac sie do regulaminu konkursu, to wszystko byloby super. A na razie, zrobil to chyba tylko i wylacznie Craven. No i rozbudzil demony i hieny :P
08-07-2009 18:46
Majkosz
   
Ocena:
+1
Ja wiem? Ja tam wytyczne sędziowskie na tablicy ogłoszeniowej przed wejściem do Korytarza PMMu czytałem. Chociaż niedokładnie.

A pewien margines interpretacyjny zawsze jest, kiedy poddaje się ocenie kwestie trudne do zmierzenia. Dlatego jak sądzę sędziów jest po kilku, jak u nas (znaczy, na Q.) - żeby wypracować stanowisko możliwe uniwersalne. Które w tym wypadku dość łatwo zidentyfikować jako postawę którą Indianie demaskują jako anachroniczną. Takie stare, dobre prowadzenie RPG, z trikami, świeczkami i graczami, którzy tej sesji nigdy w życiu nie zapomną.

A Wojtek to umie, o tym Cię mogę zapewnić.

pozdrowienia!
08-07-2009 18:52
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ja wiem? Ja tam wytyczne sędziowskie na tablicy ogłoszeniowej przed wejściem do Korytarza PMMu czytałem. Chociaż niedokładnie. - Majkosz, ale to byly te wytyczne ze strony, czy to, jak oceniaja sedziowie, kazdy z osobna? No i szkoda, ze nie ma tego w internecie.

A pewien margines interpretacyjny zawsze jest, kiedy poddaje się ocenie kwestie trudne do zmierzenia - Owszem, ale wlasnie staram sie zaproponowac cos, przez co nie bedzie PMM okreslany jako Konkurs w ktorym wygrywaja Kolesie (a z takimi ocenami i komentarzami sie spotkalem). Bo jak mamy jasnosc, to takie rzeczy beda mowic juz tylko i wylacznie frustraci.
Mnie chodzi tylko o to, zeby jasno i wyraznie bylo napisane co kazdy z sedziow rozumie pod Komunikatywnoscia. Czy bedzie to Cravenowe Smierdzenie sliny lochy, czy moje figurki (aczkolwiek nie jestem sedzia :P).

Co do Wojtka i jego prowadzenia. Wiem, ze prowadzi fajnie. Wiem, ze ludziom sie to podoba. Wiem, bo kilka lat temu obserwowalem jego sesje czy prelekcje. Ale mnie osobiscie takie cos nie odpowiada. Raczej takiego stylu nie stostowalem i nie bede stosowal. z reszta, moim obecnym graczom tez to nie odpowiada. Mamy inne gusta niz sedziowie i inny styl prowadzenia niz Wojtek. I nie ma tu nic kompletnie osobistego, zadnych wycieczek personalnych czy czegos takiego.

Czy jest anachroniczny ten styl? Nie jest, bo wiem, ze dalej jest stosowany. Ale nie przeze mnie.

A cala wojna na bagnie i tu to znowu jest pole walki o Moje i Mojsze rpg i o to, ktore jest lepsze.
08-07-2009 19:12
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
No i szkoda, ze nie ma tego w internecie.

http://ava.waw.pl/?a=strona&form_i =1000 - pamiętaj, że nawet jak sędziowie napiszą jak oni oceniają, to jakiś pokrzykiwacz albo stwierdzi że ktoś napisał coś bez sensu, a inny, że co z tego, że napisali tak, jak wg niego został oceniony inaczej. Znamy to już przecież.

przez co nie bedzie PMM okreslany jako Konkurs w ktorym wygrywaja Kolesie (a z takimi ocenami i komentarzami sie spotkalem).
Dobra dobra. Już widzę jak tak nie będzie... W ogóle ludzie zapominają, że Fandom to nie 40 milionów ludzi, tylko kilka tysięcy. Po 10 latach znasz większość tych aktywnych. 10/15 MG w tym pucharze to moi znajomi. Mam z tego powodu usiąść i płakać?
08-07-2009 19:22
Scobin
   
Ocena:
0
@Ramel

Jest w internecie. :) Zob. zakładkę "System ocen" czy jakoś tak na stronie, którą podałem.
Jest też na stronie Avangardy (pierwszy link z hasła poświęconego PMM w Wikipedii).
08-07-2009 19:26
Majkosz
   
Ocena:
+3
Ramelu, oczywiście że o tym właśnie dyskusja traktuje. Bez nich stalibyśmy w miejscu. Ale ma też wymiar osobisty, czyli dezawuowanie osiągnięcia zwycięzcy, co zburzyło moją krew.

Bo w gruncie rzeczy sedno jest takie:

Mamy inne gusta niz sedziowie i inny styl prowadzenia niz Wojtek. I nie ma tu nic kompletnie osobistego, zadnych wycieczek personalnych czy czegos takiego.

Natomiast PMM jest dla tych, który gust sędziów i styl Wojtka, który posiada szereg właściwości modelowych (barwne opisy, wyraziście odgrywane postaci i bohaterowie niezależni, oś konfliktu na płaszczyźnie emocjonalnej, pretekstowe zastosowanie mechaniki) podzielają - ot co.

Znów się bliższą nam obu analogią posłużę: Quentin na nic się nie zda osobom, które grają wyłącznie w "In a Wicked Age".

Właściwie więc nie chodzi mi, czyje kung-fu jest lepsze, ale raczej, że krytyka do przedmiotu nie przystawała.

pozdrowienia!
08-07-2009 19:39
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
http://ava.waw.pl/?a=strona&form_i =1000 - linke znam i nie o to generalnie chodzi. Znaczy, chodzilo mi raczej o to, jak to widza sedziowie, jak oni sie do tego ustosunkowuja. Bo, na przyklad:
Samopoczucie Graczy

Jak oceniasz samopoczucie Graczy podczas sesji? Czy dobrze się bawią?

To ja chcialbym wiedziec, jak on ocenia, a nie - ja daje mu za to 5. Chcialbym wiedziec, wg czego bylo to 5. Bo same opisy sa... dziwne. Np, co ma do samopoczucia graczy to, ze ktos podchodzi do stolu. Rownie dobrze, mogliby przysypiac i niezauwazyc :)

pamiętaj, że nawet jak sędziowie napiszą jak oni oceniają, to jakiś pokrzykiwacz albo stwierdzi że ktoś napisał coś bez sensu, a inny, że co z tego, że napisali tak, jak wg niego został oceniony inaczej. Znamy to już przecież.[i/] - dobra, ale rozmawiamy o wiekszosci, a ze zawsze ktos sie trafi, to juz inna sprawa.

[i]@Majkosz - Ramelu, oczywiście że o tym właśnie dyskusja traktuje. Bez nich stalibyśmy w miejscu. Ale ma też wymiar osobisty, czyli dezawuowanie osiągnięcia zwycięzcy, co zburzyło moją krew.

Ale zaraz - ja nie dezawuuje osiagniecia zwyciezcy. I nie wiem, czy ktos to robi, tak na prawde. Nawet Seji tego chyba nie zrobil.

Właściwie więc nie chodzi mi, czyje kung-fu jest lepsze, ale raczej, że krytyka do przedmiotu nie przystawała. - no nie wiem, ja caly czas walcze i rozmawiam to tym, co krytykuje. A jak sie okazalo, co pokrywa sie np ze stanowiskiem Neishina (i od czasu do czasu Cravena). A na bagnie pojechalem nie po tekscie, tylko po tym, ze Beacon walnal cos z kosmosu, co mialo sie nijak do samej sytuacji. A pozniej, jak zwykle, nikt jus nie pamietal, o co ta wojna :)

Dobra dobra. Już widzę jak tak nie będzie... W ogóle ludzie zapominają, że Fandom to nie 40 milionów ludzi, tylko kilka tysięcy. Po 10 latach znasz większość tych aktywnych. 10/15 MG w tym pucharze to moi znajomi. Mam z tego powodu usiąść i płakać? - nie, pomyslec jako sedzia, jak to zmienic. Bo na razie, to chyba tylko ja otwarcie mowie, ze wartobybylo zmienic ten stan rzeczy. Mimo, iz nie jestem targetem ani PMM, ani GM w nim startujacych.

Natomiast PMM jest dla tych, który gust sędziów i styl Wojtka, który posiada szereg właściwości modelowych (barwne opisy, wyraziście odgrywane postaci i bohaterowie niezależni, oś konfliktu na płaszczyźnie emocjonalnej, pretekstowe zastosowanie mechaniki) podzielają - ot co. - widzisz, to jest w takim wypadku wartosciowanie. A na prawde to nie jest Puchar Mistrza Mistrzow, tylko Puchar Mainstreamowego Mistrza (gry). Czy to dobrze, czy zle? Nie - zle imo jest to, ze nie maja szans mistrzowie gry nie podzielajacy tego sposobu grania - ktorzy wcale nie musza byc gorsi. Cos jakby - inni, nie znaczy ze gorsi.
08-07-2009 20:19
Majkosz
   
Ocena:
+2
Gdy idzie o umniejszanie triumfatora, przeciwne zgoła odniosłem wrażenie. Cały ów bagienny sabat podszyty był szyderczą pretensją, że jakoby Wojtek zwyciężył prezentując umiejętności z perspektywy gry w RPG nieistotne. Czyli, w języku pospolitym: konkurs ma głupie zasady, a wygrywa się go poprzez tanie efekciarstwo rodem z osiedlowego teatrzyku. Tak ustawiło dyskusje inicjalne pytanie Sejiego.

Nadto, osobiście zasugerowałeś, iż w PMMie przesądza znajomość z sędziami, a więc zwycięstwo Wojtka jest tylko i wyłącznie towarzyskie - czyli nieuczciwe. Wprawdzie z zastrzeżeniem, ale wycofanym.

I tę krytykę uważam za nietrafną, właśnie z poziomu: "konkurs Szopenowski jest głupi i wygrywa się go efekciarsko grając Szopena, a nie jazz. A przecież wiadomo, że jazz też jest fajny."

Natomiast problem leży tutaj:

A na prawde to nie jest Puchar Mistrza Mistrzow, tylko Puchar Mainstreamowego Mistrza (gry).

Po pierwsze bowiem, mainstreamowość jest tożsama z ogólnością, powszechnością - a off, jeżeli chcesz się trzymać tego rozróżnienia, z marginesem. A zatem, jeśli konkurs ma wyłonić "najlepszego" MG, to w gruncie rzeczy jego zadaniem jest odkryć, który z prowadzących operuje stylem i warsztatem najszerzej uznawanym za godny podziwu. Czyli zarzut tak naprawdę jest tylko konstatacją. Tak, Puchar wyłania mainstreamowego MG. A Oskary dostają mainstreamowe filmy.

Zle imo jest to, ze nie maja szans mistrzowie gry nie podzielajacy tego sposobu grania - ktorzy wcale nie musza byc gorsi. Cos jakby - inni, nie znaczy ze gorsi.

Tyle, że właśnie na poziomie konkursu ta inność jest tożsama z lichotą. Nic się na to nie poradzi, być może poza stworzeniem nagrody alternatywnej, off-pucharu dla osób o innych preferencjach. Bo żeby zdobyć ten, trzeba wypełniać wzorzec, któryśmy już wyodrębnili i zidentyfikowali jako głównonurtowy.

To wynika ze specyfiki formuły konkursu oraz nieadekwatności alternatywnej propozycji. Która redukuje zwykle rolę MG, na rzecz zasad gry. I fajnie, można tak grać z bardzo dużą satysfakcją - tylko tego jednego Pucharu zdobyć się raczej nie da. Być może zatem nie ma o co kruszyć kopii, wystarczy zrezygnować z egalitarnego postulatu, że wszystko ma być dla wszystkich.

Bo w gruncie rzeczy, który był lepszym malarzem: Rafael Santi, czy Paul Klee? Ja umiem tylko powiedzieć, który wierniej malował ludzi.

pozdrawiam Cię pięknie!
08-07-2009 21:19
644

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Czyli, w języku pospolitym: konkurs ma głupie zasady, a wygrywa się go poprzez tanie efekciarstwo rodem z osiedlowego teatrzyku. Tak ustawiło dyskusje inicjalne pytanie Sejiego. - Hm, mozliwe, ale ja akurat nie odnioslem tego wrazenia. Jak dla mnie, to bardziej problemem jest, ze konkurs ma zasady, ktore sa dosc tajne, a same instrukcje, jak te zasady wprowadzac w zycie sa niezyciowe. I na prawde, jak juz wczesniej powiedzialem - nie widze w tym umniejszania czy uwlaczania zwyciezcy.

Co do filmow- no, ale sa nagrody offowe. Swoja droga, nie lubie wiekszosci ostatnich oscarowych I offowych filmow ;) Ale to na marginesie.
A nagrode PMM - moze by jednak rozwinac jury? Moze by jednak otworzyc sie na inne sposoby? Bo akurat przy Burning Empires nie ma jako takiego odejscia od miejsca Mistrza Gry, jest tylko nacisk na cos innego. Z tym, ze akurat granie w Burning Empires wcale nie neguje tego, ze Mistrz Gry moze stosowac rozne triki i pomoce albo zaglowac muzyka. A grajacy w mainstreamowe gry moze spokojnie prowadzic bez takich trikow - i tez byc dobrym mistrzem. Niestety, bedzie z gory skazany na mniejsza ilosc punktow, lub tez na nazwanie go lichym czy zlym mistrzem gry.

Tyle, że właśnie na poziomie konkursu ta inność jest tożsama z lichotą. - i moze to wlasnie stanowi problem? Ze sedziowie nie staraja sie otworzyc na nowosci? A ludzie prowadzacy inaczej wrogo podchodza do samego stylu grania? I to, ze sa ludzie wcale nie uwazani za lichego Mistrza Gry, a inni tym ludziom staraja sie to wlasnie powiedziec?

Na marginesie - to akurat mnie to wisi i powiewa, bo jak widac w bagiennym zlocie, to nie o tanie efekciarstwo mi chodzilo. Ani tez o obrone gier indie, ktore znam, a w ktore nie gram, bo 90% mi nie pasuje, a te ktore mi pasuja przez Indian nazywane sa mainstreamowymi :)

Szkoda tylko, ze ani np Seji, ani obroncy stylu gry z PMM nie potrafia popatrzec na ta sytuacje z boku i troche przystopowac, nie wywolujac od razu flejma i nie sprowadzajac sytuacji do walki o to, czyje Fu jest lepsze.
Ale I tę krytykę uważam za nietrafną, właśnie z poziomu: "konkurs Szopenowski jest głupi i wygrywa się go efekciarsko grając Szopena, a nie jazz. A przecież wiadomo, że jazz też jest fajny." jest nietrafione, tu bardziej chodzi o to, ze nie mozna wygrac konkursu fortepianowego grajac Salieriego, bo akurat sedziowie za czesto widzieli "Amadeusza". Bo konkurs fortepianowy powinno miec szanse wygrac grajac Szopena, Bacha, Mozarta czy jazz.

I calej sytuacji mozna by bylo uniknac zmieniajac system oceniania. Bo na razie oceniaja sedziowie, a moznaby tak jak dawno temu zrzucic to na graczy + sedziow. Z tym, ze wojen i tak sie nie uniknie, ale choc czesc narzekajacych bedzie zadowolona.

A co malarzy - ja wole Goye :) I nie pasuja mi obrazy ani Rafaela ani Klee.

A na zupelnum marginesie -ja na pewno nie umniejszalem zwyciestwa Wojtka. Nie wiem, dlaczego tak mowisz, chyba ze chodzi o Sejiego i jego wypowiedz.

Rowniez pozdrawiam :)
08-07-2009 21:54
Majkosz
   
Ocena:
+5
Ramelu, inicjalnie: być może właśnie niewielkie zaangażowanie pozwala nam sobie porozmawiać (i ponabijać komciów Cravenowi) - ja też się Pucharem przejmuję mało i jak świat światem należałem do jego krytyków. Ale nie z każdą krytyką się godzę.

Ale!

Owszem, pisząc o umniejszaniu miałem w pierwszym rzędzie na myśli Sejiego. A skoro tak jasno składasz deklarację, że samego zwycięstwa nie dezawuujesz, to sądzę, że no harm done. :)

Trzymając się natomiast analogii filmowej - masz rację, są nagrody offowe. I trochę żałuję, że nasza offowa scena (Indianie, i inni tacy) nie chce z taką inicjatywą wystąpić. I zamiast tego tylko się dystansuje, szydzi albo umniejsza to, co zostało z dawnych ruchów fandomowych, powstałych w czasach, gdy my byliśmy młodzi i się nam chciało. Jedyną offową inicjatywą, którą umiem bez namysłu wymienić, jest (był?) Nibykonkurs - a gdzie kolejne?

Bo wówczas można by powiedzieć wprost, że PMM nie obejmuje wszystkiego i wygrywa się go w określony sposób. Że nie jest, jak to ująłeś, "konkursem fortepianowym", tylko "Konkursem Fortepianowym imienia Szopena", gdzie uczestnik ma wprawdzie margines autorskiej interpretacji, ale ograniczony partyturami konkretnego kompozytora.

Więc nie wymaga ewangelizacyjnego wysiłku, który przekłada się na komunały o "zamknięciu na nowoczesność" czy "promowaniu jednego, w dodatku złego stylu", zgłaszane w imię niepojętych dla mnie całkowicie potrzeb dominacyjnych. Wiesz, tego dowodzenia, że jeżeli nie wczuwam się w postać, gram w trzeciej osobie i pozwalam o wszystkim decydować mechanice, to jestem avant garde, a ci którzy to wciąż robią, to przedszkolaki. Albo Polaczki, co to nie wiedzą, jak gra w RPG wielki świat. Sam powiedz, czy to Cię nie drażni?

Po prawdzie, kiedy ktoś startuje w PMMie, to doskonale wie, w co się pakuje. Deckard, prowadzący Burning Empires, po prostu prowokował. Sprawdzał, jak daleko może się posunąć. Nie robił tego z dobrą wiarą naiwnego erpegowca, który przyszedł na konkurs z ulubioną grą i został przez nią gorzej oceniony. To kolejny powód dla którego myślę, że można to wszystko zostawić, jak jest. Bo ten konkurs wyłania dobrych prowadzących w obrębie dopuszczalnego stylu, który większości polskich erpegowców po prostu odpowiada.

(Zapewne dlatego, że są ciemni jak tabaka w rogu i poza pierwszym Warhammerem niczego na oczy nie widzieli.) ;P

Pewnie, że przykład z Salierim ma moc perswazyjną, ale jest trochę demagogiczny. To znaczy, nie jest wymysłem Formana, że Mozart geniuszem nieszczęsnego Włocha przewyższał, a granie Mozarta jest wyzwaniem większym niż granie Salierego. Wiem to nawet ja, osoba średnio muzykalna. Wybierając jego utwór samemu obniża się sobie poprzeczkę, i pozostaje liczyć, że grający Mozarta dadzą ciała, czyż nie?

W efekcie zatem - PMM ma swoją specyficzną formułę i poetykę. Dajmy jej spokój, ubolewajmy raczej, że nie ma alternatywy z drugiej strony ideologicznej barykady. Też uważam, że parę zmian by mu się przydało, ale siedzę cicho, bo miałem szansę je wyartykułować i faktycznie działać, z której nie skorzystałem. Więc teraz wyszedłbym na zwykłego marudę.

A przywołanie Goi to był zwykły unik, proszę pana. Zwłaszcza, że pytałem, który był lepszy, a nie który Ci się bardziej podoba. ;)

pozdrawiam, dobrej nocy wszystkim!
08-07-2009 22:30
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A na zupelnum marginesie -ja na pewno nie umniejszalem zwyciestwa Wojtka. Nie wiem, dlaczego tak mowisz, chyba ze chodzi o Sejiego i jego wypowiedz.

Pewnie z tego samego powodu, z którego mnie imputowano, że Wojtek wygrał tylko za czarki...
08-07-2009 22:32

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.