» Artykuły » Inne artykuły » Redaktorzy oceniają - grudzień 2010

Redaktorzy oceniają - grudzień 2010

Redaktorzy oceniają - grudzień 2010
W okresie od 1 do 31 grudnia 2010 roku w Dziale Książkowym opublikowanych zostało 24 recenzji, których średnia ocena wyniosła 6,91. Najwyższą ocenę − 10 – otrzymały powieści Cryptonomicon autorstwa Neala Stephensona oraz Nowy wspaniały świat Aldousa Huxleya. Zaś najniżej ocenionymi pozycjami zostały książki Kodeks 632 oraz Namiętność sukuba3:

Czytać:




" Nie wybaczyłbym sobie, gdybym nie zaczął tej recenzji od małej parafrazy: jaki jest Cryptonomicon, każdy widzi. Powieść na pierwszy rzut oka budzi przerażenie: ponad 1000 stron, które w dodatku mają sporo wspólnego z matematyką (co wielu pewnie odrzuca). Jednak wystarczy zagłębić się w tekst, aby początkowy strach minął – Cryptonomicon czyta się całkiem szybko, a fabuła jest niesamowicie wciągająca. Podziw budzi jak sposób w jaki autor panuje nad mnogością wątków: mamy tutaj dokładnie przedstawione historie Lawrence’a i Randy’ego, które same w sobie mogłyby być dwoma oddzielnymi tekstami, a dochodzą do tego jeszcze żołnierskie opowieści jednego z amerykańskich sierżantów i japońskiego inżyniera. Wielość tematów, jakie porusza powieść Neala Stephensona, jest wręcz porażająca: od pobieżnej analizy problemów matematycznych (związanych głównie z podstawami kryptoanalizy), przez wpływ wojny na psychikę jej uczestników oraz sytuację gospodarczą świata, współczesne wojny ekonomiczne i starcia finansowych tytanów, aż po problemy miłosne głównych bohaterów. Zaimponowało mi, że Stephenson potrafił napisać tekst tak niesamowicie spójny: połączenie dziesiątek wątków i rozbieżnych tematów w jednej powieści to ogromne osiągnięcie. Odczucia podczas lektury zakończenia, które jest zarazem wielką syntezą wszystkich opowiedzianych w Cryptonomiconie historii, są naprawdę niezwykłe."Bartosz 'Zicocu' Szczyżański



" Huxley miał okazję bezpośrednio poznać społeczne utopie komunizmu i nazizmu, zakładające wprowadzenie „uporządkowania świata” i wyhodowanie „nowego człowieka” wszelkimi dostępnymi metodami i bez oglądania się na koszty. Dla czerwonego i brunatnego totalitaryzmu charakterystyczne było zaprzęgnięcie nauki (a w wielu przypadkach pseudonauki) do wprowadzania zbrodniczej ideologii oraz przekonanie, że w osiągnięciu zakładanych celów pomocna będzie maksymalna industrializacja. Huxley uznał te założenia za uniwersalne i uczynił z nich fundament swojej wizji. Ale poszedł też dalej – jako przyczynę wyewoluowania „nowego wspaniałego świata”, obok ideologii, wskazał również ekonomię.

To dla tej ostatniej szczególnie ważna jest społeczna stabilność siły roboczej, jej nieograniczona dostępność, dyspozycyjność, a w końcu maksymalna specjalizacja pracowników. Wszak sprzątacz czy odźwierny nie potrzebuje wyobraźni czy umiejętności myślenia abstrakcyjnego. Po co więc ma się z nimi męczyć, jeśli można zbędne dla niego elementy psychiki wyeliminować raz a dobrze? Dla sprawnego funkcjonowania systemu niezbędna jest również chęć nieograniczonej konsumpcji dóbr, napędzająca gospodarkę. Aby zaś klienci wciąż nabywali kolejne produkty, muszą one być nietrwałe i zawodne, praktycznie jednorazowego użytku. I znowu trudno opędzić się od odczucia déjà vu. "
Rafał 'Capricornus' Śliwiak



" W O pomieszaniu gatunków. Science Fiction a postmodernizm Dominika Oramus próbuje jednak udowodnić, że jest inaczej. Według pani dr hab. Instytutu Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego jakiś czas temu zaczął się proces przenikania gatunków, a sztywne niegdyś granice rozmyły się i niemalże zanikły. Jej książka ma formę pracy naukowej: zaczynamy od wyjaśnienia pojęć "postmodernizm", "kultura popularna" i "science fiction" (przy tym ostatnim z bardzo rozbudowaną jego genezą, wraz z ukazaniem, jak przez lata kształtowało się jego pojmowanie), by następnie zagłębić się w istnym zalewie najróżniejszych subgatunków i hybryd (jak kidult fantasy, space opera, planetary romance itp.), prześledzić historie i najważniejsze dzieła trzech wielkich twórców: Stanisława Lema, Kurta Vonneguta i Philipa K. Dicka, aż w końcu w rozdziale piątym dojść do najciekawszej części tej rozprawy: prezentacji różnych technik narracyjnych, które wywodzą się z science fiction, a które obecnie znajdziemy "w warsztacie" także twórców głównonurtowych, jak Margaret Atwood czy Doris Lessing. "Marcin 'malakh' Zwierzchowski




Unikać:




" W ten sposób dochodzimy do czegoś, co mogło być największą zaletą powieści – jak już wspomniałam, autor Kodeksu… naprawdę dobrze przygotował się do napisania tego rodzaju książki. Santos podkreśla to, na wstępie oświadczając, że "Wszystkie książki, rękopisy i dokumenty wspomniane w tej powieści istnieją naprawdę, włącznie z «Kodeksem 632»". Rzeczywiście, tak z toku narracji, jak i z dialogów można wyłowić mnóstwo wiadomości dotyczących historii – mniej i bardziej znanych. Niestety, przesyt informacji powoduje, że zaleta staje się wadą. Pisarz wydaje się wykorzystywać każdą szansę, by olśnić czytelnika swoją wiedzą i dokładnością badań. Przez to powieść wydaje się przegadana. Co gorsza, Santos omawia również dość elementarne zagadnienia, więc czytelnik może odnieść wrażenie, że autor urąga jego wiedzy i inteligencji, próbując pouczyć go w każdej kwestii, jakie zostaje poruszona w utworze.

Mimo to zmagania z historią wydają się porywające, jeśli zestawić je z opisami osobistych problemów Tomása. Życie historyka nie jest łatwe: choroba córki sprawiła, że bardzo oddalił się od żony, na dodatek leczenie pochłania wszystkie pieniądze. Nic dziwnego, że, gdy na horyzoncie pojawia się piękna studentka ze Szwecji, Noronha szybko nawiązuje romans. Bohater, niestety, należy raczej do gatunku dobrych ludzi, toteż szybko uznaje swoje postępowanie za naganne i rozpoczyna autopsychoanalizę, której autor poświęca niepokojąco dużo miejsca. Przez to akcja rozkręca się niezwykle powoli i zamiast trzymać czytelnika w napięciu, wywołuje u niego dyskretne ziewnięcia."
Blanche




"Namiętność sukuba jest do tego stopnia zdominowana przez protagonistkę, że pozostali bohaterowie, znacznie słabiej nakreśleni, pełnią tylko rolę tła. Prym wśród nich wiodą jej ludzcy partnerzy – Seth i Dante, ukazani jako dwa skrajnie różne charaktery. Jeden to chodzący ideał, a drugi – facet zepsuty do szpiku kości. Nawet fizycznie zostali silnie skontrastowani – chłopięcy szatyn i mroczny brunet. Pojawiający się jedynie przelotnie Roman jest równie pociągający, zaś jego urok podkreśla dodatkowo demoniczne pochodzenie. Natomiast o diablikach, wampirach, demonach i całej reszcie paranormalnej społeczności Seattle dowiadujemy się doprawdy bardzo niewiele. Poznajemy garść reguł, jakimi rządzi się piekielna biurokracja oraz kilka metod, którymi stwory posługują się w morderczej walce o stanowiska. Szkoda, że ten wątek nie został ciekawiej rozwinięty, tak by stanowił przeciwwagę dla cierpiętniczych monologów wewnętrznych panny Kincaid, tudzież opisów jej niezwykłego sprytu, intuicji i dokonań godnych Wonder Woman.

Coraz niższy poziom prezentują sceny erotyczne (tendencja ta była zauważalna już w poprzednim tomie): Georgina żongluje partnerami, nie zaniedbując oczywiście w międzyczasie swych zawodowych powinności, a zachowuje się przy tym nie jak wyrafinowana kurtyzana, lecz zwykła dziwka, która swoją lubieżnością dorównuje gwiazdom porno. Wulgarne słownictwo i równie odstręczające opisy – nawet te, ukazujące jej zbliżenia z Sethem, bardziej niż fizyczną formę miłości przypominają w ostrzejszych momentach gwałt, a w tych bardziej łagodnych perwersyjną fantazję rodem z czasopism erotycznych."
Maja 'Vanth' Białkowska



Czytaj również

Wzlot i upadek D.O.D.O.
Nieśmieszna satyra i pozbawiona fantazji fantastyka
- recenzja
7EW
Komu Księżycem, komu?
- recenzja
7EW
- fragment
Reamde
Jaka piękna katastrofa
- recenzja
Mongoliada
Wespół w zespół
- recenzja
Zamęt
Nie do końca udana kontynuacja
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.