» Blog » Recenzja gry Rimworld
28-01-2020 15:56

Recenzja gry Rimworld

Odsłony: 159

„Rimworld” to symulator kolonii na odległej planecie. Najpierw komputer losuje jedną do pięciu postaci (w zależności od trybu gry) - mamy możliwość zrezygnowania z danej osoby i wylosowania na jej miejsce innej, choć nie możemy sami ich dowolnie stworzyć (znaczy, jest taki mod....). Potem statek, którym podróżujemy spotyka bliżej niesprecyzowana katastrofa i w kapsułach ratunkowych lądujemy na nieznanym świecie.

Po wybrania postaci gra generuje planetę - potem możemy wybrać miejsce lądowania. Dobrze wziąć pod uwagę takie rzeczy jak bliskość lasów i gór, średnią temperaturę itd. Potem lądujemy. Naszym oczom ukazuje się w przybliżeniu okolica wybranego punktu zrzutu - lasy, krzaki, skały.

 Co dalej? Ano będziemy ścinać drzewa, łupać kamienie, sadzić roślinki, polować na zwierzątka, budować ściany, meble, wybuchowe pułapki i superkomputery, bronić się przed dzikusami, piratami, szalonymi wiewiórkami, ludobójczymi robotami itd. Żeby przeżyć jak najdłużej... i ewentualnie zbudować własnej roboty statek kosmiczny, który zabierze nas na jakąś bardziej rozwinięta planetę (teoretycznie jest to cel gry i skutkuje jej wygraniem... tylko po co?). Takie połączenie Simsów z Minecraftem... Zapewne najbliżej do Dwarf's Fortress - tak się domyślam, bo w DF nie grałem (nie wymagam wiele do grafiki, ale wolę, żeby była. Znaczy, tekstowe RPG ok, ale tekstowa strategia/symulacja niekoniecznie), domyślam się również, że dla fanów gry o krasnoludach „Rimworld” może okazać się śmiesznie prosty... Ale DF to gra dla hardkorów, a „Rimworld” moim zdaniem znajduje złoty środek pomiędzy prostotą, a skomplikowaniem.

"Podstawowy" obszar gry jest ograniczony "niewidzialnymi ścianami", jak mapa misji z typowego RTS-a. To tutaj będziemy budować naszą bazę i mierzyć się z atakami na nią. Ale na późniejszym etapie gry da się wychodzić poza ten obszar, tworząc karawanę i wysyłając kilka postaci do innej lokacji na mapie planety - np. do ataku na wrogą bazę, handlu z sojusznikami czy wykonania jednej z pojawiających się od czasu do czasu misji, w stylu "uratuj kolejnego rozbitka, który nadaje sygnał SOS" - gdy wybrana ekipa dotrze na miejsce, możemy się przełączać pomiędzy lokacją startową i tym nowym obszarem. Przez większość czasu postacie zajmują się swoimi sprawami (głównie pracą), bez konieczności ich bezpośredniego nadzoru (a gdy później nasza kolonia rozrośnie się np. do dwudziestu osób, taki nadzór byłby wręcz niemożliwy). Możemy ustawiać postaciom priorytety, a także wymusić, by bohater w tej chwili zajął się konkretną czynnością ( z pewnymi ograniczeniami, niektóre postacie nie mogą robić pewnych rzeczy, o tym poniżej, poza tym nie możemy zmuszać nikogo do snu ani narzucać czynności "rozrywkowych", jak gra w szachy, bilard, czy zorganizowanie przyjęcia - to postacie robią wyłącznie z własnej inicjatywy). Ponadto, możemy przełączyć wybrane postaci w "tryb bojowy", podczas którego sterujemy nimi jak w RTS (ale mogą wówczas wyłącznie się poruszać i walczyć, żadnych cywilnych czynności).

Każda z postaci jest indywidualną osobowością. Jeśli chodzi o praktyczne umiejętności, jest ich około 10 - strzelanie, walka wręcz, gotowanie, medycyna, sadzenie roślin itd.  - rozwijają się dzięki używaniu osiągając poziom od 0 do 20. Bohater miał określone życie przed katastrofą - jego origin jest rozbity na dzieciństwo i dorosłość (chyba, że w dalszym ciągu jest dzieckiem - ale to tylko w modach) i określa nie tylko początkowy poziom zdolności, ale czasem wręcz blokuje pewne czynności - np. arystokrata może zacząć jako świetny negocjator i szermierz, ale nigdy nie będzie sprzątać śmieci w bazie, to poniżej jego godności, z kolei zbiegły obiekt eksperymentów laboratoryjnych może mieć wysokie umiejętności naukowe, ale umie into dyplomacja i handel. Ponadto postać określają ok 2-4 cechy specjalne - psychopata nie dostaje kar do samopoczucia za dwuznacznie moralne zachowania, "heavy sleeper" nie budzi się nawet w czasie nocnych alarmów, gdy baza jest pod ostrzałem, piroman od czasu do czasu coś podpali (jedna z najbardziej znienawidzonych cech) itd. Ale to nie wszystko - stan organizmu jest dosyć szczegółowo oddany. Ręka została trwale uszkodzona? Pewne czynności będą wykonywane mniej efektywnie. W jakim stopniu to zależy - czy postać straciła palec albo kilka, a może ma blizny po ranach siecznych albo oparzenia? Jeśli ma uszkodzoną lub straconą szczękę, mówienie czy jedzenie będzie sprawiać jej większe trudności. Kończyny, oczy,  różne organy wewnętrzne... Niektóre rany da się wyleczyć (zwłaszcza jeśli dysponujesz odpowiedniki lekami, odpowiednio wykwalifikowanym lekarzem i sprzętem medycznym), niektórych nie. Czasem zwierz odgryzie całą nogę, czasem trzeba ją amputować zanim infekcja się rozniesie... ale wtedy wprawny medyk może ją wymienić na protezę - poczynają od "pirackiej" z kawałka drewna, kończąc na bionicznym cudzie techniki. Albo wymienić rękę np. na mordercze ostrze wymontowane z pokonanego robota. Każda postać ma określone zdanie na temat innych w skali od -100 do +100, na które wpływ mają cechy postaci (np. mizogin nie przepada za paniami, a piękną postać wszyscy lubią, jeśli nie podpadnie im naprawdę mocno) czy historia ich wzajemnych stosunków (np. to, że jedna postać na własnych rękach wyniosła drugą z pola bitwy, gdy ta straciła przytomność polepszy ich stosunki, natomiast akt kanibalizmu na czyichś zwłokach negatywnie nastawi większość osób do ludożercy). Jeśli postacie naprawdę się nienawidzą, mogą wdać się w walkę, jeśli bardzo się lubią i są odpowiedniej płci, mogą zawrzeć związek (a potem zaręczyć się i wziąć ślub). Poza tym, ważne jest zadowolenie postaci, na co ma wpływ wiele różnych czynników - podstawowe kwestie, takie jak "czy jestem najedzony, wyspany i zdrowy" i najróżniejsze "okazyjne", których nie sposób zliczyć - postać może być smutna, bo np. jej przyjaciel umarł, widziała rozkładające się niepochowane zwłoki, czy dlatego, że jej sypialna jest nieładna. Gdy morale jest naprawdę niskie, postać doznaje czasowego załamania nerwowego, co może objawiać się na różne sposoby - np. postać chowa się przez cały dzień w pokoju, napycha się jedzeniem, choć nie jest głodna, albo wpada w berserk i atakuje wszystkich wokół.

Co jakiś czas naszą kolonię ktoś napadnie jakiś wróg - czasem są to ludzie z innych frakcji - miejscowi tubylcy, inni rozbitkowie, kosmiczni piraci - z tymi dwiema pierwszymi frakcjami da się zawrzeć pokój. Niekiedy horda rozszalałych zwierząt, które z jakiegoś powodu pałają nienawiścią do ludzi albo oddział armii robotów, których celem jest eksterminacja biologicznego plugastwa. Jak wspomniałem wyżej, w czasie walki możemy co do zasady sterować postaciami bezpośrednio. Masakrowanie odbywa się za pomocą broni do walki wręcz i dystansowych - arsenał jest spory - noże, miecze, pałki, dzidy, różnego rodzaju pistolety, strzelby, karabiny, wyrzutnie rakiet, granaty zwykłe i z napalmem (można przy okazji sfajczyć las, uprawy, albo całą bazę). Pancerzy jest trochę mniej - właściwie tylko kamizelki kuloodporne i zbroje wspomagane (plus kilka rodzajów hełmów), aczkolwiek znaczenie ma materiał, z którego je wykonano. Jest też parę specjalnych zabawek - np. tarcza energetyczna, która (dopóki się nie rozładuje) chroni przed wrogim ostrzałem (ale również uniemożliwia strzelanie noszącemu ją - o czymś takim pisałem tutaj: https://polter.pl/Bron-biala-w-modernistycznych-settingach-b19491 ), czy "lanca psychiczna" sprawiająca, że wróg wpada w szał. Osłony (zarówno naturalne, jak np. drzewa, czy sztuczne, jak np. stawianie przez nas worki z piaskiem) mają znaczenie. Friendly fire występuje i jest bardzo groźny - jednym z podstawowych wyzwań przy większych bitwach jest takie ustawienie drużyny, by postacie nie stały sobie na linii strzału, a jednocześnie mogły celować do wroga. A do tego jeszcze dochodzą pułapki - miny i wnyki. Walka wymaga trochę pomyślunku (aktywna pauza jest), nawet pomimo tego, że AI wroga za silne nie jest.

W większości gier walka kończy się fizycznym wyeliminowaniem przeciwnika, czasem wprowadza się mechanikę morale sprawiającą, że wróg może uciec (takowa jest w Rimworldzie). Tymczasem tutaj koniec walki to czas na decyzje - co zrobić z pokonanymi. (O ile byli to ludzie, bo w innym przypadkach wiadomo - dzikie zwierzęta oprawić, roboty rozmontować na części). Nie każda rana powodująca utratę przytomności kończy się śmiercią. Wrogów możemy uwięzić, ale jeśli ich nie opatrzymy, szybko umrą (pytanie, czy chcemy marnować na nich lekarstwa?). A gdy już się nimi zajmiemy, możemy trzymać ich w celi i co jakiś czas podejmować próbę "nawrócenia" (ale przez ten czas musimy   karmić bezproduktywnych więźniów). Możemy wypuścić, by poprawić stosunki z ich frakcją. Możemy wyciąć im organy (co pogarsza nastrój większości osadników, którym nie podobają się takie niemoralne praktyki). A martwych należy pogrzebać. Albo spalić.

Tak piszę o wszystkim i o niczym, ale naprawdę ciężko opisać tę grę tak, żeby dać pojęcie o stopniu jej skomplikowania. Nie napisałem o tym, jaki wpływ ma estetyka bazy, tryb pór roku, rolnictwo, kulinaria, substancje psychoaktywne... Miliony drobiazgów. A kiedy gramy w trybie permadeath, co chwilę musimy podejmować ważne decyzje. Czy wycofać z walki ranną postać, czy zaryzykować jej śmierć dla zwycięstwa? Czy skorzystać z okazji i sprzedać część plonów? A co jeśli potem w zimie nam zabraknie jedzenia? Czy w razie głodu uciec się do kanibalizmu?

Dodajmy, że Rimworld już doczekał się ogromnej ilości modów - drobiazgów w rodzaju dodatkowych broni, czy mebli, ale i całkowicie nowych mechanik jak higiena, rodzicielstwo, moce psychiczne, czy wampiryzm.Po dłuższym czasie rozgrywka może zacząc się nudzić, gdy wynaleźliśmy, co się dało, nasza baza jest fortecą nie do ruszenia, a magazyny pękają w szwach od zapasów... I nie chce nam się mozolnie zbierać surowców na statek kosmiczny, by zobaczyć ekran zwycięstwa. Ale wtedy zawsze możemy zacząć od nowa - z zupełnie innymi postaciami, w innym klimacie, z innym zestawem modów.

Jeśli chodzi o technikalia - grafika.... jest. Postacie są nie bez powodu nazywane przez graczy "pionkami" - to schematyczne korpusy z głowami, widać fryzury, budowę ciała i karnację oraz ubiór, reszta to kwestia wyobraźni. I ciężko, żeby było inaczej, biorąc pod uwagę ilość czynników, które trzeba by zwizualizować przy szczegółowej grafice (utracone kończyny, blizny itd.). I tak czasem gra się chwilowo tnie przy większej liczbie osadników (ja dotarłem max. gdzieś do 30, ale rekordziści mieli ponad setkę). No ale ludzie grają Dwarf Fortress, gdzie grafy praktycznie w ogóle nie ma...

Muzyka jest ok, choć po dłuższym czasie powtarzające się melodie (chyba nie ma ich dużo) mogą się znudzić.

Aha, gra została w znacznej mierze przetłumaczona na polski (i multum innych języków), ale kiedy ostatni raz próbowałem grać po polsku, część tekstów była jeszcze nietknięta, ponadto mody są z reguły tylko po angielsku, a nie lubię mieszania, więc gram w wersji oryginalnej.

Także tego. Mógłbym ciągnąć ten bełkot w nieskończoność, ale mam nadzieję, że dałem Wam jakieś rozeznanie, co to za gra i czy warto się nią zainteresować.

1
Notka polecana przez: Exar
Poleć innym tę notkę

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.