string(15) ""
» Blog » Ratchet & Clank 2: Going Commando
27-12-2012 19:33

Ratchet & Clank 2: Going Commando

Odsłony: 28

Ratchet & Clank 2: Going Commando

INFO:

Gatunek:Platformówka 3D

Firma:Insomniac Games

Rok Produkcji:2003 r. (PAL:2003 r.)

Platforma:PS2

Liczba graczy:1

Muzyka : 8/10

Grafika : 8/10

Długość gry : 10/10

Grywalność (miód) : 8/10

Klimat : 7/10

Fabuła : 6/10

Filmiki FMV (ilość/jakość) : Brak

Bajery (sekrety,mini gierki itp.) : 8/10

Rozbudowanie : 10/10

Poziom trudności : 8/10

Ocena:8+/10

Miejsce na liście:40 +/-

GŁÓWNE POSTACIE:

Ratchet, Clank, Mr. Fizzwidget, Thief, Thug Leader

 

 

Recenzja:

 

            Syndrom sequela to niestety coraz częstsze zjawisko wśród pozycji na Playstation 2. Często bowiem bywa tak, iż innowacyjna, oryginalna pozycja doczekuje się swej kontynuacji. I nie było by w tym nic strasznego, gdyby nie to, iż poprzez owy syndrom następca okazuje się wyłącznie kopią poprzednika na pierwszy rzut oka ani nie zawyżając, ani nie zaniżając poziomu. I co z takim fantem zrobić, kiedy mamy do czynienia z wyłącznie odgrzewanym kotletem? Problem zauważyłem właśnie przy okazji sequela wspaniałego Ratchet & Clank, gdyż pozycja ta po części taką kopią poprzednika jest, ale czy do końca? Na początek może jeszcze tyle, iż gra owa ukazała pod aż dwoma tytułami: „Going Commando”, oraz „Locked & Loaded”. Może to z początku zmylić, jednak to na pewno ta sama gra. ;)   

 

Warstwę fabularną można tutaj (jak zawsze w platformerach;) streścić w jednym zdaniu, gdyż nie ona jest tutaj najważniejsza, a więc: nasz niesforny duecik po pokonaniu złego Drek’a został owiany sławą w całej galaktyce. Zbijają więc oni bąki w świetle reflektorów do czasu, kiedy pewien profesor Fizzwidget zleca im odnalezienie zaginionego „protopeta”, czyli eksperymentalnego, gryzącego, futerkowego zwierzątka. W całą intrygę zamieszany będzie pewien tajemniczy Thief (czyli złodziej;), pojawi się także złowrogi Thug Leader, a gdzieś w tle pobrzmiewać będzie echo Quark’a, który jak się dowiemy para się teraz nieco innymi zajęcami co kiedyś. ;) I tyle w tej kwestii. Jest na pewno śmiesznie, czyli jak poprzednio. Nasza paczka odwala nieraz niezłe jajca i tutaj nie ma zastrzeżeń. To co, że cała mitologia 2-ki gdzieś się po drodze rozłazi i sam nie wiem do końca o co tu chodziło. Nieważne! ;) Nowości tu bowiem nieco jest…

 

Wybierając „New Game” da się zauważyć od razu bardziej futurystyczne menu. Przeglądając je uświadczamy sporo rozbudowań. Przede wszystkim możliwość zmiany Adjust Screena, którego mi brakowało ostatnio. Niestety podobnie jak w innych tytułach nie da się go zapisać. Zabrakło także napisów pod dialogi bohaterów. Szkoda, bo dzięki temu właśnie nie zrozumiałem fabuły do końca (rozumienie ze słuchu czasem zawodzi;). Znalazł się tutaj za to bestiariusz z dokładnymi statystykami wrogów. Fajnie. Pisząc wyżej o powtórce z rozrywki miałem na myśli samą konstrukcję gry oraz jej aspekt wizualny. Szybko jednak da się zauważyć pewne rozbudowania. Najważniejszym z nich jest możliwość rozwoju bohatera! Bowiem Ratchet dorobił się tu specjalnego paska, który napełnia się nam w trakcie batalii. A gdy się napełni, zyskujemy życie! A zatem nasz międzygalaktyczny pogromca (no co?;) nie będzie już tutaj ograniczony poprzez skromne kilka żyć (czyli tutejszą jedną, 4-życiową „obręcz”), lecz będzie on zdobywał życia i zdobywał. Co lepsze pasek dość szybko rośnie, a co za tym idzie: upgrade odbywa się dość często. Pomyślimy: „I co? Takie to łatwe teraz jest?”. Na początek tak, gdyż ilość 4-życiowych „obręczy” urośnie nam tu do około parunastu (!). W związku z tym w trakcie eksploracji nowych planet rośnie nam także poziom trudności! To w sumie było zresztą do przewidzenia. ;) Nasi wrogowie więc po pewnym czasie zaczynają nam odbierać coraz to większe pokłady energii, a w późniejszej fazie gry znikać już będą całe „obręcze”. Okazują się oni także coraz to bardziej odporni. Ponadto strasznie podniesiono natężenie oponentów i atakują oni w naprawdę sporym natłoku i z większą częstotliwością czasową. Powoduje to bardzo częste i długie batalie z wrogami, które potrafią na serio wykończyć. Co chwilę ostra jatka i ostrzał ze wszystkich stron. Ostrzał, gdyż mnóstwo wrogów potrafi tu strzelać, i trzeba być czujnym i zwinnym jak nigdy. Czy gra jest przez to trudniejsza? Można tak powiedzieć, jednak nie do końca, bo sama ilość żyć i arsenał dają naszym wrogom nieźle popalić, a bronie wymiatają tu znów z wielkim rozmachem i polotem!

 

Więcej! To pierwsze co się narzuca opisując tu uzbrojenie Ratcheta. Zaczynając standardowo od maszynówki i bomb szybko uświadczymy tu innowacyjnych pomysłów takich jak np. latające dookoła dyski (świetna broń!;), czy nieobecny ostatnio Shot Gun! Tryskający lawą gun, snajperka z wbudowaną lunetą (zoom!), czy pociski namierzające wroga dają frajdę na całego. Na mnie zrobiły najbardziej wrażenie ochraniające nas i ostrzeliwujące z powietrza 4 robociki (coś na wzór Glove of Doom;). Nieźle dają radę, a w połączeniu z polem ochronnym (Shield Charger) czynią z nas na chwilę wręcz nietykalnym. ;) Samo-celujące rakiety także zdają egzamin. Ciekawy jest także mały, wybuchający pajączek, którym możemy sterować do celu. Ciekawe, ale mało przydatne. Powraca także broń zamieniająca wrogów w owce.

 

Rozbudowań ciąg dalszy, gdyż tym razem mamy możliwość tuningowania naszych broni! Co prawda każda broń upgrade’uje się tylko raz, ale urozmaica to grę znacznie. Polega to także na pasku dołączonym do (prawie) każdej broni, a rośnie on wtedy, gdy broni skutecznie używamy. Wówczas po naładowaniu broń automatycznie transformuje się w kompletnie jej nowy model. Inaczej wygląda, nazywa, i działa nieco bardziej spektakularnie. ;) No i najważniejsze: jest silniejsza! Pomaga to strasznie w walce z bardziej wytrzymałymi potworkami. Istnieje także możliwość dodawania atrybutów do broni (np. kwas). Sporą niespodzianką jest tutaj powrót kilku starych oręży z jedynki, które możemy zakupić już w początkowej fazie gry. Są to Bomb Glove (bomby), Visibomb Gun (moje ukochane naprowadzające rakiety! Yeah!), Decoy Glove (dmuchana lala;), Walloper (piącha) oraz ostatni do zdobycia w jedynce Tesla Claw. I mimo że cieszą, to niestety nie ulegają one tuningowi i przydają się tylko na początku. Nawet Tesla nie działa w ogóle już w połowie gry na ówczesnych wrogów. Szkoda. Podsumowując bronie uważam, iż jest ich ilość w pełni wystarczająca. Jest więcej, bardziej wybuchowo i miodnie. Jest tu jednak także kilka zgrzytów. Czemu aż kilka ostatnich broni okazują się aż tak koszmarnie drogie? 1.500.000 śrubek za giwerkę? Przesada straszna, i ja tu po prostu wszystkiego nie byłem w stanie zdobyć, szczególnie gdy co chwila trzeba tutaj dokupować amunicję (czasem na serio co chwilę. Kolejny minus). Sporym rozczarowaniem okazał się także Quick Select, który posiada tyle samo slotów co ostatnio, czyli tutaj koszmarnie za mało! Po za tym uważam, iż tym razem gra nie za bardzo daje się nacieszyć tymi wszystkimi dobrami, gdyż moim zdaniem miejscami źle wyważono częstotliwość ich zdobywania (czasem za często). Spowodowało to nie raz spory dylemat pt. „z czego teraz strzelać”.

 

Gadżety w grze w sumie nie zawodzą. Jest oryginalnie i z pomysłem. Urządzenie do przenoszenia konkretnych przedmiotów (czy nawet pewnego nieszczęśnika;), zielone coś, dzięki któremu uruchomimy sporadyczne, zielone platformy, czy powracający Swing Shot dają sporą satysfakcję z ich użytkowania. Innowacyjny jest tu bez wątpienia zamrażacz/odmrażacz wody! Niezłe są tu z tym zagwózdki i pomysł wypadł niesamowicie. ;) Szybko także zdobędziemy tu maskę tlenową oraz Jet Pack. Pojawi się również inna odmiana Jet Pack’a, dzięki któremu Ratchet będzie mógł wręcz latać, lecz tylko „po podłodze”. ;) Przydatne wyłącznie na większych przestrzeniach (pustynia;). Gravity Boots także się pojawiają, jednak nie w tak fajnej formie jak kiedyś. Teraz bowiem możemy sobie w nich podskakiwać (?), co zaniża nieco atrakcyjność, rajcowność czy autentyczność tegoż przedmiotu i nie czujemy już tu po prostu tego powera.

 

Wracając do innowacji wspomnieć trzeba o możliwości dokupowania nowych zbroi. Jest ich w grze kilka i niestety także okazują się koszmarnie drogie, więc pozwoliłem sobie tylko na jeden tuning w ciągu całej gry. Nasz stateczek również może ulec przeróbkom w pewnym miejscu. Można dokupić tu rakiety, ochronę i inne wspomagacze.

 

Po co to? Ano do mini-gierek oczywiście! Jedną z nich jest bowiem ponowne latanie naszym statkiem i zestrzeliwanie obiektów. Szczerze? Dla mnie kapa. Nie dość że nienawidzę tego typu shooterów, to jeszcze odbywają się tutaj dość często. Tu czuje się rozczarowany tym mało rajcującym, frustrującym i nudnym dodatkiem. Mamy tu jeszcze wyścigi Hoverbike niczym Wipeout (ze strzałkami i brońmi), które przypadły mi do gustu. Są szybkie i efektowne. I na pewno bardziej sterowne niż deska w 1-ce. Jest jeszcze Battle Arena z wieloma różnymi wyzwaniami czy questy Clanka, którym nie tylko czasem posterujemy „normalnie”, ale także odbędziemy specjalne misje jako gigant, lecąc na małą satelitę, gdzie musimy rozgramiać i niszczyć. Świetny to element i doskonale rozwiązany, gdyż na takiej planetoidzie mnóstwo budynków do niszczenia i rozpierducha tu nieziemska. ;) Nie koniec na tym, gdyż można tu włączyć także mapkę, czyli zamrozić akcję gdy kamera odjeżdża, ukazując orbitę w pełni. Możemy teraz obracać kamerą oglądając cały teren. Odlot! Do mini-gierek można zaliczyć także sterowanie robocikami przez Ratcheta, powracającą jazdę po rampach, a także odszyfrowywanie zamków. Tutaj owy występuje w 2 odmianach: łapanie kropek energii, oraz prowadzenie wiązki laseru po kuli. Świetnie one zastąpiły zabawe laserami z jedynki i również tutaj powoduje to niesamowite urozmaicenie. Same epizody Clanka również rozbudowano poprzez dodanie kilku nowych robotów. Mogą one teraz rozwalać ściany młotem czy zamieniać się w mosty.

 

Czas wreszcie na warstwę audio-video. I w tej kwestii krótko, bo grafa wypada bardzo podobnie jak w pierwowzorze. Znowu piękne lokacje (nieco ich tu chyba więcej;), rozmach scenerii i rozbudowania. Nie ma tu do czego się właściwie doczepić i robi to wrażenie porównywalne z protoplastą. OST także przedstawia podobny schemat, gdyż ponownie początkowe ścieżki zwalają z nóg (genialny Vucovar Canyon!), podczas gdy te późniejsze okazują się o wiele mniej atrakcyjne. Wyjątek stanowi muzyczka z późniejszego Silver City, która po prostu wg mnie jest najlepszą ścieżką w dotychczasowym dorobku serii, która mnie zachwyciła na całego swoim niesamowitym, oryginalnym brzmieniem! Mimo wszystko początek + Silver City to za mało, bo cały OST wypada niestety gorzej w porównaniu z jedynką. Dostaje on jednak strasznie naciąganą 8 z wielkim, wirtualnym minusem w tle. Warto zaznaczyć, iż same początkowe kawałki mają typowo militarny wydźwięk, więc widać, iż trochę twórcy pobawili się konwencją. ;)

 

A zatem czy R&C2 to odgrzewany kotlet? Nieco jednak tak, bo grając czułem się miejscami nieco znudzony. Sporo elementów się tu powiela i to niekoniecznie z lepszym rezultatem. Schemat to chyba największy wróg tej gry, jednak nie można jej odmowić innowacyjnych pomysłów i rozwiązań. Wg. Mnie jednak trochę mimo wszystko ich za mało. Sekretów także jakoś mniej. Ale te wszystkie argumenty nie mogą jednak przysłonić tego, iż kontynuacja R&C to świetna pozycja dająca mnóstwo frajdy i zabawy. Ocena zatem nieco zaniżona, jednak plusik się jej należy. ;)

 

 

PIERWSZY KONTAKT:

Lato 2011

 

ULUBIONE POSTACIE:

Ratchet & Clank - Co tu dużo mówić? Nasi bohaterowie wracają z hukiem i po prostu świetnie się na nich patrzy. ;)

Angela - Ratchet dorobił się dziewczyny? ;) Ciekawa to bohaterka.

Protopet’s - Małe słodkie stworki tylko z pozoru sprawiają wrażenie milusich. ;)

 

TOP 8 OST:

1. Flying Lab

2. Megacorps Outlet

3. Megacorps Store

4. Makter Nebula

5. Vucovar Canyon

6. Canal City

7. Mining Area

8. Silver City

 

PLUSY:

+ Na powrót świetna rozwałka, rozbudowanie i różnorodność broni

+ Piękna grafika i scenerie

+ Podobnie jak ostatnio: muzyczki z pierwszych światów! Odlot! No i niesamowity „Silver City”! ;)

+ Zachowany świetny humor ;)

+ Sporadyczne, zaskakujące momenty (zamrażanie wody itp.)

 

MINUSY:

- Powtórka z rozrywki w nieco gorszym wydaniu niestety. Te same schematy, za mało świeżych pomysłów. Niestety to już nie to samo co pierwsza część

- OST już tak nie oczarowuje jak ostatnio. Zaje…początkowe ścieżki to za mało

- Skandalicznie mało slotów w Quick Select! Czyli tyle samo co ostatnio + jeszcze więcej broni do zdobycia

- Niezapisywalny Adjust Screen! Ale przynajmniej w ogóle jest ;)

 

SCREENY:

 

 

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


   
Ocena:
0
Akurat 2d szotery kocham
28-12-2012 13:53

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.