» Recenzje » Ragnarok 1940. Tom 2 - Marcin Mortka

Ragnarok 1940. Tom 2 - Marcin Mortka

Ragnarok 1940. Tom 2 - Marcin Mortka
Ragnarok 1940 to drugi tom dylogii Marcina Mortki. Akcja książki osadzona jest w alternatywnej, dręczonej przez fatum wojny przeszłości. Dumni potomkowie wikingów pod wodzą konunga Valgrima postanawiają wcielić w życie swój okrutny plan. Nad chrześcijańską Europą zebrały się czarne chmury, groźba szybko nadchodzącego konfliktu stała się aż nazbyt realna. W samym centrum tych szalonych wydarzeń znalazł się angielski dziennikarz Jeremy Baldwin, który wbrew swej woli wszedł w posiadanie niezwykle istotnych dokumentów, mogących okazać się furtką do powstrzymania zbliżającej się rzezi.

Marcin Mortka wykreował rzeczywistość zupełnie inną niż ta, którą znamy z lekcji historii. Zagrożenie przyszło do nas nie ze strony Niemiec, lecz z Północy, z mroźnej krainy skandynawskich bogów. Natomiast pierwsza fala miała uderzyć w Wielką Brytanię. Przyznaję, że nawet po zaznajomieniu się z pierwszą częścią powieści dalej podchodziłam nieufnie do dzieła tego autora. Jednak moja wrodzona niechęć do książek traktujących o wojnie zmniejszała się z każdą przewróconą kartką; cóż, mogę powiedzieć, że gdyby podręczniki do historii pisane były w takim stylu, to ich czytanie byłoby czystą przyjemnością.

Niezwykle plastyczny język w parze z bogatymi opisami miejsc oraz manewrów wojennych sprawia, iż książkę czyta się łatwo i przyjemnie, a wykreowane przez autora wydarzenia zdają się nabierać życia. Mortka popisał się doskonałą znajomością zarówno kultury skandynawskiej, jak i osprzętu wojskowego, co w efekcie daje nam pełen obraz wydarzeń rozgrywających się na kartach książki, ponadto dzięki szczegółowym opisom, nawet osoby, które mają znikome pojęcie o wojsku, mogą sobie wyobrazić rozcinające fale morskie krążowniki czy lecące w równym szyku myśliwce. Szczególnie urzekły mnie opisy surowych nordyckich krajobrazów oraz głębokie przemyślenia głównych bohaterów. Moim zdaniem jest to niewątpliwy atut książki.

Kolejnym ciekawym rozwiązaniem jest opisywanie poszczególnych wydarzeń z perspektywy różnych osób. Dane nam zatem będzie wcielić się przede wszystkim w Jeremego Baldwina, w końcu głównego bohatera, który wepchnięty w niebezpieczną intrygę usiłuje odnaleźć się w nowej sytuacji, a przy okazji dożyć końca wojny. Dowiemy się, co czuje pierwszy oficer samotnego okrętu podwodnego, który płynie na spotkanie ze znacznie lepiej uzbrojonymi jednostkami wroga, mając przy tym świadomość, że może to być jego ostatnia wyprawa. Wreszcie ujrzymy świat oczami Olava Valgrimsona, który będąc najeźdźcą, patrzy na wojnę z zupełnie innej perspektywy, mając własne plany co do inwazji. To tylko niektóre z postaci, oczami których będziemy mogli ujrzeć tą niewesołą rzeczywistość.

Ogromnym plusem jest dla mnie sposób, w jaki autor wykreował postacie drugoplanowe; możemy tu mówić o prawdziwej galerii osobowości. Każdy z bohaterów ma swój unikalny charakter. Dumna prezydent Vigdis, która z narażeniem życia stara się uchronić swój kraj, pewny siebie książę Olav Valgrimson, brnący do celu po trupach, czy dzielny oficer Gilford, próbujący sprostać obowiązkom kapitana okrętu podwodnego. Z zaskoczeniem muszę stwierdzić, że główny bohater wypada na tle reszty dojść blado. Jak słusznie zauważył Sigurd, Jeremy to istny magnes na kłopoty, w dodatku jego obecność dziwnym trafem przynosi śmierć niemal wszystkim mającym nieszczęście znaleźć się akurat w pobliżu. Baldwin, owszem, jest postacią ciekawą, aczkolwiek odnoszę wrażenie, że autor za bardzo oscylował pomiędzy zagubionym dziennikarzyną, a pewnym siebie twardzielem, jakby nie bardzo mógł się zdecydować, jaki tak właściwie ma on być, co w efekcie nie wyszło niedoszłemu agentowi na dobre.

Z kolei nieco denerwujące były obce wyrazy, których znaczenia trzeba było się domyślać; oczywiście przy co trudniejszych widniały odnośniki, za co należy bić autorowi brawa. Fakt faktem, użycie takich, a nie innych wyrazów, nadało jej pewnego profesjonalizmu, ale wśród osób, które nigdy nie miały styczności z językami "północy" wprowadzały one drobne zamieszanie. Podobny problem "wykryłam" również w epilogu, który nie jest bezpośrednio związany z całą książką, stąd problem, kto tak właściwie do kogo się zwraca i kim są osoby rozmawiające. Autor dał co prawda parę wskazówek, ale resztę domysłów pozostawił czytelnikowi. Jeśli jednak ktoś nie ma pojęcia o mitach nordyckich, to i tak się niczego nie domyśli.

Podsumowując, uważam, iż Ragnarok 1940 to niezwykle oryginalna powieść, nie odbiegająca poziomem od pierwszej część. Co więcej, dzięki wartkiej akcji nie sposób się przy niej nudzić. Strony w konflikcie zmieniają się niczym w kalejdoskopie, bohaterowie targani wątpliwościami popełniają jeden błąd za drugim, co sprawia, że tak naprawdę do końca nie wiemy, komu uda się wyjść zwycięsko z tej batalii. Czego więcej można chcieć od dobrej powieści? Mimo paru niedociągnięć jest to pozycja godna polecenia, a przy tak doskonale dopracowanej fabule chyba można autorowi wybaczyć te nieliczne minusy.
8.5
Ocena recenzenta
6.38
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Ragnarok 1940
Tom: 2
Autor: Marcin Mortka
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 1 lutego 2008
Liczba stron: 512
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Tryby fantazji
ISBN-13: 978-83-60505-82-3
Cena: 29,99 zł



Czytaj również

Projekt Mefisto
Nie taki diabeł straszny
- recenzja
Miecz i kwiaty
- fragment
Wojna runów
O jedną śmierć za dużo
- recenzja
Świt po bitwie
Dwadzieścia lat później
- recenzja
Ostatnia saga
Zmierzch Bogów
- recenzja

Komentarze


~trsts

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
" Podobny problem "wykryłam" również w epilogu (...) Jeśli jednak ktoś nie ma pojęcia o mitach nordyckich, to i tak się niczego nie domyśli."

Cokolwiek absurdalny zarzut- wynika z niego, że autor powinien założyć, że pisac będzie dla idiotów, i wszystko wykładać na tacy. Jeśli ktoś nie ma pojęcia o mitologii- to jego problem, a nie książki.
26-02-2008 19:59

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.