Pamięć zwana imperium
» Recenzje » Rafa Armagedonu - David Weber

Rafa Armagedonu - David Weber

Rafa Armagedonu - David Weber
Schronienie to ostatni bastion ludzkości. Po tym, jak agresywni Gbaba rozgromili siły Ziemian, dowódcy podjęli decyzję o ucieczce i ukryciu się na odległej planecie. Był to wybór niezwykle trudny, gdyż cywilizacja musiała całkowicie zniknąć z oczu najeźdźców – a to okazało się równoznaczne z odrzuceniem wszelkiej technologii. Wydaje się, iż ludziom udało się uratować, choć ich szanse przeżycia są minimalne. Tym bardziej, że bardzo szybko zaczyna się coś, co przewidywali nieliczni – wewnętrzne tarcia i spory o władzę.

Tym, co od razu rzuca się w oczy, jest objętość Rafy Armagedonu. Rzadko spotyka się teksty tak długie, które w dodatku nie stanowią zamkniętej całości. Każdy uważny czytelnik od początku wyczuje że powieść jest pierwszym tomem dłuższego cyklu. Akcja rozkręca się bardzo powoli, sam prolog rozpisano na jakieś sto stron. Tak niespieszne prowadzenie narracji ma dwa bezpośrednie skutki. Po pierwsze: można odnieść wrażenie, że w tekście nie ma żadnych zwrotów akcji. A to błąd, te się zdarzają, ale są opisywane tak wnikliwie, zmiany zachodzą tak powoli, że trudno je zauważyć. Jednak jest i druga strona medalu: dokładność i spokój Webera mogą się podobać, szczególnie tym, którzy lubują się w długich opisach i, co ciekawe, historii marynarki wojennej.

Fabuła tekstu, o dziwo, nie jest wcale zbyt skomplikowana. Ot, obcy miażdżą ludzkość, która musi uciekać i od podstaw tworzyć cywilizację. Między ostatnimi dowódcami, pamiętającymi inwazję Gbaba, dochodzi do tarć, które w końcu doprowadzają do tego, że nieświadomi swego pochodzenia ludzie (wierzący w ptolemejski model wszechświata) żyją na planecie samopas, bez opieki dowódców ziemskiej floty. Do tak urządzonego świata trafia Nimue Alban, żyjąca w swoistej hibernacji od czasów walki z Gbaba. Jest oczywiście oburzona ogólnoplanetarnym oszustwem i zaczyna działać, aby uświadomić wszystkim, co stało się przed setkami lat. Ten skrócony opis dotyczy bardziej cyklu niż samej Rafy Armagedonu. W pierwszym tomie serii będziemy śledzić przed wszystkim sytuację polityczną i społeczną na Schronieniu, podziwiając epickie bitwy toczone na morzu. Nie da się ukryć, że tekst Webera nosi bardzo wyraźne znamiona fantasy: od magii Merlina (czyli technologicznych cacek, którymi tylko on dysponuje), przez kolejne walki na powierzchni Schronienia, aż do wypełniających uniwersum postaci rycerzy, królów i książąt. Tak naprawdę trudno w Rafie Armagedonu doszukać się jakichkolwiek cech fantastyki naukowej poza inwazją Gbaba. Taki charakter tekstu to tylko złudzenie – tak naprawdę jest on czystym fantasy, które autor starał się ubrać w szaty sci-fi. Nie radzę czytać Rafy Armagedonu żadnym ortodoksyjnym fanom fantastyki naukowej, uczulonym na inne odmiany literatury – byliby srogo zawiedzeni.

Niesamowicie irytujące, szczególnie w tak długim tekście, jest nadawanie postaciom bezsensownych, niewymawialnych nazwisk. Może wydaje się to śmieszne komuś, kto nie musiał podczas lektury męczyć się z rozpoznawaniem kolejnych bohaterów, ale ja sam przeklinałem pod nosem próbując zapamiętać czy kanclerzem Rady Wikariuszy jest Trynair Zahmsyn czy Clyntahn Zahmsyn, jednocześnie zastanawiając się czy Gardynyr Lywys jest hrabią Thirsku czy baronem Białego Brodu. Trudno nie odnieść wrażenia, że w Rafie Armagedonu wszystkiego jest za dużo: na początku znalazłem dwie mapy, których nie miałem szans zrozumieć bez lektury tekstu, potem nieraz byłem zmuszony do zerknięcia na koniec książki, gdzie znajdują się spis postaci i glosariusz, gdyż nie potrafiłem przypisać postaci do nazwiska. Weber stworzył bardzo bogate uniwersum, ale nie do końca poradził sobie z przybliżeniem go czytelnikowi, zalewając biedaka kolejnymi zastępami bohaterów. Nie da się ukryć, że ma to olbrzymi wpływ na ich odbiór: trudno nie mylić ich ze sobą, ciężko wskazywać konkretne ich cechy, nie da się właściwie zżyć z kimkolwiek poza postaciami najważniejszymi dla rozwoju historii.

Komu warto polecić Rafę Armagedonu? Śmiem twierdzić, że lepiej niż wierni czytelnicy Petera F. Hamiltona bawić będą się przy niej fani Czarnej bandery. Pierwszy tom cyklu o Schronieniu to obszerny tekst, który zapewni sporo niezłej zabawy miłośnikom typowego fantasy, mniej jednak wszystkim lubującym się w fantastyce naukowej.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
8.75
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Rafa Armagedonu (Off Armageddon Reef)
Cykl: Schronienie
Tom: 1
Autor: David Weber
Tłumaczenie: Robert J. Szmidt
Wydawca: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Data wydania: 17 sierpnia 2010
Liczba stron: 904
Oprawa: miękka
Format: 128 x 197 mm
Seria wydawnicza: SF
ISBN-13: 978-83-7510-045-7
Cena: 43,90 zł



Czytaj również

Fundamenty wiary
Siła po(d)stępu
- recenzja
Wciąż kocham to, co robię
Potężna forteca - David Weber
Męczący bój
- recenzja
Herezją naznaczeni - David Weber
Jeszcze raz to samo
- recenzja
Schizmą rozdarci - David Weber
Święta wojna na morzach
- recenzja
Wezwanie do walki
Dawno temu w przyszłości
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

~Tzar

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Brawa dla Rebisu za nie dzielenie tomu na części. Prawie jak na Zachodzie. ;)
09-10-2010 11:50
earl
   
Ocena:
0
Czy to jest tem David Weber, który napisał cykl "Chung Kuo"?
09-10-2010 18:24
lemon
    @earl
Ocena:
0
Autorem Chung Kuo jest David Wingrove.
09-10-2010 18:42

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.