string(15) ""
» Blog » [RPG] Nad twoją postacią znęcał się ojciec co robisz
02-01-2014 15:35

[RPG] Nad twoją postacią znęcał się ojciec co robisz

W działach: erpegi | Odsłony: 2325

TRIGGER WARNING: będę się poruszał na dużym poziomie ogólności, ale uprzedzam, że notka zawiera wzmianki o przemocy domowej i homofobii.

Mam nadzieję, że nie przeszkadza ci takie wykorzystanie tego, co mi napisałeś [o swojej postaci]?

Na chwilę zapada cisza, cała drużyna patrzy na mnie.

No... właśnie się nad tym zastanawiam. Grajmy dalej – mówię, nie chcąc hamować rozgrywki.

Przed chwilą dowiedziałem się z retrospekcji, że mój bohater padł ofiarą przemocy domowej.

*

Notka będzie dotyczyła wprowadzania przez Mistrza Gry elementów historii postaci nieuzgodnionych wcześniej z graczem, stawiania bohatera w upokarzającej sytuacji i efektu, jaki wywiera to na graczu, oraz poruszania na sesji tematów trudnych i potencjalnie traumatycznych. Wszystkie te elementy splatają się w scenie, której doświadczyłem jako gracz, i pomyślałem, że taka perspektywa może się okazać użyteczna dla innych.

Na początek niezbędny kontekst i opis sytuacji.

Mieliśmy rozegrać minikampanię o specjalnej grupce stworzonej przez armię USA, by rozpracować organizację terrorystyczną z pomocą technologii umożliwiającej przenikanie do cudzej nieświadomości poprzez nieświadomość zbiorową. Mistrz Gry poprosił nas o krótki opis tego, kim są nasze postacie, ze szczególnym uwzględnieniem ich lęków.

David – bohater, którym grałem – był młodym żołnierzem, mającym za sobą służbę w Iraku. Jego lęk dotyczył łatwości, z jaką przychodziło mu stosowanie przemocy i tego, czy nadal jest dobrym człowiekiem.

David był również gejem, ale uznałem tę cechę za poboczną, niuans bohatera, który miał mi pomóc w wyobrażeniu go sobie jako człowieka z krwi i kości, ale który niekoniecznie zamierzałem ujawniać w trakcie rozgrywki. Zależałoby to – jak w życiu – od tego, jakie relacje nawiązałyby się między Davidem a pozostałymi postaciami, oraz od zaistnienia sposobności, by uczynić takie wyznanie.

Na jednej z sesji pojawiła się jednak retrospekcja, w której ojciec Davida maltretuje go słownie i fizycznie, dowiedziawszy się o jego orientacji seksualnej. Nie chcę wracać myślami do tej sceny, dlatego pominę szczegółowy opis; podkreślę za to, że była to scena dosadna, nieinteraktywna oraz nieuzgodniona wcześniej z graczem (tzn. ze mną) – te trzy cechy wywołały u mnie dyskomfort na tyle silny, że zastanawiałem się, czy nie przerwać gry, i chociaż zdecydowałem się tego nie robić, to jeszcze przez długi czas trudno mi było zaangażować się w przygodę. Przez cały czas zastanawiałem się, co jeszcze na tej sesji spotka moją postać.

*

Pierwszy problem to poruszanie na sesji tematów trudnych, w tym przypadku: przemocy domowej i homofobii. Nawet jeśli gramy tylko w gronie bliskich przyjaciół, których świetnie znamy (a z moich doświadczeń wynika, że zdarza się to dość rzadko), istnieje ryzyko, że wprowadzając scenę tego rodzaju trafimy w czuły punkt, przypomnimy traumatyczne przeżycie. Zdarzają się też ludzie obdarzeni dużą wrażliwością, których sama wzmianka może poruszyć, wywołać strach, smutek, gniew czy inne negatywne uczucia. Dlatego warto przede wszystkim zastanowić się, czy takie sceny są nam w ogóle potrzebne, jeśli tak: porozmawiać z graczami i upewnić się, że nie mają nic przeciwko. Jeśli mają – nie wypytywać, a już na pewno nie przekonywać. Jeśli nie wyrażą żadnych zastrzeżeń: głęboko przemyśleć, jak daleko zamierzamy się posunąć w opisywaniu sceny; być może wystarczy sugestia i wycofanie, zapowiedź i zawieszenie akcji, przejście do kolejnej sceny. Gramy w RPG po to, żeby dobrze się bawić, co czasami dopuszcza pewną dozę negatywnych emocji (smutek z powodu śmierci lubianego BN-a, gniew na głównego przeciwnika), ale muszą się one mieścić w zaakceptowanych przez wszystkich ramach. Bardzo dobrą praktyką, z którą spotkałem się do tej pory chyba tylko raz, jest zapytanie graczy przed sesją, czy są jakieś motywy, których nie życzą sobie w RPG.

*

Źródłem dyskomfortu było również upokorzenie mojego bohatera. To jedna z najprzykrzejszych emocji, jakich można doświadczyć w sytuacjach społecznych (a do takich należy sesja RPG). Obecność osób postronnych, które znamy lepiej lub gorzej, tylko to uczucie wzmacnia, nie wspominając już o tym, że umieszczenie BG w pozycji ofiary może wpłynąć na późniejsze relacje w grupie. W ciągu pięciu minut od wspomnianej retrospekcji z udziałem mojego bohatera pojawił się pierwszy żart na temat jego orientacji – mogę się tylko cieszyć, że był on również ostatnim, ale przecież mogło się wcale na nim nie skończyć.

Opisywany przeze mnie przypadek wpisuje się niestety w przykry trend, w którym ofiarami tego typu mechanizmów padają najczęściej postacie kobiece oraz o innej niż heteroseksualna tożsamości seksualnej – znam dobrze mojego MG i nie zarzucam mu homofobii, ale widać, że czasem nawet nieświadomie powielamy pewne narracje.

*

Jest jeszcze kwestia kontroli. W grach RPG z klasycznym podziałem kompetencji postać bardzo często staje się dla gracza jedynym sposobem sprawowania kontroli nad światem gry, wywierania nań wpływu, a także sposobem osobistej ekspresji, wkładem w toczoną wspólnie opowieść. Gracz zmienia ją poprzez działanie swoim bohaterem. Odebranie mu tej kontroli nie jest może złe samo w sobie – czasem nieinteraktywna wstawka jest potrzebna MG – ale w połączeniu z wymienionymi wyżej elementami odbiera możliwość sprzeciwu wewnątrz gry. Pozostają środki meta-growe, czyli zwrot do MG: nie podoba mi się to, co dzieje się z moją postacią. Czasem jednak trudno je zastosować na przykład z obawy przed zepsuciem zabawy innym.

Warto dodać, że kontrola Gracza obejmuje również historię postaci i także tutaj wszelkie zmiany albo dookreślenia powinny być omawiane wspólnie. Tworząc przed rozpoczęciem kampanii opis Davida wspomniałem, że ma on partnera, nie napisałem jednak nic na temat rodziców i tego, jak przyjęli orientację seksualną syna. Wyobrażałem sobie jednak, że przyjęli ją bez większych oporów – miała to być pozytywna sfera jego życia, kontrastująca z pracą żołnierza, która wywołała w moim bohaterze lęk oraz wątpliwości. Nieoczekiwanie wprowadzona retrospekcja wywróciła ten zamysł na nice; możliwe, że nie zgodziłbym się na zmianę, ale, co ponownie należy podkreślić, odebrano mi taką możliwość.

*

Komfort psychiczny Graczy podczas sesji wydaje mi się kwestią fundamentalną, bez której nie można mówić o dobrej grze. Mam nadzieję, że niniejsza notka będzie dla Mistrzów Gry – bo to oni, jako sprawujący największą kontrolę nad przebiegiem rozgrywki, są najbardziej za ten komfort odpowiedzialni – wskazówką dotyczącą tego, jak uniknąć przykrych sytuacji. Podstawową zasadą jest wcześniejsza rozmowa z Graczami na temat scen, które mogą okazać się upokarzające, trudne, lub pozbawić ich kontroli nad losem ich bohaterów.

Natomiast jeśli już do takiej niekomfortowej sytuacji dojdzie, to doradzam Graczom otwartą rozmowę z Mistrzem Gry. Najlepiej po sesji, sam na sam. Warto zwracać uwagę na takie sytuacje, bo istnieje szansa, że nie będą się powtarzać. Dodatkowo na kolejnej sesji MG może dodać sceny, które na powrót zbliżą bohatera do oryginalnej koncepcji zarysowanej przez Gracza. Tak było w naszym przypadku: dyskusja z Mistrzem Gry pozwoliła wspólnie znaleźć satysfakcjonujące domknięcie wątku Davida i naprawić jego relacje z ojcem, a mnie – odzyskać kontrolę nad moją postacią.

EDIT: Notka ciągle wisi w polecanych, a ja w najbliższych dniach nie będę miał czasu, żeby pilnować komentarzy – dlatego je zablokowałem. Dziękuję za zrozumienie. Odblokuję je, kiedy notka zniknie ze strony głównej – wiele z nich jest bardzo cennych i szkoda, żeby były niewidoczne.

[Notkę można przeczytać również tutaj, będzie mi bardzo miło.]

Komentarze


oddtail
   
Ocena:
+1

@Petra: ja się zgadzam. Nie użyłbym raczej tej bardziej natarczywej formy. Nie uważam, by była potrzebna. Ani nawet korzystna

Starałem się tylko pokazać na przykładzie, że nawet MG który (z jakiegoś powodu) chce przeforsować swoją wersję może to zrobić bez przymusu. To tak w temacie naszej dyskusji o demokracji/autorytaryzmie z innego wątku.

Nawet z autorytarnej pozycji da się tak skonstruować sytuację, żeby inni czuli się (względnie!) komfortowo. I mieli drogę wyjścia.

03-01-2014 16:47
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+3

Z tyloma pauzami w rozmowie to miesiąc trzeba by poświęcić na stworzenie postaci...  

03-01-2014 16:59
Petra Bootmann
   
Ocena:
0

@oddtail

Jeżeli MG chce przeforsować swoją wersję, to nigdy to nie będzie komfortowe, bo zwyczajnie nie będzie liczył się z graczem. Dlatego właśnie autorytarne podejście nie działa.

03-01-2014 17:04
oddtail
   
Ocena:
+2

@Petra: działa. Chyba że moi gracze cierpią na syndrom sztokholmski =P

03-01-2014 17:16
oddtail
   
Ocena:
+1

@Scath: na pytanie "jak ojciec przyjął to, że jesteś gejem?" można odpowiedzieć na przykład "zasadniczo pozytywnie, ale specjalnie się tym nie przejął. Nie wpłynęło to na nasze dalsze stosunki."

Chciałbym zobaczyć, jak MG poprowadziłby po takiej odpowiedzi na siłę udramatyzowaną scenę ;P

03-01-2014 17:24
blublu
   
Ocena:
+3

tak naprawdę wszystko tu sprowadza się do problemu komunikacji międzyludzkiej...

ja grałam sesje zarówno jajcarskie jak i poważne (np "W poszukiwaniu poszukiwacza"), zdarzały się na nich gwałty, okrutne morderstwa, znęcanie się fizyczne i psychiczne i inne niemiłe sprawy zarówno w relacjach BG-BN jak i BG-BG. Nigdy te problemy nie przeniknęły poza grę. Tyle, że gram z ludźmi, z którymi znam się 'naście lat i dobrze się znamy. W nowym składzie prawdopodobnie na początku staralibyśmy się być ostrożniejsi. I tyle, trzeba rozmawiać. Pytać innych o zdanie, protestować gdy coś się nie podoba, szczerze wyrażać swoje zdanie i, przede wszystkim, nie hejtować :)

03-01-2014 17:30
Petra Bootmann
   
Ocena:
+3

Na pytanie "Jak ojciec przyjął to, że jesteś gejem?" można odpowiedzieć na multum sposobów, w różnorodnie zdetalizowany sposób. "Spoko, powiedział, że chciałby mieć wnuka, powiedziałem, że sami z matką mogą sobie zrobić dziecko - skończyło się na śmiechu". "Nie przyjął, nadal mu nie powiedziałem". "Nie poruszamy tego tematu". "Zabrał mnie i mojego ówczesnego chłopaka do restauracji i dał paczkę kondomów. Potem, cały zażenowany, poprosił, żebyśmy się przebadali przed zaczęciem współżycia (tato, już dawno po!)". 

03-01-2014 17:30
dzemeuksis
   
Ocena:
+4

@Scath

Do wcześniejszych bzdur dorzuciłeś stek kolejnych. Ponadto pokazałeś jasno, że ich punktowanie nie ma żadnego sensu, bo niewiele zrozumiałeś z toczonej tutaj dyskusji (w odróżnieniu przykładowo od Bo-Lesława, który temat jak najbardziej ogarnia, tylko po prostu ma odmienne od mojego zdanie).

@Petra

2. MG pyta tuż przed sceną: Co ty na to, że twój ojciec źle przyjął to, że jesteś gejem?

Może być czasem tak, że nie chce się czegoś odsłonić przed współgraczami na poziomie metagry, tylko co najwyżej dopiero w grze. Stąd czasami lepiej nie tyle "przed sceną", co na stronie przed sesją, o ile to możliwe. Znaczy ja wiem, że Ty to wiesz - tak tylko dodaję pro publico bono.

03-01-2014 18:51
Petra Bootmann
   
Ocena:
0

@dzemeuksis

Może być czasem tak, że nie chce się czegoś odsłonić przed współgraczami na poziomie metagry, tylko co najwyżej dopiero w grze. Stąd czasami lepiej nie tyle "przed sceną", co na stronie przed sesją, o ile to możliwe.

Nie mój styl gry. Zwykle gram wspólnie z pozostałymi, a MG (poza nieco innym zestawem obowiązków) nie jest w żaden sposób wyróżniona. Jeśli moja postać ma sekret i ten sekret jest tajemnicą także dla graczy, nie mogą się oni w żaden interesujący sposób do niego odnieść i w ten sposób podkreślić tajemniczości postaci. 

03-01-2014 19:19
oddtail
   
Ocena:
0

@Agrafka: mam wrażenie, że w typowo prowadzonym RPG postacie stają przed wyzwaniami, trudnościami i to jest esencja gry. Można w sumie grać i tak, że nie przywiązuje specjalnej wagi do tego elementu RPG i gra po coś innego (a przynajmniej sądzę, że można, w moich grach element "wygrywania" z przeciwnościami to kręgosłup całej gry). W takiej sytuacji MG "dający" graczom element sesji nie byłby pewnie aż tak potrzebny. Choć przyznaję, że przy grze zawierającej istotny element przełamywania przez gracza "oporu materii" w postaci przeciwników czy niebezpieczeństw - a tak gram - nie do końca wyobrażam sobie grę bez żadnego autorytetu MG.

Albo krócej - zgadzam się z Twoim komentarzem, ale przypuszczam że jak ktoś gra inaczej niż ja, to to może ma jakiś sens? ;)

03-01-2014 19:46
Gawk
   
Ocena:
+3

@oddtail

 

Wiem, że można rożnie, ale samo pytanie jest w trybie dokonanym. wobec tego gracz się odnosi do sytuacji, która miał miejsce, bo tak postanowił MG, więc moim zdaniem nie ma sensu bawić się w pół środki w tym zakresie. Zwłaszcza, że to może zmieniać koncepcję zależnie od odpowiedzi i skutkować kolejnymi zmianami scen i dostosowywaniu akcji na bieżąco, co może nawet zatrzymać sesję w miejscu. Zwłaszcza, że w opowiadaniu na newralgiczne pytania wcale nie jesteśmy tacy szybcy w odpowiedziach.

 

W całym tym temacie tez się przychylam do blublu, bo gada mądrze, prosto i z sensem.

03-01-2014 20:47
Siman
    @Agrafka
Ocena:
+5

po co tu MG?

Zależy od stylu gry. W drużynach, w których gram, gracze mają swoich BN-ów (przyjaciół, rodzinę, sługi) i robią z nimi co chcą, czasem MG ich przejmuje, głównie w scenach bardziej rozbudowanych dialogów BG tego gracza ze swoim BN-em (bo głupio samemu ze sobą gadać przez 5 minut ;). Drużyna zazwyczaj kontroluje sojuszniczych BN-ów w trakcie walki, co często pomaga zaangażować graczy, którzy prowadzą niewalczące postacie. Ba, zdarza mi się nawet w scenach, w których np. postaci jakiegoś gracza nie ma, a scena się przedłuża i mam obawy, że może się zacząć nudzić, daję mu do poprowadzenia jakiegoś pobocznego BN-a. Wychodziło to czasem bardzo fajnie.

I cały czas mówimy o stylu gry z dużym autorytetem MG i nastawieniem na stawianie wyraźnych wyzwań drużynie. Po prostu, żeby budować taki autorytet niekoniecznie trzeba mieć kontrolę nad każdym najmniejszym aspektem gry.

Natomiast nigdy nie spotkałem się z sytuacją, żeby MG, bez konsultacji z graczem, ingerował w historię postaci. To jest królestwo gracza i tego się nie tyka bez pozwolenia, tak samo jak gracze nie mogą mówić, jak się zachowują ich przeciwnicy w trakcie walki. Chyba że naprawdę MG dobrze zna gracza i wie, że mu się taki motyw spodoba. Tu takiej sytuacji nie było, mr_mond ma prawo czuć się niekomfortowo wg mnie.

03-01-2014 21:56
Agrafka
   
Ocena:
+1
Ok, różnica podejść. Ja nie zezwalam graczom na odgrywanie beenów, bo to moim zdaniem królestwo mg. U mnie gracz odgrywa postać. Tylko. Mg jest resztą świata, mg może być rodzicami postaci którzy uparli ,się by nazwać syna Analiuszem i jak usłyszę coś takiego od mojego mg,to moja postać tak właśnie będzie się nazywała. Mg może poprowadzić traumę z dzieciństwa a ja decyduję o tym jak postać sobie z tym radzi. Mg może stworzyć dowolną przeciwność losu, może dowolnie wpływać na rozgrywkę - ja jedynie na reakcje i działania postaci. Nie wyobrażam sobie sytuacji w której gracz sam ze sobą odgrywa na sesji rozmowę. Nie wyobrażam sobie pytań o to czy dany wątek graczowi pasuje. No,ale u mnie nikt się nie boi powiedzieć że coś mu nie leży, gracze odróżniają siebie od postaci i lubią być zaskakiwani zamiast tworzyć przed sesją jej plan z mg.

"słuchaj Marek, chcę poprowadzić trudny motyw dzieciństwa twojej postaci" jeszcze jakoś mogłabym zrozumieć. Ale "chodzi o maltretowanie przez ojca z powodu twojej orientacji seksualnej" to spojler, który w mojej drużynie tylko zepsułby zabawę. No, ale to może dlatego że u nas nie gra się w simsy tylko w erpegi. Nie ma cenzury, złe rzeczy się zdarzają, gwałty, morderstwa, wojny. Trudno mi sobie wyobrazić rozgrywkę bez tych elementów (a każdy z nich wpływa na postać - choćby, ojej, odciął ci rękę w walce.) a pytanie graczy o każdy z tych motywów uważam za nierealne.
03-01-2014 22:43
Vukodlak
   
Ocena:
+5

Widać chyba, że nie chodzi tu o RPG w klasycznym stylu, czyli eksploracji lokacji/świata/sytuacji bez większego zwracania uwagi na rzeczy, które dzieją się w głowie BG. Exploring dungeons, not characters innymi słowy, tylko z bardzo szerokim rozumieniem tego dungeons. Dwa zupełnie różne podejścia do hobby. Dlatego dziwi mnie, że mocni zwolennicy klasyki (do których chyba się sam zaliczam) wciąż argumentują używając tez, które nie biorą pod uwagę innych... ekhm, paradygmatów. Nawalone pięć stron komentów, które w dużej mierze nic nie wnoszą, poza wykazaniem, że strony dyskusji częstokroć się po prostu nie rozumieją.

@mr_mond

Jeśli skupianie się na psychice i emocjonalności postaci jest w Waszej drużynie tak ważne, to chyba dobrze, że do takiego kwasu doszło. Sądzę, że prawdą jest stwierdzenie, że rozmawiać można godzinami (o stylach, preferencjach, tabu, chceniach i niechceniach pewnych wątków na sesji), ale nigdy nie przyniesie to skutku. Prędzej czy później dojdzie do jakiejś kraksy, bo ciężko w rozmowie z osobą, która nie jest bliskim przyjacielem przekazać dokładnie to, co się czuje i czego się oczekuje. Jeżeli MG i reszta ekipy nie są bandą buców, która nie widzi innych sposobów gry, niż swoje własne, to każdą taką okazję należy chyba potraktować jako możliwość lepszego rozeznania się w swoich erpegowych gustach. W innym ujęciu - chyba spotkało Cię szczęście w nieszczęściu.

Inną kwestią jest, czy uleganie w tak dużym stopniu integracji z postacią jest rzeczą dobrą. Jasne, że każdy inaczej interpretuje zabawę, ma własne gusta i bla, bla, bla. Tylko jaki jest ostateczny cel i jaka to forma zabawy, gdy emocjonalne i życiowe przeżycia mojej wymyślonej, fikcyjnej postaci i jej fikcyjne działania w fikcyjnym świecie są tak pochłaniające, że mają realny wpływ na moje emocje w świecie prawdziwym?

03-01-2014 23:54
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+3

"Nad twoją postacią znęca się ojciec - co robisz?"

Eeee... To ja go tnę moim toporem! Turlu, turlu kosteczki... Za 10! :)

OTO KLASYKA ROLPLEJU! Nie tykać mi stopy! Tfu, komcia! ;)

04-01-2014 18:27
Agrafka
   
Ocena:
0
A to ciekawe. Moje komentarze zniknęły. Mogę wiedzieć dlaczego?

Wygląda to tak,jakbym nie odpisywała rozmówcom, więc zostawiam informację dla potomnych, że to nie ja olałam rozmówców tylko autor notki.
04-01-2014 21:13
Scobin
   
Ocena:
0

Autor notki – jak się wydaje – postanowił skasować ten wątek komentarzy, który przerodził się w dużym stopniu w naparzanie personalne. Nie wiem, czy sam bym tak zrobił, niemniej trudno mi mieć z tego powodu pretensje, bo rzeczywiście zrobiło się niemiło [oczywiście uważam, że nie z mojej winy, ale tak pewnie sądzi każdy ;-)].

Dla równowagi usunąłem jeszcze swój komentarz, który był gdzieś u początków tego nowego wątku.

05-01-2014 01:14
Agrafka
   
Ocena:
+1
Trudno mówić o równowadze gdy wypowiedzi brzmią jak bełkot nie na temat. Proponuję, żeby autor usunął całą notkę skoro jej krytyki nie znosi i skoro obsmarowuje w niej swojego emgieka. To by było na miejscu.
05-01-2014 01:54
mr_mond
   
Ocena:
+2

Staszek ma rację, starałem się usunąć wątek, w którym zaczęła się robić coraz bardziej nieprzyjemna pyskówka (głównie skierowana przeciw innym rozmówcom, chociaż jasne, że też nie lubię, gdy kwestionuje się moje zdrowie psychiczne i inne takie) – kiedy zaproszeni na imprezę goście zaczynają skakać po stołach i nanosić błoto na dywan, też trzeba ich czasem wyprosić, żeby móc zrobić porządek. Jeśli ktoś czuje się pokrzywdzony (a dla porządku usunąłem przecież również komentarze, które same w sobie niczemu nie były winne i nikogo nie obrażały) – bardzo mi przykro.

Ponieważ notka wisi ciągle w polecanych, a ja przez najbliższych kilka dni nie będę miał czasu, żeby doglądać komentarzy – blokuję je. Just so you know.

05-01-2014 14:45
Agrafka
   
Ocena:
+1

Przykre jest, że zamiast poprosić konkretne osoby o edytowanie tych elementów komentarzy które uważałeś za nieodpowiednie - po prostu je usunąłeś i to bez ostrzeżenia. To raczej krzywdzące dla osób które poświęciły swój czas na zapoznanie się z twoim problemem, innymi komentarzami i odniesienie się do sprawy.

05-01-2014 19:17

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.